Marta Kaczyńska to dla PiS pierwsza dama. Czy wejdzie do polityki?

RedakcjaZaktualizowano 
W latach 80. Lech Kaczyński dzielił czas między dom, uczelnię i opozycję
W latach 80. Lech Kaczyński dzielił czas między dom, uczelnię i opozycję Fot. M. Kocoń
Choć politycy PiS zaprzeczają, Marta Kaczyńska wspiera stryja w kampanii. Ale zaprzeczenia brzmią coraz słabiej. W tle pojawia się nowe pytanie: czy córka zmarłego tragicznie prezydenta wejdzie do polityki - piszą Michał Karnowski i Joanna Miziołek.

Dlaczego w ogóle się pojawiła?Dlaczego w tej kampanii musiało paść jej imię?Od sztabowców Prawa i Sprawiedliwości można usłyszeć, że bali się wrażenia, iż Jarosław Kaczyński jest politykiem samotnym i zgorzkniałym, a taki ma małe szanse na zostanie prezydentem, nawet w czasie żałoby narodowej po wielkiej tragedii. Chcieli pokazać, że nie jest sam. W jakiejś mierze Marta ma - wizerunkowo - zastąpić żonę, której nie ma. - To ma być nasza pierwsza dama - mówi nasz rozmówca. I coś w tym jest. Wojciech Cwalina, profesor ze Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej, podkreśla, że w przypadku wyborów prezydenckich kobieta przy boku kandydata jest niezbędna.

- To ona ociepla wizerunek, pokazuje nieoficjalną twarz kandydata. W tym przypadku Marta musi stać przy boku prezesa PiS, bo pokaże, że za Jarosławem stoi rodzina. Tak więc bez Marty Kaczyńskiej kandydatowi PiS trudno byłoby w przyszłości wygrać wybory - mówi Cwalina. Ale podkreśla jeszcze jeden element: kontynuację. Bo przecież w oświadczeniu o kandydowaniu Jarosław Kaczyński użył sformułowania, że musi kontynuować misję zmarłego tragicznie prezydenta, musi podjąć jego dziedzictwo i testament. Marta Kaczyńska jest w tym sensie elementem tego dziedzictwa, widomym znakiem kontynuacji. - Jej osoba jest takim odwołaniem do ciągłości rodziny. Jest takim łącznikiem między Jarosławem a Lechem. To ona wyzwala emocje. To naturalne, że angażuje się w kampanię stryja. W przeciwnym przypadku musiałaby się wyrzec ojca - mówi profesor Cwalina.

A więc jednak pierwsza dama PiS? Paweł Poncyljusz, rzecznik kampanii Jarosława Kaczyńskiego, w pierwszym odruchu zaprzecza. - Nie sądzę, by o Marcie Kaczyńskiej można mówić, że będzie pierwszą damą. Ona jest aktywna zawodowo, jest matką, ma męża. A poza tym nie słyszałem, żeby Jarosław Kaczyński kiedykolwiek mówił, że on sobie życzy pierwszej damy - mówi Poncyljusz. Ale za chwilę dodaje: - Oboje stali się sierotami, stracili swoich najbliższych. Zaskakuje mnie, że niektórzy teraz przecierają oczy tacy zadziwieni, że Marta miałaby wziąć udział w kampanii, a przecież ona już występowała w tle spotów i billboardów w 2005 r.

Jest rówieśniczką Solidarności, wyrosła w domu przesyconym polityką. Prezydent często się nią chwalił, ale też podkreślał jej niezależny charakter. Kiedy była nastolatką, nosiła glany

To prawda, na billboardzie w 2005 r. pojawiła się jeszcze z pierwszym mężem i córką. Kilka punktów pozyskała też dla kandydatury Lecha Kaczyńskiego w czasie debaty telewizyjnej z Donaldem Tuskiem, bo jednym z jej elementów były wypowiedzi córek. -Marta była wtedy świetna, bez tremy, bez zadęcia, wypadła doskonale - wspomina Adam Bielan. Czy może zostać politykiem? - Moim zdaniem tak, Choć nie widzę w niej takiej chęci. Ma analityczny umysł, jest zdeterminowana w dążeniu do celu. Żyje z polityką od dziecka, urodziła się w 1980 r. i trudno w takim domu polityki nie przeżywać, nie uczyć się jej naturalnie. Wiem też, że bardzo bolały ją ataki na tatę, że ma poczucie, iż musi walczyć o pamięć o jego dorobku - twierdzi Bielan, rzecznik PiS, współtwórca tamtej kampanii.

Ołdakowski dodaje: - Zawsze interesowała się pracą swojego ojca i popierała go w tym, co robił. Nie tylko ze względu na to, że łączył ich więzi rodzinne, ale też dlatego, że miała podobne poglądy polityczne. Tu musimy ufać na słowo. Wywiadów nie udzielała prawie w ogóle, a o sprawach publicznych nie powiedziała nigdy jednego słowa. Nawet kiedy wybuchła dyskusja, czy Lech Kaczyński z małżonką mają być pochowani na Wawelu, wycofała się z wcześniejszej deklaracji, że zabierze w tej sprawie głos, apelując o uszanowanie spokoju rodziny. - Wszystko było już gotowe, ściągnięto nawet makijażystkę, zresztą tą samą, która pracuje z Moniką Olejnik, ale Marta w ostatniej chwili się wycofała - opowiada jeden z naszych informatorów z Pałacu Prezydenckiego.

W sytuacjach publicznych nie czuje się najlepiej. Podobnie jak - co potwierdza wielu naszych rozmówców - w Pałacu Prezydenckim. Zawsze czuła się tam niezbyt dobrze, wolała jeździć do Juraty, bo tam było bliżej z Gdyni, a na dodatek to miejsce uwielbiali rodzice i byli tam naprawdę zrelaksowani.

Elżbieta Jakubiak, posłanka PiS i wieloletnia współpracowniczka Lecha Kaczyńskiego, mówi, że Marta nigdy nie zabiegała o popularność. - Nie uczestniczyła przez ten cały czas w życiu prezydenta w sposób oficjalny. Kiedy byłam szefową kancelarii, zapamiętałam, że była obecna tylko podczas jednej oficjalnej uroczystości, podczas wizyty papieża. Ona ma dziś wrażenie, że się ją osacza, zamiast jej pomóc. Każdy ruch, który zrobi, jest kontrolowany, a to nie jest dobra sytuacja dla osoby, która straciła mamę i tatę - podkreśla. Zdaniem Jakubiak Marta ma cechy, które odziedziczyła po swoich rodzicach. - Mówię o sile i zdolności zachowania zimnej krwi w trudnych sytuacjach. I dzięki swojemu charakterowi może pomóc Jarosławowi Kaczyńskiemu. Możliwe, że na jakiś czas przeprowadzi się do Warszawy ze względu na trudną sytuacje rodzinną. Bo tak naprawdę ma w szpitalu nie tylko babcię, ale i stryja. Jarosław Kaczyński spędza przy łóżku chorej i jeszcze niepoinformowanej o tragedii matki prawie całe doby. Ktoś musi go wymieniać - mówi Jakubiak.
Rodzice zmarli tragicznie Maria i Lech Kaczyńscy w dzieciństwie mówili do niej zdrobniale: Martusiu.

Teraz zajmuje się wszystkim, co dotyczy pamięci po rodzicach. Zabiera ich rzeczy z Pałacu Prezydenckiego, pakuje kartony, porządkuje sprawy prawne.No i zastanawia się, co dalej

We wspomnieniach znajomych i przyjaciół tragicznie zmarłej prezydenckiej pary to słowo pojawia się często. Ale zawsze w tle. Zresztą w pamięci wielu osób do dziś pozostała jako mała dziewczynka z długimi, zaczesanymi na bok włosami, napełniająca aktywnością kolejne sopockie mieszkania późniejszej pary prezydenckiej. - Pamiętam ją, to małe dziecko to był nieodłączny element mieszkania Leszka, spotkań z nim -wspomina Witold Marczuk, przyjaciel Kaczyńskiego z podziemia solidarnościowego, potem bliski współpracownik także w wolnej Polsce. Zdjęć z tego okresu jest w archiwach niewiele. Także w archiwum rodzinnym, bo lata były ciężkie, czasu mało. Lech Kaczyński już w końcówce lat 70. zaangażował się w Solidarność. Marta Kaczyńska jest rówieśniczką panny ''S''. ''Gdy poszedłem na strajk, moja córka miała dwa miesiące. Potem widywałam ją rzadko i krótko. No i szczerze mówiąc, aż do czasu wyjścia z internowania słabo ją pamiętam'' - wspominał prezydent w ''Alfabecie Kaczyńskich''. Z tego właśnie okresu pochodzi zdjęcie zrobione w czasie internowania, w sierpniu 1982 r. w szpitalu w Wejherowie. Dwuletnia dziewczynka w jasnych spodniach i sweterku przytula się do zarośniętego taty w dużym swetrze, typowym dla działaczy ''Solidarności''.

Z tego okresu pochodzi też wspomnienie, które opowiedziała kiedyś Maria Kaczyńska: kiedy Lech Kaczyński został internowany, odwiedzał ją i małą Martę jego brat Jarosław. Opiekował się bratową. A kiedy Marta miała kilka lat, była tak przyzwyczajona do wyglądu Jarosława i Lecha, że ich nie odróżniała. Pewnego dnia, kiedy z pracy długo nie wracał jej ojciec, przyszedł do nich Jarosław i zaczął bawić się Martą. Ale po chwili wrócił Lech. Marta nie wiedziała, który z nich to jej ojciec i z rozpaczy się rozpłakała. Kaczyński wychodzi z internowania późno, dopiero w październiku 1982 r. Wraca do pracy na uczelni, prowadzi zajęcia z prawa pracy, w którym się specjalizuje. Ma więcej czasu dla rodziny, choć aktywnie działa w podziemiu solidarnościowym, blisko współpracuje z Lechem Wałęsą.
Lech Kaczyński tak opowiadał potem o tamtym okresie: ''Na pewno za mną tęskniła i nie rozumiała tylko, dlaczego od czasu do czasu w szybkim tempie przenosiliśmy się do znajomych. Byłem ojcem, który starał się być blisko z córką. To ja co wieczór czytałem jej książki. Znam na pamięć wszystkie bajki. Gdy tylko mogę, czytam je wnuczkom''. Córka rośnie. - Spotykaliśmy ją często przed mieszkaniem państwa Kaczyńskich. To był taki sympatyczny podlotek, zawsze uśmiechnięta dziewczynka, z tych, co zawsze radosne. Z tego, co wiem, nie sprawiała rodzicom żadnych problemów wychowawczych - wspomina w rozmowie z ''Polską'' Róża Janca-Brzozowska, przyjaciółka Marii Kaczyńskiej. Była szczupła i chodziła do szkoły baletowej. Z tego czasu do dziś pozostała jej doskonała sylwetka i zwyczaj porannej gimnastyki. Oraz umiejętność robienia szpagatu.

Dom był spokojny, Maria Kaczyńska nie pracowała, poświęciła się wychowaniu córki. Pobrali się z miłości. Róża Janca-Brzozowska tak wspomina moment poznania się Marii I Lecha: - Na spotkaniu towarzyskim poznaliśmy Marylkę, dziewczynę drobną, szczuplutką, niewysoką, sympatyczną. W oczy rzucał się jej kok upięty z pięknych, gęstych, ciemnych włosów. Mieszkaliśmy w Sopocie. Zapraszała, żeby ją odwiedzić. Kiedyś to zrobiliśmy. Siedzimy przy herbacie i rozmawiamy, a tu pukanie do drzwi. Młody mężczyzna prosił o pożyczenie cukru. Marylka przedstawiła go jako Leszka i zaprosiła do rozmowy. Leszek był prawnikiem zatrudnionym na Wydziale Prawa UG. Pracował nad doktoratem z prawa pracy. Pobrali się po dwóch latach, gdy Kaczyński uzyskał doktorat. Ślub odbył się w Warszawie, ale małżeństwo zamieszkało w Sopocie.

Jan Ołdakowski, współtwórca i dyrektor Muzeum Powstania Warszawskiego oraz poseł PiS wspomina, że Lech Kaczyński w prywatnych rozmowach często się córką chwalił, był z niej dumny. - Mówił o niej jako o osobie o sprecyzowanych poglądach i takiej, która wie, czego chce. Mówił, że ma taką niepokorną stylistykę. Kiedy była nastolatką, nosiła glany. Kiedyś prezydent miał bardzo fajną amerykańska kurtkę z Korei, wojskową. Kiedyś zapytałem go co z tą kurtką? A prezydent na to: Marta ją nosiła i znosiła. Była buntowniczką. Już wtedy Lech Kaczyński zauważył, że jego córka ma mocny charakter - opowiada Ołdakowski.

To ostatnie zdanie często można usłyszeć. Ludzie jej życzliwi twierdzą, że po ojcu odziedziczyła wytrwałość, a po mamie umiejętność pozyskiwania ludzi. Dziś Marta Kaczyńska z mężem i córkami Ewą i Martynką mieszka w Gdyni. Jak ojciec i stryj skończyła prawo, przygotowuje pracę doktorską. Od trzech lat jej mężem jest Marcin Dubieniecki, też prawnik, syn działacza SLD, co swego czasu było krótkotrwałą medialną sensacją.

Z pierwszego małżeństwa wyszła poraniona, ale gdy poznała Marcina Dubienieckiego, postanowiła zawalczyć o swoje własne szczęście. - Niewątpliwie to szczęście udało nam się osiągnąć, wbrew wielu suflerom, którzy życzyli nam źle - mówił nam jej mąż. Dodaje: - Bo to normalny dom, bez zadęcia.

Spotkali się jeszcze na studiach, są rówieśnikami, ale Marcin pierwszy rok studiował w Warszawie, podczas gdy Marta, choć mogła studiować na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego, wybrała Trójmiasto, bo było to miasto, w którym był jej dom. Po roku Marcin przeniósł się na prawo do Gdańska, ale Marta wybrała indywidualny tok studiów. Jednego dnia oboje stawili się na zaliczenie.

- Mnie się śpieszyło, powiedziałem niebacznie: "Muszę to jak najszybciej zdać, bo jadę na narty". Marta odwróciła się i oznajmiła koleżance: "Co za bezczelny chłopak" -mówi Marcin Dubieniecki. Potem oboje dostali się na aplikację adwokacką i wraz z innymi kandydatami na mecenasów pojechali na spotkanie integracyjne do Darłówka. Był wrzesień 2006 r.

Rozmowy zbliżyły ich do siebie. Choć on nadal pozostał "bezczelnym chłopakiem", który wyznaje zasadę, że jeśli coś w prawie nie jest zabronione, to jest dozwolone, to zachwyciła go Marta i to jak pięknie chodzi, to, jak się śmieją jej czarne oczy, że bez ogródek mówi o swoich zasadach, jest pewna siebie i ma poczucie własnej wartości.

- To nie jest dziewczyna, z którą można poigrać, to odpowiedzialna, poważna kobieta, która z wielką mądrością dokonuje życiowych wyborów i wychowuje dzieci. Z nią żaden dzień nie jest dniem straconym. Gdy patrzę na Martę, to widzę, że jest wykapanym ojcem. Po nim odziedziczyła stanowczość, niezmienność w podjętych decyzjach, trzeźwe spojrzenie i umiejętność odnalezienia się w każdej sytuacji - mówi jej mąż.

Chwali też ją jako prawniczkę. - Perfekcyjna legalistka, każdą sprawę będzie dziesiątki razy analizować, aby mieć pewność, czy te rozwiązania, jakie będzie proponować, będą zgodne z prawem - mówi Dubieniecki, dodając, że to też ma po ojcu. Najpierw Marcin przywiózł Martę do swoich rodziców. - Od razu przypadła nam do gustu. Wyważona, skromna, mądra. Dama - mówi o niej teść Marek Dubieniecki i nagle dodaje ze ściśniętym gardłem: -Była naszą ukochaną synową, teraz jest dla nas córką.

Marta przedstawiła Marcina swoim rodzicom w Juracie. - Już na drugim spotkaniu z rodzicami Marty, a było to 19 grudnia 2006 r. musiałem zakomunikować panu prezydentowi, że jego córka jest w ciąży. Stało się to przy wspólnej kolacji. Państwo Kaczyńscy przyjęli wiadomość zupełnie naturalnie i z dużym wyczuciem. Szybko też wyznaczyliśmy datę następnego spotkania w celu załatwienia spraw - otwarcie opowiada Marcin Dubieniecki. Ślub odbył się w kwietniu 2007r.
Teraz w każdy weekend Kaczyńska przyjeżdża do Warszawy.

Smoleńska tragedia i jej, jak tylu innym dzieciom, odebrała bliskich. Ale tylko jej oboje rodziców. Jak to zniosła? -Przeżywała to bardzo, ten ból widoczny dla każdego, kto oglądał relację z pogrzebu prezydenckiej pary, nie był na pokaz. Ale nie epatowała świata swoim cierpieniem, to nie jest typ histeryczki. Kobiety w tej rodzinie są twarde i dzielne - opowiada jedna z osób będąca w tych dniach blisko rodziny Kaczyńskich.

Nasi informatorzy twierdzą, że bardzo zbliżyła się w tym czasie do Jarosława Kaczyńskiego. Wcześniej w politycznych kuluarach mówiono, że niespecjalnie się lubią. - To bzdura, przecież Marta jest cząstką ukochanego brata. Zawsze co jakiś czas rozmawiali ze sobą w cztery oczy, a teraz są sobie najbliższymi osobami. Jarosław w jakiś sposób teraz siłą rzeczy musi jej zastąpić ojca, a wnuczkom dziadka - opowiada jedna z osób z Pałacu Prezydenckiego.

I przytacza historię, jak tuż przed pogrzebem, po kilkudziesięciu godzinach bez snu, Jarosław Kaczyński zajechał nocą do Pałacu, żeby przytulić Martę i z nią porozmawiać. Bo wszystkie decyzje dotyczące pogrzebu były z nią konsultowane. - Marta zbiera rzeczy po swoich zmarłych rodzicach. Głównie zajmuje się pakowaniem książek, rzeczy osobistych po rodzicach, a tych po pięciu latach się nazbierało - mówi nam Lena Dąbkowska-Cichocka, która pracowała w Kancelarii Prezydenta. I dodaje, że Marta chce dużo rozmawiać ze współpracownikami prezydenta. -Uważam, że jak na to, co się wydarzyło, bardzo dobrze się trzyma, chce to wszystko poukładać i wie, że musi wspierać stryja i być silna i dobrze jej się to udaje - ocenia Dąbkowska-Cichocka.

Jan Ołdakowski mówi, że Marta Kaczyńska imponuje mu tym, w jaki sposób radzi sobie z bólem. Jego zdaniem, wykazuje cechy heroiczne. - W ostatnich dniach rozmawiałem z Martą. Nie reaguje histerycznie, nie dała się ponieść emocjom żalu i gniewu. Jest bardzo dzielna. Zajmuje się wszystkim, co dotyczy pamięci po rodzicach. Zabiera ich rzeczy z Pałacu, porządkuje sprawy. No i zastanawia się co dalej - mówi poseł PiS. Podkreśla, że Marta nie zamknęła się w bólu i żalu, tylko próbuje mimo tej skrajnie trudnej sytuacji uporządkować rzeczywistość i wyjść z jakimś programem na przyszłość. Ryszard Czarnecki, poseł do Parlamentu Europejskiego, komplementuje córkę Lecha Kaczyńskiego: - Pani Marta zachowuje się z wielką klasą. Jest bardzo przejęta sytuacją, w jakiej się teraz znalazła. Jest jak dama, która na zewnątrz stara się pokazywać, że jest opanowana, mimo że emocje w niej kipią. Ma tak samo silny charakter jak stryj.

No i jest przecież jeszcze coś: polityka. I jakby tego nie nazywać, Marta Kaczyńska w politykę wkroczyła na dobre. Zbierzmy wszystkie elementy: najpierw była deklaracja Joanny Kluzik-Rostkowskiej, szefowej sztabu Kaczyńskiego, że kandydat PiS może liczyć na wsparcie Marty. To było w sumie neutralne, ale wypowiedziane przez osobę kierującą kampanią miało oczywiste znaczenie polityczne. I choć, jak wynika z naszych informacji, Kluzik-Rostkowska nie konsultowała swojej wypowiedzi z Marta Kaczyńską i miała z jej strony zarzuty, to przecież nie powiedziała tego bezpodstawnie. Element drugi to deklaracja męża zwiększająca przecież upolitycznienie obecności Marty Kaczyńskiej w tych dniach. Jak tłumaczył ''Polsce'', wizja polityki prezentowana przez Lecha Kaczyńskiego jest mu bliska. Ryszard Czarnecki, europoseł PiS, komentuje to z wyraźnym dystansem: -Pani Marta zawsze stroniła od mediów. Nadal nie wie, czy chce brać udział w życiu publicznym. Jej mąż za to już wie, że chce, co powiedział w gazecie.

Punkt trzeci to wyraźnie kampanijna, choć rzekomo przypadkowa, sesja fotograficzna ze spaceru całej rodziny, która ukazała się ''Super Expressie''. Czwarty to zapowiedź założenia, choć już po wyborach, Fundacji im. Marii i Lecha Kaczyńskich, a więc działanie publiczne, co ciekawe, ogłoszone już teraz. Wreszcie piąty element. Wypowiedzi polityków PiS takie jak następujące stwierdzenie Jana Dziedziczaka, który był rzecznikiem rządu Jarosława Kaczyńskiego. - Wyobrażam sobie, że pani Marta zastanawia się, czego pragnęli by rodzice. Jestem więc pewien, że będzie wspierała Jarosława Kaczyńskiego - mówił kilka dni temu, zastrzegając rytualnie: - Ale będzie to osobiste wsparcie dla stryja.

Lena Dąbkowska-Cichocka: - Kiedy ostatnio z nią rozmawiałam, mówiła, że chce kontynuować swoją pracę w zawodzie prawnika. Jest adwokatem ze wszystkimi uprawnieniami i ten zawód będzie wykonywała. Na pewno chce się zająć spuścizną po ojcu. Bo ona nie mówi o polityce, tylko o tym, co ojciec zostawił i jak bardzo trzeba o to dbać. Będzie o to walczyć. Ale od razu mówię, że nie są to rozmowy o jej związkach z polityką.

To pewne, że w sytuacjach rodzinnych Jarosław Kaczyński może liczyć na bratanicę. To jasne, że także w tej kampanii ona będzie z nim. A dalej? Poczucie obowiązku po smoleńskiej katastrofie, pragnienie kontynuowania dzieła ojca będą ją pchały w kierunku polityki. Możliwe, że także mąż.

Ale czy dałoby jej to szczęście? Czy poradziłaby sobie? Zwłaszcza gdy partyjne ostre spory znowu staną się codziennością? Na to pytanie, jak sądzę, sama jeszcze sobie też nie odpowiedziała.
Współpraca: Anita Czupryn

polecane: FLESZ: Ekologia na co dzień: 6 mitów, w które wierzymy

Materiał oryginalny: Marta Kaczyńska to dla PiS pierwsza dama. Czy wejdzie do polityki? - Polska Times

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 19

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.
N
Nick

Ciekawe czemu nikt nie pisze o romansie Marcina Dubienieckiego z aktorka "pijawka" Malgorzata Teodorska? Temat tabu?

zgłoś
k
koleś

Wyrazy współczucia dla pani. proszę wspierać stryja w zaciszu domowym.Dlaczego ma zostać pierwszą damą przecież nie jest żona stryja. Dlaczego sztabowcy PIS-u używają nazwiska tylko rodowego ,a nie dwu członowego,które używa

zgłoś
M
MarcinOP

Pani MARTO raz jeszcze kondolencje oraz wyrazy szacunku dla Pani i Całej Rodziny.

zgłoś
T
Tadek P

To chyba jakieś jaja, pierwsza dama to według mnie żona, Czy aby prawo na to pozwala, co na to Ko,sciół ?

zgłoś
K
Kmiotek

to zdanie z jest rewelacyjne....gdy Marta, choć mogła studiować na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego, wybrała Trójmiasto.... hahaha studia na UKSW to ma być sukces -tylko dlatego że Tatuś tam pracował??? a co do Marty -to wspólczuliśmy Jej bardzo - ale jeśli wejdzie do polityki to zadamy jej pytania takie jak do polityki - o życie osobiste - o rozwody - o to kiedy poprzedni mąz dowiedział się że ne jest ojcem młodzej cOrki itd...

zgłoś
K
Kmiotek

to zdanie z jest rewelacyjne....gdy Marta, choć mogła studiować na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego, wybrała Trójmiasto.... hahaha studia na UKSW to ma być sukces -tylko dlatego że Tatuś tam pracował??? a co do Marty -to wspólczuliśmy Jej bardzo - ale jeśli wejdzie do polityki to zadamy jej pytania takie jak do polityki - o życie osobiste - o rozwody - o to kiedy poprzedni mąz dowiedział się że ne jest ojcem młodzej cOrki itd...

zgłoś
W
WP

O Smoleńsku po dżentelmeńsku

Polska jest na wojnie z terroryzmem, niewykluczony więc zamach…
- Pan trzeźwy jest, proszę pana, czy po zbyt wielu gramach?

Ale Polska jest zagrożona terrorystycznym atakiem…
- Pan ze wsi jest, proszę pana! Pan jest zwyczajnym burakiem!

O której runął samolot? Dlaczego syren nie włączali?
- Pan proszę pana zwariował, panu na mózg chyba wali!

Dlaczego od razu mówili, że to wina polskiego pilota?
- Pan dureń jest proszę pana! Pan jest po prostu idiota!

A czemu winę pilota przesądził Sikorski Radek?
- Pan chory jest z nienawiści! Pan tu ocieka jadem!

Skąd wzięła się pogłoska, że pilot nie znał rosyjskiego?
- Znowu cię czepiasz człowieku? Znowu udajesz głupiego?

Dlaczego polscy śledczy występują w roli petentów?
- I kto takiego cymbała wybrał do parlamentu?

Czego ABW szukała w pokojach zmarłych posłów?
- Pytanie godne kretynów, paranoików i osłów!

Dlaczego nie wystąpiono o pomoc w śledztwie NATO
- Ty pisowski sługusie! Ty gnido! Żmijo! Szmato!

Wszystkie szczątki zebrane – mówiła pani Kopacz…
- Ty ruda fałszywa mordo! Ty w lustro lepiej popatrz!

To są ważne pytania, powinniśmy je stawiać sobie…
- Idź precz i nie ujadaj, ty wstrętny rusofobie!

Tak w Polsce po dżentelmeńsku
Rozmawiamy o katastrofie w Smoleńsku

Janusz Wojciechowski

zgłoś
w
wstyd

Dla wyniku wyborczego Jarka zrobią wszystko - po trupach do celu

zgłoś
M
MT

Prezio wszystkich już był - po polsku nazywal się Aleksander Kwaśniewski, a karierę zaczynał jeszcze za PRLu. To on przepraszał w imieniu wszystkich Polaków za Jedwabne, miał kłopoty z golenią w Charkowie itd.

zgłoś
M
MT

Za doniesieniami mediów: Marta dwukrotnie wychodziła za mąż (ciekawe ile razy w kościele?;). Z pierwszym mężem, Piotrem Smuniewskim, i córeczką Ewą pojawiła się na plakatach wyborczych Lecha Kaczyńskiego. Po czterech latach małżeństwa rozwiodła się i związała z Marcinem Dubienieckim, który startował w 2002 r. w wyborach samorządowych z list lewicy w rodzinnym Kwidzynie, a jego ojciec Marek Dubieniecki (56 l.) pełnił służbę w organach bezpieczeństwa PRL.
A to za plotkami: Były mąż chciał się widywać ze swoim dzieckiem. Marta K. odmówiła. Jako powód odmowy podała, że to nie jest dziecko jej byłego męża. Czyli po rozwodzie zaprzeczyła dotychczas uznawanemu ojcostwu. "NIE" twierdzi, że Marta Kaczyńska złożyła stosowny wniosek, który ma dowieść prawdziwości jej słów w prokuraturze w Sopocie, a ta zgodnie z prawem wystąpiła o zaprzeczenie ojcostwa w Sądzie Rejonowym w Sopocie. Sąd w tej sprawie jeszcze się nie wypowiedział.

zgłoś
j
jadwiga

Wyglada ta dziewczyna na mloda kobieta,ktora wie czego chce, ale czy chcialaby takiego mwywiadu to watpie,Ale dziwicie sie , przeciez to pan karnowski, znawca od wszystkiego od grobow , swieczek katastrof.Panie karnowski, jak ta mloda kobieta bedzie cos chciala o sobie opowiedziec to pewnie zrobi bez panskiego udzialu.Kiedy pan zaprzestanie pisac?

zgłoś
P
Pryszczaty

pani Marto-proszę się trochę szanować

zgłoś
N
Normalny Polak

...ale nic nie pomoże temu co dzielił Polaków. To on, między innymi dzielił społeczeństwo na "prawdziwych Polaków" i resztę, czyli "normalnych Polaków".
Mnie potrzebny jest Prezydent RP który będzie dla wszystkich Polaków, nie tylko dla PiSowców.

zgłoś
P
Prawica

Pani Marta to piękna kobieta - lepszego zdjęcia w redakcji nie było? Czy może celowo nie ma - tak jak w przypadku jej świętej pamięci ojca? Zaczyna się - co?

zgłoś
x
xx

zazdrosc troszke zrzera. Srodowisko gdanskie- boze jak to brzmi? Z Walesa na czele!

zgłoś
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3