Mariusz Pudzianowski: Znam już rywala na galę na Narodowym. Będzie wesoło!

Tomasz Dębek
Tomasz Dębek
„Pudzilla” to jedna z największych gwiazd KSW
„Pudzilla” to jedna z największych gwiazd KSW Andrzej Banas / Polska Press
Mogę tylko zdradzić, że waży mniej niż 130 kilogramów. Jego nazwisko w najbliższych dniach ogłoszą włodarze KSW - mówi o swoim rywalu na majowej gali KSW Colosseum na PGE Narodowym Mariusz Pudzianowski (MMA 10-5).

Niedawno skończył Pan 40 lat. Kiedyś zapowiadał Pan, że po przekroczeniu czterdziestki zakończy karierę w MMA. Majowa gala KSW to jedna z ostatnich okazji, by zobaczyć Mariusza Pudzianowskiego w klatce?
Fizycznie czuję się jeszcze dobrze. Wciąż mam ten sam zapał, co 20 lat temu. Ale jestem realistą i świadomym człowiekiem. Biologii nie oszukasz. Mój czas powolutku będzie dobiegał końca. Kiedy powiem „dość”, to faktycznie będzie mój koniec. Tak jak było z zawodami Strongmanów. Nie zamierzam robić później powrotów. Ja mam z czego żyć. Sport to moja pasja. Tak było i będzie. Może i gala na Narodowym to byłby dobry moment na zakończenie kariery. Ale mam w głowie swój cel. I będę do niego dążył. Nie będzie to łatwe, ale jestem bardzo uparty. Kiedy dopnę swego, a wierzę że właśnie tak będzie, powiem „dziękuję, dosyć”.

Ten cel to walka o pas KSW?
Na to muszę zapracować. Tak samo jak przez kilka lat pracowałem na pojedynek z Pawłem Nastulą. Jeśli nie zasłużę na to występami w klatce, nie dostanę szansy na walkę o pas.

Obecnie mistrzem KSW wagi ciężkiej jest Brazylijczyk Fernando Rodrigues Jr. Na Narodowym zmierzy się z Marcinem Różalskim. Kto będzie lepszy?
Stawiam na Rodriguesa.

Pan nie ma jeszcze rywala. Kiedy go poznamy?
Sam długo zastanawiałem się, kto nim będzie. W grę wchodziło kilka nazwisk. Oficjalne potwierdzenie dostałem dziś. [rozmawialiśmy we wtorek - red.] Nie mogę podać nazwiska przed ogłoszeniem go przez KSW. Ale mogę zdradzić, że kiedy poznałem to nazwisko, buzia od razu uśmiechnęła mi się od ucha do ucha. Na pewno będzie wesoło!

Może mała podpowiedź? Waży więcej niż 130 kilogramów?
Mniej. Ale więcej nie powiem.

Chęć walki z Panem wyraził m.in. inny były Strongman, Tyberiusz Kowalczyk. Może kiedyś dojść do tego pojedynku?
Wielu zawodników chce ze mną walczyć. Kolejka jest długa, każdy musi cierpliwie czekać. Jeśli będzie kiedyś taka okazja, a Tyberiusz podszlifuje swoje umiejętności to czemu nie? Z tym, że przejście z zawodów Strongmanów do MMA to nie lada wyzwanie. Bardzo silny zawodnik niekoniecznie poradzi sobie w klatce. Trudno jest dotlenić tak dużą masę mięśniową. Kiedy ja zaczynałem, myślałem że po roku czy dwóch będę miał kondycję na trzy rundy. Potrzebowałem tymczasem prawie ośmiu lat ciężkich treningów żeby być w pełni gotowym na pełen dystans. A nikt nie powie mi, że się obijałem. Ćwiczyłem pięć, sześć dni w tygodniu. Kondycja poprawiała się pomalutku. Na wszystko trzeba pracować latami. Dopiero dziś widzę, jaki wysiłek trzeba w to włożyć. W Strongmanach było ciężko. W MMA jest jeszcze trudniej.

Padło też nazwisko Mariusza Wacha, ale wiemy już, że do tej walki na razie nie dojdzie.
Dobry zawodnik MMA powinien poradzić sobie z każdym sportowcem. Bokserem, zapaśnikiem, kickbokserem... Nie ma różnicy. Zmiana dyscypliny zawsze jest trudna. Bokser, który trenuje od 15 lat, ma swoje nawyki. Może nauczyć się na treningu, co robić z nogami podczas walki MMA. Ale kiedy wejdzie do klatki, instynkt będzie silniejszy. Ja też miałem swoje nawyki, które musiałem przez lata zwalczać.

W przyszłości jest Pan otwarty na pojedynek z „Wikingiem”? To by była łatwa walka?
Jeśli będzie taka możliwość, to dlaczego nie? Nie lekceważę nikogo. MMA jest tak nieprzewidywalne, że przez chwilę nieuwagi murowany faworyt może przegrać. Dlatego nie uważam, że to by była dla mnie bardzo łatwa walka.

Wielu kibiców marzy o Pana walce z legendarnym Fiodorem Jemieljanienką, ale Rosjanin podpisał kontrakt z Bellatorem.
Jeśli kiedyś będzie taka okazja to bardzo chętnie się z nim zmierzę. I nie stawiałbym siebie od razu na straconej pozycji. Oczywiście, mógłbym przegrać. W końcu to bardzo doświadczony rywal, były mistrz świata, który przez lata rządził w wadze ciężkiej. Ale do odważnych świat należy.

Walka na Narodowym będzie ukoronowaniem Pana kariery i wysiłku włożonego w promocję MMA w Polsce?
Kiedy osiem lat temu zaczynaliśmy współpracę z KSW, nawet przez myśl mi nie przeszło, że kiedyś będę miał okazję walczyć na Stadionie Narodowym. Na zawodach Strongmanów występowałem przed 20-25 tysiącami widzów. Ale 60 tys. to coś wielkiego. Uważam tę walkę za ukoronowanie mojej dwudziestoletniej kariery zawodowego sportowca.

Był Pan wcześniej na jakimś wydarzeniu na PGE Narodowym?
Nigdy. Nie jestem aż tak zagorzałym kibicem piłki nożnej. Reprezentację oglądam, chłopaki bardzo się starają. Może kiedyś przyszedłbym na stadion. Ale wolę usiąść w ciepłym fotelu i oglądać mecz zajadając się chipsami. (śmiech)

Plan przygotowań do walki uległ zmianie po tym, jak poznał Pan nazwisko rywala?
Niezależnie od tego, czy walczę z bokserem, zapaśnikiem, czy przekrojowym zawodnikiem MMA, niczego w swoich przygotowaniach nie zmieniam. Zawsze trenuję, jakbym miał się bić z mistrzem świata. Na Facebooku możecie zobaczyć fragmenty moich ćwiczeń. W każdym daję z siebie 110 procent. Wiem, co to znaczy ciężka praca. A żeby do czegoś dojść, nie można jej sobie żałować.

Jakie są Pana plany na ten rok?
W tym roku chciałbym stoczyć jeszcze dwie walki. Na razie skupiam się tylko na 27 maja. To moje wyzwanie. Później zobaczymy, co dalej.

Rewanże z zawodnikami, z którymi Pan kiedyś przegrał, wchodzą w grę?
Do niektórych walk aż chciałoby się wrócić. Ale na wszystko przyjdzie czas. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, będę zabiegał o jakieś rewanże. I wyrównam stare rachunki.

Rozmawiał i notował Tomasz Dębek
Obserwuj autora artykułu na Twitterze

Dla naszych czytelników, którzy nie mają jeszcze biletów na KSW Colosseum, przygotowaliśmy specjalny sektor, z którego z bliska będą mogli oglądać popisy Mameda Chalidowa, Borysa Mańkowskiego, Marcina Różalskiego, Mariusza Pudzianowskiego i pozostałych bohaterów majowej gali.

Zakupu biletów można dokonać tylko na stronie eBilet.pl!
Aby zakupić bilety na sektory dla czytelników Sportowy24, należy w lewym menu w ofertach specjalnych kliknąć PlPress – Sportowy24, wybrać miejsce, wpisać kod dostępowy PLPRESS i dokonać zapłaty.

Miejsca dla czytelników Sportowy24 są blisko sceny (widać je po kliknięciu naszej oferty specjalnej), a tak dobre siedzenia w innych sektorach już się praktycznie wyprzedały.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie