Marek Twaróg o pieniądzach rządu dla artystów: Zdziczejemy z głupim uśmieszkiem na ustach

Marek Twaróg
Marek Twaróg
Piotr Gliński, minister kultury, dziedzictwa narodowego i sportu
Piotr Gliński, minister kultury, dziedzictwa narodowego i sportu arc
Lekceważący stosunek do sztuki, może do kultury, wypełza dziś spod tych wszystkich drwin i dowodzi tylko tego, jak bardzo niekonieczny do życia wydaje nam się dobry spektakl w teatrze czy operze, koncert symfoniczny albo rockowy. Glińskiemu - nieudacznikowi - udało się nie tylko nie rozdać pieniędzy, ale też skłócić środowisko i podważyć sens kultury w ogóle.

Najpierw kilka faktów. Z powodu pandemii artyści, instytucje, firmy producenckie umierają. Nie mogą działać i nie mogą zarabiać, więc zwalniają ludzi, radzą sobie tylko nieliczni. To branża zatrudniająca w Polsce aż pół miliona ludzi, z których dziś ogromna większość została bez pracy. Minister kultury Piotr Gliński poprzez Fundusz Wsparcia Kultury postanowił dwóm tysiącom ludzi i instytucji – od wielkich gwiazd sceny po małe zespoły weselne – dać 400 mln zł. Ale zrobił to nieudolnie, jedni dostali za dużo, drudzy za mało, inni w ogóle nie powinni dostać. I tak to, co miało być dobrą wiadomością pośród wieści o 600 zgonach dziennie z powodu COVID-19, jest źródłem potężnej afery. Afery, która toczy się od kilku dni, jedni oskarżają drugich, kpią, szydzą, napuszczają na siebie. Minister dostrzegł błędy, wstrzymał ostatecznie wypłaty i znów myśli.

Cała ta historia pokazuje bałagan u Glińskiego. Lecz bałagan w administracji i polityce nikogo chyba już nie dziwi, dlatego o wiele ciekawsza wydaje się refleksja nad tym, jak w ogóle traktujemy sztukę. Gdyby odłożyć na bok polityczne kpiny z nieudolności ministerstwa, mamy przy okazji tego rozdziału pieniędzy festiwal szyderstw i nieporozumień na temat branży artystycznej.

Jeden koncentruje się na pieniądzach dla Bayer Full, wytykając brednie w ich tekstach i proste rytmy, ktoś inny kpi z Krystyny Jandy, zwracając uwagę, że dawno nie zrobiła niczego znaczącego. Ale na obu frontach czuć takie samo lekceważenie dla sceny czy estrady.

Bo wiadomo, „artysta głodny, to płodny”. Bo „Picasso klepał biedę, dopóki nie spotkał Gertrudy Stein”. Bo „bezrobotnym i bezdomnym van Goghiem zajęła się rodzina”.

Bronienie Bayer Full to samobójcza misja, której nie zamierzam się podejmować. Ale już na wskazywaniu, że za znanymi zespołami (o których wiemy, że dobrze zarabiają na prawach autorskich, eventach, do niedawna na koncertach, trochę jeszcze na sprzedaży płyt) stoją producenci, studia, ekipy techniczne, muzycy towarzyszący – którzy stracili źródło dochodów – jak najbardziej mi zależy.

Branża artystyczna to nie tylko wielkie nazwiska, to także porządna muzyka w małych klubach, a nawet przyzwoite wykonawstwo (oby) na weselach, to firmy budujące sceny, to nagłośnieniowcy, to aktorzy, którzy nie mają gdzie grać, to scenografowie, a nawet pośrednio bileterzy, inspicjenci w operze, a nawet, a co – last but not least - panowie strażacy w teatrze. Pół miliona ludzi – lekko licząc – jest w kropce.

Lekceważący stosunek do sztuki czy kultury w ogóle wypełza dziś spod tych wszystkich drwin i dowodzi tylko tego, jak bardzo niekonieczny do życia wydaje nam się dobry spektakl w teatrze czy operze, koncert symfoniczny i rockowy, ale też wieczór bluesowy, a nawet impreza taneczna przy muzyce na żywo. Wszak od pół roku jesteśmy tego pozbawieni i świat się nie zawalił.

Takie myślenie to – rzecz jasna – droga donikąd i zabrnięcie w nicość. Rzeczywista miara upadku i stępienia naszej wrażliwości. Wewnętrzny komfort, jaki być może odnajdujemy w tej wsobności i odcięciu się od wspólnego przeżywania sztuki (przecież są książki!), jest tylko iluzją. Wkrótce przyjdzie refleksja, że bez dobrych artystów, dobrej sztuki i spotkań z ludźmi, po prostu dziczejemy.

Niech szybko Gliński policzy te pieniądze i je rozda, bo schamiejemy na amen.

Bądź na bieżąco i obserwuj

Zima łagodna i bez śniegu?

Wideo

Materiał oryginalny: Marek Twaróg o pieniądzach rządu dla artystów: Zdziczejemy z głupim uśmieszkiem na ustach - Dziennik Zachodni

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Czego wymagacie od ministra kultury, który nigdy nie przeczytał żadnej książki laureatki nagrody Nobla, Olgi Tokarczuk. "Majteczki w kropeczki" to tekst, który potrafi jeszcze zrozumieć.

G
Gość

...gdy slysze slowo KULTURA, wkladam sobie wate do uszu...

G
Gość

Miernota udaje ministra , niszczac co sie da