Marek Jurek: Nie wolno niszczyć zarodków z in vitro

Redakcja
Jurek: Zgadzam się z Jarosławem Gowinem, że mamy dziś do czynienia z
Jurek: Zgadzam się z Jarosławem Gowinem, że mamy dziś do czynienia z Wojciech Barczyński/POLSKA
Zamiast zgłaszać projekty ustaw o in vitro, posłowie powinni walczyć o przestrzeganie obowiązującego już prawa, które chroni dzieci poczęte - uważa były marszałek Sejmu i dodaje, że byłoby najlepiej, gdyby rodzice przyjęli wszystkie poczęte zarodki. Jeśli nie, to może znajdą się kobiety, które urodzą te dzieci. Z Markiem Jurkiem, byłym marszałkiem Sejmu i liderem Prawicy Rzeczypospolitej, rozmawia Barbara Stefańska.

Jak Pan ocenia złożone w Sejmie projekty poselskie dotyczące in vitro?
Te projekty zasadniczo różnią się między sobą. Jest przepaść między tym, co proponuje Bolesław Piecha, który chce chronić życie, a propozycjami Marka Balickiego. Jednak wszystkie cztery projekty wiąże jedna wspólna cecha - abstrahowanie od istniejącego prawa. One traktują jako nieznaczące regulacje dotyczące życia poczętego, które już obowiązują w całym szeregu ustaw.

Co ma Pan na myśli?
Chodzi mi m.in. o ustawy o Rzeczniku Praw Dziecka, kodeks karny, cywilny oraz kodeks rodzinno-opiekuńczy, które potwierdzają prawa dziecka poczętego.

Czyli Pańskim zdaniem poselskie projekty lekceważą polskie prawo.
Niestety. Szczególnie ignorowany jest artykuł 157a kodeksu karnego, który mówi wyraźnie, że życie i zdrowie dziecka poczętego jest chronione.

Co to oznacza dla prac nad ustawą dotyczącą in vitro?

Prace nad ustawodawstwem regulującym przeprowadzanie zabiegów in vitro powinny toczyć się ze świadomością, że ta metoda była już wielokrotnie stosowana oraz że żyją już dzieci poczęte tą drogą. Trzeba też pamiętać, że każde uszkodzenie ciała czy zagrożenie życia poczętego jest przestępstwem. Zatem Ministerstwo Zdrowia powinno zająć wyraźne stanowisko, czyli wydać okólnik w tej sprawie. Nie wolno robić wrażenia legalności, jak to czyni wielu uczestników tej debaty.

Uściślijmy: co jest legalne, a co nie. Samo przeprowadzanie zabiegów in vitro jest sprzeczne z prawem?
Nie. Przepisy mówią o ochronie życia, a kwestia in vitro nie jest regulowana. Natomiast w żadnym wypadku nie można niszczyć poczętego już dziecka. Sprzeczne z prawem jest likwidowanie zarodków w ramach selekcji do dalszego rozwoju. Należy oczekiwać, że parlamentarzyści, którym zależy na ochronie życia, będą domagać się, żeby ten przepis był przestrzegany. Dopiero w tym kontekście powinna się toczyć debata na temat samego in vitro.

Polska konstytucja nie określa jednak, kiedy zaczyna się życie. Artykuł 38 mówi jedynie ogólnie o ochronie życia.
W tej kwestii zapisy konstytucji powinny zostać doprecyzowane i potwierdzić to, co w ustawodawstwie zwykłym jest już bezsporne. Ustawy mówią konkretnie o dziecku poczętym (wskazując na moment początkowy jego życia), a nie ogólnikowo o nienarodzonym. Tymczasem te przepisy ustaw są ignorowane nie tylko przez urzędników, ale i przez polityków. Tak się dzieje, gdy brakuje nadrzędnych regulacji konstytucyjnych.


Ochronę życia embrionów na podstawie istniejących przepisów uznaje Pan za punkt wyjścia debaty. Zobaczmy teraz sprawę z innej strony - co mają zrobić pary, które w tych zabiegach upatrują swojej szansy na posiadanie potomstwa?

Debatę na temat in vitro trzeba i warto podjąć. Ale dziś ważne jest przestrzeganie istniejącego prawa. W warunkach szanowania prawa można prowadzić debatę - wtedy artykułowanie różnych opinii będzie bardzo ważne. I to jest wspólny błąd autorów wszystkich czterech poselskich projektów. Ci, którzy deklarują chęć ochrony życia poczętego, powinni podjąć działania zmierzające do realizacji dzisiejszego prawa. Potrzebni są politycy, którzy będą domagali się przestrzegania przepisów.

Jakie są Pańskie pomysły na rozwiązanie problemu braku regulacji w dziedzinie zapłodnień pozaustrojowych?

Przygotowałem projekt rezolucji w tej sprawie i przekazałem posłom. Uważam, że gdyby traktowali na serio intencje przygotowywanych projektów -_a nie jako okazję do wystąpień, odwołujących się do wybranej grupy elektoratu - zaczęliby od przestrzegania dziś istniejącego prawa. Różnie oceniamy in vitro, ale realnie żyją dzieci poczęte tą drogą. Najważniejszy jest sam problem, a nie spory wewnątrz PO między Gowinem a panią Kidawą-Błońską czy Piechą a Balickim. Istotne jest rozwiązanie problemu, a nie sama debata, w której wyżywają się politycy.

Wspomniał Pan o intencjach autorów projektów. Jakie są to według Pana intencje?

Ja mówię o tym, co jest ważne, a nie snuję przypuszczenia. Chcę zwrócić uwagę politykom na to, co powinno być istotne, i na właściwą hierarchię wartości.

Co zawiera projekt rezolucji, którą przekazał Pan posłom?

Zawiera zalecenia dla władz publicznych, a szczególnie ministrów zdrowia i sprawiedliwości, podejmowania działań na rzecz ochrony życia dzieci poczętych in vitro, zgodnie z dyspozycjami obowiązującego prawa - szczególnie artykułów 152, 153 i 157a kodeksu karnego. Zawiera też szerokie uzasadnienie prawne tego zalecenia.

Obecnie wykonywane zabiegi powodują powstawanie nadliczbowych zarodków, które są zamrażane. Co można z nimi zrobić?

Tak. Istnieje coś, co Jarosław Gowin celnie nazwał "horrorem laboratoryjnym". Na to nie ma zgody - nie tylko z punktu widzenia sprawiedliwości, ale z punktu widzenia obowiązującego prawa, dlatego że niszczenie dziecka w fazie zarodkowej nie jest legalne. Najlepiej, żeby rodzice chcieli przyjąć wszystkie poczęte zarodki, które powstały wskutek procedury in vitro. A jeśli nie, może są kobiety, które chciałyby je urodzić.
Urodzić czyjeś dziecko?

Adopcja prenatalna nie może usprawiedliwić nieodpowiedzialnej praktyki in vitro, ale jest jedyną szansą, by umożliwić przeżycie poczętemu już dziecku. Jak widać, ta praktyka powoduje nierozwiązywalne problemy społeczne. Z drugiej strony, in vitro jest najlepszym dowodem na to, kiedy zaczyna się życie, ponieważ gdy człowiek poczęty "w szkle", czyli in vitro, jak jest szanowany, to żyje. I ludzie myślący powinni z tego wyciągnąć w sumieniu wnioski.

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

B
Baltazar

wypowiedż Marka Jurka i zmartwiłem się jego stanem umysłowym.Powtarzał uparcie,mimo ignorowania go przez pozostałych uczestników,że 2 tygodnie temu należało odsunąć Tuska od władzy.Podał nawet w jaki sposób.Co się z tym facetem dzieje.Nigdy jego wypowiedzi mnie nie zachwycały.Wiadomo było co sie można po nim spodziewać.Ale żeby bujać w oparach absurdu.W tej sytuacji Marek Jurek będąc bardziej ortodoksyjny niz cały Episkopat razem wzęty osiągnął stan mente captus.Czy to da się wyleczyć? W jego przypadku przypuszczam,że wątpię.

t
twój znajomy

Brawo broń nienarodzonych. Brawo ale broń rówbniez narodzonych - tych którzy ci zaufali w polityce i nie niszcz ich tak jak to zrobiłeś w Rzeszowie

t
twój znajomy

Brawo broń nienarodzonych. Brawo ale broń rówbniez narodzonych - tych którzy ci zaufali w polityce i nie niszcz ich tak jak to zrobiłeś w Rzeszowie

Dodaj ogłoszenie