Marek Jurek: Musimy zachować własną walutę. Nie możemy znów ulec "dyplomacji kreatywnej"

Redakcja
Marek Jurek
Marek Jurek FOT. WOJCIECH MATUSIK / POLSKAPRESSE GAZETA KRAKOWSKA
Nad debatą o przyszłości Unii Europejskiej unosi się duch nieodpowiedzialności. Politycy decydujący o państwach nie zadają sobie pytania, czy wprowadzenie jednej waluty było uzasadnione, czy Europa w ostatnich latach idzie dobrą drogą. Ale charakterystyczne, że opozycje aspirujące do władzy również o to nie pytają. Jeśli jednak chcemy rozwiązać dzisiejsze problemy, musimy te kwestie postawić.

Najbardziej oczywistym błędem polityki europejskiej było wprowadzenie jednej waluty w krajach niestanowiących optymalnego obszaru walutowego. Jedna waluta służyła utrwalaniu różnic - nie wyrównywaniu zasad konkurencji. Bo tak jak cena jest zasadniczym elementem konkurencji między poszczególnymi producentami, tak elastyczny kurs własnej waluty pozostaje zasadniczym elementem konkurencji między całymi gospodarkami narodowymi. I rola tego elementu na wspólnym, otwartym runku nie maleje - ale rośnie.

Czytaj także: Ziobro, Jurek, Dorn, Pęk, Janowski... Nowa partia zadebiutuje w lutym

Kwestia druga - federalizacja Europy. Motorem współpracy europejskiej były państwa narodowe, a nie międzynarodowe organizacje. Zmniejszenie roli państw narodowych to po prostu wyłączenie tego silnika integracji europejskiej. Zwolennicy federalizmu kuszą wzrostem roli Europy w świecie. Tymczasem międzynarodowa pozycja Europy jako całości to argument najmocniej przemawiający przeciw federalizmowi. Zaangażowanie Unii Europejskiej w przełom demokratyczny na Ukrainie było w ogromnym stopniu dziełem Polski. Zaangażowanie Europy w zmiany w Afryce Północnej, szczególnie w Libii - dziełem europejskich państw basenu Morza Śródziemnego. Nawet postawienie kwestii gruzińskiej w czasie najazdu rosyjskiego na Gruzję byłoby niemożliwe bez zaangażowania prezydenta Lecha Kaczyńskiego i współpracujących z nim prezydentów naszego regionu.

Za wejście Europy na błędną drogę federalizmu i politycznej nierównowagi, zmniejszania roli Europy Środkowej i Polski odpowiadają wszyscy promotorzy traktatu lizbońskiego. Dziś Polska oczekuje od nich wycofania się z tej błędnej polityki. Dotyczy to szczególnie Jarosława Kaczyńskiego, stojącego dziś - z woli polskich wyborców - na czele opozycji, a więc z urzędu powołanego do zaproponowania alternatywy dla polityki rządu Tuska. Żadne jednak machanie flagami, żadne wiece nie zakryją elementarnej prawdy, że Lizbona wyrządziła Polsce szkodę. Dziś trzeba jasno stwierdzić, jeśli chcemy skutecznie zmienić nie tylko władzę w Polsce - ale zmienić politykę. Muszą to wspólnie powiedzieć ludzie, którzy wtedy mieli rację, i ci, którzy się mylili. Bo po Lizbonie wielu Polaków stawia sobie pytanie: co dziś PiS robiłby, będąc u władzy? Czy nie byłoby tak, że prowadziłby tę samą oportunistyczną politykę co rząd PO?

Czytaj także: Ziobro i Jurek: Rząd powinien prowadzić w sprawie UE fundamentalnie inną politykę

Polska musi zachować walutę narodową. Zmiany reguł działania unii walutowej należy wykorzystać do uwolnienia się od naszych zobowiązań w tej dziedzinie. Drugi raz nie możemy się zgodzić na "dyplomację kreatywną", na to, co zrobiono z traktatem nicejskim, na zawieranie porozumienia na jednych zasadach, a jego realizację na już zmienionych. Waluta narodowa to zasadniczy instrument konkurencyjności naszych przedsiębiorstw i siły polskiego eksportu.

Wobec zagrożenia kryzysu musimy wzmocnić popyt wewnętrzny, a więc zdolności zakupowe polskich rodzin. Wymaga to zdecydowanego zniesienia dyskryminacji podatkowej rodzin wychowujących dzieci, dyskryminacji - bo rodziny te płacą znacznie wyższe (choć "niedostrzegalne") podatki pośrednie. Etyka mówi, że środki niezbędne do życia nie mogą podlegać opodatkowaniu. Pora więc zagwarantować prawnie rodzinom zwrot uśrednionego ryczałtowo podatku zapłaconego z tytułu utrzymania każdego dziecka. Pamiętajmy, że dziś za wychowanie dziecka rodzina płaci (po uwzględnieniu ulgi w Picie) ok. 1800 zł VAT-u rocznie.

Czytaj także: Ziobro: Prawdziwym celem zmian w UE jest ograniczenie suwerenności państw

Priorytet walki z recesją w Europie musi oznaczać odblokowanie barier wzrostu. Należy bezterminowo zawiesić wdrażanie antyprodukcyjnego pakietu klimatyczno-energetycznego. Leży to w interesie całej Europy, choć szczególnie w interesie Europy Środkowej i Polski, ze względu na uzależnienie naszego regionu od klasycznych źródeł energii.
Potrzebne jest też porozumienie w Unii państw zachowujących i chcących zachować walutę narodową, nie tylko takich jak Wielka Brytania i Dania, ale również takich jak Polska, Czechy, Szwecja. Państwa strefy euro muszą rozwiązać kryzys państw Południa same. Na ich wysiłki należy patrzeć z życzliwym zrozumieniem, ale nie możemy się zgodzić, by na nas zrzucano konsekwencje cudzej nieodpowiedzialności. Co najwyżej - jako znak naszej solidarności - możemy stworzyć fundusz wyrównywania naszym rolnikom nierówności w unijnych dopłatach bezpośrednich.

Czytaj także: Ziobro, Jurek, Dorn, Pęk, Janowski... Nowa partia zadebiutuje w lutym

Oczywiście, do czasu, aż zwycięży duch rzeczywistej solidarności i Unia zrealizuje zasadę równości dopłat, do czego mamy oczywiste prawo, choćby ze względu na lata nierównej konkurencji i ograniczenie naszego eksportu rolnego w ramach stowarzyszenia lat 90.

Czytaj także: Ziobro i Jurek: Rząd powinien prowadzić w sprawie UE fundamentalnie inną politykę

Czy więc Polska powinna być hamulcowym integracji? Absolutnie nie, raczej jej pilotem. Pilotem współpracy przypominającym prostą zasadę: tyle wspólnych instytucji i kompetencji, ile wspólnych wartości i interesów. Władzę UE musimy dobudowywać do solidarności jej państw, do odbudowania wspólnoty interesów i wartości. Również dlatego, że największym zagrożeniem dla przyszłości Europy jest władza bez solidarności, której nie załata "consensus" banków, wielkich mediów i oportunistycznych polityków. Taka Europa jest skazana na kryzys.

Czytaj także: Ziobro: Prawdziwym celem zmian w UE jest ograniczenie suwerenności państw

Polityki nie prowadzi się w pojedynkę. Dlatego zasadniczą rolę będzie ciągle odgrywać nasza zdolność do animowania poczucia solidarności w Europie Środkowej. Pora sobie przypomnieć, z kim dziedziczymy problemy wynikłe z dziesięcioleci dominacji sowieckiej. Pierwszym polem współpracy - i kolejnym testem solidarności europejskiej - powinny być wspólne działania na rzecz solidnej reprezentacji Europy Środkowej w unijnej dyplomacji. Reprezentacji mierzonej nie tylko abstrakcyjną arytmetyką, ale obecnością dyplomatów z Polski i innych krajów naszego regionu na tych obszarach, które mają szczególnie znaczenie dla utrwalenia niepodległości i bezpieczeństwa naszych państw - w Europie Wschodniej i na Kaukazie. Bo Europa musi wspólnie pracować, by wzmocnić niepodległość swoich państw, a nie by ją wchłonąć.

Wideo

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

a
al

A tu okazuje sie ze to rowniez ekonomista. Na razie proponuje przepis Leppera ,,naoliwic" polska gospodarke czyli dorzucic pieniedzy ludowi (PiSowskiemu oczywiscie). Jak sie go zapytacie skad wziac pieniedzy, odpowie ze z bankow ,,banki maja pelne sejfy pieniedzy, tylko nie chca dawac" - Lepper. Mozna tez zabrac ,,niepracujace" pieniadze z NBP i rozdac tak samo jak wyzej. Panie Jurek! Panski opis sytuacji jest calkiem niepotrzebny, bo znajdujemy sie w innym miejscu niz pol roku, rok, czy pare lat temu. Mamy wlasna walute i wcale jej nie trzeba bronic, jedyne co trzeba robic to patrzec i czekac. Jezeli strefa Euro sie rozpadnie to nie ma sprawy. Jezeli strefa Euro przetrwa, zostanie naprawiona, deficyty gospodarek strefy zrownowazone, to musimy byc gotowi przylaczyc sie do nich natychmiast bez chwili zwloki. A to oznacza, ze juz od dzisiaj musielibysmy robic to samo, co musieliby robic kraje strefy Euro, czyli rownowazyc budzet a nie to co Pan proponuje, dorzucac wiecej pieniedzy na rynek, czyli wiecej pozyczac za granica alo drastycznie podwyzszyc podatki - to Pan nazywa konkurencyjnosc?

D
DarkSun

Panowie/Panie poniżej: do którego fragmentu artykułu chcielibyście się ustosunkować? :)

S
Sal

Dość "szczęścia" zafundowaliście temu krajowi, chociażby poprzez konkordat i komisję majątkową.

K
Karramba

Tego delikwenta trzeba trzymać daleko od instytucji państwa. To szkodnik najwyższego kalibru. Katolicka ideologia całkowicie przeżarła mu łeb.

Dodaj ogłoszenie