Marek Jurek chce koalicji z PiS

Redakcja
Marek Jurek
Marek Jurek Bartłomiej Ryzy/POLSKA
Markowi Jurkowi marzy się wielka prawicowa koalicja, która naprawdę, a nie tylko w deklaracjach walczyłaby o polskie interesy.

W jej skład obok jego Prawicy Rzeczypospolitej wchodziłoby oczywiście Prawo i Sprawiedliwość ale i tworzona właśnie przez Ludwika Dorna i Kazimierza M. Ujazdowskiego Polska Plus.

Jednak PiS wcale do współpracy i zawierania sojuszu z ugrupowaniem Jurka się nie pali. Bo największej partii opozycyjnej zależy dziś bardziej na pozyskaniu znanych samorządowców.
- Otrzymujemy sygnały o chęci współpracy z nami od małych, "podprogowych" partii prawicowych - ujawnia "Polsce" Adam Lipiński, wiceprezes PiS. - Ale na razie nic się nie stało poza złożeniem takich deklaracji.

Poszukiwania liderów
Szefowie Prawa i Sprawiedliwości zdają sobie sprawę, że o powrocie do władzy mogą zacząć myśleć, gdy uzyskają poparcie ponad 40 proc. wyborców. Aby tak się stało, PiS musi się otworzyć na nowe środowiska. - PiS potrzebuje wzmocnień ze strony ludzi nowych, którzy nie tylko nie są zgrani w polityce, ale także niosą za sobą nowe wartości - przyznaje jeden z polityków partii.

W PiS po cichu mówi się o ściślejszej współpracy z Dutkiewiczem i Szczurkiem

Pierwszą tego rodzaju próbą było wciągnięcie do ugrupowania politologa Marka Migalskiego. Miał on przekonać, że w partii Kaczyńskiego jest miejsce dla młodych naukowców. Co prawda Migalski świetnie się w partii odnalazł, ale na razie na popularność PiS wśród inteligencji chyba nie wpłynął.
Nadzieją dla partii są popularni samorządowcy oraz eksperci, którzy ostatnio zaangażowali się w prace Zespołu Pracy Państwowej, czy prerządu PiS.

Wśród lokalnych liderów, którzy mogliby współpracować z PiS, nieoficjalnie wymienia się prezydenta Wrocławia Rafała Dutkiewicza i prezydenta Gdyni Wojciecha Szczurka. Pierwszy rządzi miastem przy poparciu radnych PiS i poparł kandydata tej partii w wyborach do europarlamentu. Drugi, choć w poprzednich wyborach łatwo pokonał kandydata PiS w wyborach na prezydenta miasta, to jednak od trzech lat jest społecznym doradcą Lecha Kaczyńskiego.

- Nie chodzi nawet o to, by oni startowali w wyborach z naszych list, ale by udzielili nam poparcia - mówi poseł PiS. Podobną rolę mają odegrać specjaliści współpracujący z partią. Na razie ich nazwiska są utajnione, ale sytuacja ma się zmienić przed wyborami. Wtedy ich dorobek i tytuły mają pokazać inną twarz partii Kaczyńskiego.

Wsparcie regionalnych liderów i naukowców pozwoliłoby PiS choć częściowo zmyć plamę, jaką była koalicja z Andrzejem Lepperem.

Marzenia o koalicji

Lider Prawicy Rzeczypospolitej traktuje potencjalny sojusz z PiS poważnie i stawia warunki. Współpraca obu partii miałaby obejmować politykę prorodzinną, zabieganie o pełne dopłaty dla polskich rolników czy bezpieczeństwo energetyczne. - Przecież w Polsce partie prawicowe mogłyby współpracować w stałej koalicji. Przykładem jest niemiecka CDU/CSU - tłumaczy w rozmowie z "Polską" Marek Jurek.

- Nie we wszystkich sprawach musimy mieć takie samo zdanie, bo przecież każde z ugrupowań pozostanie osobnym podmiotem - dodaje były marszałek Sejmu. A rozbieżności jest wiele: stosunek do euro i traktatu lizbońskiego czy gotowość do zmiany ustawy antyaborcyjnej. Dlatego Marek Jurek zastrzega, że nie zamierza wstąpić do PiS, ani znaleźć się w pisowskim obozie. - Dajemy PiS szansę na działanie solidarnościowe - mówi. - Aby współpraca się udała, politycy tej partii muszą uszanować naszą odrębność.

Co prawda Jarosław Kaczyński oficjalnie powiedział ostatnio o nawiązaniu rozmów z Prawicą Rzeczypospolitej i Polską Plus, ale to na razie tylko fakty prasowe. - Tworzymy właśnie własną partię i nie zamierzamy się z nikim łączyć - ucina wszelkie spekulacje Jarosław Sellin z Polski Plus.
Poza osobistymi animozjami, jakie dzielą dziś lidera Polski Plus Ludwika Dorna i prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego, przeciwko sojuszowi przemawia też strategia Prawa i Sprawiedliwości. Nie zakłada ona zawierania sojuszów z ugrupowaniami prawicowymi, których poparcie mierzy się w granicy błędu statystycznego.

Głównym problemem partii Jarosława Kaczyńskiego jest dziś zdolność do przyciągnięcia nowych środowisk, a przez to poszerzenie bazy wyborców. Tego PiS nie osiągnie, sprzymierzając się z ludźmi, którzy kiedyś w tym ugrupowaniu byli, potem z niego wyszli, a teraz z powodu braku szans na powrót do głównego nurtu polityki chcieliby wrócić.

- Afiliacja do PiS mniejszych ugrupowań prędzej czy później musi doprowadzić do tego, że liderzy tej formacji będą chcieli wewnątrz partii budować własne środowisko - tłumaczy Adam Lipiński. - Później będą podkreślać swoją niezależność, a w końcu nieuchronnie doprowadzą do rozłamu.

W PiS po cichu mówi się o ściślejszej współpracy z Dutkiewiczem i Szczurkiem

Wideo

Komentarze 6

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

?
Od kiedy Pis czy Polska Plus to prawica?;/
a
art
Widzi, że nie ma żadnego zaplecza intelektualnego, a Lech kurczy się z dnia na dzień
G
Gawronski-rafzen
Zasoby ludzkie ogrągłego stołu z kantami się kurczą, więc należy szukać alternatywnych rozwiązń. Kolejna nuetralizacja uczciwego polityka.
W
Wyborca
Taki ruch może wykonać jedynie J. Kaczyński ale tego nie zrobi
e
em
a nie odwrotnie! W piątek były już o tym informacje. Właśnie dlatego piszecie "Lider Prawicy Rzeczypospolitej traktuje potencjalny sojusz z PiS poważnie i stawia warunki".

Tytuł zaś sugeruje co innego.
a
alek
Zbliżają się wybory samorządowe
więc warto przykleić się do PiSu
by po wyborach znowu rozrabiać
dość takich sojuszy
Dodaj ogłoszenie