Marcinkiewicz: W Polsce trzeba zmienić cholernie dużo. Lada moment staniemy się zaściankiem

Redakcja
Kazimierz Marcinkiewicz
Kazimierz Marcinkiewicz Bartek Syta/Polskapresse
- Dla młodych ludzi żyjących w wirtualnym świecie Kaczyński przestaje być realnym wrogiem. Tym realnym wrogiem staje się rząd. Donald Tusk jawi się czasami jak mąż stanu, a czasami jak leniuch - mówi były premier Kazimierz Marcinkiewicz w rozmowie z Anną Wojciechowską.

Zaskoczyła Pana ta fala protestów przeciwko umowie ACTA? Ich skala, siła?
Zaskoczyła tylko o tyle, że nie znałem tego tematu wcześniej. Ale kiedy on wypłynął, kiedy zobaczyłem, jak ta umowa jest napisana, jak była przygotowywana i uchwalana, po części po kryjomu, pomyślałem sobie, że takie protesty są nieuniknione, bo młodzi ludzie żyją w ogromnej mierze właśnie w świecie wirtualnym.

To jest protest tylko stricte przeciw tej umowie? Czy też ta umowa była tylko zapalnikiem, który ujawnił inne emocje, frustracje młodych ludzi?
Nie wydaje mi się, żebyśmy mieli tu do czynienia z jakimś drugim dnem. Ci młodzi ludzie nie interesowali się polityką, politykami, dopóki oni nie weszli im w drogę, nie spróbowali wkroczyć w ich świat, próbować go zmienić. Bo dla mnie ten protest to właśnie obrona ich własnego świata, rzeczywiste wystąpienie w obronie wolności. Taka nowa solidarność w obronie wolności wirtualnego świata.

Ile w tym proteście jest buntu, rozczarowania młodych obecną władzą, Platformą Obywatelską?

Jestem przekonany, że te protesty są skierowane przeciwko PO, a wybitnie przeciw rządowi. Ja je rozumiem. Zapisy ACTA są nieprecyzyjne i groźne. Widzę arogancję władzy w braku chęci debaty

Jestem przekonany, że te protesty są wprost skierowane przeciwko Platformie właśnie, a konkretniej wybitnie przeciwko temu rządowi, bo to on podejmuje decyzje o podpisaniu i wejściu w życie tych przepisów. A faktycznie jest tak, że to, czy te przepisy wejdą w życie, zależy tylko od polskiego rządu. Nieprawdą jest sugerowanie, że Polsce można je narzucić dlatego, że należymy do Unii Europejskiej. Ja te protesty w dużej mierze rozumiem. Zapisy umowy ACTA są bardzo nieprecyzyjne i dlatego stanowią zagrożenie. Tak naprawdę nie wiemy, z czym mam do czynienia i co z tego będzie wynikać.

Zatem nie powinniśmy jednak podpisywać tej umowy?
Rozumiem jednak, że już po hakerskich atakach premier Tusk nie mógł sobie pozwolić na zmianę decyzji. Tym samym bowiem pozwoliłby na wymuszanie decyzji szantażem, przyzwoliłby na paraliżowanie państwa przez hakerów, pokazałby się jako polityk miękki, słaby. A to z kolei oznaczałoby, że nie nadaje się na premiera.

Do tej pory temu premierowi udawało się jednak gasić raczej protesty w zarodku, umiejętnie zarządzając emocjami ludźmi. Tym razem się nie udało. Podobnie zresztą jak w przypadku ustawy i listy refundacyjnej, kiedy Donald Tusk próbował najpierw tupnąć na lekarzy, by potem jednak wycofać się. Co się dzieje?
Myślę, że nałożyły się tu dwie rzeczy. Z jednej strony ostatnie wybory były bardzo trudne dla Donalda Tuska i Platformy. Zwycięstwo do końca nie było pewne. Kiedy jednak przyszło, premier wyraźnie uznał, że należy mu się odpoczynek, może zachłysnął się władzą, uznał, że wszystko może. Dlatego nie podszedł na poważnie i do sprawy z lekami i do umowy ACTA, a nawet - w jakimś stopniu - do spraw europejskich, które może nie tyle wymknęły się mu spod kontroli, co z pewnością nie zostały zrealizowane w 100 proc., zgodnie z zapowiedziami i oczekiwaniami. Z drugiej strony mamy w ogóle w Polsce do czynienia z praktycznym zanikiem debaty publicznej. Rząd PO - PSL zawiesił praktykę jakichkolwiek konsultacji, rozmów. Nie debatuje z opozycją, ale też nie rozmawia z ekspertami. Nie ma think thanków pokazujących, co należy w Polsce zrobić. Polska dziś jest tylko zarządzona i żyje tabloidowymi sporami. I to wychodzi w przypadku umowy ACTA.

CZYTAJ TEŻ:
* Premier Tusk zabiega o sejmowe zaplecze. Już nie poucza posłów, teraz prosi ich o rady
* Balazs: Tusk ma dziś tylko złe rozwiązania. Może być jak na Węgrzech
* Kwaitkowski: Poczekajmy, rząd Tuska potrzebuje trochę czasu na rozruch...
* Grupiński: Platforma działa sprawnie, to tylko styczniowe kłopoty
* Protasiewicz: Polacy wolą wiarygodnego polityka, niż kogoś w nieswoich szatach. W 2015 r. wybiorą podobnie
* Machina propagandowa się zacięła. Ostachowicz się chwieje, Tusk razem z nim

Wychodzi arogancja tej władzy?
Ja nazwałem to zachłyśnięciem się władzą. Jeśli mówić o arogancji, to ja ją widzę nie tyle w słowach czy czynach, ale właśnie w braku chęci debaty. Mogę zrozumieć Donalda Tuska, że jest mu bardzo ciężko rozmawiać z monotematycznym Kaczyńskim, bo taka rozmowa do niczego nie prowadzi, ale musi sięgać do innych rozmówców.

A może problem też w tym, że ten legendarny już słuch społeczny premiera zaczyna szwankować?
Myślę, że to pochopny wniosek. Słuch nie szwankuje. Donald Tusk upojony trudnym zwycięstwem po prostu zlekceważył problemy. Frustrację wynikającą ze sposobu rządzenia widać już w samej Platformie Obywatelskiej, gdzie posłowie skarżą się, że o większości rzeczy dowiadują się z telewizji. Sam słyszałem rozżalonego posła PO, który narzekał, że w programach telewizyjnych jest co i rusz zaskakiwany posunięciami rządu i stawiany w bardzo trudnej sytuacji. Mamy więc do czynienia z taką dziwnym, niepokojącym okopaniem premiera i rządu na zdobytych pozycjach.

Tymczasem dziś w Polsce wyjątkowo potrzebujemy debaty o przyszłości, bo trzeba zmienić naprawdę cholernie dużo. Lada moment staniemy się zaściankiem, bo nie zauważamy realnych problemów, które nas otaczają: problemów z nauką i innowacyjnością, tym np., że nie mamy gdzie kształcić elit, bo nasze uczelnie są beznadziejne, a badania naukowe nie przekładają się na gospodarkę, że nie ma szybkich decyzji i działań związanych z gazem łupkowym, ale też do coraz większego kryzysu demograficznego, czyli polityki prorodzinnej. I tu problem jest nie tylko w rządzie. Takich dyskusji nie inicjują też liderzy opozycji.

To premier jednak zapowiadał szumnie w exposé reformy. Pytanie, jakie są perspektywy, że uda się przeprowadzić np. tę emerytalną, skoro o debacie na temat cisza?
To jest ewidentny błąd, za który premier może słono zapłacić. Pierwszą czkawkę tego rządu już widzę.

Ten zmęczony - jak Pan mówi - trudnymi wyborami premier Donald Tusk miał jednak tuż po wyborach dużo energii, by "uporządkować" partię. Koncentracja na zmarginalizowaniu byłego marszałka Grzegorza Schetyny jako lidera wewnętrznej opozycji była słusznym posunięciem?
Nie da się rządzić w pojedynkę. Polityka jest grą zespołową. Jeśli premier uznał inaczej, popełni błąd samozniszczenia. W moim przekonaniu największym dorobkiem ostatnich lat jest nie rząd czy sprawny premier, ale silna wreszcie partia polityczna, głęboko zakorzeniona w społeczeństwie, w społecznych oczekiwaniach i aspiracjach.

CZYTAJ TEŻ:
* Premier Tusk zabiega o sejmowe zaplecze. Już nie poucza posłów, teraz prosi ich o rady
* Balazs: Tusk ma dziś tylko złe rozwiązania. Może być jak na Węgrzech
* Kwaitkowski: Poczekajmy, rząd Tuska potrzebuje trochę czasu na rozruch...
* Grupiński: Platforma działa sprawnie, to tylko styczniowe kłopoty
* Protasiewicz: Polacy wolą wiarygodnego polityka, niż kogoś w nieswoich szatach. W 2015 r. wybiorą podobnie
* Machina propagandowa się zacięła. Ostachowicz się chwieje, Tusk razem z nim

Również w sprawach europejskich nie można mówić o wypełnieniu obietnic w 100 proc. - mówi Pan. Ten ostatni szczyt UE to sukces czy porażka premiera?
Sądzę, że nie można mówić o sukcesie, ale też nie o porażce. Dobrze się stało, że powstrzymaliśmy zakusy Francji, która chciała utworzyć wewnątrz Unii drugi klub polityczny. Sam pakt fiskalny nie jest ani dobry, ani zły dla Europy. Jest potrzebny politycznie Niemcom, Angeli Merkel, żeby mogła w większym stopniu dołożyć do ratowania Grecji i innych upadających gospodarek. Pakt ten może być też potrzebny Francji jako element gry wyborczej. Natomiast w gruncie rzeczy on nie wprowadza nic nowego, zawiera tak naprawdę wiele przepisów już dziś obowiązujących w Unii Europejskiej. Cała ta dyskusja o pakcie fiskalnym jest taka jak sama Unia Europejska. Unia jest w kryzysie i rozwiązania są kryzysowe. Dziś Europa nie ma silnych liderów, którzy by się chcieli na serio zmierzyć z problemami, przed którymi stoi świat. Unia jest dziś rządzona przez soft liderów, którzy zaczynają swój dzień od czytania tabloidów i sondaży poparcia oraz oglądania własnych obrazków w telewizji. To nie są problemy współczesnego świata.

Rozumiem, że ma Pan również na myśli premiera Tuska?
Akurat premier Tusk był w stanie wygłosić jedno z najlepszych exposé w ostatnim czasie, nie tylko w Polsce, ale w ogóle w Europie. A więc trudno go dziś zakwalifikować do tej grupy miałkich liderów. Chyba że nie odważy się na realizacje swoich zapowiedzi.

(...)

Paliwo antypisowskie PO rzeczywiście się już wypala? Tusk już rzeczywiście nie może skutecznie straszyć Kaczyńskim?
Dla młodych ludzi żyjących w "wirtualnym świecie" Kaczyński przestaje być realnym wrogiem. Tym realnym wrogiem staje się rząd. Mam nadzieje, że premier wraz z ministrami znów stanie mocno na ziemi, uznając, że władza dla samego rządzenia, a nie dla zmieniania "tej ziemi" nie ma sensu.

Rozmawiała Anna Wojciechowska

Więcej przeczytasz w weekendowym wydaniu dziennika "Polska" lub w serwisie prasa24.pl

CZYTAJ TEŻ:
* Premier Tusk zabiega o sejmowe zaplecze. Już nie poucza posłów, teraz prosi ich o rady
* Balazs: Tusk ma dziś tylko złe rozwiązania. Może być jak na Węgrzech
* Kwaitkowski: Poczekajmy, rząd Tuska potrzebuje trochę czasu na rozruch...
* Grupiński: Platforma działa sprawnie, to tylko styczniowe kłopoty
* Protasiewicz: Polacy wolą wiarygodnego polityka, niż kogoś w nieswoich szatach. W 2015 r. wybiorą podobnie
* Machina propagandowa się zacięła. Ostachowicz się chwieje, Tusk razem z nim

Wideo

Komentarze 25

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

K
Kuźba Zenon
...i to czarnym. W Europie Kościół nie ma nic do powiedzenia, u nas rządzi!
e
exx
Yes,yes yes pane Kazik,
i oby nam sie
b
b. PO (Przepraszamy!!!)
ZBIERAMY NASTĘPNE MILIONY! -- dla Radia Maryja!
D
Doliwa
Kaczyński nie bawił nas PR-em, od ekonomii miał profesor Zytę Gilowską, a ścigał realnych przestępców i kombinatorów m.in. przez CBA, za co zapłacił niespotykaną nagonką w mediach ( no bo swój swego chroni). Ten kombinatorski kapitalizm ( bardziej przypominający kraje południowej Ameryki niż Europę). gdy go Polakom narzucano, firmował niejaki J.K. Bielecki ( KLD) w towarzystwie takich znanych polityków KLD jak Donald T. i Janusz Lewandowski ( byli tam z nimi też tak znani "naprawiacze" jak Balcerowicz, specjalista od wiecznego zaciskania pasa przez niezamożnych i Wałęsa, specjalista od "wszystkiego"). Prywatyzowano wtedy na dziko wszystko, wielu się wzbogaciło, tylko o dokapitalizowaniu ZUS-u jakby nie pamiętano. Olszewski orłem nie był, ale przynajmniej chciał by beneficjentami zmian w Polsce nie byli tylko kombinatorzy. A, że mogło być inaczej niż było, to wystarczy zapoznać się z tym jak poradzili sobie z transformacją Czesi ( z których tak często niesłusznie się śmiejemy) i Węgrzy.
p
pol
Skończ już żałosny pajacu i wstydu oszczędz. Ale jak to mówia świni pluc w pysk to mówi że deszcz pada. marcinkiewicz to zwykła szuja pospolita. Ps. ucz się angielskiego ewropejczyku z za Buga.
A
Anetta
Moim zdaniem najgorszmymi premierami byli Jarosław Kaczyński ( za ściganie wymyslonych wrogów i kompletny brak wiedzy ekonomicznej ) oraz Jan Olszewski - zupełny brak kwalifikacji do rządzenia.
J
Jo
W sprawie ACTA chcemy REFERENDUM. W sprawie leków PRZYZWOITOŚCI, w sprawie stadiony narodowego DOŚĆ PRZEKRĘTÓW itd
z
zorro
kaziu z litosci zamilcz poucz sie angielkieskiego zajmij sie iazbell posprzataj na maidawaley zapal cygaro jak to bankier ina litosc boska nie pokazoj sie publicznie
J
Jgor
To nawet dobrze że pokazują tak czesto gebę Marcinkiewicza, cynicznego obłudnika, jego opinie są guzik warte ale za to jaka radośc internautów, można wyrzucic trochę złych emocji, pod adresem tego nędznika.
S
Sed
Czy redakcja nie ma poważniejszych rozmówców ? Chcecie konkurować z Bravo Girls ? Chyba słowo "TIMES" w nazwie do czegoś zobowiązuje.
c
cezar
Rząd dryfuje, choć bardziej do pogody za oknem pasowałoby określenie - ślizga się po lodzie. Chaos z lekami, kryzys w prokuraturze, coraz droższe paliwo, zamieszanie wokół ACTA, pakt fiskalny, który na forum europejskim stawia Polskę, zresztą po raz kolejny, bardziej w gronie petentów niż pełnoprawnych uczestników UE. To tylko przykłady obszarów, w których rząd Platformy Obywatelskiej nie daje sobie rady. Skrzętnie odnotowują to sondaże, a socjologowie w swych opiniach idą dalej, twierdząc, że poparcie dla formacji Donalda Tuska i dla niego samego ma z czasem zanikać! Czyżby nawet najlepszy PR, propaganda sukcesu wciskana na siłę społeczeństwu czy notoryczne obmalowywanie i zrzucanie winy za niepowodzenia na przeciwnika politycznego na dłuższą metę nie wystarczały? No i pytanie dla wszystkich Polaków najważniejsze: jak długo będą się jeszcze ślizgać?
D
Doliwa
Najgorszy ( obok J.K. Bieleckiego i Donalda Tuska ) premier ostatnich 20 lat. Bawił nas PR-em, co perfekcyjnie kontynuuje Donald T. Oprócz tego człowiek bez zasad. Po zasłużonym odsunięciu od władzy wyszukano mu wysoką płatną fuchę na Zachodzie w bankowości ( choć jest z zawodu ledwo fizykiem). Gdy zachłysnął się kapitalistyczną wolnością od razu "zapomniał" jakie zasady głosił jako działacz ZChN ( z tej samej gałęzi wyrosło również inne nieszczęście Rzeczypospolitej, a mianowicie - Stefan Niesiołowski). Sławę medialną zdobył przez romans i usilne starania w pozyskaniu przychylności PO ( coś a la Kluzik- Rostkowska), atakując bez żenady wszystko co związane z PiS, stąd stał się ulubionym "ekspertem" niektórych polskich mediów, tych wyspecjalizowanych w selektywnym traktowaniu prawdy ( mówiąc oględnie)
T
Trinity
To smieszne, gdy taki facet jak Marcinkiewicz wystawia cenzurki innym. On sam jako premier był błaznem ( te tańce na studniówce!)z woli Kaczorów a potem przez nich przepędzony na cztery wiatry. I ten jego romans z jakąś "Elisabetą", która mogłaby byc jego piątym dzieckiem. I to porzucenie chorej na raka żony! Jak ktos taki ma czelność sądzić innych?
Y
YYY
DUMA polskiej prafficy.
p
pragmatyk
Kto tego królicza wyciągnął z rękawa ? Było minęło, czas pokazał co to za "przypadek". Kaziu odpuść sobie, masz nową żonę Izabellę, city pod twoimi stopami, angielski opanowałeś ???, czego jeszcze chcesz ?
My Polacy potrafimy sobie poradzić bez Ciebie, a to, że gooo..no chciałoby przykleić się do okrętu, i mówić płyniemy, to inna sprawa. Próbuj, partii do wyboru już coraz mniej, ale telefon do przyjaciela Richarda, on ma doświadczenie, może coś pomoże...
Dodaj ogłoszenie