Marciniak: Historycy polscy i rosyjscy przestali się kłócić o Katyń

Redakcja
Archiwum
Dla Rosjan prawda o Katyniu jest nie tyle jakimś zbiorowym uderzeniem się w piersi, ile także elementem rozliczania się z komunistyczną przeszłością. Pamiętajmy przy tym, że nawet fakt, że historycy polscy i rosyjscy właściwie się już w kwestii katyńskiej zbrodni nie różnią, nie wpływa bezpośrednio na działania państwa rosyjskiego. Z profesorem Włodzimierzem Marciniakiem z Polsko-Rosyjskiej Grupy do spraw Trudnych rozmawia Witold Głowacki.

6 grudnia, podczas wizyty w Polsce Dmitrija Miedwie-diewa zostanie zaprezentowana publikacja Polsko-Rosyjskiej Grupy do spraw Trudnych "Białe plamy - czarne plamy" o spornych obszarach naszej najnowszej historii. Kiedy w ogóle powstał pomysł, by wydać taką książkę?
To idea profesora Adama Rotfelda towarzysząca działalności naszej grupy od momentu jej powstania. Początkowo ten plan był pewnym zaskoczeniem dla naszych rosyjskich partnerów, ale zgodzili się i prace nad publikacją trwały od samego początku.

Od początku tez plan był taki, by na każdy sporny temat powstawały dwa artykuły - polskiego i rosyjskiego historyka?
Tak. Wspólnie pracowaliśmy oczywiście nad listą problemów - ale od początku istniało założenie, że każdy z nich będzie omawiany z dwóch punktów widzenia.

Taka metodologia pracy nad książką to chyba było spore wyzwanie?
Tylko w pewnym sensie. Duża część naukowych prac zbiorowych powstaje przecież według określonego planu - materiał jest dzielony na rozdziały i pomiędzy autorów. Tak też było i w tym wypadku. Natomiast rzadka jest oczywiście sytuacja, w której mamy do czynienia z dwiema stronami, których racje mogą mocno się od siebie różnić.

Czy autorzy poszczególnych rozdziałów próbowali oddać jakąś "średnią" poglądów polskich czy rosyjskich na dane kwestie historyczne?
Pierwszy rozdział książki przedstawia oczywiście stan badań historycznych. Ale niektóre rozdziały dotyczą takich kwestii, jak na przykład rozliczenia z komunizmem. A w tej materii trudno powiedzieć, że istnieje jakiś stan badań - zwłaszcza w rosyjskiej historiografii. Dlatego większość tekstów zawartych w książce ma jednak wyraźny charakter autorski. Pamiętajmy też, że to nie jest publikacja stricte naukowa - ona ma także funkcje popularyzatorskie. Jest skierowana do dość szerokiej grupy czytelników, niekoniecznie mających wykształcenie historyczne, choć oczywiście interesujących się stosunkami polsko-rosyjskimi.

Według profesora Rotfelda największe różnice między tekstem historyka polskiego i rosyjskiego występują ponoć w rozdziale dotyczącym genezy II wojny światowej.
Spore rozbieżności pojawiają się też w kwestii jeńców sowieckich po wojnie polsko-bolszewickiej. Rosyjski autor tego rozdziału podaje o wiele większe liczby ofiar, niż wynikałoby to z szacunków strony polskiej. W książce przytaczane są rosyjskie dane, według których ta liczba miałaby sięgać 25-28 tysięcy.

Czytaj także:
*Rosyjska Duma uznała Katyń za zbrodnie stalinowską
*Kwaśniewski zadowolony z uchwały Rosyjskiej Dumy
To i tak sporo mniej niż wymieniane czasem przez rosyjskich historyków 100 tys.
Tu warto się odwołać do wypowiedzi premiera Władimira Putina, który mówiąc o sowieckich jeńcach, wspomniał o 30 tys. Dlatego też nie ma się co dziwić, że rosyjskie dane oscylują teraz wokół tej właśnie liczby.

Adam Rotfeld powiedział wczoraj coś bardzo ciekawego, że rozbieżności niemal nie ma w sprawie - wydawałoby się najbardziej kontrowersyjnej - czyli w kwestii zbrodni katyńskiej.

To prawda. Weźmy tylko pod uwagę, że ten rozdział pisała akurat profesor Natalia Lebiediewa, która już bardzo mocno przyczyniła się do utrwalenia w Rosji prawdziwej wersji historii Katynia. Dla Rosjan zresztą prawda o Katyniu jest nie tyle jakimś zbiorowym uderzeniem się w piersi, ile także elementem rozliczania się z komunistyczną przeszłością. Pamiętajmy przy tym, że nawet fakt, że historycy polscy i rosyjscy właściwie się już w kwestii katyńskiej zbrodni nie różnią, nie wpływa bezpośrednio na działania państwa rosyjskiego. Tu już kończą się kompetencje historyków i badaczy.

Niekoniecznie. Bo przecież wasza prezentacja nie przypadkiem chyba zbiega się z wizytą prezydenta Miedwiedie-wa w Polsce. Sądzi Pan, że ta wizyta może być też jakimś istotnym krokiem w sprawie katyńskiej?
W sensie symbolicznym to nawet jakoś prawdopodobne. Ale czym innym są jednak konkretne decyzje polityczne. Przecież śledztwo w sprawie Katynia zostało umorzone w 2004 roku przez rosyjskich śledczych. A przyczyniła się do tego między innymi prezydencka komisja ds. tajemnicy państwowej, na której czele stał właśnie wtedy mało jeszcze znany Dmitrij Miedwiediew.

To raczej kiepski sygnał dla tych, którzy spodziewają się po 6 grudnia wielkiego przełomu w sprawie Katynia.
W Rosji oczywiście sporo się już w tej kwestii zmieniło. Ale nawet jeśli weźmiemy pod uwagę tekst ostatniej rezolucji Dumy Państwowej w sprawie Katynia, to zobaczymy, że ta zbrodnia jest tam wiązana właśnie ze sprawą jeńców sowieckich w Polsce. A do tego pada sformułowanie, że polscy oficerowie zostali już "zrehabilitowani przez historię". W takim razie - należy rozumieć - nie potrzeba już żadnej rehabilitacji sądowej. Naprawdę - w kwestii śledztwa katyńskiego nie posunęliśmy się od 2004 roku, kiedy zostało umorzone, nawet o krok.

Rozmawiał Witold Głowacki

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

W
Widukind

Kiedy rozliczymy wszystkie skutki paktu Hitler - Stalin z 23 sierpnia 1939roku ? Przecież do dziś dnia ponosimy tego paktu skutki .

W
Wit

A 17 wrzesnia kiedy rozliczymy? Kiedy podliczymy tych wszystkich wywiezionych i wymordowanych? Co z utratą ogromnego polskiego terytorium, tak waznego nie tylko z powodu ekonomiki (ziemia), ale też polskiej kultury....?

Dodaj ogłoszenie