Marcin Zasada: Przed nami igrzyska i jedno wyjście dla prezydenta Dudy. PiS i PO piszą dla nas kolejne role w politycznym cyrku

Marcin Zasada
Marcin Zasada

Wideo

Zobacz galerię (3 zdjęcia)
Jest tak: wiem, kto jest prezydentem Polski. Nie wiem, kto na tę prezydenturę zasłużył. Wiem, jakie igrzyska będą konsekwencją niedzielnych wyborów na remis ze wskazaniem.

Prezydentem jest Andrzej Duda. W niedzielę Polacy mieli do wyboru Dudę albo nie-Dudę. A więc: jeśli po 5 latach refleksji i zmądrzenia PO - największą partię opozycyjną stać wciąż wyłącznie na antyPiSowe wzdęcie, to w nagrodę dostaje jeszcze kolejnych 5 lat na przemyślenia. „No ale nie spodziewaliśmy się, że kampanię Dudy będzie prowadzić cały aparat państwa, a w TVP będzie szczujnia i Korea Północna”. No, rzeczywiście, to też trudno było przewidzieć. „Panie Kaczyński, to nie fair! Tylko nie w szczepionkę!”. Gdyby Platforma Obywatelska obalała w Polsce komunizm (taka to stawka była w niedzielę podobno), to istniałby on do dziś, a jej działacze sądziliby, że to już blisko, bo w podziemiu memy z Czesławem Kiszczakiem idą jak woda.

Nie wiem, kto zasłużył, bo – oceniając samą kampanię – słyszałem głównie, że mecz Polska-Niemcy albo inne starcie dobra ze złem. Andrzej Duda praktycznie wygrał wybory bez programu, co jest już tradycją w wydaniu PiS. Identycznie było choćby w 2018 roku, gdy Prawo i Sprawiedliwość wygrało u nas wybory do sejmiku bez programu samorządowego. To znaczy bez strategii regionalnej, bez wizji bieżącego zarządzania trudnym i ważnym województwem. Wystarczyły kolejne „piątki” i „dziesiątki” rządowe oraz zaklęcia w Programie dla Śląska, też rządowym. Coś jak dziś z obecnym programem prezydenckim Dudy. Dla odmiany, Rafał Trzaskowski jakiś program podobno miał. Opowiadał o nim z przejęciem godnym sprawozdawcy komentującego derby Kiszynowia w drugiej lidze mołdawskiej.

Trzaskowski przez 2 tygodnie ani razu nie podjął ryzyka. Gdyby był dobry, pojechałby do Końskich i tam się obronił. Jak jesteś dobry, to jesteś dobry nawet na Podkarpaciu. I wreszcie – pisałem o tym w piątek przed wyborami – ani Duda, ani Trzaskowski nie odnieśli się przez 2 tygodnie do żadnego z realnych problemów Śląska. Publicznie, tłumacząc ludziom, jak jest – tak samo, jak byli w stanie tłumaczyć to cywilizacyjne starcie, w którym wszyscy braliśmy udział. I nie dziwi mnie, że Trzaskowski przegrał w Rybniku, z którego prawie nie wyjeżdżał. Jeśli to, co obrazuje jego stosunek do Śląska, to miłość do rolady pani Trzaskowskiej, za którą dałby się pokroić, to przepraszam. „Śląska może być kiełbasa, a nie kultura”.

Co będzie? Dzięki pełnej transmisji z wieczoru wyborczego Dudy w TVP, usłyszałem jedyne sensowne wczoraj (w ogóle) słowa o szacunku, wspólnocie i układaniu życia w Polsce po 12 lipca. Mówił Duda. Tak, to tylko słowa. Czyny (jak i okropne słowa) widzieliśmy wcześniej. Jego kampania, zwłaszcza ta, którą robiła mu TVP często obrażała ludzką inteligencję. Ale wróćmy do niedzieli. Kto zabronił sensownie mówić Trzaskowskiemu? Jego kapitulacyjną przemowę co jakiś czas przerywały gromkie okrzyki: „Zwy-cię-żymy!”. Dobranoc. Powodzenia w Warszawie.

Nie przeocz

Tak, po sensownym wystąpieniu prezydenta, głos zabrała też jego małżonka i było już znacznie gorzej. Potem do Twitterów usiedli Janusze Kowalskie i Beaty Mazurek i znów zrobiło się żenująco. Z drugiej strony im podobni: Cezary Tomczyk zaczął coś o więzieniach, skandalach i protestowaniu aż do śmierci. Normalnie nie będzie, tym bardziej, że coraz więcej normalnych zaczyna naprawdę myśleć, że jest na wojnie. Jest oczywiście nadzieja, że Andrzej Duda jest rozsądniejszy i przebieglejszy, niż sądzą również przy Nowogrodzkiej i zechce odbudować godność własnej prezydentury. Do tego trzeba zdystansować się od partyjnych igrzysk i młócki, którą już słychać za rogiem. A najlepiej dać dobry przykład. Tak, tak robią mądrzejsi. Naprawdę podoba się panu to intelektualne i estetyczne dziadostwo w telewizji publicznej?

Innego wyjścia nie ma, bo dalsze "odzyskiwanie" państwa za pomocą kija wyjściem nie jest, chyba, że tam, skąd nie ma powrotu. Takiego Dudy jak w niedzielę obawiają się solidarnie i w PiS (już widać pierwsze testy na bezwzględną lojalność), i w PO, bo trudniej będzie tresować ludzi i pisać dla nich role w tym cyrku. Nadzieja to oczywiście żadna, raczej pewnie bezdenna naiwność i "Imagine all the people", ale dożyliśmy w Polsce czasów, w których w nic wierzyć nie warto, więc co za różnica.

PS. Dla gorliwych. Gdyby wygrał Trzaskowski nie byłoby anielskich chórów, Polaków za zmianą i końca PiS. Te same albo nawet większe wyzwania. Tym bardziej, że nie wygrałby Trzaskowski, tylko nie-Duda. Akurat to miejmy za sobą.

Musisz to wiedzieć

Zobacz koniecznie

Bądź na bieżąco i obserwuj

Materiał oryginalny: Marcin Zasada: Przed nami igrzyska i jedno wyjście dla prezydenta Dudy. PiS i PO piszą dla nas kolejne role w politycznym cyrku - Dziennik Zachodni

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie