Marcin Król: Wygrana Trumpa to triumf chamstwa i koniec...

    Marcin Król: Wygrana Trumpa to triumf chamstwa i koniec zachodniego świata. Nadchodzą barbarzyńcy

    Agaton Koziński, Twitter: @AgatonKozinski

    Polska

    Aktualizacja:

    Polska

    Dziś nie jesteśmy w stanie nawet zmierzyć rzeczywistości. Sondaże 20 lat temu potrafiły ją opisać, ale dziś już nie dają rady. Widać, że mamy do czynienia z inną racjonalnością- mówi prof. Marcin Król, filozof, historyk idei
    Przewidywał Pan, że Hillary Clinton bez problemu wygra te wybory - stało się na odwrót. Czego Pan nie zauważył?
    Mnóstwo ludzi rozsądnie myślących popełniło ten sam błąd co ja - nie przewidzieli, że w USA zwycięży nie rozum, tylko resentyment. Zresztą w sondażach do samego końca prowadziła Clinton - widać więc, że pomylili się wszyscy.

    Według sondaży Komorowski miał wygrać w pierwszej turze, Brexit to były majaki małej grupy Brytyjczyków, a Trumpa miał efektownie przegrać. Za każdym razem sondaże pokazywały świat, który pasował do obrazu w mediach. Może to sprzężenie zwrotne między nimi okazało się pułapką, w którą m.in. Pan wpadł?

    Sondaże zawsze opierały się na jakiś elementach racjonalności. Trudno w nich wyłapać osoby, które wstydzą się swoich poglądów. A wielu Amerykanów wstydziło się przyznać ankieterowi, że na przykład żywią nienawiść do innych ras. Sondaże przygotowywano z myślą o szerokich elitach, czyli osobach, które są obliczalne, kierują się w swych decyzjach zdrowym rozsądkiem. Wyborców Trumpa trudno za takich uznać, przecież oni naprawdę uważają, że zbuduje mur na granicy z Meksykiem, mimo że to nierealne, bo koszt takiej budowy jest przerażający. Widać, że mamy do czynienia z inną racjonalnością - by użyć eleganckiego eufemizmu. A mówiąc mniej elegancko: mamy do czynienia z buntem chamstwa wobec elit. Za elity w tym przypadku uważam górne 30 proc. społeczeństwa.

    1, 2, 3… MAKE AMERICA GREAT AGAIN!


    Naprawdę chce Pan użyć słowa „chamstwo”?
    Tak - ono oddaje sprawę, na pewno nie słowa „idiota”.

    Pan mówi tak, jakby to „chamstwo” było problemem. Tyle, że problem jest z elitami, które żyją w matrixie stworzonym przez media i sondaże, nie dostrzegając, jak zmieniła się rzeczywistość.
    Ale to nie jest tak, że elity oderwały się od rzeczywistości. Jest odwrotnie - to rzeczywistość oderwała się od elit. W tym sensie, że za pomocą istniejących narzędzi nie umiemy mierzyć tej rzeczywistości.

    Albo po prostu firmy sondażowe część grup wyborczych pomijają tak, by uzyskać określony wynik. Kolejne wpadki sugerują, że one zwyczajnie „skręcają” wyniki badań. Bo trudno mi uwierzyć w to, że wyniki wyborów mogą się tak mocno różnić od dobrze zrobionych sondaży.
    Sondaże nie są po prostu zmierzyć zmian w naszej rzeczywistości. 20 lat temu jeszcze dawały radę, dziś już nie. Podejrzewam, że dla Amerykanów wygrana Trumpa jest dużo większym wstrząsem, niż dla Polaków było zwycięstwo Dudy. Przede wszystkim dlatego, że Duda w kampanii zachowywał się w miarę normalnie, nie obrażał wszystkich dookoła jak robił to Trump. Jego wygrana to koniec Ameryki w jej dotychczasowej formie.

    Pan twierdzi, że zawiniły doły społeczne, bo nie dało się ustalić, co one myślą, czują. Czy to nie świadczy źle o elitach? O tym, że nie były w stanie dotrzeć na tyle nisko, by zrozumieć potrzeby zwykłego wyborcy? Trump jako jedyny zszedł naprawdę nisko - i na tym wygrał.
    To nie jest tak, że elity nie rozumieją chamstwa. To efekt tego, że właśnie rodzi się nowy rodzaj społeczeństwa, którego my nie rozumiemy. Zaprotestował Pan przeciw określeniu „chamstwo” - ale ja go używam w sensie tradycyjnym, opisuję nim osoby, które nie są tolerancyjne, nie rozumieją inności, nie akceptują zasad rządzących światem zachodnim.

    WYBORY W USA 2016 [WYNIKI NA ŻYWO] KTO WYGRAŁ? DONALD TRUMP TO NOWY PREZYDENT USA [MAPA] [ZDJĘCIA]


    Moim zdaniem odwrotnie - to świat elit stał się nazbyt tolerancyjny. Afirmuje inność, nie dość skutecznie pielęgnując własne tradycje. Ludzie chcą większej troski o bliskie im wartości. Trump na przykład podkreślał znaczenie religii, Kościoła. Clinton nie mogła tak otwarcie mówić, jest na to zbyt tolerancyjna.
    Nadchodzi koniec świata zachodniego - w tym kształcie, jaki znaliśmy do tej pory. On się musi wymyślić na nowo. Nadchodzą barbarzyńcy - możemy używać tego słowa, skoro chamstwo się panu nie podoba.

    Tak, słowo „chamstwo” mi się nie podoba, bo idealnie wpisuje się w schemat, którym opisuje się przyczyny buntu wobec elit, które dało triumf Trumpowi. Brzmi ono jako potwierdzenie największego grzechu elit: arogancji.
    Ja z kolei te osoby, które buntuje się przeciwko tym elitom, uważam za barbarzyńców. Zresztą to nadejście barbarzyństwa niespecjalnie mnie zaskoczyło. Spodziewałem się go. Zaskoczyło mnie jedynie tempo, wszystko dzieje się szybciej niż się spodziewałem. To mnie zdumiewa. Wygrana Trumpa oznacza pewnie także zwycięstwo Marine Le Pen we Francji. To będzie pewnie ostatni akord w podważaniu dotychczas obowiązującego ładu opartego na prawie i liberalizmie. Co pojawi się w zamian? Tego nie wiemy.

    W kampanii wyborczej nie było właściwie ani jednego pozytywu, obie strony sprowadziły ją do wzajemnego obrzucania się błotem. Czy w takiej sytuacji Donald Trump ma szansę być dobrym prezydentem?
    Będzie to trudne - ale akurat ta kwestia wydaje mi się drugorzędna.

    Kwestia, czy prezydent może rządzić jest drugorzędna? To co jest pierwszorzędne?
    Dziś najważniejsze pytanie brzmi: czy w ogóle cokolwiek da się zrobić. Problem w tym, że w czasie kampanii w ogóle nie było o tym dyskusji.
    1 3 4 »

    Czytaj treści premium w Polsce Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    W związku z ciszą wyborczą komentarze zostały wyłączone, zapraszamy z powrotem w niedzielę wieczorem.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Nie przegap

    Wideo