Marcin Horała: W interesie kraju, ale też w partykularnym interesie koalicjantów, jest, by ten rząd trwał

Rafał Mrowicki
Rafał Mrowicki
– Przyjmując nawet na chwilę założenia Solidarnej Polski, przecież ewentualny upadek rządu Zjednoczonej Prawicy i powstanie po przyspieszonych wyborach rządu Platformy Obywatelskiej, Lewicy i Polskiego Stronnictwa Ludowego nie jest scenariuszem, dzięki któremu suwerenność Polski by wzrastała – mówi Marcin Horała, szef Prawa i Sprawiedliwości na Pomorzu, wiceminister infrastruktury oraz pełnomocnik rządu ds. Centralnego Portu Komunikacyjnego Przemyslaw Swiderski
W Zjednoczonej Prawicy jest coraz więcej tarć. Solidarna Polska coraz częściej stawia się w kontrze do premiera, a Porozumienie jest z kolei atakowane przez głównego koalicjanta i samo stara się pokazywać pomysły niekiedy w kontrze do obecnych działań rządu, jak choćby w kwestii ochrony zdrowia. Czy będą przyspieszone wybory? Na ile Zjednoczona Prawica jest rzeczywiście zjednoczona? Między innymi o tym w rozmowie z „Dziennikiem Bałtyckim” mówi poseł Marcin Horała, szef Prawa i Sprawiedliwości na Pomorzu, wiceminister infrastruktury oraz pełnomocnik rządu ds. Centralnego Portu Komunikacyjnego. Polityk odnosi się też do niedawnych doniesień medialnych na temat zeszłorocznego lotu prezydenta Andrzeja Dudy z Zielonej Góry.
  • Rozmowa z Marcinem Horałą, szefem Prawa i Sprawiedliwości na Pomorzu, wiceministrem infrastruktury oraz pełnomocnikiem rządu ds. Centralnego Portu Komunikacyjnego.
  • Polityk mówi, na ile Zjednoczona Prawica jest rzeczywiście zjednoczona i czy uda się przekonać Solidarną Polskę.
  • „Jest grupa intelektualistów, na Twitterze złośliwcy nazywają to „pipiprawicą”, którzy z jednej strony chcieliby się definiować jako prawicowcy, ale tak, żeby nikt się na nich nie obraził”.
  • „Kościół ma prawo mówić swoim wiernym np., że pewne rozwiązania społeczne są złe. Każdy wierny może się z taką opinią nie zgadzać, jego prawo. Kościół nie powinien natomiast wskazywać jakiejś konkretnej partii (i tak też się nie dzieje)”.
  • PiS będzie przyciągać do siebie tych posłów oraz polityków Porozumienia, którzy zostali wykluczeni z ugrupowania Jarosława Gowina?
  • Marcin Horała komentuje ostatnie doniesienia medialne na temat zeszłorocznego lotu prezydenta Andrzeja Dudy z Zielonej Góry.

***

Na ile Zjednoczona Prawica jest naprawdę zjednoczona, tak jak w październiku 2019 roku, gdy wygraliście wybory?

Marcin Horała: Są pewne tarcia, różnice zdań, ale rząd rządzi, projekty rządowe przechodzą w Sejmie.

Mówi Pan, że rządowe projekty przechodzą w Sejmie, jednak nadal nie wiemy, co z Funduszem Odbudowy.

To jest ta różnica, o której mówię. Na to głosowanie jeszcze jest trochę czasu. Mam nadzieję, że uda się w tej sprawie dogadać.

Myśli Pan, że uda się przekonać Solidarną Polskę? Z ich strony ciągle padają w tej kwestii hasła, m.in. o zamachu na polską suwerenność.

Przyjmując nawet na chwilę założenia Solidarnej Polski, przecież ewentualny upadek rządu Zjednoczonej Prawicy i powstanie po przyspieszonych wyborach rządu Platformy Obywatelskiej, Lewicy i Polskiego Stronnictwa Ludowego nie jest scenariuszem, dzięki któremu suwerenność Polski by wzrastała. To przeciąganie liny, pokazywanie siebie jako bardziej niezłomnych. Na arenie europejskiej udało się ugrać sporo, trzeba wziąć ze stołu to, co się wygrało. W interesie kraju, ale też w partykularnym interesie polityków Solidarnej Polski, lepiej by ten rząd trwał.

Z ich strony to mogłoby być przyznanie się do błędu lub uznanie swojej słabości po tylu miesiącach sporu.

Można przyznać się, że czasem ktoś inny może mieć rację. Nie ma w tym niczego złego.

Ten spór buduje mylne przekonanie, że nie zajmujemy się innymi sprawami, np. walką z koronawirusem. To jest absurd, przecież wszystkie służby działają, sanepid i służba zdrowia itp. nie zajmują się sprawami wewnątrz koalicji. Ale wrażenie może powstać i nie jest ono dobre. Ostatecznie jednak jestem optymistą, myślę, że pomyślnie zamkniemy ten temat.

W zeszłym tygodniu, przy okazji komentowania wyjścia Sławomira Nowaka z aresztu, m.in. Pan wskazywał na niedociągnięcia prokuratury Zbigniewa Ziobry, która przez 9 miesięcy pobytu Nowaka w areszcie – choć śledztwo trwa dłużej – nie przygotowała aktu oskarżenia.

Mam wrażenie, że daliśmy się trochę rozegrać przez media. Odniosłem się raz do pracy prokuratury, pytany przez dziennikarza o komentarz do słów Janusza Kowalskiego (posła Solidarnej Polski – red.). Rozumiem, że buduje to wrażenie kłótni w koalicji, więc nie będę więcej dokładać do tego pieca. Prokuratura miała później konferencję, na której była mowa o wielu świadkach, wielu dowodach. Myślę, że trzeba dać jej kredyt zaufania.

Podstawowym problemem jest decyzja sądu, który zdjął ten środek zapobiegawczy. Sąd mówił, że przy dużym materiale dowodowym dłuższy areszt nie jest potrzebny, na jego podstawie można by już skazywać. Ale przecież jest też obawa ucieczki. Nie można wykluczyć, że np. podejrzany ma kolejne skrytki, w których trzyma gotówkę, za którą mógłby przeżyć w innym kraju, bez umowy o ekstradycji z Polską. Miejmy nadzieję, że niedługo będą akt oskarżenia oraz wyrok. Może to być przykładem, że nie ma świętych krów.

Oglądał Pan sobotnią konwencję Porozumienia?

Nie oglądałem, w weekend raczej żona i dzieci są na pierwszym miejscu, ale coś słyszałem. Trochę to wyglądało jak kongres założycielski nowej partii, która w sposób ogólny prezentuje swoje marzenia, plany, niekoniecznie konkretne w różnych obszarach.

Koledzy z Porozumienia mają prawo przedstawiać koncepcje, które będą przekuwać na projekty, do których będą przekonywać koalicjantów. Z pewnością liczą się z tym, że większości pomysłów, jeżeli byłyby sprzeczne z pomysłami PiS, nie uda się przeprowadzić, ale część pewnie się uda. Dla mnie, czyli polityka PiS, nie jest to najważniejsze wydarzenie, skupiam się na obowiązkach państwowych, a w kwestiach politycznych – na swojej partii.

Nie miał Pan wrażenia, że pewne pomysły, np. dotyczące zdrowia, były nieco w kontrze do sześciu lat wspólnych rządów?

Porozumienie szuka swojej drogi, pomysłów, które proponuje nieco inaczej niż PiS, inaczej nie miałoby racji bytu. Może nie tyle w kontrze, co proponując zmiany. Nie odmawiam tu szczerych intencji. Gdyby każda partia miała mówić tylko o tym, co jest w zasięgu jej możliwości, to np. partie opozycyjne nie mogłyby nic proponować.

Widzi Pan szanse na włączenie części z tych propozycji do Nowego Ładu?

Nie uczestniczę bezpośrednio w pracach nad Nowym Ładem. Mam swoją działkę dotyczącą programu inwestycyjnego CPK. Teoretycznie, jest taka możliwość, w proporcji do sił i wagi politycznej. Na 30 propozycji PiS, jakaś jedna czy dwie Porozumienia mogą się znaleźć.

Wpis Marcina Makowskiego, dziennikarza Wirtualnej Polski, który po konwencji pisał o dobrym czasie na budowę sensownej centroprawicy, okrasił Pan ironicznym komentarzem, że jej szefem mógłby zostać Aleksander Hall.

Jest grupa intelektualistów, na Twitterze złośliwcy nazywają to „pipiprawicą”, którzy z jednej strony chcieliby się definiować jako prawicowcy, ale tak, żeby nikt się na nich nie obraził. Zwłaszcza lewicowo-liberalne elity, które nadal w Polsce i na świecie decydują o hierarchii prestiżu. To często przybiera formę prawicy bezobjawowej, jak w państwach Europy Zachodniej.

Tamtejsze chadecje w warunkach polskich byłyby co najwyżej w centrum, a często na lewicy. Nawet jakby coś prawicowego głosiły, to na zasadzie hobby, bez aspiracji do zmiany rzeczywistości. To coś na wzór dawnej Partii Konserwatywnej Aleksandra Halla.

Mogą być uzupełnieniem, akcentem, ale partia prawicowa, która jest potrzebna Polakom, musi zdecydowanie odpowiadać na realne pytania, nie może być kawiarniana. Korzenie chrześcijańskie takiej centroprawicy na Zachodzie nie przeszkadzają w wielu postulatach antychrześcijańskich, jak legalizacja aborcji czy związków jednopłciowych. Stąd mój sceptycyzm. Prawica nieodróżnialna w niczym istotnym od lewicy nie jest nikomu potrzebna.

Czyli nie podziela Pan wizji Jarosława Gowina, który chce rozdziału Kościoła od państwa.

Uważam, że rozdział Kościoła od państwa jest w Polsce faktem. Instytucje kościelne nie pełnią żadnych funkcji państwowych. Minister nie musi konsultować swoich decyzji z prymasem, a wojewoda z biskupem.

Pytanie jest takie, czy dostrzegamy to, że tożsamość polska jest chrześcijańska, a nawet katolicka, że bez chrztu Polski nie byłoby Polski. Mamy pełną tolerancję, można w Polsce wyznawać dowolną religię lub być osobą bezwyznaniową. To nie wpływa na zakres praw obywatelskich.

Ale również w oficjalnych kontekstach nasze chrześcijańskie korzenie powinny być podkreślane. To trwały element tożsamości prawicowej. Określają to takie wartości jak naród czy rodzina, które lewica chce zniszczyć. Nie widzę więc pola do dokonania większego rozdziału Kościoła i państwa niż obecnie. Jeżeli jest się księdzem i biskupem, nie traci się praw obywatelskich, np. wolności słowa.

Kościół ma prawo mówić swoim wiernym np., że pewne rozwiązania społeczne są złe. Każdy wierny może się z taką opinią nie zgadzać, jego prawo. Kościół nie powinien natomiast wskazywać jakiejś konkretnej partii (i tak też się nie dzieje).

Jednak Kościół stara się mieć pewien wpływ na życie społeczne i polityczne. Niedawno Episkopat wydał oświadczenie zniechęcające do szczepienia się dwoma preparatami, a parę godzin przed naszą rozmową premier Morawiecki zapisał siebie i żonę na szczepienie jednym z nich, czyli Astrą Zeneką.

Otóż to. I gdzie to państwo, które wymagałoby większego rozdziału od Kościoła?

Nie widzi Pan, że hierarchowie kościelni wywierają wpływ na politykę?

Nie tyle wywierają, co mówią swoje opinie, mają do tego prawo. Na przykład nie jako polityk, ale jako szeregowy wierny, uważam, że w czasie gorącego sporu wokół aborcji i Strajku Kobiet wręcz brakowało klarownego stanowiska Kościoła. Popieranie Strajku Kobiet jest nie do pogodzenia z wiarą katolicką. Mi osobiście takiego głosu brakowało.

Stanowisko ws. szczepień nie jest zerojedynkowe. Wskazuje na wątpliwości. Przyznaję, że z nimi akurat się nie zgadzam. Sytuacja, w której do badania nad szczepionkami są wykorzystywane namnażane linie komórkowe, które pochodzą od dzieci, na których dokonano aborcji wiele lat temu, porównałbym raczej do pobrania organów od ofiar wypadków czy morderstw, które służą do przeszczepów czy badań. To przecież nie znaczy, że popiera się morderstwa czy wypadki. Korzystanie z tej szczepionki nie oznacza, moim zdaniem, popierania aborcji.

Myślę, że Episkopat ma jednak pełne prawo, by swoje zdanie formułować i poddać wiernym do namysłu. Dla mnie sprawa byłaby inna, gdyby było tak, zupełnie teoretycznie, że szczepionki są produkowane z ciał dzieci specjalnie w tym celu poddanych aborcji. Tak jednak nie jest.

Nie ma Pan obawy, że, czytając powyższą odpowiedź, ktoś inny może stwierdzić, że „minister Horała mówi, że z tym stanowiskiem biskupa ws. szczepień się nie zgadza, to ja mogę nie zgadzać się ze stanowiskiem biskupa ws. aborcji”.

Każdy ma prawo się ze wszystkim nie zgadzać. Można się też nie zgadzać z niepokalanym poczęciem Maryi czy z realną transsubstancją w czasie mszy świętej. Tylko nie można jednocześnie się nie zgadzać i uważać za katolika. Jest pewien pakiet spraw, potwierdzonych autorytetem Kościoła, który składa się na wiarę katolicką.

Sprawa szczepionek nie jest doktrynalna dla wiary, ale aborcja jest. Katolik nie może publicznie działać na rzecz zwiększenia możliwości zabijania dzieci nienarodzonych, bo po prostu wtedy przestaje być katolikiem. Kościół jest jak latarnia morska, jest od tego, by stać w miejscu i pokazywać kierunek. Jak ktoś chce ją ignorować, to jego sprawa, ale latarnia świeci. Jeżeli natomiast latarnię wsadzić na wózek i jeździć to tu, to tam, bo tak jest modnie, bo zmieniają się czasy albo żeby się przypodobać tłumowi, to traci ona sens istnienia. To mówiłem ja, szeregowy wierny, ciągnięty za język przez Pana redaktora.

Pozostając w tej tematyce, to słyszał Pan na pewno o oskarżeniach wobec profesora Wojciecha Maksymowicza z Porozumienia. Nie został, Pańskim zdaniem, potraktowany niewłaściwie?

Czy słusznie czy nie, to nie mam pojęcia, bo nie mam wiedzy na ten temat. Natomiast, jeżeli pojawiają się takie oskarżenia i nie są anonimowe, to trzeba je wyjaśnić. Chciałbym być przekonany, że na końcu okaże się, że tak nie było, ale trzeba sprawę wyjaśnić.

Tylko, czy rzecznik Ministerstwa Zdrowia powinien mówić publicznie o tej sprawie, jeżeli nie jest ona zweryfikowana?

Tego nie wiem, nie znam sprawy aż tak dobrze. Na pewno trzeba to sprawdzić.

Czy będą Państwo przyciągać do siebie tych posłów oraz polityków Porozumienia, którzy zostali wykluczeni z ugrupowania Jarosława Gowina?

Tych posłów nie trzeba przygarniać, bo – z tego co mówią – to oś ich sporu z Jarosławem Gowinem polegała na tym, że czuli się bardziej częścią Zjednoczonej Prawicy niż on. Miejsce dla tych ludzi w szerokim namiocie Zjednoczonej Prawicy jest, ale w jakiej formie, to czas pokaże.

Byli bardziej w Zjednoczonej Prawicy niż Jarosław Gowin?

To są ich słowa. Twierdzą, że Jarosław Gowin chciał być bardziej niezależny i rozmawiał też z opozycją. Nie byłem tego świadkiem, mówię, co wiadomo publicznie.

Nie myśli Pan, że obie te partie mogą szykować się teraz na przyspieszone wybory?

Już na początku mówiłem, że jestem optymistą i rząd Zjednoczonej Prawicy będzie trwać dalej. Jest wiele do zrobienia dla Polski. Czeka nas znacznie lepszy czas, widzimy na horyzoncie ograniczenie pandemii, wzrost gospodarczy. Nie warto zaprzepaścić tej szansy.

W dniu naszej rozmowy Wirtualna Polska opublikowała tekst, który opisuje start samolotu prezydenta Andrzeja Dudy z Zielonej Góry w ostatnich dniach kampanii wyborczej. Prezydent lub ktoś z jego współpracowników miał naciskać na pilotów, by startowali. Przez kilka minut samolot leciał bez formalnej kontroli z ziemi. Pan miał być jedną z osób, która starała się tę sprawę zatuszować.

Gdyby w artykule padło oskarżenie, że coś tuszowałem w tej sprawie, to złożyłbym pozew. Jest tylko tzw. wrażenie ogólne. Nie brałem w żaden sposób udziału w merytorycznym procesie ustalania okoliczności zdarzenia. W artykule jest relacja z rozmowy osób, które są związane z lotnictwem i które ustalały wspólną formę komunikacji. Jak podkreśliło Ministerstwo Infrastruktury w oświadczeniu, nikt nie wpływał na dochodzenie dotyczące wyjaśnienia tej sprawy. Takie dochodzenia prowadzi Państwowa Komisja Badania Wypadków Lotniczych.

Z nikim z PKBWL nie rozmawiałem od miesięcy, nie wiem nawet kto w PKWBL zajmuje się tym konkretnym zdarzeniem. Wszystko wskazuje na to, że nie doszło do naruszenia bezpieczeństwa, natomiast mogło dojść do uchybienia formalnego. To mój stan wiedzy. Znaczenie będzie jednak miało rozstrzygnięcie PKWBL.

Na grupie (na WhatsAppie – red.) w ogóle padła tylko jedna moja wypowiedź, była słuszna i pod nią mogę się podpisać. Wrzucanie takich niesprawdzonych informacji przed wyborami (jak i teraz), to tylko wprowadzanie zamętu politycznego.

(Wypowiedź wiceministra Marcina Horały brzmiała:„Instytucje powinny trzymać taki profesjonalny przekaz. Natomiast politycy to powinni iść na ostro: kolejna wrzutka Laska [Macieja, posła KO, byłego szefa komisji ds. wypadków lotniczych – red.], próba puszczenia szczura na ostatniej prostej kampanii, źródło niewiarygodne, mimo wszystko nie lekceważymy, sprawdzimy, ale na spokojnie po wyborach” – red.)

Tak zmieniali się znani z Pomorza! Tusk, Szczurek, Cymański, Horała

Czy wzrośnie opłata za ZUS?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie