Marcin Gortat w NBA. Dzięki LeBronowi Jamesowi perspektywy Polaka wyglądają jeszcze lepiej

Tomasz BilińskiZaktualizowano 
Gortat za ostatni rok pięcioletniej umowy otrzyma 13 mln dol.
Gortat za ostatni rok pięcioletniej umowy otrzyma 13 mln dol. Cal Sport Media/Sipa USA/East News
NBA. Ruszył sezon NBA. Koszykarski świat patrzy na Los Angeles. Polska też, choć nie tylko z powodu LeBrona Jamesa. Nie w Lakers, a w Clippers dwunasty sezon rozpoczął Marcin Gortat. Trzynasty może być jeszcze fajniejszy.

Ostatnie dwa lata w Washington Wizards były dla Marcina Gortata co najwyżej przeciętne. W głowie jedynego Polaka w NBA pojawiły się myśli, żeby zakończyć karierę. Amerykańskie media informowały o konflikcie z liderem „Czarodziei” Johnem Wallem. Choć między graczami doszło do spotkania, to nie wszystko miało zostać wyjaśnione.

Frustracja u 35-letniego Gortata miała być coraz większa, a transfer kwestią czasu. Przenosiny sprawiły, że odżył psychicznie, podkreślając to wszędzie. Plany o emeryturze zostały odłożone. Kolejne rozważania na jej temat wrócą po sezonie, a decyzje będą podejmowane na podstawie tego, jak się w nim spisze.

Gdyby do transferu doszło siedem lat temu, zacieralibyśmy ręce. W 2011 r. władze Clippers zrobiły mnóstwo, by wyjść z cienia Lakers. Do dwóch gwiazd - nie tylko drużyny, lecz także ligi - DeAndre Jordana i Blake’a Griffina, dołączył Chris Paul. Drugi to numer jeden draftu z 2009 r., obaj grę w NBA zaczęli w Los Angeles. Trzeci to błyskotliwy rozgrywający, wielokrotny uczestnik Meczu Gwiazd, dwukrotny mistrz olimpijski. Dziś w zespole nie ma żadnego z nich.

Projekt „Big 3” miał wyprowadzić Clippers z cienia Lakers - sięgających po mistrzostwa NBA z takimi graczami w drużynie, jak George Mikan, Jerry West, Kareem Abdul-Jabbar, Magic Johnson czy Shaquille O’Neal i Kobe Bryant. Coś ruszyło, ale mimo wszystko z planów nic nie wyszło. Ekipa „Lob City” ani razu nie awansowała nawet do finału konferencji zachodniej. Rok temu Paul odszedł do Houston Rockets, a tego lata Griffin do Detroit Pistons, a Jordan do Dallas Mavericks. W Clippers nie ma więc gwiazd, ale jest wyrównany zespół... z planami ściągnięcie gwiazd.

- W przyszłym roku będziemy mieli spore możliwości płacowe, a za dwa lata będą one jeszcze większe. Już jesteśmy dobrzy, ale chcemy być lepsi, elastyczni i konkurencyjni - tłumaczył trener Clippers Doc Rivers.

Media w USA spekulują, że klub szykuje się do rywalizacji o dwie gwiazdy w kolejne lato. A tych do wyboru będzie sporo. Część z nich rzecz jasna będzie chciała dołączyć do LeBrona Jamesa w Lakers. Tyle że branżowe serwisy przekonują, że niektóre nie chcą grać w zespole z koszykarzem uznawanym za najlepszego na świecie. Wśród nich są Jimmy Butler i Kawhi Leonard. Poza byciem w cieniu Jamesa, musieliby też zejść ze swoich finansowych wymagań. Jednak nie chcą rezygnować przenosin do Los Angeles, miasta, które przyciąga i rozbudza nadzieję nie tylko ze względu na sportową karierę.

Takie perspektywy są też dużą szansą dla Gortata, dla którego przeprowadzka z Waszyngtonu do „miasta Aniołów” była jak wyjście spod prysznica po dniu ciężkiej pracy. Ten rok jest ostatnim z pięcioletniej umowy, gwarantującej mu 60 mln dol. Za ten sezon otrzyma ostatnią transzę, 13 mln dol. Później być może podpisze kolejny kontrakt, jednak już nie tak wysoki. Jeśli więc wciąż będzie grał na odpowiednim poziomie i zgodzi się na mniejsze warunki, to za rok może być częścią drużyny, która będzie miała realną szansę walczyć o wygranie konferencji.

W tym roku celem Clippers są play-offy, a siłą ma być kolektyw i dobra atmosfera. Jednym z ludzi za nią odpowiedzialnych ma być doświadczony Polak. Przynajmniej na starcie sezonu możemy się spodziewać, że będzie on grał przez większość meczów. Gdyby w drużynie pozostał Jordan, zapewne byłby jego zmiennikiem. Natomiast na Gortata będzie naciskać 30-letni i mający 2,21 cm wzrostu Boban Marjanović. - Jestem zaskoczony, że przy takich warunkach fizycznych ma tyle umiejętności. Do tego gra bardzo mądrą koszykówkę - ocenił Gortat, który 12. sezon NBA rozpocznie w nocy ze środy na czwartek czasu polskiego meczem z Denver Nuggets. Jego średnia z dotychczasowych lat to dziesięć pkt na mecz, osiem zbiórek, po jednej asyście i bloku.

Ostatniej nocy gracze Golden State Warriors odebrali mistrzowskie pierścienie i wygrali z Oklahoma City Thunder 108:100 (Boston Celtics ograł Philadelphia 76ers 105:87). W świetnej formie od początku był najlepiej zarabiający w NBA (37,4 mln dol. za sezon, drugi jest James - 35,6 mln dol., Gortat 93.), który zdobył 32 punkty. - Potrzebujemy czasu, by grać tak, jak potrafimy - podsumował trener Warriors Steve Kerr, który z zespołem w niemal niezmienionym składzie jest głównym faworytem do mistrzostwa.

Marcin Gortat rozpocznie sezon w barwach LA Clippers."Mam nadzieję, że system Doca Riversa pozwoli mi się odbudować"

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.
Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3