Maraton na jednym litrze paliwa i w pojazdach własnej produkcji, czyli Shell Eco-marathon [ZDJĘCIA]

Kazimierz Sikorski
Tak jest co roku - tysiące studentów, pasjonatów motoryzacji stają do Shell Eco-marathon. Pojazdy ich własnej produkcji muszą na litrze paliwa pokonać jak największy dystans - pisze Kazimierz Sikorski

Wszyscy - organizatorzy, a przede wszystkim zawodnicy i, rzecz jasna, publika - najbardziej obawiali się pogody. Bano się, że jeśli kolejny już, 28. Shell Eco-marathon przyjdzie w Rotterdamie rozgrywać w strugach deszczu, to impreza może lec w gruzach. Na szczęście holenderska pogoda okazała się łaskawa, padało, ale niewiele.

Po raz pierwszy w historii Shell Eco-marathon rozegrano na ulicach Rotterdamu, a nie na wydzielonych torach. Pojazdy niczym miniaturowe bolidy o fantazyjnych kształtach napędzane benzyną, prądem elektrycznym, a nawet bateriami słonecznymi stoczyły zażarty bój na torze wyścigowym. Zasada jest prosta - premiuje się tego, kto na jednym litrze paliwa lub jego odpowiedniku przejedzie najwięcej kilometrów. Warunek - nie można jechać wolniej niż 25 km na godz.

- W tegorocznej edycji Shell Eco-marathon wzięło udział 200 zespołów z 24 krajów - mówi Marek Gawroński, rzecznik prasowy Shell Polska, który mocno dopingował polskie zespoły.

A jeden z urzędników urzędu miasta Rotterdam nie ukrywał, jak bardzo jest ten ekologiczny maraton potrzebny temu miastu, które stara się o miano ekologicznej stolicy Europy w przyszłym roku. A te zawody to premiowanie coraz bardziej oszczędnych i "czystych" technologii.

Kiedy dr inż. Piotr Z. Filipek z Politechniki Lubelskiej opowiada o swoim zespole, oczy mu się śmieją, widać że to prawdziwy pasjonat. - Wkładamy w nasze autko nie tylko nasz czas, ale także pieniądze, te ostatnie są prawdziwą barierą, z zazdrością patrzę na niektóre uczestniczące w imprezie ekipy, które mają motoryzacyjne cacka. Ale wiem również, że nie sami je zrobili, tylko zlecili to specjalistom. To jednak nie smakuje tak samo, gdy wszystko zrobiło się samemu.

Zespół Filipka uczestniczył w tej imprezie po raz pierwszy, nic więc dziwnego, że wyszły pewne niedoróbki, stąd tylko 17. miejsce na mecie. - Za rok będzie lepiej, na pewno będziemy musieli odchudzić nasz pojazd, poprawić układ kierowniczy trzeba będzie pomyśleć nawet o lżejszej gaśnicy.

Bo im pojazd lżejszy, tym większa szansa na pokonanie większego dystansu na jednym litrze paliwa. Stąd kombinacje projektantów, by w pojeździe były tylko najpotrzebniejsze elementy - rzecz jasna jak najlżejsze - i lekki też kierowca.
Tego ostatniego nie można jednak za bardzo odchudzić, regulamin zawodów mówi wyraźnie: waga kierowcy nie może być mniejsza niż 50 kg. Jeden gram poniżej tej bariery i dyskwalifikacja.
W tegorocznym maratonie organizowanym przez Shella była wyjątkowo silna polska reprezentacja. Początkowo miało być dziewięć, ostatecznie wystartowało osiem zespołów i choć nie wspięli się na miejsca medalowe, to widać coraz większy pęd naszych studentów do projektowania i budowy tych ekologicznych pojazdów. Ale sukcesy też były. I tak Kropelka z Politechniki Warszawskiej, najbardziej doświadczony polski zespół, zdobył specjalną nagrodę. Został uznany za najbezpieczniejszy pojazd spośród ponad 150 startujących w kategorii prototypów.

Jeśli chodzi o prototypy napędzane benzyną, to nieźle wypadły dwa nasze zespoły z Politechniki Warszawskiej: SKAP 1, jadąc Kropelką, uzyskał 390 km na trudnym torze. Niewiele gorszy wynik - 320 km - przejechał drugi warszawski zespół, jadąc samochodem Hussar. Dobrze wypadła ekipa Smart Power z Wydziału Mechaniczno-Technologicznego Politechniki Śląskiej. Pojazd Mushellka startował w kategorii prototypów napędzanych baterią elektryczną i przejechał 425 km, zdobywając 10. miejsce. Z kolei w kategorii Urban Concept napędzany dieslem zespół Eco zone z Politechniki Lubelskiej zajął 3. miejsce.
Radować się i otwierać szampana mogli za to Francuzi, w klasyfikacji ogólnej 1. miejsce zajął prototyp zespołu z La Joliverie, który przejechał 2833 km na litrze benzyny.

- W tej imprezie, co trzeba otwarcie powiedzieć, nie liczy się tak naprawdę nagroda, ale prestiż. Bo kilkaset euro nie wynagrodzi ogromnego trudu, jaki studenci wkładają w zaprojektowanie i zbudowanie swojego pojazdu. To prawdziwi pasjonaci, którzy mają szansę zaistnieć potem w branży motoryzacyjnej, a ich opracowania mogą być kopiowane przez motoryzacyjne giganty. Ponieważ jednym z najważniejszych elementów tego przedsięwzięcia są pieniądze, poszczególne zespoły studenckie zdają kolejny egzamin - ze zdobywania sponsorów - to też może kiedyś procentować - dodaje Marek Gawroński.

Dla Holendrów zakochanych w środowisku naturalnym shellowska impreza była czymś normalnym, co ogląda się całymi rodzinami. Dla tysięcy uczestniczących w tej imprezie studentów to idealna okazja do wymiany doświadczeń. - To nieprawda, że jesteśmy rywalami na każdym kroku, na torze tak, ale kiedy prosiliśmy o jakieś informacje czy konkretną pomoc zagraniczne zespoły, nie było z tym żadnego problemu - dodaje dr inż. Filipek.

I pomyśleć tylko, że cała idea tych maratonów jest dziełem czystego przypadku. Otóż kilkadziesiąt lat temu dwóch pracowników Shella założyło się, który z nich spali najmniej paliwa w drodze do domu. Chodziło wtedy tylko o honorowy zakład, który ktoś potem podchwycił i co roku organizuje się imprezę w kolejnych krajach z udziałem coraz większej grupy zawodników oraz publiki.

Dziś Shell Eco-marathon ma nie tylko imprezy na Starym Kontynencie, konkurencja tak się rozrosła, że ma swoje siostry czy - jak kto woli - braci w Stanach Zjednoczonych oraz Azji. Tam też na starcie stają tysiące studentów, prawdziwych pasjonatów motoryzacji.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie