Mamy kłopoty z mutacjami wirusa i z tempem szczepień

Witold Głowacki
Witold Głowacki
Szczepienia grupy "0" w Poznaniu
Szczepienia grupy "0" w Poznaniu Waldemar Wylegalski
W Polsce stwierdzono właśnie obecność brytyjskiego wariantu koronawirusa cechującego się bardzo wysoką zaraźliwością. Z RPA płyną niepokojące wieści o możliwej odporności na dotychczasowe przeciwciała innej mutacji koronawirusa. Tymczasem w naszym kraju borykamy się właśnie zarówno z opóźnieniami dostaw szczepionek Pfizera, jak i z bardzo powolnym rozruchem samego Narodowego Programu Szczepień.

W czwartek laboratorium firmy biotechnologicznej genXone spod Poznania poinformowało Ministerstwo Zdrowia o wykryciu brytyjskiego wariantu koronawirusa w próbce pochodzącej od chorej na COVID-19 pacjentki z Małopolski. Próbka została przez genXone poddana sekwencjonowaniu pełnogenowemu. Laboratorium genXone uczestniczy w międzynarodowym badaniu genomów koronawirusa, którego jednym z celów jest tworzenie globalnej bazy GISAID - zbierającej dane genetyczne na temat odmian, szczepów i mutacji wirusów gryp i SARS-CoV-2. Właśnie w ramach tych badań laboratorium natrafiło na brytyjski wariant koronawirusa w jednej z krajowych próbek.

Choć można się było domyślać, że brytyjska mutacja jest w Polsce obecna przynajmniej od połowy grudnia (czyli od fali świątecznych przyjazdów do kraju polskich emigrantów z Wysp), oficjalne potwierdzenie zyskujemy dopiero teraz i to od prywatnej firmy - co nienajlepiej świadczy o możliwościach krajowych służb sanitarno-epidemiologicznych.

W grudniu premier Wielkiej Brytanii Boris Johnson ostrzegał, że nowy wariant koronawirusa może szerzyć się aż o 70 procent szybciej niż wcześniej znane odmiany. Na szczęście były to przestrzelone szacunki, choć i tak brytyjska mutacja należy do wyjątkowo mocno zaraźliwych. W tej chwili o zaraźliwości na poziomie o 70 procent wyższej niż w wypadku wcześniej znanych odmian raczej nie ma już mowy - brytyjscy epidemiolodzy szacują, że w rzeczywistości nowa mutacja zaraża mniej więcej o połowę skuteczniej niż te dotychczasowe. Nie wpływa za to ani na przebieg choroby, ani na jej śmiertelność.

Dość niepokojące wieści płyną natomiast na temat tzw południoafrykańskiej mutacji koronawirusa oznaczonej kodem 501Y.V2. Reuters podał w czwartek, że zespół naukowców z Narodowego Instytutu Chorób Zakaźnych (NICD) w Johannesburgu w RPA opisał bardzo niebezpieczną cechę nowej mutacji. Według ich badań - których wstępne wyniki zostały właśnie opublikowane w czasopiśmie bioRxiv - ma być ona odporna na większość występujących dotąd w ludzkich organizmach przeciwciał. W najgorszym możliwym wypadku może to sprawiać, że istniejące już szczepionki okażą się przeciwko nowemu wariantowi nieskuteczne.

Zaznaczmy, że badania naukowców z NICD opierają się na reakcjach nowego wariantu wirusa na przeciwciała zawarte w osoczu pobranym od ozdrowieńców, ta metoda terapii jest zaś coraz częściej kwestionowana przez naukowców i lekarzy, jako często po prostu całkowicie nieskuteczna. Badania prowadzono też w warunkach laboratoryjnych, co nie musi przekładać się na identyczne wyniki w przypadku rzeczywistych chorych.

Jeśli jednak wyniki badań naukowców z RPA się potwierdzą, mutacja może okazać się odporna na istniejące szczepionki. W dodatku - podkreślają autorzy badań - ze względu na to, że mutacja opiera się przeciwciałom wytwarzanym po przechorowaniu COVID-19 wywołanego przez inne szczepy koronawirusa - będą za jej sprawą możliwe ponowne zakażenia.

Południowoamerykański wariant koronawirusa został już wykryty w około 20 krajach - w tym na przykład w Wielkiej Brytanii. Według epidemiologów z różnych ośrodków badawczych - jego stopień zaraźliwości jest o około 50 procent wyższy niż w wypadku wcześniejszych odmian koronawirusa, co sprawia, że już teraz - razem z mutacjami brytyjską i brazylijską - można go zaliczyć do grupy nowych, szczególnie agresywnych mutacji, znacząco wpływających na tempo rozprzestrzeniania się COVID-19. Zarazem nie stwierdzono, by nowe, agresywne warianty koronawirusa, powodowały cięższy przebieg choroby

Tak też stało się w RPA, gdzie nowy wariant koronawirusa jest w tej chwili głównym odpowiedzialnym za drugą falę pandemii. Co ciekawe - i być może uspokajające - jej szczyt (na poziomie ponad 20 tysiecy zakażeń dziennie, prawie 2 razy wiecej niż podczas I fali) przypadł 8 stycznia, od tego czasu obserwuje się w RPA tendencję spadkową.

Harmonogram Narodowego Programu Szczepień przewiduje rozpoczęcie rejestracji seniorów w wieku 70-80 lat już w ten piątek. Od tygodnia mogą się już rejestrować osoby, które przekroczyły 80 rok życia.

Tydzień temu firmy Pfizer i Biontech produkujące wspólnie szczepionkę Comirnaty przeciwko COVID-19 - która jako pierwsza została dopuszczona do użytku i jest stosowana m.in. w Polsce - nieoczekiwanie zapowiedziały czasowe ograniczenie jej dostaw dla krajów europejskich. Firmy tłumaczą to zmianami w procesach produkcyjnych przeprowadzanymi m.in w zakładzie Pfizera w Puurs w Belgii. Te zmiany mają ostatecznie doprowadzić do znaczącego zwiększenia wydajności całej produkcji. Zamiast deklarowanych wcześniej 1,3 miliardów dawek Pzifer i Biontech mają do końca 2021 roku za sprawą tych zmian wyprodukować 2 miliardy dawek.

Zarazem jednak wprowadzanie zmian do procesu produkcyjnego wymaga uzyskania kolejnych zgód regulatorów - co oczywiście trochę potrwa. Pod koniec lutego fabryki - tak brzmi deklaracja Pfizera - mają już pracować ze zwiększoną wydajnością. Teoretycznie więc przez kilka tygodni mamy otrzymywać mniejsze niż zapowiadane dostawy, po to, by później tempo dostarczania szczepionki zauważalnie wzrosło. W czasie ograniczenia produkcji dostawy mają być zmniejszone o średnio 40 procent.

Początkowo Pzifer deklarował, że ograniczanie dostaw zacznie się na przełomie stycznia i lutego. „Wrócimy do pierwotnego harmonogramu dostaw do Unii Europejskiej począwszy od 25 stycznia, a dostawy zostaną zwiększone począwszy od 15 lutego” komunikowały następnie obie firmy.

W tym tygodniu do wielu krajów Europy, w tym Polski, dotarły już dostawy znacznie mniejsze niż początkowo zapowiedziane. W poniedziałek do Polski trafiła dostawa z zaledwie 176 tysiącami dawek szczepionki zamiast zapowiadanych 360 tysięcy - co oznaczało cięcia o nieco ponad połowę.

Pełnomocnik rządu ds. Narodowego Programu Szczepień, minister Michał Dworczyk zapowiedział, że będzie to skutkowało opóźnieniem harmonogramu szczepień jeszcze dla grupy „zero”. Do szpitali węzłowych nie trafiła partia 330 tysięcy dawek na pierwsze szczepienia osób z grupy „0”. Udało się za to przekazać 120 tysięcy dawek dla DPS-ów i 50 tysięcy dawek na drugie szczepienia osób, które zostały po raz pierwszy zaszczepione na początku miesiąca.

- Zrobimy wszystko, aby szczepienia grupy 0 zostały zakończone w lutym. Mamy nadzieję i są pewne widoki na to, że zrobimy to wcześniej niż w drugiej połowie miesiąca, ale to jest też uzależnione od czynników, na które nie mamy wpływu - mówił w poniedziałek Dworczyk.

Rząd zamówił też kolejną - ogromną - partię szczepionek Pfizera/Biontechu. Tym razem to aż 25 milionów dawek - więcej niż dotychczas zamówione 16, 5 miliona dawek z tego samego źródła. Łatwo policzyć, że szczepionek od Pfizera starczy nam (przynajmniej teoretycznie) do zaszczepienia ponad 20 milionów Polaków. Rzecz jednak w tym, że w ramach wielkiego (600 milionów dawek) zamówienia Unii Europejskiej, Polsce powinno przypaść prawie 51 milionów dawek szczepionki Comirnaty - co wynika z procentowego udziału Polaków w ogólnej liczbie obywateli Unii Europejskiej. Tymczasem razem z nowym zamówieniem bierzemy ich o 9 milionów mniej.

Według rzecznika ministerstwa zdrowia to świadoma strategia. Dostawy tych 9 milionów dawek, z których Polska zrezygnowała, miałyby być realizowane przez Pfizera dopiero w październiku, listopadzie i grudniu, tymczasem - przynajmniej teoretycznie - do tego czasu powinniśmy mieć już dostawy z innych firm.

Paradoks bowiem polega na tym, że Polska ma już zamówionych łącznie około 87 milionów dawek szczepionek od pięciu różnych firm. Teoretycznie to znacznie więcej niż w ogóle będziemy potrzebować - 87 milionów dawek starczy do zaszczepienia nawet 50 milionów osób (warto pamiętać, że szczepionka Johnson & Johnson, której w ramach unijnego zamówienia Polsce ma przypaść 16 milionów ma być jednodawkowa).

W praktyce jednak liczy się przede wszystkim to, które z zamówionych szczepionek zostaną dopuszczone do użytku i wyprodukowane w pierwszej kolejności. Obecnie do szczepień w Europie jest stosowana przede wszystkim szczepionka Comirnaty Pfizera/Biontechu, na wyciągnięcie ręki wydaje się też wejście do użytku bardzo podobnej pod względem zasady działania, również opartej na technologii mRNA, szczepionki Moderny. Zasada działania obu tych szczepionek opiera się na zmodyfikowanym fragmencie materiału genetycznego koronawirusa (mRNA) odpowiedzialnym za produkcję tzw białka „S”, za sprawą którego koronawirus wnika do naszych organizmów. Zmodyfikowany fragment wirusowego RNA uruchamia w ludzkich organizmach produkcję przeciwciał wymierzonych w białko „S” i tym samym uniemożliwiających koronawirusowi wnikanie do naszych komórek.

Dopiero w dalszej perspektywie można oczekiwać szczepionki firmy Astra Zeneca opracowanej we współpracy z naukowcami z Oxfordu. W wypadku tej szczepionki powtarzana jest część badań klinicznych. Za pierwszym razem okazało się, że szczepionka zdaje się być bardziej skuteczna, wśród ochotników, którym przez pomyłkę podano jej mniejszą niż zakładana dawkę. Prowadzący badania nie byli w stanie tego wyjaśnić, w dodatku zaś doszło do błędu w ich realizacji - dlatego też Astra Zeneca nie mogła tak po prostu ustawić się w kolejce do rejestracji. Szczepionka Astra Zeneca to tzw szczepionka wektorowa, także „wycelowana” w białko S tzw „kolca” koronawirusa. W jej wypadku w roli transportera materiału genetycznego białka „S” - mającego w naszych organizmach wywołać produkcję odpowiednich przeciwciał - został wykorzystany nieszkodliwy wirus z rodziny adenowirusów.

Ciekawe doniesienia słychać na temat jednodawkowej szczepionki wektorowej Johnson & Johnson. Jej badania kliniczne nadal trwają, jednak w „New England Journal of Medicine” ukazał się artykuł na temat wyników ich wstępnej fazy. W grupie 805 ochotników po 29 dniach odporność na koronawirusa wytworzyła się u 90 procent badanych. Po 57 dniach od zaszczepienia odporni byli jednak już… wszyscy zaszczepieni uczestnicy badań, co sugerowałoby, że skuteczność szczepionki może być zbliżona do 100 procent, czyli jeszcze wyższa niż w wypadku szczepionek Pfizera i Moderny (tu mowa o 95 procentach skuteczności). Aktualnie trwa trzecia i ostatnia faza badań klinicznych, jej wyniki mają zostać ujawnione w lutym.

Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z przewidywaniami, szczepionka Johnson & Johnson może być dostępna w kwietniu. Jako szczepionka jednodawkowa, a do tego niewymagająca przechowywania w niskich temperaturach może wówczas znacząco przyczynić się do przyspieszenia całego procesu szczepień.

Deklarowane obecnie moce produkcyjne Pfizera i Moderny sugerowałyby, że szczepionek tych firm powinno wystarczyć dla dorosłych obywateli Unii Europejskiej już mniej więcej latem - i to z uwzględnieniem dostaw do innych krajów. W praktyce jednak udaje nam się w Polsce w tej chwili szczepić około 250 tysięcy osób tygodniowo, co sprawia, że wciąż nie zakończyły się nawet szczepienia grupy „0”. Tempo szczepień rośnie w naszym kraju bardzo powoli, a gdyby opierać się na jego obecnym poziomie, to cały proces szczepienia dorosłej części populacji musiałby trwać jeszcze w roku 2022.

Jeśli Pfizer - tak jak zapowiada - znacząco zwiększy od lutego poziom dostaw, może się okazać, że polski system nie będzie w stanie wykorzystać na bieżąco nawet szczepionek od tej jednej firmy. W kontekście tego, że w szerzeniu pandemii mogą niebawem zacząć - czy wręcz już zaczynają- dominować nowe, bardziej agresywne szczepy koronawirusa, to bardzo mało ciekawa perspektywa. W wyścigu z koronawirusem za sprawą szczepionek mamy już bardzo wyraźną szansę na przejęcie inicjatywy. Byłoby ironią losu, gdybyśmy jej nie wykorzystali.

5 filarów Krajowego Planu Odbudowy

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie