reklama

Mam już siłę powiedzieć ludziom w oczy: robicie źle poprzez wspieranie uboju i maltretowanie zwierząt

Karina Obara
Karina Obara
- Paradoksalnie „w sprawie zwierząt” najbardziej przerażają mnie ludzie. Ich głupota, brak empatii, współczucia, ich obłuda i obojętność na krzywdę zwierząt. Są np. tacy, którzy rozczulą się nad zranionym psem lub kotem, a za chwilę na obiad zjedzą świnię lub rybę - mówi Iwona Liegmann. Shane Rounce / Unsplash
- W sprawie zwierząt najbardziej przerażają mnie ludzie. Ich głupota, brak empatii, współczucia, ich obłuda i obojętność na krzywdę zwierząt. Są np. tacy, którzy rozczulą się nad zranionym psem lub kotem, a za chwilę na obiad zjedzą świnię lub rybę. Rozmowa z Iwoną Liegmann, malarką, działaczką na rzecz praw zwierząt, rzeczniczką Społecznych Opiekunów Drzew w Toruniu.

- Od kiedy nie je pani mięsa?
Od przeszło 30 lat. I staram się używać sformułowania „nie jem zwierząt”, jako że „mięso” jest słowem-przykrywką, które zataja przekaz, a faktycznie są to kawałki martwych ciał zwierząt.

- Jajek, ryb też nie?
Słyszę to bardzo często! Tak jakby ryby nie były zwierzętami, nie były eksploatowane i zabijane, nie cierpiały, np. na Islandii istnieją największe farmy łososi. Nie miałam pojęcia w jakiej ciasnocie są przetrzymywane te zwierzęta! W ciągu sekundy ginie przeszło tysiąc ryb hodowanych na świecie, około 50 świń. Jajka rzadko „podjadałam”, bardziej z głupoty wkręcenia się w stereotyp śniadania wielkanocnego i podobnych obchodów. Nie jestem czystą weganką – sporadycznie jem jeszcze jajka użyte do przygotowania potraw, np. ciasta.

Te substancje mogą powodować raka, lepiej ich unikać! [lista...

- I jak pani wyniki badań krwi, samopoczucie?
Wyniki najlepsze od lat, w całej rodzinie mięsożerców, a samopoczucie doskonałe, poza chwilami koncentracji nad stanem wrażliwości i świadomości ludzi oraz momentami, gdy analizuję lub myślę o liczbie zwierząt maltretowanych, zabijanych i zniewalanych w jednej chwili. Uczę się odcinać od tych myśli, aby nie zwariować.

Czytaj także: Dieta DASH na nadciśnienie - na czym polega, co jeść? [JADŁOSPIS, PRZEPISY]

- Co wpłynęło na pani decyzję, aby nie jeść zwierząt?
Miłość i szacunek do nich. Uważam, że nie mam prawa robić krzywdy żadnemu stworzeniu ani człowiekowi, ani zwierzęciu. Zwierzę jest dla mnie równo warte z człowiekiem. Ostatnio popularne terminy: zwierzęta ludzkie i nieludzkie bardzo przypadły mi do gustu i również przyjęłam taki właśnie podział istot żyjących na naszej planecie.

Czytaj też: Adam Pluszka: - Mięsko? Ludzie wolą nie wiedzieć. A ja nie muszę walczyć ze sobą, gdy widzę kabanosa [rozmowa]

- A co najbardziej panią przeraziło w „sprawie zwierząt”?
Liczba zabijanych zwierząt. Zaczęło się od Ubojni Pini w Kutnie, gdy dowiedziałam się, że w weekend zabija się tam ok. 15 tys świń! Wie pani, w sieci krąży taka aplikacja pokazująca liczbę zabijanych zwierząt w ciągu sekundy, minuty, godziny …i tak dalej… na szczęście mój mózg nie jest w stanie sobie tego wyobrazić. Ale to ok. 70 miliardów zabijanych zwierząt rocznie na świecie. Paradoksalnie „w sprawie zwierząt” najbardziej przerażają mnie ludzie. Ich głupota, brak empatii, współczucia, ich obłuda i obojętność na krzywdę zwierząt. Są np. tacy, którzy rozczulą się nad zranionym psem lub kotem, a za chwilę na obiad zjedzą świnię lub rybę. Wczoraj widziałam znakomity mem: facet mówi: kocham zwierzęta i jem mięso, a obok kobieta: a ja jestem dziewicą i prostytutką. Najtrudniejsze jest właśnie życie wśród takich ludzi. Wiele lat zajęło mi uodpornienie się na obraz i wiedzę dotyczące uboju i znęcania się nad zwierzętami, ale tyle samo pracy nad sobą - „akceptacja” życia wśród bliskich i znajomych, którzy jedzą zwierzęta.

- Przeciętny człowiek nie traktuje zwierzęcia w ten sposób. To mięsko, kotlet, coś, co od zawsze się jadło, jeśli było się wystarczająco zamożnym. Dawniej kilka razy w roku, a teraz?
Tak, tzw. przeciętny człowiek idzie do supermarketu i kupuje „mięso” w opakowaniu. Nie zastanawia się, co to jest. Kupuje produkt i je go kilka razy dziennie. Teraz kilogram kurczaka kosztuje 6 zł. Mięso jest tańsze od potraw wegańskich. Jest też wyrzucane na śmietnik. Produkcja jest tak kolosalna, że ceny są symboliczne. Gdy myślę, że życie cielaka czy jagnięcia jest warte kilka złotych, boli mnie dusza. Istnieje kult „mięsa” . Od młodych lat wpaja się ludziom, że mięso daje siłę. Lobby mięsne, reklamy, prawo robią swoje. Truizm - kasa rządzi światem.

- Na pewno wielu uważa panią za szurniętą. Jak pani sobie z tym radzi?
Oczywiście, że tak! Nie muszę sobie z tym radzić, ponieważ zdanie ludzi jedzących zwierzęta zupełnie mnie nie obchodzi. To tak jakby się dziwili, że mam nos lub nogi. Akceptacja prawa zwierząt do życia jest dla mnie tak naturalna i oczywista, że sprzeciw mięsarian nie robi na mnie żadnego wrażenia. Oczywiście boli, że są w większości i kształtują prawo oraz popyt na martwe zwierzęta.

- Walczy pani z rodziną o niejedzenie zwierząt?
- Ojej…to już przeszło 30 lat i nic się nie zmieniło. Cała moja rodzina, włączając wujków, ciotki, kuzynostwo, dalsze i bliższe, je zwierzęta. Nie tłumaczą tego, uważają, że mają rację, a ja jestem szurnięta, jak to pani nazwała. Wierzę, że mój syn ma zadatki na zostanie wegetarianinem, odziedziczył po mamie pewną wrażliwość na cierpienie zwierząt.

- Szymon Hołownia, który jest nie tylko celebrytą, ale i wierzy w „nowoczesne chrześcijaństwo” powiedział niedawno, że nie widzi powodu, aby współczesny człowiek w ogóle jadł mięso.
Zgadzam się. Największe sieci barów szybkiej obsługi tradycyjnie słynące z produktów ze zwierząt, wprowadziły już dania wegańskie na rynek: McDonald’s, Burger King, KFC i podobne. Oczywiście robią to dla zysku, ale mimo to przyczyniają się do spadku spożycia zwierząt . Również w obecnych czasach mamy przeogromną liczbę produktów roślinnych w każdym supermarkecie, knajpy wegańskie powstają jak grzyby po deszczu. Nie ma konieczności zabijania zwierząt, aby przeżyć. Gdy byłam dzieckiem w sklepach nie było nawet jogurtów, nie istniało określenie „weganin”, a wegetarianin był synonimem nienormalnego. Czasy zmieniły się bardzo. Z jednej strony wzrosła różnorodność i dostępnością pokarmów roślinnych i wegańskich oraz świadomość ludzi, z drugiej przemysł mięsny rozszerzył się na niewiarygodną skalę, a „mięso” staniało.

- Wielu ekspertów uważa jednak, że nie ma się co łudzić, że ludzie przestaną jeść zwierzęta całkowicie. Ale może innego rodzaju hodowla, sztuczne mięso, może przerzucenie się na owady, które uśmierca się w ten sposób, że obniża temperaturę w pomieszczeniu i w ten sposób je usypia, a później zabija?
Myślę, że to proces kilkudziesięcioletni i że nie dożyję delegalizacji przemysłowej hodowli zwierząt. Zmiana prawa to rezygnacja z ogromnych pieniędzy dla przemysłu mięsnego i polityków. Nadzieja w młodych i edukacji dzieci już w wieku przedszkolnym. Bardzo mnie cieszy nastawienie ludzi 15-25 do weganizmu i spadek spożycia mięsa na świecie. Powstaje też laboratoryjne mięso, tworzone z tkanek regeneracyjnych mięśni dla osób lubiących smak mięśni lub wierzących, że tylko białko zwierzęce może budować ich ciało.

- Odwiedza pani miejsca hodowli zwierząt?
Staram się ich nie odwiedzać, żeby nie zwariować. Robię to bardzo rzadko. Widzę wtedy smutne i przestraszone krowy i byki. Przywiązane łańcuchami lub metalowymi prętami za szyję. Mogą się przemieszczać tylko jak „suwak” góra-dół. Ich los to stanie, jedzenie lub leżenie. I tak całe życie (byki i krowy do 30 miesięcy). Stoją w takiej ciasnocie, że ocierają się o siebie.

- A czy właściciele tych zwierząt przyjmują uwagi?
- „Musimy coś jeść”, „zwierzęta są do jedzenia”, często nie wiedzą, o co mi chodzi, albo udają. To ludzie, którzy widzieli tak lub gorzej traktowane zwierzęta przez swoich ojców, dziadków, dla nich to norma, zwierzę jest przedmiotem, który zamieni się w pieniądze lub pokarm. Aby mierzyć się z tak traumatycznym tematem, muszę nabrać sił, przepracować w sobie lęk przed własnym cierpieniem.

- Co wtedy pani robi?
W wypadku gospodarstw, dzwonię do weterynarza powiatowego i proszę o kontrolę. A właściciele psów… Nie rozmawiam z nimi, tylko od razu dzwonię do dzielnicowego lub na policję, aby oni rozmawiali i tłumaczyli, jakie zwierzę ma prawa, a człowiek obowiązki w stosunku do niego oraz jakie kary grożą za znęcanie się nad zwierzęciem.

Oglądaj też wideo:

źródło: STORYFUL

- Działa pani na rzecz Chrumkowa, miejsca dla ocalałych świń w Zajączkowie pod Toruniem. Po co?
To raj dla świń. Jedyne miejsce w Polsce z tak dużą liczbą świń obdarowanych miłością człowieka. W azylu prowadzonym przez Kasię i Dobrawę są 43 świnie. Miejsce, w którym dziewczyny pokazują, że każde zwierze zasługuje na godne traktowanie i życie w zgodzie z naturą - nawet to najbardziej upodlone i eksploatowane przez człowieka - świnia. Poza tym jest to miejsce edukacji - mięsożercy odkrywają, że ich posiłek, to interesujące, wrażliwe indywidualności – a nie towar, produkt na półce w dziale mięsnym.

- Co artystka, taka jak pani, w nim robi?
Tego lata będę malować domki, w których mieszkają świnie, aby połączyć pasję tworzenia z miłością do zwierząt. Oprócz tego azyl jest moją ostoją, daje mi spokój ducha. Działam, aby pomóc dziewczynom, czasem w formie sprzedaży prac, szukam sposobów dofinansowania azylu albo karmię chwastami zwierzęta.

- Mówi się, że gdyby rzeźnie miały szklane ściany, każdy byłby wegetarianinem.
Ludzie kochają kłamstwo, życie w ułudzie - że są dobrzy i nikomu nie robią krzywdy. Skoro nie widzą zabijanych zwierząt, nie maja wyrzutów sumienia. Szklane ściany byłyby czerwone od krwi i też nie byłoby nic widać.

- Co dało pani niejedzenie mięsa?
Odwagę mówienia, że nie akceptuję zabijania zwierząt. Jednak jest ono legalne. Przyznaję, że trudno byłoby mi żyć myśląc o tej sytuacji bez przerwy. Często czuję się wykluczona ze społeczeństwa, chcę uciec od ludzi. Jednak zostaję, wierząc, że jeśli będę przykładem choćby dla jednej osoby, to moja postawa ma sens. Mam już siłę powiedzieć ludziom w oczy: robicie źle poprzez wspieranie uboju i maltretowanie zwierząt. Wasza zgoda na zabijanie istot, które kocham bardzo mnie rani.

- Zyskała na tym artystka w pani?
Paradoksalnie artystka straciła. Sprawy „aktywistyczne” zajęły mój wolny czas, wcześniej przeznaczony na tworzenie. Zupełnie tego nie żałuję, ponieważ działanie na rzecz zwierząt jest dla mnie teraz najważniejsze. Ale mam pomysły na cykl obrazów, w których godność zwierząt zajmie ważne miejsce.

Ps Zapraszam wszystkich współczujących zwierzętom na „Animals Rights March” – Marsz w Obronie Praw Zwierząt w Warszawie 24 sierpnia.

Wideo

Materiał oryginalny: Mam już siłę powiedzieć ludziom w oczy: robicie źle poprzez wspieranie uboju i maltretowanie zwierząt - Gazeta Pomorska

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 15

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
2019-07-26T15:23:59 02:00, GOSC:

Pani powiedziała, że nie rozumie jak ktoś może ubolewać nad rannym kotem/ psem a następnie ta osoba je rybę (lub inne zwierzę). Rozumiem, że według Pani nie można w ogóle czuć empatii jeśli się nie jest wegetarianinem? bo tylko osoby nie jedzące zwierząt mają prawo do żałowania zwierząt a cała reszta nie ma prawa. Pani twierdzi też, że zwierzęta są na równi z ludźmi. Jakoś nie widzę ani empatii ani zrozumienia w stosunku do ludzi (nawet własnej rodzinie). Rozumiem też, że psy, lwy, rekiny itd powinny jeść tylko rośliny i Pani bedzie je do tego nawracać? Ja rozumiem, że człowiek marnuje jedzenie, że jest zbyt wielka produkcja- moim zdaniem powinniśmy wprowadzać świadomość, że marnujemy zbyt dużo i to wszytskiego (rośliny i zwierzęta). i tego powinniśmy nauczyć się od zwierząt- jemy tyle ile potrzebujemy, bezwzględu na to czy jemy rośliny, zwierzęta.

2019-08-08T01:14:29 02:00, Gość:

Nie, to po prostu podkreśla paradoks wybiórczej empatii. Dlaczego ludziom szkoda pieska, a nie ryby? Bo piesek jest słodki i uroczy? To pokazuje jak miernymi istotami jestrśmy

8 sierpnia, 03:16, AAA:

popieram.

Ale lepiej gdy jakaś celebrytka katuje fenka roślinami i wygląda coraz gorzej. i gdy rodzice wegetrianie doprowadzili do takiego stanu, ze dziecko, które ma już ponad rok nie ma zębów i ma inne problemy zdrowotne

G
Gość
2019-07-26T15:23:59 02:00, GOSC:

Pani powiedziała, że nie rozumie jak ktoś może ubolewać nad rannym kotem/ psem a następnie ta osoba je rybę (lub inne zwierzę). Rozumiem, że według Pani nie można w ogóle czuć empatii jeśli się nie jest wegetarianinem? bo tylko osoby nie jedzące zwierząt mają prawo do żałowania zwierząt a cała reszta nie ma prawa. Pani twierdzi też, że zwierzęta są na równi z ludźmi. Jakoś nie widzę ani empatii ani zrozumienia w stosunku do ludzi (nawet własnej rodzinie). Rozumiem też, że psy, lwy, rekiny itd powinny jeść tylko rośliny i Pani bedzie je do tego nawracać? Ja rozumiem, że człowiek marnuje jedzenie, że jest zbyt wielka produkcja- moim zdaniem powinniśmy wprowadzać świadomość, że marnujemy zbyt dużo i to wszytskiego (rośliny i zwierzęta). i tego powinniśmy nauczyć się od zwierząt- jemy tyle ile potrzebujemy, bezwzględu na to czy jemy rośliny, zwierzęta.

8 sierpnia, 01:14, Gość:

Nie, to po prostu podkreśla paradoks wybiórczej empatii. Dlaczego ludziom szkoda pieska, a nie ryby? Bo piesek jest słodki i uroczy? To pokazuje jak miernymi istotami jestrśmy

Podkreśliłam co było w artykule. że według tamtej Pani nie można w ogóle czuć empatii bo nie, ona uważa siebie za lepszą bo niby zwierzęta traktuje na równi z ludzmi- jakoś nie widze, by zmuszała zwierzeta by jadły tylko rośliny, jakoś nie widzę zrozumienia dla własnej rodziny. rozumie zwierzęta ale już ludzi nie, skoro człowiek ma się dostosować do tego by jeść same rośliny to i niech wymaga tego samego od zwierząt - przecież trzyma na równi. dlatego niżej napisałam, że od zwierząt powinnismy się uczyć tego, że jemy tyle i potrzebujemy, a nie że marnujemy tony wszystkiego.

A
AAA
2019-07-25T16:43:16 02:00, Aga:

Skoro tą Panią nie obchodzi zdanie mięsożerców, to co mnie obchodzi Jej opinia?

2019-07-31T21:57:17 02:00, Gość:

Jak Cie nie obchodzi to po co to czytasz?

Ago, najważniejsze jest czy kogoś krzywdzimy.

A
AAA
2019-07-26T15:23:59 02:00, GOSC:

Pani powiedziała, że nie rozumie jak ktoś może ubolewać nad rannym kotem/ psem a następnie ta osoba je rybę (lub inne zwierzę). Rozumiem, że według Pani nie można w ogóle czuć empatii jeśli się nie jest wegetarianinem? bo tylko osoby nie jedzące zwierząt mają prawo do żałowania zwierząt a cała reszta nie ma prawa. Pani twierdzi też, że zwierzęta są na równi z ludźmi. Jakoś nie widzę ani empatii ani zrozumienia w stosunku do ludzi (nawet własnej rodzinie). Rozumiem też, że psy, lwy, rekiny itd powinny jeść tylko rośliny i Pani bedzie je do tego nawracać? Ja rozumiem, że człowiek marnuje jedzenie, że jest zbyt wielka produkcja- moim zdaniem powinniśmy wprowadzać świadomość, że marnujemy zbyt dużo i to wszytskiego (rośliny i zwierzęta). i tego powinniśmy nauczyć się od zwierząt- jemy tyle ile potrzebujemy, bezwzględu na to czy jemy rośliny, zwierzęta.

2019-08-08T01:14:29 02:00, Gość:

Nie, to po prostu podkreśla paradoks wybiórczej empatii. Dlaczego ludziom szkoda pieska, a nie ryby? Bo piesek jest słodki i uroczy? To pokazuje jak miernymi istotami jestrśmy

popieram.

G
Gość
2019-07-24T17:49:03 02:00, Gość:

Świata Pani tym nie zbawi. Jetem tez wegeterianką, ale bez przesady. To Chin nie ma Pani po co jechać. Najpierw Pani pieska wybierze z kojca, potem go obiją (na żywca),smaczniejse mięso a potem uśmiercą i przyrządzą potrawę. Okrutne, ale niestety taka tam kultura!

Co za głupota. Idealny argument dla niemających nic konkretnego do powiedzenia. Niczego się nie zmieni, jeśli się uważa, że się nie da. A taką zmiane zaczyna sie od siebie samego. Nawet jezeli nie zbawi się calego świata, ale dla zwierzęcia uratowanego z rzeźni zmienia się cały świat. A weganie szanują każde pojedyncze życie, bez względu na gatunek.

G
Gość
2019-07-26T15:23:59 02:00, GOSC:

Pani powiedziała, że nie rozumie jak ktoś może ubolewać nad rannym kotem/ psem a następnie ta osoba je rybę (lub inne zwierzę). Rozumiem, że według Pani nie można w ogóle czuć empatii jeśli się nie jest wegetarianinem? bo tylko osoby nie jedzące zwierząt mają prawo do żałowania zwierząt a cała reszta nie ma prawa. Pani twierdzi też, że zwierzęta są na równi z ludźmi. Jakoś nie widzę ani empatii ani zrozumienia w stosunku do ludzi (nawet własnej rodzinie). Rozumiem też, że psy, lwy, rekiny itd powinny jeść tylko rośliny i Pani bedzie je do tego nawracać? Ja rozumiem, że człowiek marnuje jedzenie, że jest zbyt wielka produkcja- moim zdaniem powinniśmy wprowadzać świadomość, że marnujemy zbyt dużo i to wszytskiego (rośliny i zwierzęta). i tego powinniśmy nauczyć się od zwierząt- jemy tyle ile potrzebujemy, bezwzględu na to czy jemy rośliny, zwierzęta.

Nie, to po prostu podkreśla paradoks wybiórczej empatii. Dlaczego ludziom szkoda pieska, a nie ryby? Bo piesek jest słodki i uroczy? To pokazuje jak miernymi istotami jestrśmy

...
2019-08-01T09:32:19 02:00, ...:

Pani ma rację że zwierzęta cierpią. Hodowla przemysłowa zalewa planetę toksynami. Jest to rzeczywiście przesada. Ale po cóż czepiać się religii? Przecież święta i inne uroczystości religijne z reguły są poprzedzone postem. Jest cotygodniowy post w piątek - fakt że zjada się rybę, ale można się powstrzymać - a np kurze jajo i tak powstanie czy zapłodnione czy nie. Gdyby nie wigilia kiedyś ludzie w ogóle by chyba mięsa na oczy nie widzieli. Kiedyś było wyjątkowo cenne i zjadało się zwierzę od mózgu po sam czubek ogona. Skóry słóżyły za okrycie a tłuszcz pozwalał przeżyć zimę. Dzięki białkom i wielu cennym substancjom z mięsa może wykształcić się nowe życie w łonie matki. Dla organizmu kobiety ciąża bez mięsa - to autokanibalizm który skończy się depresją poporodową, wczesniakiem i innoma wieloma chorobami wrodzonymi.Kości ulegają odwapnieniu itd.

Gdyby traktować zwierzęta bardziej humanitarnie prawdopodobnie problem wegetarianizmu nigdy by nie powstał. Ja mam zamiar chodować kury na własne potrzeby. Zabijałem już ryby które złowiłem i je jadłem ale kury jeszcze nie. Myślę że przebywanie ze zwierzęciem na codzień, w małym zagęszczeniu i świadomość że to mój własny, czysty ekologicznie i niemal darmowy pokarm - nie sądzę jabym jakoś wyjątkowo miał chęć znęcać się nad tym zwierzęciem. Raczej zależi mi żeby miało dobrze i żyło bez stresu - bo jako kucharz wiem i potrafię odróżnić mięso zwierzęcia zabijanego w stresie i cierpieniu - a takiego koszernego czy z nienacka. To da się wyczuć - ale chemikaliów, konserwantów, prstycydów i antybiotyków już nie.

Dziękuje.

a jeszcze zapomniałem wspomnieć o nabiale skoro mowa była o jogurtach.

Jogurt to 7 cud świata.

Producenci dodają do niego koszenilinę - ekstrakt z rozgniatanych pajęczaków jako barwnik - wedle mnie pierwotne źródło alergii pokarmowych u dzieci - w końcu to pajęczaki - roztocza... Wymyślili to w meksyku - ten sam barwnik jest dodawany do szminek. Więc proszę sobie poszukać w torebce i lepiej sprawdzić...

Ale przejdźmy do nabiału - aby go pozyskać bierze się krowe. Następnie krowę się inseminuje - zapładnia i oczekuje na ciążę i poród cielaka.

Jak się zabieg uda po kilku miesiącach rodzi się ciele - które po chwili niemal natychmiast się odbiera od matki. Jeśli byczek - to na mięso, jeśli jałówka to do podrośnięcia i insemizacji.

Matka w sposób naturalny, krowa się znaczy - wytwarza mleko przez około 9 miesięcy - i jest po prostu dojona z tego mleka.

Następnie ma 3 msc na regenerację i zabieg ten można powtórzyć ponoć 8 razy. Oczywiście krowę zabija się potem w rzeźni.

Następnym razem jeśli sięgniesz po szklankę białego płynu o wzorze chemicznym mleka (UHT) - pamiętaj. Pijesz krew cieląt z których zrobiono parówki na Twoje śniadanie.

...

Pani ma rację że zwierzęta cierpią. Hodowla przemysłowa zalewa planetę toksynami. Jest to rzeczywiście przesada. Ale po cóż czepiać się religii? Przecież święta i inne uroczystości religijne z reguły są poprzedzone postem. Jest cotygodniowy post w piątek - fakt że zjada się rybę, ale można się powstrzymać - a np kurze jajo i tak powstanie czy zapłodnione czy nie. Gdyby nie wigilia kiedyś ludzie w ogóle by chyba mięsa na oczy nie widzieli. Kiedyś było wyjątkowo cenne i zjadało się zwierzę od mózgu po sam czubek ogona. Skóry słóżyły za okrycie a tłuszcz pozwalał przeżyć zimę. Dzięki białkom i wielu cennym substancjom z mięsa może wykształcić się nowe życie w łonie matki. Dla organizmu kobiety ciąża bez mięsa - to autokanibalizm który skończy się depresją poporodową, wczesniakiem i innoma wieloma chorobami wrodzonymi.Kości ulegają odwapnieniu itd.

Gdyby traktować zwierzęta bardziej humanitarnie prawdopodobnie problem wegetarianizmu nigdy by nie powstał. Ja mam zamiar chodować kury na własne potrzeby. Zabijałem już ryby które złowiłem i je jadłem ale kury jeszcze nie. Myślę że przebywanie ze zwierzęciem na codzień, w małym zagęszczeniu i świadomość że to mój własny, czysty ekologicznie i niemal darmowy pokarm - nie sądzę jabym jakoś wyjątkowo miał chęć znęcać się nad tym zwierzęciem. Raczej zależi mi żeby miało dobrze i żyło bez stresu - bo jako kucharz wiem i potrafię odróżnić mięso zwierzęcia zabijanego w stresie i cierpieniu - a takiego koszernego czy z nienacka. To da się wyczuć - ale chemikaliów, konserwantów, prstycydów i antybiotyków już nie.

Dziękuje.

G
Gość
2019-07-25T16:43:16 02:00, Aga:

Skoro tą Panią nie obchodzi zdanie mięsożerców, to co mnie obchodzi Jej opinia?

Jak Cie nie obchodzi to po co to czytasz?

G
GOSC

Pani powiedziała, że nie rozumie jak ktoś może ubolewać nad rannym kotem/ psem a następnie ta osoba je rybę (lub inne zwierzę). Rozumiem, że według Pani nie można w ogóle czuć empatii jeśli się nie jest wegetarianinem? bo tylko osoby nie jedzące zwierząt mają prawo do żałowania zwierząt a cała reszta nie ma prawa. Pani twierdzi też, że zwierzęta są na równi z ludźmi. Jakoś nie widzę ani empatii ani zrozumienia w stosunku do ludzi (nawet własnej rodzinie). Rozumiem też, że psy, lwy, rekiny itd powinny jeść tylko rośliny i Pani bedzie je do tego nawracać? Ja rozumiem, że człowiek marnuje jedzenie, że jest zbyt wielka produkcja- moim zdaniem powinniśmy wprowadzać świadomość, że marnujemy zbyt dużo i to wszytskiego (rośliny i zwierzęta). i tego powinniśmy nauczyć się od zwierząt- jemy tyle ile potrzebujemy, bezwzględu na to czy jemy rośliny, zwierzęta.

A
Aga

Skoro tą Panią nie obchodzi zdanie mięsożerców, to co mnie obchodzi Jej opinia?

S
SchulZ

A obcinanie kończyn dzieciom w łonie matki, nazwane aborcja jest już według pani w porządku?

O
OKRES PRZEZ 24H/D

DLATEGO PRAWDZIWIE WOLNI DEMOKRACI NIE SPOCZNĄ PÓKI NIE WPROWADZĄ KAPITALIZMU NA CAŁYM ŚWIECIE BY TYLKO NAJZAMOŻNIEJSI BYLI TYMI ZŁOCZYŃCAMI ZJADAJĄCYMI SWOICH FAUNOWATYCH BRACI I SIOSTRY. PLEBS ZE WZGLĘDU NA ZAROBKI ZADOWOLI SIĘ WODĄ PO SZYNCE CZYM ZASKARBI SOBIE WDZIĘCZNOŚĆ PIESKÓW KOTKÓW I ŚWINEK.

G
Gość

Świata Pani tym nie zbawi. Jetem tez wegeterianką, ale bez przesady. To Chin nie ma Pani po co jechać. Najpierw Pani pieska wybierze z kojca, potem go obiją (na żywca),smaczniejse mięso a potem uśmiercą i przyrządzą potrawę. Okrutne, ale niestety taka tam kultura!

A
Aga

Brawo dla Pani Iwony! Indywidualistka, doskonała malarka, która zamiast zarabiać duże pieniądze , co z takim talentem nie jest problemem, żyje skromnie i daje swoim zachowaniem wspaniałe świadectwo . Oby jak najwiecej takich osób. Pozdrawiam i dziękuję ❤️

Dodaj ogłoszenie