reklama

Małysz kontra Gołota

Robert MałolepszyZaktualizowano 
Adam Małysz i Andrzej Gołota to dwaj najbliżsi mi polscy sportowcy. Znam ich od lat. O obu napisałem grubo ponad 300 tekstów. Czasami żartuję z kolegami z redakcji, że powinienem jeden pokój w moim domu nazwać imieniem Gołoty, drugi Małysza. W końcu za wierszówkę za teksty o nich zostały wybudowane.

Obaj potrafili na długie lata zawładnąć sercami kibiców. Gołotomania i małyszomania. Tylko te dwa zwroty w naszym sporcie są zupełnie naturalne, nikogo nie drażnią.

Kubicomania? Z całym szacunkiem dla kierowcy w F1, ale przy Adamie i Andrzeju jego popularność w stosunku do szaleństwa, jakie rozpętywało się wokół nich, to jak porównanie syrenki i bolidu F1.

Gołota nigdy nie został mistrzem świata. Małysz ma na koncie wiele triumfów, ale olimpijskiego złota wciąż mu brak.

Właśnie dla marzeń o tytule (dla kasy oczywiście też), Gołota wciąż wracał na ring. Marzenia o olimpijskim triumfie wciąż trzymają zaś Adama na skoczni (kasa zapewne też).

Niedawno Tomek Adamek odarł nas i Gołotę ze wszelkich złudzeń. W polskich skokach "Adamków" wciąż brak. Nie ma komu bić starego mistrza. Gdyby w tym sezonie taki "Góral polskich nart" jednak się objawił, chyba przeżyłbym brak złota dla Adama. On pewnie też.

FLESZ: Elektryczne samoloty nadlatują.

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 1

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

M
Maciej

Niestety zanosi się na brak olimpijskiego złota.Góral już zrobił swoje.

Dodaj ogłoszenie