Maliszewski: Kaczyński liczy na strach przed Niemcami. Może popełnić błąd

Redakcja
Udostępnij:
- Zagrożeniem dla Jarosława Kaczyńskiego jest radykalizm. Prezes PiS musi uważać, żeby nie przekroczyć granicy dobrego smaku centroprawicowych wyborców. Jeżeli postawi na emocje związane z dumą narodową i troską o dobro ogólne Polski, to nie straci. Dzięki nowej strategii może on zyskać głosy tych, których stracił przed wyborami. Jednak trudno się spodziewać, żeby po drodze zyskał nowych zwolenników - ocenia Norbert Maliszewski, ekspert ds. marketingu politycznego, w rozmowie z Anną Ziobro.

W ostatnim tygodniu rekordowo wysokie poparcie odnotował PiS. Teraz wynosi ono 27 proc., a niecały miesiąc temu równało do 24 proc.
Ostatnio PiS przede wszystkim skupia się na polaryzacji emocji, wracając do dawnej wojny polsko-polskiej z Platformą. Partia Jarosława Kaczyńskiego tradycyjnie odwołuje się do nacjonalizmu wyrażającego się w obawach dominacji Niemiec nad pozostałymi państwami Unii, lęku przed Rosją i przed utratą suwerenności na skutek działań PO. Za tym wszystkim idzie jeszcze eurosceptycyzm partii Kaczyńskiego. W retoryce PiS nic się szczególnie nie zmienia. Jednak w sytuacji, gdy bez przerwy mówi się o kryzysie, uniwersalne emocje, takie jak faworyzowanie swojej grupy narodowej, mają duży wpływ na poparcie. Przeciwnikiem stała się w ten sposób euroentuzjastyczna PO.

Czytaj też:Niesiołowski: "Konzentrationslager Europa"?! Polityczni psychopaci, do psychiatry!

Tyle że Platformie poparcie także wzrosło, z 36 do 38 proc.
Polaryzacja sceny politycznej powoduje, że wyborcy nie myślą o mniejszych partiach, tylko zastanawiają się, na którą z dwóch największych partii postawią: na eurosceptyczny PiS czy przychylnie nastawioną do Unii Platformę. W czasie kryzysu partia Tuska musi płynąć pod prąd, ogłaszając niepopularne zmiany, jak podwyższenie wieku emerytalnego albo stawianie na euroentuzjazm. Ma więc w tak niełatwym czasie znacznie trudniejsze zadanie komunikacyjne ze społeczeństwem. Łatwo powiedzieć ludziom, jak to robi PiS, że Polska utrzymuje bogatsze kraje, traci suwerenność, poddaje się dominacji innych. Prawdziwym problemem jest wyjaśnienie im, że w naszym interesie leży skomplikowana kooperacja i przekazanie część suwerenności na rzecz Wspólnoty dla dobra kraju. No i jeszcze przyznanie, że dokładamy do Unii pieniądze po to, by nie upadła i abyśmy nie znaleźli się w przyszłości w tzw. Europie drugiej prędkości. Przecież nie odczuliśmy pierwszej fali kryzysu właśnie dzięki pomocy ze środków unijnych.

Czytaj też:Niemiecka prasa: PiS walczy z Brukselą i Berlinem. Nie chce integracji państw UE

W kryzysie największym poparciem powinny się cieszyć partie lewicowe, które w swoich programach mają obietnice wsparcia socjalnego. Tak się jednak nie dzieje.
Polska lewica za bardzo skoncentrowała się na sprawach światopoglądowych. Ruch Palikota traci, bo najpierw podniósł rękę na krzyż, później nawoływał do legalizacji marihuany, a polskie społeczeństwo jest przecież konserwatywne. Z kolei podczas ostatnich wyborów szefa SLD nie pojawił się ani jeden element programowy, ani też nie było merytorycznego odniesienia się do kwestii socjalnych. Lewica zapomina więc o swoich podstawowych wartościach. Podejrzewam, że Janusz Palikot i Leszek Miller nie przygotowali się na nadejście kryzysu.

Czytaj też:Bielan: Ziobro będzie się radykalizował. Kaczyński wyjdzie na przewidywalnego
Ciekawą sprawą jest to, że prezes Kaczyński zyskuje tak duże poparcie nawet po oderwaniu się ziobrystów.
Jarosław Kaczyński nie tyle okazał się tutaj dobrym strategiem, co sama rzeczywistość kryzysu jest korzystna dla niego. W 2005 r. wygrywał, obiecując rewolucję moralną jako odpowiedź na rządy lewicy. Teraz znów nastał czas Kaczyńskiego, bo mamy kolejny kryzys. Prawicowa tożsamość narodowa chętnie zawłaszczana przez prezesa PiS zaczyna po raz kolejny odgrywać większą rolę.
Przed ziobrystami są jeszcze cztery lata, co można traktować jednocześnie jako szansę i porażkę.
Solidarna Polska popełniła jeden błąd. Jedna z dróg, którą mogli pójść ziobryści, była narodowo-katolicka, eurosceptyczna. A drugą było wystąpienie z PiS ze Zbigniewem Ziobrą w roli Jarosława Kaczyńskiego. Ta druga droga nie ma szans powodzenia.

Czytaj też:Niesiołowski: "Konzentrationslager Europa"?! Polityczni psychopaci, do psychiatry!

Nie da się pominąć tego, że prezes Kaczyński ma także wybitny talent do psucia. Po tak spektakularnym wzroście można się spodziewać szybkiego spadku poparcia dla jego partii.
Notowania PiS bardziej zależą od sytuacji wewnętrznej w Unii niż od samego Kaczyńskiego. Jeżeli kryzys będzie się pogłębiał, prezes będzie występował jako ten, który miał rację.

W tym świetle Platformę mogą jeszcze czekać kłopoty.
Popełniła błąd, przede wszystkim koncentrując się na trudnej sytuacji, nie dając w zamian perspektywy rozwiązania. Platforma określiła się jako euroentuzjastyczna. Nikt też w czasie kryzysu nie myśli o federalizmie, o którym wspominał minister Sikorski. Kryzys sprzyja nacjonalizmowi, narodowej tożsamości, do której odwołuje się PiS. Teraz Donald Tusk będzie korygował ten wizerunek na eurorealistyczny.

Czytaj też:Bielan: Ziobro będzie się radykalizował. Kaczyński wyjdzie na przewidywalnego

Co musiałby zrobić prezes Kaczyński, żeby zniechęcić do siebie elektorat nawet w tak sprzyjających dla siebie warunkach?
Zagrożeniem dla niego jest radykalizm. Musi uważać, żeby nie przekroczyć granicy dobrego smaku centroprawicowych wyborców. Jarosław Kaczyński popełni błąd, jeśli to będzie taki prymitywny nacjonalizm. Jeżeli postawi na emocje związane z dumą narodową i troską o dobro ogólne Polski, to nie straci. Dzięki nowej strategii może on zyskać głosy tych, których stracił przed wyborami. Jednak trudno się spodziewać, żeby po drodze zyskał nowych zwolenników.

Kto na kryzysie traci?
Na pewno zyska PiS z Kaczyńskim. Platforma z Tuskiem także, jeśli kryzys nie przybierze znacznie na sile. W ogóle cała przyszła scena polityczna zależy od kryzysu. Jeśli będzie on bardzo głęboki, to możemy się spodziewać naprawdę mocnych przetasowań.

Rozmawiała Anna Ziobro

Czytaj też:Niemiecka prasa: PiS walczy z Brukselą i Berlinem. Nie chce integracji państw UE

Wideo

Komentarze 26

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

o
obserwator
Członek PISu to brzmi dumnie!
G
Gazda z Diabelnej
Prezio osiągnął górny pułap swoich możliwości ten dom wariatów który na niego głosował już się nie powiększy brakuje już lokali. Tak na prawdę Prezio to teraz nie wałczy o Polskę tylko o elektorat z Solidarną Polską. No cóż przeciętnego polityka to różni od męża stanu że polityk myśli tylko o własnej partii i jej notowaniach a mąż stanu myśli i walczy o całość. Ten genialny strateg polityczny dorównywający swoimi zdolnościami strategicznymi Aleksandrowi Wielkiemu nie przewidział tego że Polacy nie dadzą się podzielić na prawdziwych polaków i tych wrogich Preziowi i że ta gorsza rasa polaków będzie w większości i ona bardziej się boi rządów Prezia niż Niemców czy Europy. Po za tym jak długo można wykorzystywać i jechać na strachu Polków to się już przejadło
@mario
ileż to razy doktor cię upominał coby nie siadać do klawiatury przez spożyciem pastylek. A ty co, dobrych rad medyka sie nie posłuchałeś, a teraz to kretynizmy wypisujesz które nie daj Boże jutro doktor przeczyta i nie pozwoli samodzielnie iść na spacer, a jak sie pielęgniarz wkurzy to i banana na podwieczorek nie pozwoli skonsumować
p
polo
otumanionego lewaka to zjawisko dosyć powszechne.
Niczego nie zamierzam udowadniać.
To tylko informacja o kolejnych wysokich podwyżkach.
Ceny gazu jeszcze nie ustalono, ale podwyżka wkrótce będzie.
W
Władysław
Firerek ze swoją bandą oddał polski przemysł Niemcom przede wszystkim. Oni sterują swoją produkcją na terenie Polski, mając w Polakach tanią siłę roboczą. Kiedy zechcą wtedy mogą tą działalność zaniechać, przyhamować etc. Owszem Polacy mają miejsca pracy, coś niecoś zarabiają, ale wszyscy zapominają o tym, że jest jeszcze coś takiego jak ZYSK. I on idzie do Rzeszy, w latach 90. wywożony w walizeczkach, teraz transferowany wirtualnie.
No i firerek z fryzjerczykiem chcą przekazać jeszcze tam nasze miliardy - degeneraci i tyle!
w
wy-pis
Karzeł z Żoliborza...
@mario
udowodnisz wprowadzony wątek tematyczny z omawianą w artykule dewiacją emocjonalną jedynej patriotycznej prawdziwej polskiej formacji pod wodzą Jarka Zbawiciela
p
polo
"Urząd Regulacji Energetyki zaakceptował w piątek taryfy dla czterech sprzedawców energii dla gospodarstw domowych oraz dla dwóch dystrybutorów energii. Wzrost cen wyniesie 5,1 proc. - poinformowała rzeczniczka prasowa URE Agnieszka Głośniewska''.

Moje "gratulacje" matoły.
p
polo
Otóż, cały ten "wielki sukces" Ryżego to kolejna lipa dla plebsu..
"The Economist" już rozprawił się z "paktem fiskalnym" pisząc:
"To komedia. Kraje eurostrefy mogą stracić płynność"
Podobna opinie wyrażają niezależni od reżimu Tuska ekonomiści i analitycy.

Pamiętajmy, że w Eurokołchozie rządzą lewacy z "pokolenia 68" otumanieni Marksem i ZSRR.
Lewactwo potrafi jedynie żreć na koszt innych i wszystko - prędzej czy później - obrócą w perzynę.
Taka jest mentalność zafajdanego lewactwa.
o
ola
Liczba ludzi malogramotnych jest w spoleczenstwie ograniczona i Kaczynski ich ma. Czasami niektorym cos swita w glowie i wtedy poparcie dla firerka spada. Natomiast autor ciekawie przedstawil jakich wygibusow trzeba dokonac aby ich nie stracic.
@mario
Mozna jednak odnieść wrażenie że dla wiekszości społeczeństwa jak i komentatorów ów jarkowy schow wzbudził odruch wymiotny lub co najmniej odruch obrzydzenia. Jedyną pociechą tej dziwnej imprezy było to, że zwykli ludzie mogli powtórnie zdefiniować różnice między normalnym uprawianiem polityki, a totalnym zidioceniem pisowskich fanatyków.
m
maRta
że ona została dobrze zorganizowana, że Prezes zaczął w końcu korzystać z dobrodziejstwa sztuki i teorii wygłaszania mów. Słowem; dobry styl, dobra retoryka i dynamika, dobra zawartość przekazanych treści. Również i tak samo pozostałych osób! Ale szkoda tylko, że przy mikrofonie nie było więcej uznanych i niekwestionowanych autorytetów. W myśl zasady: 10 osób przemawiających x 10 minut dla każdego! Ponadto, w przyszłości przy wykonywaniu „Boże, coś Polskę...” i innych pieśni, przydałby się jakiś zawodowy zespół śpiewaków chóralnych pod fachową batutą, zamiast niezbyt udanych intonacji indywidualnych. Przecież mamy XXI wiek, a w nim, wiele młodych patriotów, którzy nie znają swoich historycznych poprzedników! PS. Na miniaturkach flagi w klapach, przydałby się również i orzełek, gdyż może być tak, że jakiś abnegat odwróci kolorami, a następnie ogłosi: „PiS nie wie... itd.”
d
do: jajako
bo cię niemiecki restaurator wywali z roboty . POdziękuj Tuskowi, że choć tam masz robotę, bo w POlsce byłbyś na zasiłku.
k
kol
Polska The Times to jest tuba propagandowa PO I Walikonia. Ile razy tu wejdę tyle razy widze albo brednie RP Walikonia albo coś o PO , albo jakiś bełkot Pisologów robiacych karierę na opluwaniu PiS . Żenada, pomyśleć że kiedys tu można było przeczytać np.Piotra Zarembę. A teraz?
k
kol
Polska The Times to jest tuba propagandowa PO I Walikonia. Ile razy tu wejdę tyle razy widze albo brednie RP Walikonia albo coś o PO , albo jakiś bełkot Pisologów robiacych karierę na opluwaniu PiS . Żenada, pomyśleć że kiedys tu można było przeczytać np.Piotra Zarembę. A teraz?
Dodaj ogłoszenie