reklama

Maleńczuk: Jestem trochę podobny do Kaczyńskiego, tylko zdecydowanie częściej zwyciężam

Kuba Dobroszek i Michał Wróblewski
Maciej Maleńczuk
Maciej Maleńczuk Fot. Warner Music
- Pod tym względem jestem podobny do Kaczyńskiego. Na szczęście zdecydowanie częściej zwyciężam - mówi Maciej Maleńczuk w rozmowie z Kubą Dobroszkiem i Michałem Wróblewskim.

Porzucił Pan miasto dla wsi.
Tak. Mam domek na wsi, na Podkarpaciu.

Ale zamiast być ostatnio na Podkarpaciu i głosować, Pan grał w tym czasie koncert pod Warszawą. Słyszał Pan w ogóle o wyborach uzupełniających do Senatu?
Oczywiście, to był ciekawy pojedynek, zwłaszcza na prawicy: Ziobro kontra Pupa. Bardzo zabawna sytuacja - jeden facet nazywa się Ziobro. Na plakacie reklamował go inny Ziobro. No więc weźmy sobie taką osiemdziesięcioletnią kobiecinę w chustce, która szła sobie przez wieś i zobaczyła taki plakat… Ona już nie jest w stanie ich wszystkich poodróżniać. Który Ziobro jest który? Czy startuje Kazimierz, czy startuje Zbyszek? Gubi się. W końcu myśli, że głosuje na Zbyszka.

Głupota ludzi czy niedoinformowanie?
Na Podkarpaciu? Wierzę, że jest sporo ludzi w podeszłym wieku, którzy nie są w stanie tego wszystkiego porozróżniać. Zwłaszcza, że Zbyszek Ziobro jeszcze nie dawno stał koło Jarosława. Dla takiej starszej pani czas płynie inaczej, wszystko jej się plącze. Dla niej Ziobro Zbigniew to "pisior". Człowiek Kaczyńskiego.

Chodzą słuchy, że w najbliższych wyborach, do europarlamentu, Solidarna Polska ma wystawić cztery Ziobra. Znaczy: czterech Ziobrów.
Moje panie ze wsi dostaną chyba oczopląsu! Ale na tym też polega demokracja, że zarówno mądry, jak i głupi ma prawo głosu.

Zdążył Pan na tyle poznać ludzi z tamtego regionu, żeby stwierdzić, co oni myślą o polityce, o życiu?
To są ludzie niezwykle pragmatyczni. Nie tyle silnie wierzący, co silnie religijni. Co nie zmienia faktu, że swój antyklerykalizm też tam jakiś w sobie mają. Głosują na Jarosława, bo Kościół im tak każe.

Pan wie, że Podkarpacie to bastion PiS. Pan PiS, mówiąc delikatnie, nie kocha. Sąsiedzi nie gonią Pana z kosami?
PiS nie odbierze mi Podkarpacia! PiS nie będzie, ale Podkarpacie zostanie! Powtórzę się: PiS wygrywa tam w cuglach nie dlatego, że ma ciekawszy program, tylko dlatego, że Podkarpacie słucha księży. Gdyby ludzie mieli głosować "na swoich", to powinni głosować na PSL, bo to są ludzie ze wsi. Ale ksiądz doradza inaczej.

Pan nie chodzi do kościoła, to skąd Pan wie, co mówi ksiądz?
Wiem, co mówi mój sąsiad. Gdybym przyszedł do kościoła, to ksiądz może powiedziałby coś innego? Nie wiem. Nie wiem, czy ja w ogóle mogę się w kościele pokazywać. Wątpię. (śmiech)

Sąsiad Panu donosi, co tam we wsi piszczy?
Nikt mi nic nie donosi, mnie to ch... obchodzi! Ja tam na saksofonie gram! Tam nikt nikomu nie donosi, ja nikomu nie donoszę, na mnie nie donoszą. Nie szukajmy sensacji. Brzydzę się donosicielstwem.

Dobrze, źle to ujęliśmy. Ale rozmawia Pan z ludźmi, słyszy, co się dzieje.
Rozmowy odbywają się przy piwie w sklepie. Uwielbiam takie pogaduchy, bo wtedy każdy jest domorosłym filozofem.
Szczerym?
Z pewnością lubiącym się "zapatrzyć", lubiącym kontemplować. Co prawda przeważnie mówiącym jakiś życiowy banał z trzeciej ręki, no ale cóż... Brzmi to zwykle bardzo mądrze. (śmiech)

Ludzie walą prosto z mostu? Mówią, co ich boli, wkurza?
Nie sądzę. Myślę, że w Polsce nie ma miejsca, gdzie ludzie waliliby prosto z mostu. Jesteśmy szemranym krajem, a ten, kto mówi prosto z mostu, prędko z tego mostu spada.

Pan też nie mówi prosto z mostu?
Ja mówię.

Więc jednak ktoś mówi.
Ale niewielu jest takich. Każdy kręci. Mniej lub bardziej.

Hipokryzja?
Instynkt samozachowawczy. Jeśli powiesz swojemu szefowi w robocie, że jest bufonem i burakiem, w dodatku niedokształconym i źle mówiącym po angielsku, to cię zwolni! Dlatego, chcąc funkcjonować w cywilizacji, odnaleźć się w życiu, musisz dobrze kłamać. To oznaka inteligencji.

Politycy potrafią kłamać?
Premier Tusk świetnie kłamie! Nikt nie kłamie tak jak on. Robi to fantastycznie!

Jak kłamie premier?
Szczerze! (śmiech)

Szczerze?
No, po prostu dobrze. Tak samo świetnie robi to Schetyna. Pisowcy nie umieją tak kłamać, są w tym słabi. Bardzo często widać, jak kręcą, jak muszą się wiercić, żeby wybrnąć z jakichś sytuacji. W końcu - im mądrzejszy gość, tym lepiej łże.

Pan kupuje polityka, który potrafi lepiej kłamać od innego?
Coś kupować muszę, bo jestem aktywnym politycznie wyborcą. Chodzę na wybory, interesuję się polityką. Uważam, że Polska jest obecnie na bardzo ciekawym etapie. Jesteśmy bardzo młodą demokracją. I ta demokracja często przybiera niesamowicie zabawną, groteskową wręcz formę.

W czym ta forma się przejawia?
Spójrzcie choćby na te wszystkie próby odwołania Bufetowej [chodzi o prezydent Warszawy Hannę Gronkiewicz-Waltz - red.]. Ani to w porę, ani z sensem...

To o co tu chodzi?
Chodzi bardziej o pokazanie krnąbrności i demonstrację nieposłuszeństwa. Ale z tego, co słyszę, warszawiacy chcą się jednak na referendum stawić.

Bawi Pana premier Tusk, mówiący, że w razie odwołania Hanny Gronkiewicz-Waltz, na komisarza Warszawy powoła bliską sobie polityk - Hannę Gronkiewicz-Waltz?
Sytuacja jak z Machiavellego.
Jak z Barei.
Trochę to bezczelne. Ale nie zmienia to faktu, że Donald Tusk jest dobrym politykiem, bo potrafi się do tej bezczelności dostosować. Dobrze się w niej czuje. Ludzie dotąd takiego go kupowali. Kaczyński pewnie zrobiłby to samo. Myślicie, że Jarosław grałby czysto, będąc w sytuacji Tuska? Gdybyśmy to samo zrobili Jarosławowi, chcieli odwołać jego prezydenta, on na pewno sięgnąłby po jakiś kruczek prawny, uruchomiłby odpowiednie trybiki. Obecnie Platforma i PiS coraz bardziej się do siebie upodabniają. Obie partie nie cofną się przed niczym. To wręcz wojna.

Przecież gdyby Kaczyński chciał zrobić taki ruch, jak Tusk z komisarzem Gronkiewicz-Waltz, media by go zmiażdżyły.
W tym miejscu muszę powiedzieć, że Jarosław jest geniuszem. Mimo że ma przeciwko sobie niemal wszystkie media, wciąż ma te 30 proc. poparcia. Jak on robi ten PR, powiedzcie mi?

Pan jest do tyłu, 30 proc. było kiedyś. Teraz bywa, że PiS przekracza 40 proc. Idzie nowe, Panie Maleńczuk.
Ale jak to jest? Przecież Jarosław cały czas robi z siebie taką ofiarę, która ma przeciwko sobie wszystkie telewizje, wszystkie gazety…

PR prezesa polega na tym, że jak nic nie mówi, to mu rośnie. Ale ostatnio znów zaczął mówić.
No, k..., geniusz! (śmiech) Ale jednocześnie wielki przegrany, bo nie potrafi od lat nic wygrać. On, z pozycji opozycji, jest takim mężem stanu, kreuje się na takiego. Chciałby takim być. Ale to mąż stanu bez konia. Rycerz bez zbroi. Nie ma swoich ministrów, swojego rządu, swojej limuzyny.

Ma profesora Glińskiego.
Myślicie, że prof. Gliński powróci? Że to nie jest już skompromitowana postać?

Niech Pan uważa, bo być może wyraża się Pan o przyszłym prezydencie.
On jest fajnym buforem. Jak ludzie z PiS nie będą wiedzieli, co zrobić, to wszędzie będą pchać Glińskiego.

Bo nie wygra, ale wstydu nie przyniesie?
Prof. Gliński nie jest głupi, ma dobre CV, chyba nawet był ekologiem... Swoją drogą zastanawiam się, co właściwie ma wspólnego Kaczyński i ekologia? Nie da się ukryć, że ciekawe rzeczy dzieją się w naszym kraju. Demokracja pokazuje nam dzisiaj taką wykrzywioną gębę. Siedzimy tu sobie w gronie inteligentnych, oczytanych, szczupłych ludzi. Ale nie przebywamy w tym momencie na plaży w Gdyni, bo gdybyśmy tam przebywali, to dopiero wtedy zobaczylibyśmy gębę polskiego społeczeństwa. Powiem mocniej - łysą, wredną mordę! Gębę zwykłego chama! W czym my niby jesteśmy lepsi niż Meksykanie? Meksykanie nie mają maczet? Teraz jak jakiś bałwan pojedzie załatwiać kokainę do Meksyku, to mu łeb odetną, bo sobie przypomną, że Polacy dali im wp...l na plaży. Nie zapominajmy, że ci ludzie, ci kibice, to też siła wyborcza.

Tę "łysą mordę z gdyńskiej plaży" uogólnia Pan na całe społeczeństwo? Przecież to wycinek.
Ja nie uogólniam, pokazuję wam, że różnie w Polsce to wygląda.

Przyprawia nam Pan gębę. Jak Gombrowicz. My się nie poczuwamy.
My tu siedzimy w gronie inteligentnych ludzi, ale tam na plaży było inaczej. Ale i my mamy, i oni mają prawa wyborcze. De facto jesteśmy równi. Dlatego zarówno mądry, jak i głupi może żądać czegoś dla siebie. Jeśli głupi wymyśli coś durnego, to też może się oflagować, siąść pod Sejmem i manifestować swoje zachcianki. To jest ciekawe - w Stanach są dwie partie, jest względny spokój, a u nas wszystko się cały czas kotłuje: Palikot chce zmieniać nazwę, w Platformie rozłam, jakieś podjazdowe wojenki, w PiS rozłam był niedawno... Tygiel!

To już trwa od ośmiu lat, odkąd Platforma i PiS zdominowały polską scenę polityczną. Pan mówi o tych ruchach w różne strony, zmianach, ale tak naprawdę nic się nie zmienia. Pozory. Rządzą nami ci sami ludzie. Zero nowych twarzy. No, może Palikotowi się udało jakoś wejść między te tryby w ostatnich wyborach. Ale nic poza tym, on też już więdnie w sondażach.
Bardzo bym chciał, żeby Palikot trochę zmądrzał, bo ja prawdopodobnie będę na niego głosował. Bo ja żądam natychmiastowej legalizacji marihuany!

Palikot nic Panu nie zalegalizuje z kilkoma procentami poparcia.
Jeśli dostanie odpowiednio dużo głosów w wyborach, to da radę, wierzę w to.
Na razie nic na to nie wskazuje. Zresztą, jak deklarują ludzie z otoczenia Palikota, RP chce odejść od spraw światopoglądowych, obyczajowych, i na poważnie zająć się gospodarką.
Wszyscy chcą teraz zajmować się gospodarką. Ale nawet Jarosław nie wyprowadzi naszego kraju z kryzysu.

On sam twierdzi, że tak.
A niech sobie tak twierdzi. Już mówiłem, że pisowcy nie umieją kłamać.

Pan premier powiedział ostatnio, że żadnego kryzysu nie było, więc nie ma nas za bardzo z czego wyprowadzać. Nie ma problemu.
Mnie kryzys towarzyszy od dziecka. Wychowałem się w komunie, więc kryzys był zawsze. Rozumiem, że teraz może zarabiamy trochę mniej niż kilka lat temu i ludzie powpadali w jakieś straszne długi zaciągnięte we frankach... Mnie się na szczęście udało wszystko spłacić. (śmiech)

PiS wysunął postulat, że zamierza pomóc ludziom, którzy zadłużyli się w obcej walucie.
A co z ludźmi, którzy mieli kredyt w złotówkach w czasie, kiedy frank był tani? Nikomu nie przyszło do głowy, żeby próbować im pomagać. Dlaczego więc niby mamy pomagać ludziom, którzy wzięli kredyt we frankach? To jest kompletny populizm. Skąd Kaczyński weźmie na to pieniądze?

Chce zabrać bogatym. "Sięgnąć do głębokich kieszeni".
To mu się tak łatwo nie uda.

Powiedział Pan, że Donald Tusk jest dobrym politykiem. Kto jeszcze jest dobrym politykiem w Polsce?
Nominalnie Kaczyński. On wciąż ma taki handicap - rządził bardzo krótko, ale bajzel za jego czasów był niesamowity! Gazety miały o czym pisać, wszystkim rosły nakłady, było naprawdę wesoło. Poza tym dosyć dobry jest Sikorski, bo dobrze gada po angielsku i szanują go za afgańskie wyczyny. Na arenie międzynarodowej znają jego zasługi chyba lepiej niż w Polsce. Walczył z Rosjanami, paru podobno ustrzelił!

Minister Sikorski to podobno jedyny człowiek w Polsce, który może zadzwonić do redaktora naczelnego "The Washington Post" o dowolnej porze dnia i nocy i zostać wysłuchanym.
No, sami widzicie. Jak na ten kraj, to bardzo dobrze rokujący polityk. Choć swoje lata też już ma, więc może czas na jakiś mocniejszy ruch z jego strony? Wracając do Jarosława - bardzo oczekuję jego powrotu do władzy. Nie mogę się doczekać! I mówię to całkiem serio.

Skąd to zniecierpliwienie?
Polakom się już w dupach poprzewracało, więc potrzeba nam Jarosława. Niech tylko to poparcie mu się utrzyma, bo kiedy rządził, to utrzymało się ledwie dwa latka. Nie pociągnął zbyt długo. Dlatego teraz, jak zacznie się mścić, wypuści znowu te wszystkie służby… (śmiech)

Na kim Kaczyński może się mścić?
Na tych wszystkich, którzy przez tyle lat utrudniają mu dostęp do koryta.

To musiałby chyba mścić się na wszystkich.
Na wielu.

Miałby do tego środki?
Jak obejmie władzę, to będzie je miał. Będzie miał swoje CBA, swoje CBŚ… Znajdą ci kawałek trawy w kieszeni, zwłaszcza jak jesteś artystą, który kiedyś coś tam nie tak powiedział... A jeśli jesteś politykiem, to przyjdzie pan prokurator, da mu się człowieka, i znajdzie się paragraf.
Co to w ogóle znaczy: "dobry polityk"? Mówimy o dobrym polityku tylko jako o kimś, kto potrafi przejąć władzę, omamić wyborców, jak Pan to określił: "szczerze kłamać"? Czy może dobry polityk to jednak taki gość, który faktycznie coś pożytecznego dla kraju potrafi zrobić, ale na poziomie konkretów, a nie frazesów?
Wydaje mi się, że politycy nie mają jakiegoś wielkiego wpływu np. na gospodarkę. Gospodarka i tak sama jakoś działa, jakoś idzie, niezależnie od tego, kto rządzi. Powtórzę: Tusk to dobry polityk, po polsku mówi dobrze, dobrze się ubiera, nie jąka się, nie mówi "yyy", "eee", jak większość…

Ale to jest cały czas tylko wizerunek, opakowanie. A co pod tym?
Nic. Pod tym jest jego prywatne życie. On nam do tego służy, żeby się go dobrze oglądało w telewizji.

Postawiłby Pan wódkę premierowi?
Blanta z nim na pewno nie zapalę! (śmiech) On chyba nie jest jakimś pijakiem, zresztą ja już też nie. On chyba nawet wódki nie lubi.

Wino lubi.
Kuroniowi bym postawił wódkę. Gdyby żył, to pewnie. Z Lechem Wałęsą też bym się chętnie napił.

A myśli Pan, że prezydent Wałęsa czytał Dostojewskiego? Kiedyś powiedział Pan, że nie siada do wódki z kimś, kto nie przeszedł przez Fiodora.
Dostojewskiego może nie przeczytał, ale niejedną dostojewszczyznę w swoim życiu przeżył. Trudno wymagać od Wałęsy, żeby czytał Dostojewskiego. Chociaż, cholera go tam wie? Przecież głupi też nie jest.

No, wie Pan, różnie mówią…
W Wenecji, po premierze filmu o nim, była wielka owacja dla Wałęsy. I to mi się bardzo podobało, bo w Polsce się na niego pluje. Tutaj jakby gdzieś przyszedł, to byłyby grzecznościowe, pewnie symboliczne oklaski, a tam była wielka owacja i okrzyki: "Solidarność"!

Ludzie wszędzie plują na polityków. Taka dola wybrańców.
Ludzie w Polsce plują na znanych ludzi: artystów, polityków... I plują sami na siebie. Plują w ogóle wszędzie dookoła. Rzygać się chce.

Zawiść?
Naszą główną cechą jest przecież pogarda. I chamstwo. Ale chamstwo i pogarda idą ze sobą pod rączkę. Nieszczęścia zawsze chodzą parami.

A coś pozytywnego u nas, w Polakach, Pan widzi? Czy tylko ta "morda z plaży", hipokryzja i plucie?
Na pewno coś pozytywnego w nas jest, ale żadna cecha mi w tej chwili nie przychodzi do głowy. (śmiech)

Ludzie, jak to przeczytają, złapią się za głowy.
Moja córka spytała mnie kiedyś: "Tato, co my, Polacy, robimy najlepiej na świecie?". K..., uwierzcie mi - bardzo długo się nad tym zastanawiałem! I wiecie, jak wybrnąłem? Powiedziałem jej, co robimy naprawdę dobrze - autobusy Solaris! (śmiech) Śmiejcie się, ale to naprawdę bardzo dobre autobusy! Ale przyznaję, pytanie córki nie było łatwe.
Polacy tymi autobusami masowo wyjeżdżają dziś za granicę.
Ja teraz gram głównie dla starszych ludzi, a dawniej grałem dla młodzieży. W tej chwili na koncerty przychodzą pięćdziesięcioletni ludzie albo jeszcze starsi.

Kwestia demografii czy kwestia gustu?
(śmiech) Wiadomo, że młodzież chodzi dziś na hip-hop i tego typu rzeczy. Ale jednak coś z demografii chyba też w tym jest.
Zmieńmy temat. Z paparazzi nie ma Pan problemów? Lubi się Pan u siebie napić piwka pod sklepem, jeszcze w gumofilcach, bez tego słynnego "maleńczukowego anturażu". Niezły okaz dla fotoreporterów. Paparazzi są chyba tylko na Saskiej Kępie, mam wrażenie, że oni stamtąd nie wyjeżdżają. (śmiech)

Poza "warszafkę" nie wyjeżdżają?
Widział ktoś paparazzi poza Warszawą? Ja nie. Ja nawet poza Saską Kępą nie widziałem!

No gdzieś tam się ich widuje, jak się skradają po plażach.
Faktycznie, w Międzyzdrojach może się jakiś trafić. Ale to tylko sezonowo. Jedyne zdjęcia, jakie zrobili mi paparazzi, są chyba tylko z Saskiej Kępy.

Więc już Pan tam nie jeździ.
Skąd, jeżdżę! Czasem tam pomieszkuję.

Podobno robią Panu zdjęcia tylko z tyłu, bo jak z przodu podejdą, to Pan "leje po mordach".
Ja tak powiedziałem?

Czyli nie leje Pan?
Nie, ale mało brakowało.

To ich zniechęca, czy wręcz przeciwnie?
Jakbym strzelił któregoś w mordę, to po sądach by mnie później ciągali.

Niedawno Maciej Stuhr udzielił wywiadu, w którym określił paparazzi jako "ludzkie wszy".
Tak, kojarzę ten wywiad.

Reagował na nich jednak spokojnie, mimo, jak twierdził - zmasowanej nagonki na niego. Pan w jego sytuacji zachowałby się tak samo?
No ja nie wiem, czy zachowałbym się tak samo. Przecież w tym wywiadzie dla "Newsweeka" była mowa o linczu. Ja kiedyś też musiałem wytrzymywać i w miarę wytrzymałem. Dlaczego? Bo chciałem pojechać do domu, a nie na komendę. Nie miałem ochoty, żeby jakiś kretyn ciągał mnie po sądach. On miałby fotki, a ja co? Nie ukrywam, że kiedyś obmyślałem długo zemstę na paparazzich, którzy za mną chodzili. Można różne rzeczy zrobić, na przykład oponę przebić. Albo wrzucić im do samochodu otwartą i nabuzowaną colę, która zalałaby im te wszystkie aparaty. Nie sądzę, żeby to dało się podciągnąć pod jakiś paragraf. (śmiech)

No to może trzeba pojechać na Saską Kempę i tak zrobić?
Następnym razem nic mnie nie powstrzyma!
Dlaczego lubimy tak podglądać innych?
BAUER wjechał do Polski. Przecież wcześniej tak nie było. Po drugie, sprawdza się teoria McLuhana o globalnej wiosce, z której Stanisław Lem śmiał się do rozpuku: nigdy do czegoś takiego nie dojdzie, że ludzie będą narzekać na różnice kulturowe itd. Tymczasem okazało się, że teoria globalnej wioski hula w najlepsze. A właściwie już nie tyle teoria, co fakt. Na wsi plota rządz.

Z Pana jest trochę taki słoik. Przyjeżdża Pan ze wsi i zbija kabzę w wielkim mieście.
(śmiech) Gdyby nie Warszawa, byłbym trzy razy biedniejszym człowiekiem! Rocznie gram tutaj ze trzydzieści koncertów. Więc nie wyobrażam sobie, co by było, gdyby nie Warszawka. Podatki płacę w Krakowie, ale całe mnóstwo interesów zrobiłem w stolicy.

Lubi Pan to miasto?
Lubię.

Za Krakowem Pan tęskni?
Krakowa już od dawna nienawidzę. I to z wzajemnością. Ale to nie jest wina miasta, tylko krakowian. Ludzi. Zbyt dużo czasu tam się bujałem, dziesięć lat grałem na ulicy, wielokrotnie byłem zatrzymywany przez policję, narobiłem sobie wrogów, toczyłem różne bójki... Dlatego całe mnóstwo ludzi w Krakowie mnie nienawidzi.

Do dzisiaj?
Wiecie, chyba jednak nie na tyle, żeby nie wybrać mnie Krakowianinem Roku! (śmiech) Ale to chyba tylko dlatego, że stamtąd wyjechałem.

Podobno krakowski PiS Pana lubi.
Tak, nawet chcieli mi jakiś medal dać. (śmiech) Poza tym napisałem hymn dla Cracovii, który kiedyś był grany nawet z wieży mariackiej!

No to wszedł Pan na szczyt.
Tak, dokładnie na stulecie klubu.

A jak Pan wspomina innego słynnego krakowianina, Jana Rokitę?
Bardzo dobrze. I to z bardzo dawnych czasów - kiedy Janek miał jeszcze długie blond włosy, układające się nawet w takie lekkie pukle…

Ponoć Rokita najgłośniej krzyczał, żeby wypuścili Pana z więzienia.
Jego organizacja rozlepiała te słynne ulotki: "Czy Chrystus przyjąłby kartę powołania?". Moi koledzy z osiedla nie pojęli tego za dobrze, bo pytali, czy mnie pogięło, że się za Chrystusa uważam. (śmiech) Rokita zawsze był obiecującym, wówczas jeszcze młodym i owłosionym, człowiekiem.

Kobieta go zepsuła?
Umówmy się, Nelly to - delikatnie mówiąc - dość dziwna kobieta!

Wyłysiał przez nią?
To była bardzo niezdrowa fascynacja. Myślę, że Jankowi to wszystko niesamowicie zaszkodziło.
Słyszał Pan pewnie o tym, jak Jan Rokita zwierzał się w telewizji, siedząc w białym berecie na tarasie w Toskanii, że komornik wchodzi mu na pensję?
Bo składek nie zapłacił?

Za niepłacenie składek to wyrzucili go z Platformy.
(śmiech) Główny filar Platformy wylatuje z partii za niepłacenie składek?

Według oficjalnej wersji - tak.
To przypomina wsadzenie Ala Capone za podatki!

To była kwestia drugorzędna. Głównie chodziło o to, że Rokita rzekomo pomówił niegdyś byłego komendanta głównego policji.
Kornatowskiego.

…który, zdaniem Rokity, za komuny podobno tuszował śledztwa w sprawie morderstw "nieznanych sprawców".
Janek prawdę powiedział. Kornatowski w Krakowie jest znany i nie oszukujmy się - to stary komuch, stary milicjant…

Prosimy uważać, bo za chwilę i Panu każą płacić.
Pies psem zostanie na wieki wieków amen! Ale wracając do Rokity - Janek zrobił się bardzo patetyczny, utracił kontakt z rzeczywistością. Strasznie zaszkodził mu ten romans. Nawet nie romans - małżeństwo! Nelly uwiodła go chyba takim swoim specyficznym aktywizmem. Ona podczas demonstracji była pierwsza do wyrywania pałek. Taka niemiecka kobieta, obok której nie przejdzie żadna lesba, bo od razu Nelly jej nogę podstawi. W dodatku to kobieta bardzo oczytana, w tych wszystkich Bismarckach i innych. Ona na pewno Dostojewskiego czytała! Janek pewnie też.

Czyli pan Jan mógłby się do Pana przysiąść przy barze.
Oczywiście. Gorzej byłoby z Nelly, bo nie wytrzymałbym ze śmiechu. Jak ja słyszę, jak ona mówi... Tyle lat jest w Polsce, no, k..., trochę akcentu! (śmiech)

Do składki na Rokitę by się Pan dołożył?
Absolutnie nie! Moje długi spłacam sam. Nie złożyłbym się na Janka. On dostawał pieniądze z Ameryki, kiedy myśmy głodowali. W latach 80. była bieda, aż piszczało. Ja grałem "na streecie", a Janek dostawał ileś tam tysięcy dolarów miesięcznie, nawet dokładnie nie wiem skąd, na wspomożenie działalności antyreżimowej. Był bogaczem, nie oszukujmy się.

No ale widzi Pan - Rokita najgłośniej krzyczał, żeby zwrócili Panu wolność, a Pan się teraz nie chce odwdzięczyć koledze?
Dobra, sto złotych mogę dać. (śmiech) Mogę dać nawet pięć stówek. Przekonaliście mnie. Ale uważam, że Janek takich pieniędzy w ogóle nie powinien przyjmować. Powinien radzić sobie sam.

Pamięta Pan, jaki lament wywołał Pański wywiad dla Onetu sprzed roku, kiedy...
Sam się przestraszyłem!

…bardzo krytycznie wypowiadał się Pan o Lechu Kaczyńskim. Mówiąc eufemistycznie.
To był naprawdę niedobry prezydent.
Krytyków Lecha Kaczyńskiego Pan rozzuchwalił. Zwolenników rozsierdził. Prawica wytykała, że oto udowodnił Pan swoją "pokorność" wobec tzw. establishmentu. Z drugiej strony, Pańskie dzisiejsze wypowiedzi na temat homoseksualistów czy kobiet nie sytuują raczej Pana w gronie "modnego" i "liberalnego" mainstreamu. Stoi Pan trochę w przedpokoju.
Chętnie popierałbym, gdyby oczywiście takowa była, jakąś liberalną, zdecydowanie wolnościową partię, dopuszczającą maksymalną swobodę rynkową, legalizującą marihuanę… Ale żeby mnie wsadzać w jakieś szufladki?

Pan się sam wsadził, mówiąc, że zagłosuje Pan na Ruch Palikota. Z drugiej strony, pamięta Pan, jak nazwał panią poseł Grodzką "posłankiem Grodzkim"? Trąciło Korwinem.
Podsumujmy: niektóre z moich poglądów są prawicowe, a niektóre lewicowe. Mam do nich prawo. Pewne rzeczy mi się nie podobają, a pewne mnie dziwią. Nigdy nie sądziłem, że lewicowość jest w jakiś sposób związana z homoseksualizmem, zmienianiem płci itd. Nie mogę głosować np. na Millera i SLD, bo mam swoje lata i wiem, że to jest partia, która wyszła z PZPR. Przypudrowali się tylko na nowo.

"Czerwone tango" Pan jeszcze gra na koncertach?
Jak wrócą czerwoni, to kto wie, może zacznę?

A jak wróci PiS, to co Pan będzie śpiewał?
Jak wróci PiS, to będzie bardzo wesoło. I będę śpiewał wtedy pieśni białych chrześcijan. Zrobiłem właśnie nowy materiał. Aktualne tematy: pedofilia wśród księży, pedofilia w ogóle...

Pieśni białych chrześcijan?
Białe chrześcijaństwo jest najbardziej zakłamanym systemem, jaki znam. Żyję w nim od zawsze i rozróżniam białe chrześcijaństwo od czarnego chrześcijaństwa.

Chce Pan zedrzeć maski? Włożyć kij w mrowisko?
Po prostu napisałem teksty na tematy aktualne. Życie. Ale oczywiście wielu może się zirytować. Jak ktoś jest pedofilem, to z pewnością się obrazi.

Płyta manifest?
Nie wiem, czy można tak powiedzieć. Po prostu chciałbym, żeby polska rodzina wyglądała inaczej. Bardzo bym chciał, żeby polska religijność wyglądała inaczej. Bo to wszystko jest wielce fasadowym, wielce hipokrytycznym oszukaństwem.

Znaleźliśmy niedawno w sieci mem, na którym są dwa zdjęcia - na pierwszym ściskający się faceci z podpisem: "Idealna rodzina według premiera Tuska". Na drugim - małżeństwo z dwójką dzieci i podpis: "Faszystowska banda".
Ja też jako artysta bywam faszystą! W sztuce bez faszyzmu niczego nie zrobisz. Nie ma na przykład czegoś takiego jak demokracja w zespole. Takie grupy najczęściej kończą w sądzie.

Chce Pan powiedzieć, że Psychodancing jest zespołem wodzowskim?
Jest zdecydowanie uhierarchizowaną strukturą, na której wierzchołku stoję ja! I nikt mnie nie obali.

Czyli jednak ma Pan coś wspólnego z prezesem Kaczyńskim.
Pod tym względem jestem podobny do Jarosława. Na szczęście zdecydowanie częściej zwyciężam.

Rozmawiali:Kuba Dobroszek i Michał Wróblewski

FLESZ: Elektryczne samoloty nadlatują.

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 7

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

bardzo się dziwię że www.polskatimes.pl dość jednak szanująca się instytucja opiniotwórcza przedrukowuje wywiady z prymitywnymi ćpunami ... przepraszam nie doczytałem tego bełkotu do końca .... zaniżacie poziom ....

G
Gość

• "Janusz Szewczak: Gospodarkę czeka bankructwo. "
• "Dług wynosi 80 tys. zł na jedną osobę"
• "Polska wśród najbardziej zadłużonych państw"
• "Akceptowaliście fikcyjny budżet"
• "Ponad 70 proc. badanych źle ocenia rząd"
• "60 tys. miesięcznie dla prezesa PIR"
"Ta manipulacja była ich ostatnią deską ratunku. Chodziło o to, aby ludzie nie dociekali przyczyn tragedii"
• „Od dawna okłamuje opinię publiczną, powtarzając tezy rosyjskie”
• "Maciej Lasek kłamie. Jest na pensji u Donalda Tuska..."
• "Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie coś o ekspertach Laska? "

G
Gość

polskatimes.pl- teraz czas na wywiady z żulami, narkomanami, pijaczkami i im podobnym elementem - dopiero będziecie prowadzić w rankingu najbardziej poczytnych.

G
Gość

Maleńczuk to paskudna naciągnięta szczotka już mocno zużyta, do mycia brudnych zębów! To były ćpun i mniej niż zero!Tylko go należy minąć bez uwagi a gdy się narzuca to bojkotować.

G
Gość

Malenczuk to prostaczek, który prosto z ulicy dostał się na tzw. saloony. Toporny, nieobyty i zakompleksiony usiłował doszlusować do tzw. dobrego towarzystwa, więc słucha pilnie co mówi "elyta" i kłapie dziobem powtarzając to, co zasłyszał. Jest na tyle prymitywny i głupi, że nie rozumie jakiej proweniencji jest ta "elyta", do której został dokooptowany. Zresztą trudno jasno myslec,a niejednokrotnie- w ogóle myśleć, komus, kto (sam przyznaje) jest permanentnie zatruty substancjami psychoaktywnymi.

A
Administrator

To jest wątek dotyczący artykułu Maleńczuk: Jestem trochę podobny do Kaczyńskiego, tylko zdecydowanie częściej zwyciężam

G
Gość

No i czy śpiewa również w jidisz, bo jakiś taki on "naszy".

G
Gość

- Sąsiedzi nie gonią Pana z kosami? -pyta dureń nr.1.
- PiS wygrywa tam w cuglach dlatego, [...] że Podkarpacie słucha księży
- odpowiada dureń nr.2.

Przyznaję, że po takiej wymianie "myśli", odechciało mi się czytać.
polo

Dodaj ogłoszenie