Małe spółki nie chcą wchodzić na giełdę

Łukasz Pałka
Fatalna sytuacja na warszawskiej giełdzie mocno odbija się nie tylko na inwestorach lokujących swoje pieniądze w akcjach.

Fatalna sytuacja na warszawskiej giełdzie mocno odbija się nie tylko na inwestorach lokujących swoje pieniądze w akcjach. Powody do zmartwień mają także szefowie spółek, które z debiutem na giełdzie wiązały swoje plany pozyskania pieniędzy na rozwój. Rezygnują z przeprowadzenia ofert publicznych, bo nikt nie chce kupić ich papierów.

Wczoraj z debiutu na warszawskiej giełdzie zrezygnował największy w Polsce producent klamek spółka Gamet. Ofertę zawiesiła także spółka Hefal, która zajmuje się budowaniem sztucznych lodowisk. Nawet Skarb Państwa rozważa odłożenie do jesieni szumnie zapowiadanej oferty banku BGŻ, choć wedle planów jeszcze sprzed miesiąca miała się ona odbyć w lipcu. Przed kilkoma tygodniami plany wejścia na parkiet zawiesiło do odwołania także Polskie Towarzystwo Reasekuracji.

- Zrezygnowaliśmy z emisji, bo nie było nią zainteresowania ze strony funduszy inwestycyjnych. Inwestorzy indywidualni byli gotowi objąć walory - przyznaje Daniel Kowalski, prezes Hefal Serwis.

Spółka planowała pozyskać z giełdy ponad 12 mln zł. Chciała je przeznaczyć na inwestycje w nowe lodowiska. Teraz będzie musiała poszukać innych sposobów na znalezienie funduszy. - Mam nadzieję, że nie będziemy musieli zmieniać naszych planów. Sądzę, że ostatecznie inwestycje sfinansujemy z kredytów bankowych - mówi Daniel Kowalski.

Zdaniem analityków, głównym powodem niepowodzenia kolejnych giełdowych ofert jest przede wszystkim zachowanie funduszy inwestycyjnych. Nie kupują akcji w ofertach publicznych, bo nie mają na to kapitału. Ich klienci cały czas wycofują bowiem pieniądze, inwestując je chociażby w bezpieczne lokaty bankowe. Jak podaje spółka Analizy Online, monitorująca rynek finansowy w Polsce, tylko w maju (siódmy miesiąc z rzędu) Polacy wycofali z funduszy o 920 mln zł więcej niż do nich wpłacili.

Na giełdzie mogą jeszcze inwestować otwarte fundusze emerytalne, które co miesiąc mają regularny dopływ środków. Te jednak wolą lokować pieniądze w dużych spółkach.

Dlatego dodatkową konkurencją dla mniejszych firm, które jeszcze w tym roku wybierają się na giełdę, będą duże oferty prywatyzowanych spółek Skarbu Państwa, zwłaszcza z sektora energetycznego. Tego typu inwestycje są bowiem zwykle traktowane przez uczestników rynku jako najbezpieczniejsze w okresie giełdowej bessy.

Według ekspertów, na razie nie ma co liczyć na szybkie odbicie na giełdzie. - Spodziewam się, że to jeszcze nie koniec spadków - przyznaje Katarzyna Siwek, analityk z firmy doradczej Expander. Dlatego wielu debiutantów będzie musiało zawiesić swoje giełdowe plany na kołku.

Konieczny zakaz eksportu drewna, inaczej wiele firm upadnie

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie