Machcewicz: ONR i Młodzież Wszechpolska próbują zawłaszczyć tradycję niepodległościową

Redakcja
Prof. Paweł Machcewicz
Prof. Paweł Machcewicz Fot. archiwum
- Bulwersujące jest to, że w roli głównych opiekunów tradycji niepodległościowej występuje środowisko skrajne, nawet w ramach obozu narodowego. ONR odpowiadał za wiele brutalnych aktów wobec Żydów w latach 30., tak samo Młodzież Wszechpolska - mówi prof. Paweł Machcewicz, dyrektor powstającego w Gdańsku Muzeum II Wojny Światowej w rozmowie z Jarosławem Zalesińskim.

(...)

II Rzeczpospolita pojawiała się w debacie publicznej przez kilka pierwszych lat naszej nowej niepodległości, była jej ważnym kontekstem. A potem jakby zniknęła.
Była punktem odniesienia, ale w sposób ograniczony i krótkotrwały. Na przykład wtedy, gdy prezydent Kaczorowski przekazywał insygnia prezydenckie prezydentowi Wałęsie. Spory i debaty historyczne po 1989 roku bardzo szybko zostały zdominowane najpierw przez rozliczenia PRL, a potem spory o II wojnę światową, stosunki polsko-żydowskie czy polsko-ukraińskie. Od dobrych dziesięciu lat II RP jest prawie nieobecna w dyskursie. A szkoda.

Czytaj też:Chrzanowski: Mamy dziś znacznie wyższą kulturę polityczną niż przed wojną

Co na tym tracimy?
Myślę, że tracimy coś ważnego. Gdybyśmy byli świadomi dyskusji o odzyskanym państwie i jego niedostatkach, które w II RP były toczone, może w nieco dojrzalszy sposób patrzylibyśmy na III RP i jej braki. Warto by przypomnieć choćby zupełnie dziś zapomnianą powieść "Generał Barcz" Kadena-Bandrowskiego. To bardzo gorzki obraz pierwszych lat niepodległości. Ale jednocześnie obraz mądry. Nie ma w nim negowania polskiej niepodległości, tylko gorzkie stwierdzenie, że inaczej być nie może. Tak wygląda demokracja, tak wygląda właściwie każde państwo. Musimy na jego rzecz działać, mimo że przeżywamy wielkie rozczarowanie. Nurt krytyki III RP i projekt IV RP, który z tego wynika, abstrahuje od tego, że i tamto państwo z okresu dwudziestolecia także nie było idealne. To świadectwo braku ciągłości w refleksji nad polską państwowością i jej niedostatkami.

Refleksja nad dobrymi stronami też by nam pomogła, budowała dumę. Bitwa Warszawska naprawdę była jednym z najważniejszych wydarzeń w nowożytnej historii Europy. A my czekaliśmy tyle lat na film o niej. Tak jak choćby na film o budowie Gdyni. Inna sprawa, czy z tych filmów możemy być naprawdę dumni.
Powiem otwarcie, że jestem bardzo krytyczny wobec "1920 Bitwa Warszawska" Jerzego Hoffmana. Doceniam rzetelność i pietyzm, z jakim odtworzono realia historyczne. Ale z drugiej strony, ten film jest przykładem tego, jak popkultura degeneruje próbę zmierzenia się z historią. Infantylizacja i tabloidyzacja w konstruowaniu opowieści niszczy w tym filmie to, co wartościowe. Film Hoffmana nie spełnia swojego wychowawczego przesłania.

Czytaj też:Prof. Dudek: 11 listopada będą bójki jak za II RP. To nie najlepsza tradycja

Jak II Rzeczpospolita zaistnieje w przyszłym Muzeum II Wojny Światowej?
Pojawi się w pierwszej części ekspozycji, którą nazywamy "Droga do wojny". Zostaną tam pokazane reżimy i ideologie, które zmierzały do destrukcji porządku międzywojennego, a kontrapunktem dla nich będzie warszawska ulica, która ma symbolizować świat może nie do końca demokratyczny, bo Polska lat 30. nie była państwem demokratycznym, ale jednak rzeczywistość inną od świata totalitaryzmów i militaryzmów. II RP będzie przedstawiana jako oaza, mimo piłsudczykowskiego autorytaryzmu, wartości konstytuujących zachodnią cywilizację europejską zagrożonych ze strony III Rzeszy i komunizmu. To będzie bezpośrednie nawiązanie do II RP. Ponadto będzie ona wielokrotnie obecna, ale w sposób mniej bezpośredni.
Czy tylko piłsudczykowski autorytaryzm był skazą na II RP? Pod pomnikiem Romana Dmowskiego manifestować będą teraz ideowi spadkobiercy ONR i Młodzieży Wszechpolskiej.
Mają do takiej manifestacji prawo. Może co prawda zaskakiwać, że będą występować właśnie 11 listopada, bo ta data jednoznacznie kojarzy się z tradycją piłsudczykowską, którą narodowcy w II RP ze wszystkich sił zwalczali. Znacznie ważniejsze i dla mnie bulwersujące jest jednak to, że w roli głównych opiekunów tradycji niepodległościowej występuje środowisko skrajne, nawet w ramach obozu narodowego. ONR odpowiadał za wiele brutalnych aktów wobec Żydów w latach 30., tak samo Młodzież Wszechpolska. Natomiast w latach wojny i okupacji duża część tych radykalnych środowisk znalazła się na marginesie państwa podziemnego i kontestowała jego instytucje. Znaleziono np. listy proskrypcyjne opracowane w kwietniu 1944 roku przez Narodowe Siły Zbrojne. Na tych listach byli określeni jako kryptokomuniści do eliminacji między innymi Irena Sendlerowa i Aleksander Kamiński, autor "Kamieni na szaniec". W atmosferze wytworzonej przez to środowisko dokonano mordu na Widerszalu i Makowieckim, oficerach Biura Informacji i Propagandy AK. Potem część tego środowiska, związana z Bolesławem Piaseckim, w 1945 roku zawarła ugodę z Sowietami i w latach PRL funkcjonowała jako PAX.

Czytaj też:Chrzanowski: Mamy dziś znacznie wyższą kulturę polityczną niż przed wojną

Bądźmy też sprawiedliwi - przecież po 1945 roku wielu żołnierzy Narodowych Sił Zbrojnych walczyło i ginęło w lasach.
Zgoda. Ale Bolesław Piasecki był komunistycznym kolaborantem, a przed wojną szefem ONR-Falanga, której kontynuatorzy będą 11 listopada maszerować ulicami Warszawy. Ludzie, którzy występują jako główni organizatorzy Marszu Niepodległości, dokonują próby zawłaszczenia niepodległościowej tradycji. Jest dla mnie czymś niebywałym i dowodzącym ignorancji historycznej, że bardziej umiarkowane nurty polskiej prawicy nie widzą niczego niestosownego w występowaniu w jednym szeregu ze środowiskiem o tak wątpliwej reputacji i tradycji.

A nawet dziś garną się pod te sztandary.
Wracamy do punktu wyjścia i do pańskiego pytania. II RP jest nie tyle idealizowana, ile zapomniana. Nie wyciągnięto z niej żadnych wniosków.

Rozmawiał Jarosław Zalesiński

Więcej przeczytasz w weekendowym wydaniu dziennika "Polska" lub w serwisie prasa24.pl

Wideo

Komentarze 5

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

F
Feldwebel

Mlodziez Wszechpolsko - Mlodziez Wszechgupio...!!!

C
CO ?

na zamówienie (czy z przekonania ?) POmawia. Jak się czuje, gdy już są pierwsze wiadomości o rozróbach lewactwa i zamaskowanych bejsboli z Niemiec ?

G
GAMA

A może z tymi tradycjami mają coś wspólnego Michnik, Blumsztein, rodzinka Nowickiej ?

m
marcinescu

jednym tchem mowi o niewiedzy dotyczacej II RP i jednoczesnie korzysta z tego i manipuluje faktami.

Zycie polityczne w tamtych czasach rzeczywiscie dzialo sie na ulicach. Sanacja miala Bereze, na pochody 1 Majowe chodzilo sie z rewolwerem a kazda partia polityczna miala swoje bojowki - poczawszy od Bundu skonczywszy na Ukraincach. Kol.historyk mowi ze winny jest ONR. To prawda to byli goscie od kastetow ale czemu kontynulowac jednostronna PROPAGANDE?

Nie okreslona jest liczba wysokich oficerow AK ktory wspolpracujacych po wojnie z UB i robiaca kariere w PRL ale kol.historyk oczywscie pamieta tylko kolaboranta Piaseckiego i zapomina kto byl najlepszym wspolpracownikiem GESTAPO w pierwszym okresie okupcji - AL.
Listy proskrypcyjne robil kazdy na kazdego - urok konspiracji. Nikt nie wie kto jest wrogiem a kto soujsznikiem.

Moze czas przewietrzyc bilioteke Instytutu Historii i skonczyc z korzystaniem ze ZBOWID-owskiej literatuty z lat 50-tych.
Wlasnie dzieki takim ludzia jak kol. historyk nie mamy w Polsce nowoczesnego patryjotyzmu tylko znow trzeba sprzatac te propagandowe smieci propagowane przez takich "prof." a mlodziez maszeruje pod flagami Falangi.
Dobra robota kol.historyku - oenerowcy moga tylko byc wdzieczni

e
easyrider

Tradycja Międzynarodówki Komunistycznej, gułagów, ludobójstwa, prześladowań? Komunizm jest takim samym złem jak faszyzm czy narodowy socjalizm. Nawet groźniejszym. Nikt przy zdrowych zmysłach nie nosiłby teraz koszulki z podobizną któregoś z faszystowskich dygnitarzy ale z komunistycznym bonzem Che Guevarrą, jak najbardziej. To dowodzi, że lewacy jeszcze nie wyleczyli się z pomysłów uszczęśliwienia reszty ludzkości swoją zbrodniczą ideologią. A żeby odwrócić uwagę od swoich chorych idei, wzorem swoich protoplastów, potrzebują cały czas mieć wroga klasowego. Stąd te wezwania do walki z zagrożeniem faszystowskim, które zewsząd nas otacza :D Na pohybel wszelkim totalitaryzmom!

Dodaj ogłoszenie