M. Wasserman: Zrobię wszystko, by nie złamać prawa i pokazać prawdę. To nie jest równa walka

Anita Czupryn
Magłorzata Wassermann
Magłorzata Wassermann Fot. Adam Wojnar
- Będę robiła wszystko, aby nie złamać prawa, a mimo wszystko pokazać opinii publicznej, jak wyglądają prawda i rzeczywistość. To nie jest równa walka - gdy prokurator może nakazać ujawnienie jakichś informacji, a my nie możemy się bronić, bo trzyma nas tajemnica śledztwa - mówi Małgorzata Wassermann, córka Zbigniewa Wassermanna, w rozmowie z Anitą Czupryn.

Zapowiedziała Pani, że chce złamać prawo i publicznie pokazać akta ze śledztwa w sprawie katastrofy smoleńskiej.
Będę robiła wszystko, aby nie złamać prawa, a mimo wszystko pokazać opinii publicznej, jak wyglądają prawda i rzeczywistość. To nie jest równa walka - gdy prokurator może nakazać ujawnienie jakichś informacji, a my nie możemy się bronić, bo trzyma nas tajemnica śledztwa. Dla mnie to wyjątkowo trudna sytuacja, bo jako adwokat jestem świadoma obowiązujących przepisów. Natomiast stajemy pod takim murem, że nie wiadomo, jak się dalej bronić przed podawaniem zbitek prawdy. Bo dużej części wypowiedzi prokuratora Seremeta i pana premiera nie można zarzucić, że są one
nieprawdziwe. One są tylko częściowo prawdziwe, obarczone komentarzami nieadekwatnymi do całości materiału.

Jaka prawda wyłania się z dokumentów, w posiadaniu których Pani jest?
Jeśli chodzi o przyczyny katastrofy, to dziś jesteśmy na samym początku śledztwa. We wszystkich katastrofach - czy lotniczych, czy kolejowych, czy samochodowych - najważniejsze są dowody z ekspertyz biegłych. Biegły, żeby rozpoczął swoją pracę, musi mieć oględziny miejsca zdarzenia. Tego dokumentu nie mamy. Biegły musi mieć możliwość przebadania ciała, zbadania samolotu, pobrania próbek zarówno z samolotu, jak i gleby oraz ciała. Te próbki muszą być pobrane w sposób przez prawo przewidziany, zabezpieczone i poddane analizie. Tego wszystkiego nie ma. Na czym więc opieramy ustalenia tego śledztwa? Ekshumacje to był pierwszy odważny krok, jaki wykonała prokuratura. Bo po raz pierwszy był dostęp do materiału źródłowego, który dał możliwość czynić rzeczywiste ustalenia. I pokazał przerażającą prawdę - że my do tej pory powielamy dokumenty i badania rosyjskie. Te sekcje pokazały wyraźnie, że nie wolno nam tego robić, bo dokumenty rosyjskie są po prostu nieprawdziwe.

Co się nie zgadza w dokumentach dotyczących ekshumacji Pani taty?
Zadałabym pytanie, co się zgadza. Zgadzają się imię i nazwisko.

Grupa krwi, wzrost, kolor oczu, przebyte choroby?
To z punktu widzenia celów, dla których dokonuje się sekcji, jest mniej istotne. Dla nas najważniejsze w przypadku postępowania karnego jest ustalenie obrażeń oraz sposobu i charakteru powstania tych obrażeń.

Pani wiedziała, że sekcji zwłok Pani taty nie zrobiono w Moskwie?
Osoby, które identyfikowały tatę, twierdziły, że nie było cięcia sekcyjnego. Ale w dokumentacji stoi, że sekcja była. To problem, z którym boryka się duża część rodzin, mówią wyraźnie, że jak oglądali ciała bliskich, to nie widzieli cięć sekcyjnych, a teraz z dokumentów wynika, że te sekcje były. Pytanie - kiedy? Prokurator generalny mówił: - Przybyliśmy do Moskwy 11 kwietnia w siłach czterech prokuratorów i trzech lekarzy, a Rosjanie nam powiedzieli, że już jest po sekcjach zwłok. Kiedy to słyszę, to we mnie się wszystko gotuje. Jak można uwierzyć, że Rosjanie zdążyli wydobyć 96 ciał, przewieźć do Moskwy i wykonać te badania w ciągu 24 godzin? To, co zostało w czwartek powiedziane w Sejmie, jest dla nas strasznie bolesne. Każda z informacji, jaka tam padła, jest w części prawdziwa. Ale nie jest umocowana w kontekście wydarzeń, które miały miejsce. Wiele rodzin nie przespało nocy po tej debacie sejmowej, nie mogąc się pogodzić z tym, co usłyszeli.
Jakich słów od premiera Pani oczekiwała?
Zacznijmy od tego, po co była ta debata? Ano po to, że media zestawiły wypowiedzi minister zdrowia na przestrzeni ostatnich 29 miesięcy. Chodziło o to, aby strona rządowa ustosunkowała się do tego. Zamiast tego odegrano spektakl przygotowany PR-owsko, który miał na celu przerzucić punkt ciężkości w inne miejsce - że rodzina winna, że przy pracy 2 tys. osób mogły zdarzyć się pomyłki. Gdzie te 2 tys. osób pracowało? Jest w aktach lista osób przesłuchanych, które były na miejscu. Chyba że dodamy dwa zera, wtedy może te 2 tys. będzie. Zwracam uwagę na przewrotność wypowiedzi - premier nie użył sformułowania, że 2 tys. ludzi pracowało na miejscu. Ale takie miało być wrażenie. Liczyłam, że uzyskamy odpowiedź odnośnie do faktów. Premier po raporcie Anodiny powiedział wyraźnie, że jeśli nasz raport będzie się różnił od rosyjskiego, odwoła się do instytucji międzynarodowych. Różnił się, choć inną sprawą jest, że jest on nic nie wart i wszyscy o tym wiedzą. Gdzie te wszystkie obietnice?

Jak zareagowała Pani na słowa Andrzeja Seremeta, który uznał, że do pomylenia ciał Anny Walentynowicz z ciałem innej ofiary katastrofy doszło, bo to rodziny nie rozpoznały ciał?
Jestem wysoce zasmucona tymi słowami. Jestem z Krakowa, gdzie prokurator Seremet był sędzią wiele lat, wspaniały prawnik, odważny, nie wahał się podejmować trudnych decyzji. Gdyby prokurator Seremet osobiście przeczytał akta, to wiedziałby, o czym mówimy, bo on potrafi je świetnie ocenić. Próbuje się tym osobom, które zadają pytania, insynuować, że one są odpowiedzialne za to, co się wydarzyło, ewentualnie, że chcą wzniecać wojnę. To bardzo niesprawiedliwa ocena.
Zastanawia mnie, dlaczego nikt nie pyta prokuratury, dlaczego zrezygnowała ze zrobienia własnej sekcji wszystkich ciał, po tym jak przyleciały do Polski. Dlaczego nie porozmawiano z rodzinami, że to tak ważna sprawa dla śledztwa, żeby zrozumiały, iż pogrzeby się opóźnią.

Kodeks postępowania karnego mówi, że prokuratorzy muszą to zrobić. Dlaczego nie wykonali ciążącego na nich obowiązku? Też byśmy chcieli usłyszeć odpowiedź. Mówienie o tym, że myśmy pośpieszali, jest nieprawdą. Nikt z nas nie mówił słowa, nikogo nie pośpieszał, zdając sobie sprawę z tego, że musi być wykonana praca i na ciała trzeba poczekać. Prokuratura nigdy nie pyta rodziny pokrzywdzonego, czy sobie życzy, czy wyraża zgodę na sekcję. Po prostu to robi. Nie ma usprawiedliwienia dla tego, czemu sekcji nie zrobiono.

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gabriel
Ponieważ Pani Wasserman jest mocnym prawnikiem to na pewno da sobie radę ze swoją sprawą.
A
Administrator
To jest wątek dotyczący artykułu M. Wasserman: Zrobię wszystko, by nie złamać prawa i pokazać prawdę. To nie jest równa walka
a
aa
Ja nie odniosłem wrażenia, że 2000 ludzi pracowało przy Ciałach w Rosji. Być może p. Małgorzata usłyszała to, co chciała usłyszeć i odniosła pożądane wrażenie.
E
EMERYTOWANY PRAWNIK
Ukrywanie prawdy ( poza tajemnicą spowiedzi ), która jest niezbędna dla wyjaśnienia śledztwa - jest przestepstwem - o czym pani prawnik powinna doskonale wiedzieć. No a jeżeli chodzi o błyszczenie w TV to już jest inna sprawa.
Dodaj ogłoszenie