“Łukaszenka ma trzy konkretne cele”. Ekspert o kryzysie na granicy

Blanka Aleksowska
Blanka Aleksowska
BelTA/Associated Press/East News
Udostępnij:
To, co dziś obserwujemy i nazywamy prowokacją, destabilizacją, próbą zastraszenia - to tylko środki i narzędzia, które mają służyć realizacji celów Łukaszenki - ocenia ekspert i publicysta portalu Bielsat.eu, Michał Kacewicz. W rozmowie z “Polska Times” tłumaczy, jak Moskwa i Mińsk organizują szturm na granicę.

Z czym mamy dzisiaj tak naprawdę do czynienia? To wojna, prowokacja, demonstracja siły?

Z jednej strony z żadną z tych kategorii, a z drugiej strony po trosze ze wszystkimi. Aleksandr Łukaszenka ma trzy główne, konkretne cele. To, co nazywamy dzisiaj prowokacją, agresją, destabilizacją, próbą wywołania chaosu, zastraszenia - to tak naprawdę środki i narzędzia mające służyć realizacji tych celów. Pierwszym z nich jest przymuszenie Zachodu do jakiejś formy dialogu z nim. Długofalowym celem tego dialogu ma być odejście od polityki sankcji i legitymizacja jego władzy zdobytej w wyniku sfałszowanych wyborów w zeszłym roku. Po tych wyborach i protestach białoruskiej opozycji Zachód uznał, że Łukaszenka nie jest prawowitym prezydentem Białorusi, a jego władza legitymizuje się wyłącznie przemocą wobec własnych obywateli i podmiotów zewnętrznych. Łukaszenka nie może się z tą sytuacją pogodzić. Od ponad pół roku prowadzi kampanię mającą stworzyć pozory pewnej rekonstrukcji władzy, jednocześnie z faktycznym zachowaniem swojej autorytarnej pozycji. Do pełnej legitymizacji swojej władzy potrzebuje jednak uznania innych państw. Dlatego próbuje przełamać tę izolację, w której się znalazł. Drugim celem jest przekierowanie całej dyskusji na temat jego nielegalnej władzy i metod, jakie stosuje, na sytuację na granicy, na kryzys migracyjny. Trzeci cel jest najgroźniejszy dla nas, bo jest powiązany ściśle z Moskwą - pogłębienie integracji Białorusi i Rosji. Na pewnym etapie eskalacji tego kryzysu, Rosja mogłaby tu wkroczyć jako “mediator” między Białorusią a Zachodem, a przynajmniej będzie próbowała to zrobić. Władze w Moskwie natomiast chcą doprowadzić do jakiegoś przesunięcia dotychczasowych, pozimnowojennych granic w układzie sił, np. sprawiając, że wojska rosyjskie w jakiejś postaci będą znajdowały się na granicy Białorusi z Polską i Litwą.

Jak ta integracja obecnie wygląda?

W tej chwili przygotowywany jest grunt pod pogłębienie i rozszerzenie tej integracji - choćby w postaci przygotowanych i zatwierdzonych 28 obszarów integracji oraz nowej doktryny wojskowej. Ten proces będzie jeszcze trwał, natomiast wszystko zmierza ku temu, by ten parasol ochronny Rosji nad Białorusią był jeszcze szerzej rozłożony. W sytuacji, kiedy mamy kryzys na granicy i przystąpimy do negocjacji o deeskalacji tego kryzysu, to ceną za to może być - oczywiście niewyrażona wprost - zgoda UE i Zachodu na dalszą integrację Białorusi i Rosji na warunkach rosyjskich. Tak wyglądają te główne cele działań i Rosji, i Białorusi na granicy z Polską. Natomiast ten chaos i zastraszanie, które widzimy dzisiaj, to tylko pewnego rodzaju narzędzia w realizacji tych celów.

Czyli Łukaszenka chce “zjeść ciastko i mieć ciastko” - z jednej strony pogłębiać integrację z Rosją, a z drugiej utrzymywać w miarę korzystne relacje z Europą.

W tym momencie Białoruś nie ma żadnych stosunków z Zachodem, a Łukaszenka chce mieć jakiekolwiek. Jest to potrzebne i jemu, i Putinowi. Rosji nie jest potrzebna Białoruś, która będzie całkowicie wyizolowana od reszty świata. Tu wchodzą też czynniki geograficzne i gospodarcze - Białoruś jest jednak takim pasem tranzytowym między Europą, Rosją i Azją. Czymś, czego bardzo boi się i Mińsk, i Moskwa, to zablokowanie granicy dla przepływu towarów. To spowodowałoby znaczące spadek gospodarczej atrakcyjności Białorusi. Więc tak, Łukaszenka zawsze dążył do tego by trzymać z Rosją, ale z drugiej strony chce być choć w pewnym stopniu akceptowany przez Zachód. Do tej pory próbował pozorować chęci zbliżenia z Europą, choć to nigdy nie było szczere i prawdziwe. Ale ta sytuacja, w której znalazł się teraz - odmawianie mu legalności, negocjacji, izolowanie, nagłaśnianie jego przemocy wobec obywateli - jest na dłuższą metę dla niego bardzo niekorzystna. Będzie próbował ją przełamać, między innymi takimi działaniami, jak te na granicy.

Mamy dzisiaj nie tylko kryzys migracyjny i szturm na naszą granicę, ale także szeroko zakrojoną kampanię dezinformacyjną i propagandową ze strony Białorusi. Do czego Łukaszenka może się jeszcze posunąć w najbliższym czasie?

Skala tej dezinformacji, i ze strony białoruskiej, i rosyjskiej, jest dziś faktycznie bardzo duża. A to nie dzieje się przypadkowo - ten cały aparat propagandowy uruchamia się, gdy jest konieczność zbudowania pewnej opowieści. Ta opowieść, która teraz jest budowana, ma tytuł: “Polska w nieludzki, brutalny sposób obchodzi się z migrantami, nie chce ich przyjąć”. Jednocześnie oczywiście ani Moskwa, ani Mińsk, nie informuje, skąd się ci imigranci tam wzięli. Po prostu są, i już. I chcą do Niemiec, a Polska ich nie wpuszcza. To jest obliczone oczywiście na wywołanie podziałów wewnątrz samej Unii Europejskiej. Póki co mam wrażenie, że są to próby bezskuteczne, a opinia publiczna widzi, że to nie jest taki sam kryzys migracyjny, z jakim mierzyliśmy się w 2015 roku, że ten dzisiejszy jest sztucznie wywołany przez reżim białoruski. Jak to będzie wyglądało dalej? Trzeba liczyć się z tym, że ten kryzys będzie przedłużany - zwłaszcza, że nadchodzą coraz chłodniejsze dni. Tych migrantów będzie coraz więcej, samoloty z migrantami przylatują do Mińska prawie codziennie. Będą podejmowane próby sforsowania granicy, a jednocześnie będziemy widzieć coraz więcej zdjęć i materiałów zgodnych z narracją Białorusi i “podgrzewanych” przez Moskwę. Bez wątpienia ten atak dezinformacyjny i propagandowy będzie przybierał na sile, wykorzystane zostaną też białoruskie media anglo-, francusko-, a nawet arabskojęzyczne oraz media społecznościowe. To jest spójne z celami Łukaszenki. Chodzi o złamanie jedności Unii i Zachodu w kwestii migrantów, o prowadzenie tego kryzysu tak długo, aż choćby jeden europejski przywódca się złamie i podjęty zostanie jakikolwiek dialog z Mińskiem - to będzie spełnienie celów Łukaszenki i Putina.

W jaki sposób działa proceder “werbowania” tych migrantów? Co na to władze Iraku i innych państw arabskich?

Białoruś ma tak naprawdę dość skromne możliwości działania na Bliskim Wschodzie. Łączą ją z niektórymi państwami stosunki gospodarcze, ale np. w Iraku nie ma swoich ambasad, a do niedawna dwa konsulaty (oba już zamknięte). Od początku tej sytuacji mamy zatem podejrzenia, że to Rosja w znaczący sposób przyczyniła się i pomagała w tej operacji. To Rosja ma rozbudowaną sieć placówek dyplomatycznych i bliższe relacje na Bliskim Wschodzie, dość liczną i aktywnie tam działającą agenturę wywiadowczą, a także całą sieć kontaktów z tamtejszymi liderami i elitami politycznymi. Poza tym, ma też o wiele ściślejsze stosunki gospodarcze z państwami arabskimi. Te możliwości uruchomienia różnych kontaktów przez liderów kurdyjskich, arabskich, były bez wątpienia po stronie Rosji bardzo duże. Poszła wieść, że jest korytarz, którym można dostać się do Unii Europejskiej. Na pewno pomogły też niemal codzienne połączenia lotnicze z Turcji, Syrii czy Iraku. Oprócz tego, temu procederowi sprzyja też bardzo duża aktywność zawodowych przemytników ludzi. To wszystko świadczy o tym, że była to szeroka, dobrze przygotowana operacja, w którą wiele zainwestowano.

Czy powinniśmy dążyć teraz do umiędzynarodowienia tego kryzysu, sięgnąć po pomoc UE i NATO? To moment na art. 4 Paktu Północnoatlantyckiego?

Myślę, że o umiędzynarodowienie nie będziemy musieli specjalnie prosić. Działania UE i NATO trwają i będą coraz bardziej intensywne. Białoruś i Rosja chcą pokazać, że Polska czy Litwa są wyizolowane i nie mogą liczyć na solidarność ze strony tych organizacji. Dlatego jak najbardziej powinny mieć miejsce wspólne działania. Musimy pokazać, że jesteśmy dużym, silnym sojuszem i potrafimy wspólnie pracować.

Tylko, że tak naprawdę ze strony NATO i UE padają na razie deklaracje. Czy możemy spodziewać się bardziej zdecydowanych działań?

Nie spodziewałbym się tych działań tak szybko, być może trzeba będzie na nie chwilę poczekać, ale w mojej ocenie one będą wdrażane. Pytanie, czy będą wystarczające. Jeśli chodzi o NATO, na pewno sytuacja jest dogłębnie monitorowana. Czy to moment na artykuł 4 NATO? Być może w najbliższym czasie tak będzie, ale ważniejsze jest opracowanie instrumentów realnej presji na Mińsk. Tutaj rzeczywiście trzeba działać szybko i te sankcje powinny być ostre i zdecydowane. Dotyczyć powinny m. in. handlu z Białorusią. Należy poważnie rozważyć całkowite zamknięcie granicy z Białorusią dla ruchu towarowego, a przynajmniej pokazać taką realną gotowość. To byłoby poważnym sygnałem ostrzegawczym dla Łukaszenki. Spowodowałoby to duży szok dla białoruskiego biznesu, który jest dziś eksporterem różnych surowców i produktów do państw europejskich, w tym Polski. Jesteśmy znaczącym odbiorcą tych artykułów, a w sytuacji, gdy zagrożona jest nasza granica i mówimy o “wojnie hybrydowej”, to jest to z naszej strony - delikatnie mówiąc - niepoważne. Koszty dla strony polskiej oczywiście będą, ale o wiele większe będą po stronie Białorusi. Być może powinniśmy też zacząć rozmawiać z Chinami. Białoruś jest bardzo uzależniona gospodarczo od Chin. A w interesie Pekinu leży stabilność i spokój na granicy oraz w samej Białorusi. A tak w tej chwili nie jest, co warto byłoby Chińczykom uświadomić. Reasumując, to będzie dla Mińska język zrozumiały i stanowczy - język wymiernych kosztów, które ponoszą za eskalację kryzysu. A gospodarka Białorusi, wspomagana przez rosyjską, już teraz ledwo się trzyma. Tego typu rozwiązania powinny być położone na stół.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Ten rok szkolny był trudny, ale lepszy od ubiegłego

Wideo

Komentarze 5

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
To może być ustawka PiS-u z Łukaszenką.
k
kasienka
10 listopada, 7:59, Gość:

a nasz su-per rząd ryzykuje bezpieczeństwem nie wpuszczając frontexu NATO i mediów. tymczasem możliwe są prowokacje ze strony białorusi. otworzą ogień przebrani za naszych i mają pretekst by zrobić co chcą

za tefauenami przyjda sorosowsie, antypolskie organizacje "humanitarne" fundacje i inne talatajstwo aby robic Polsce i Polaka tzw "gebe", przeszkadzac w obronie, bruzdzic, i ordynarnie klamac. Mityczny Frontex nie ma zadnych wlasnych sil zbrojnych to tylko urzednicy, z ktorymi skadinnad nasz Rzad RP jest w stalym kontakcie. Do was kurde mozna gadac jak krowie na rowie a wy ciagle wkolko te same bzdury wypisujecie

G
Gość
9 listopada, 22:23, Kamień:

Trzy rzeczy do zrealizowania przez Łukę: zgolić wąsa, strzelić setę, zagryźć ogórasem. Potem na wykopki (jako zadanie dla zucha).

ale najpierw nasra pod granicą i napuści ruskich

G
Gość
a nasz su-per rząd ryzykuje bezpieczeństwem nie wpuszczając frontexu NATO i mediów. tymczasem możliwe są prowokacje ze strony białorusi. otworzą ogień przebrani za naszych i mają pretekst by zrobić co chcą
K
Kamień
Trzy rzeczy do zrealizowania przez Łukę: zgolić wąsa, strzelić setę, zagryźć ogórasem. Potem na wykopki (jako zadanie dla zucha).
Więcej informacji na stronie głównej PolskaTimes
Dodaj ogłoszenie