Łukasz Wejchert odchodzi z ITI. Co planuje guru polskiego internetu?

Redakcja
Fot. Creative Commons/wikipedia.org
Ludzie związani z internetową branżą są w szoku. Łukasz Wejchert, ich guru, sprzedaje swoje udziały i odchodzi z ITI. Nie milkną dyskusje na temat jego planów. Ale on sam milczy - pisze Anita Czupryn.

Tej decyzji nikt się nie spodziewał. Kiedy gruchnęła wieść, że Łukasz Wejchert, prezes wchodzącej w skład TVN Grupy Onet, chce sprzedać swoje udziały i odejść z ITI, firmy założonej przez jego ojca, na rynku internetowym zagotowało się od spekulacji. Los zdolnego menedżera nie bez powodu interesuje wielu ludzi z branży internetowej. Onet pod jego kierownictwem stał się numerem jeden wśród portali, z 14 mln użytkowników i ogromnym, wielomilionowym przychodem rocznie. Nie ustają więc dyskusje, czy odejście Wejcherta spowoduje rewolucję w ITI. Mnożą się dyskusje nad tym, kto będzie po nim kierował Onetem, a przede wszystkim, jakie plany ma przyszły milioner, albowiem 11 proc. posiadanych przez niego akcji szacowane jest na 300-400 mln zł.

CZYTAJ TEŻ: Łukasz Wejchert odchodzi z Onetu. Sprzedał swój pakiet akcji ITI

Ludzie z internetowej branży nie przestają snuć domysłów na temat tego, czy Łukasz Wejchert odchodząc, zawalczy o to, aby zabrać ze sobą Onet, o którym wielokrotnie przecież mówił, że to jego dziecko. Wielu szefów internetowych portali nie ukrywało sympatii dla Wejcherta i przyznawało, że trzymają za niego kciuki. Tych domysłów nie uciął nawet Markus Tellenbach, który na konferencji prasowej twardo oznajmił, że Onet nie jest na sprzedaż. Zresztą Łukasz Wejchert również był obecny na tej konferencji i nie zaoponował. Jak twierdzą świadkowie: nie drgnął mu żaden mięsień, nie ruszył powieką. Ale przecież w biznesie, podobnie jak w polityce słowo "nigdy" nie istnieje. A dociekliwi już zauważyli, że Onet jakby szykował się do rozstania z TVN - stacja wycofała z niego swoje treści wideo, a Onet podpisał umowy z konkurencyjna telewizją: TVP. "Puls Biznesu", powołując się na anonimowego rozmówcę, twierdzi, że wyjście Łukasza Wejcherta z ITI może być początkiem procesu kupowania przez niego Onetu. Według gazety portal może być warty od 900 mln do 1,3 mld zł.

Sam Łukasz Wejchert nie odniósł się do tych rewelacji. - Podjąłem tę decyzję, aby podążać za głosem serca, realizować swoją pasję i w stu procentach skoncentrować się na online i projektach, w których technologia odgrywa kluczową rolę, a odejście z ITI mi to właśnie umożliwi - brzmiał jedyny komentarz, jakiego udzielił. Albo zbywał pytania żartem: - Moja żona mówi, że będę master of my own disaster, sprawcą własnej zagłady.

CZYTAJ TEŻ: TVN sprzedany Francuzom

Jednak ci, co go znają, wiedzą, że to z jego strony przejaw łagodnej kokieterii, bo co, jak co, ale życiowa katastrofa z pewnością mu nie grozi. Wszystko, co do tej pory osiągnął, zawdzięcza przede wszystkim własnej pracowitości, talentom i wyobraźni, a nie, jak mu niektórzy wytykali, nazwisku ojca. Choć jest potomkiem milionera, dla przyjaciół jest człowiekiem skromnym, za to z wielką kindersztubą, którego bogactwo w żadnym razie nie zepsuło. Nigdy nie był bywalcem modnych warszawskich lokali i nie stał się bohaterem tabloidowych skandalików. Swój czas dzielił między pracę a rodzinę: żonę i trójkę synów. Gdy dwa lata temu zmarł jego ojciec Jan Wejchert, udowodnił, że potrafi kierować firmą, która dziś liczy prawie 900 osób.
Prawdą jest, że to jego ojciec Jan Wejchert namówił go, aby przyszedł do ITI. - Ja zbudowałem parter domu na pięknej działce, ty dobudujesz swoje piętro - przekonywał go. Relacja Łukasza z ojcem też mogła być dla wielu powodem do zazdrości. Ojciec i syn byli nie tylko partnerami w biznesie, ale też bliskimi sobie przyjaciółmi. A okazywana wzajemnie czułość nie była dla nich sprawą wstydliwą. Jan Wejchert, zmagając się z nieuleczalną chorobą, jednocześnie przygotowywał syna do roli zajęcia miejsca w zarządzie holdingu ITI. Zanim się to jednak stało, Łukasz musiał pokazać, że jest wart zaufania, jakim obdarzył go ojciec. W rodzinie Wejchertów niczego nie dostawało się ot, tak, bez powodu. Dzieci na wszystko musiały sobie zapracować. Ojciec stawiał na uczciwość i kult pracy. Łukasz już jako chłopiec pierwsze pieniądze zarabiał, zbierając w pocie czoła truskawki albo nosząc skrzynki z piwem w duńskim browarze Carlsberg.

CZYTAJ TEŻ: Łukasz Wejchert odchodzi z Onetu. Sprzedał swój pakiet akcji ITI

Zanim jeszcze nauczył się korzystać z nocniczka, niespełna roczny Łukasz Wejchert zdążył zaistnieć publicznie, a jego zdjęcie znalazło się na plakatach reklamujących smoczki Saturn. Dzieciństwo i pierwsze lata młodości przyszły prezes Onetu spędził w Danii. To z tamtego czasu pozostał mu leciutki akcent i zdarza się, że zapomni jakiegoś polskiego słowa albo śmiesznie je przekręci. Miał sześć lat, gdy po rozwodzie rodziców, wyjechał z mamą z Polski i zamieszkał pod Kopenhagą. Tam skończył podstawówkę, a następnie ekskluzywne liceum w XVI-wiecznej szkole z tradycjami i internatem, zwane Herlufsholm Kostskole. Równocześnie z obowiązującym wysokim czesnym w szkole obowiązywały surowe rygory i jednakowe mundurki. Po latach przyznawał, że swoich dzieci by do tej szkoły nie wysłał, sam jednak nie narzekał. W Herlufsholm po raz pierwszy zetknął się z rywalizacją i bardzo mu się ona spodobała. I nie chodziło wyłącznie o wyniki w nauce, lubił się ścigać i wygrywać choćby w takiej uczniowskiej dyscyplinie jak wbieganie po schodach. Chciał być najlepszy i nie tłumił emocji, kiedy zdarzało mu się przegrać. Ale nigdy się nie poddawał, zawsze walczył do końca i... umawiał się na rewanż.

Anita Czupryn

Korzystałam z artykułów zamieszczonych w "Pulsie Biznesu", "Dzienniku Gazecie Prawnej", "Wprost", "Menagerze"

Więcej w weekendowym wydaniu dziennika "Polska" lub w serwisie prasa24.pl

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

k
kpt
a jeszcze ta pani musie go w d...pocałowac...taki słodziutki tekscik...i ta praca przy trusawkach...olaboga....
p
potomak
Dno.......
Dodaj ogłoszenie