"Plaga zdeterminowanych kobiet rozszerza się na wszelkie znane światu zawody" - pisze jedna z kandydatek PiS do Sejmu. Co młode działaczki partii Jarosława Kaczyńskiego myślą o roli kobiet w polityce - analizuje Joanna Miziołek.

W 2007 r. najwięcej kobiet w partii miał PiS. Jarosław Kaczyński zawsze lubił otaczać się płcią piękną. Teraz zaś postanowił promować młode, zdolne kobiety. To element kultury masowej, kult młodości - mówi "Polsce" politolog Jarosław Flis. Oto nowe aniołki Kaczyńskiego: Anna Rożek, Sylwia Ługowska, Magdalena Żuraw i Ilona Klejnowska. Co myślą o roli kobiet w polityce?

ZOBACZ TEŻ: Joanna Mucha, Sylwia Ługowska, Ewa Wachowicz - piękne w polityce (ZDJĘCIA)

"Plaga zdeterminowanych kobiet rozszerza się na wszelkie znane światu zawody. Wszędzie też gdzie się pojawiają - niszczą. Skandaliczne stwierdzenie? Skądże! (…) Nie jesteśmy, drogie panie, geniuszami - i całe szczęście! Jesteśmy kobietami - tym, co zostało stworzone, by być upiększeniem i ostoją dla geniusza! Nie rozumiemy, że posiadanie mniejszego IQ nie świadczy o mniejszej wartości osoby? Nie? No właśnie" - pisała rok temu na portalu Debata.pl Magdalena Żuraw okrzyknięta przez tabloidy aniołkiem prezesa Kaczyńskiego. Obecnie kandydatka z list PiS do Sejmu i propagatorka udziału kobiet w życiu publicznym. - Nie odżegnuję się od tych słów - mówi "Polsce", komentując swój tekst. Po czym stwierdza, że był to artykuł publicystyczny, który został źle zrozumiany. I broni się, że został napisany prowokacyjnie, by wywołać reakcję środowisk feministycznych.

CZYTAJ TEŻ: Kobiety na partyjnych listach. 'Z Ługowską trzeba ostrożnie. Ona ma dopiero 23 lata

Ale nie tylko jej słowa zostały źle zrozumiane, bo inna nowa twarz PiS zaliczyła medialną wpadkę. Sylwia Ługowska podczas jednego z pierwszych programów telewizyjnych, do którego została zaproszona, podsumowując zorganizowany przez PiS Kongres Kobiet Prawicy, przyznała, że dostrzega różnice w pozycji i traktowaniu kobiet na wsi i w miastach, ale nie może drążyć tego tematu, bo nigdy nie żyła na wsi.

Polska Angelia Jolie - powiew młodości

Aniołki mogą przynieść partii więcej szkody niż pożytku. Podczas konwencji nie powinny być kreowane na liderki - mówi były polityk PiS

Kariera w ogólnopolskich mediach młodej działaczki zaczęła się, gdy podczas konwencji Prawa i Sprawiedliwości piękność ani na krok nie opuszczała szefa swojej partii Jarosława Kaczyńskiego. Zaczęły się więc wywiady, wizyty w programach telewizyjnych i określenie: "polska Angelina Jolie". - W kampanii młode kobiety będą miały znaczenie symboliczne. Ważny jest jednak sygnał, jaki daje nam dzisiaj partia Jarosława Kaczyńskiego, bo pokazuje, że na awans nie trzeba czekać 20 lat, by doświadczeniem choć w części dorównywać prezesowi - mówi Jarosław Flis. Ale nie wszyscy poczytują wpuszczenie do partii powiewu młodości za sukces.

ZOBACZ WIĘCEJ ZDJĘĆ ORAZ WIDEO MŁODEJ, SEKSOWNEJ SYLWII ŁUGOWSKIEJ Z PIS

- Pomysł z nowymi aniołkami Jarosława Kaczyńskiego nie wypalił, bo te eksponowane w mediach mogą przynieść więcej problemów niż korzyści. Podczas konwencji nie powinny być kreowane na liderki. To działa na szkodę dla partii, ale też ich samych - mówi były polityk PiS, który współtworzył kampanię prezydencką Jarosława Kaczyńskiego. Przekonuje, że wystawianie na pierwszy plan tzw. aniołków to pomysł Adama Hofmana, rzecznika prasowego PiS. Czy udany? Co do tego możemy mieć wątpliwości, bo już pojawiły się komentarze złośliwców, że aniołki Kaczyńskiego zamieniły się w tzw. paprotki.

Czytaj też polemikę Magdaleny Żuraw: Nadszedł czas na paprotki Kaczyńskiego

Więcej przeczytasz w weekendowym wydaniu dziennika "Polska" lub w serwisie prasa24.pl