Lotnicza wieża Babel

Paweł Rożyński, szef działu pieniądze
Polscy piloci Dywizjonu 303 mieli wielkie problemy z językiem angielskim, ale nie przeszkadzało im to specjalnie w lataniu nad Londynem.

Widać to choćby w świetnym filmie "Bitwa o Anglię". Czasy się jednak zmieniły.

Dziennik "The Times" opisał wczoraj szokującą historię sprzed roku. Mianowicie samolot LOT-u był o sekundy od zderzenia w powietrzu z inną maszyną z powodu fatalnej znajomości angielskiego przez polskich pilotów. Przez pół godziny błąkał się nad Londynem.

LOT i polskie władze lotnicze natychmiast stanowczo zaprzeczyły, aby taka sytuacja miała miejsce. A więc słowo przeciw słowu.

Nie pierwszy to i nie ostatni taki przypadek. Pamiętam, jak dwa lata temu turecka pani pilot omyłkowo posadziła pełny wracających z wakacji pasażerów samolot na wojskowym lotnisku w Krzesinach.

Nie rozumiała komend po angielsku. Turcy bronili się, że to z naszymi kontrolerami lotów nie sposób się było porozumieć.

Gdyby potwierdziła się wersja "The Times" i okazało się, że nasi piloci rzeczywiście miewają problemy ze zrozumieniem angielskiego, byłby to wielki powód do niepokoju.

W dobie automatycznych pilotów świetna znajomość języka może być nawet ważniejsza niż umiejętności lotnicze. Pilot musi nieraz zmierzyć się z kontrolerami lotów mówiącymi choćby z egzotycznym akcentem.

Trzeba szybko wyjaśnić tajemnicę rejsu LO 282 i zrobić to obiektywnie, a nie na zasadzie: oskarżają naszych. Tu chodzi o bezpieczeństwo pasażerów.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie