Londyn zamienia się w Londonistan

    Londyn zamienia się w Londonistan

    Melanie Phillips

    Polska

    Polska

    Melanie Phillips, ''Londonistan. Jak Wielka Brytania stworzyła państwo terroru'', wydawnictwo Sprawy Polityczne, 2010
    1/2
    przejdź do galerii

    Melanie Phillips, ''Londonistan. Jak Wielka Brytania stworzyła państwo terroru'', wydawnictwo Sprawy Polityczne, 2010
    ©Materiały prasowe

    Londyn, miasto stołeczne Wielkiej Brytanii, stało się składnicą ludzi z całego świata. Przejdź się jego ulicami, pojeździj jego autobusami lub metrem, usiądź w szpitalu na oddziale urazowym, a usłyszysz tuziny różnych języków. To świadectwo fal imigracji, które odmieniły oblicze Londynu i dużej części południowo--wschodniej Anglii, gdzie ludzie z całego świata przybywali w poszukiwaniu pracy. Ale odnajdziesz też coś więcej.
    Krajobraz miasta, niczym znakami interpunkcyjnymi, usiany jest kobietami noszącymi nie tylko hidżab, islamską chustę okrywającą włosy, uszy i szyję, lecz również burki i nikaby, stroje zakrywające całe ciało od stóp do głów (z wyjątkiem, w przypadku nikabu, szczeliny na oczy), zgodnie z rygorystycznymi wymogami islamskich zasad dotyczących kobiecej skromności. Ogólnie rzecz biorąc, nawet dziwaczny strój religijny stanowi zwykle pożądany wkład w różnorodność narodu. Lecz w tym przypadku trudno się nie zastanawiać, czy taki ubiór jest naprawdę wymogiem religijnym zasługującym na szacunek, czy deklaracją polityczną - wyrazem wrogości wobec państwa brytyjskiego. Skutkiem jest drażniące poczucie niepewności i dyskomfortu, bowiem tego rodzaju świadome zamaskowanie się - gdy twarz i mimika, nie wspominając o reszcie ciała, pozostają poza zasięgiem wzroku - jest gwałtem na otwartej naturze londyńskiego społeczeństwa. Po zamachach w Londynie w lipcu 2005 r. takie zakrywanie się jawi się jako kwestia związana z bezpieczeństwem.

    Podróżując przez Londyn, można zauważyć, że - dzielnica za dzielnicą - przemienia się on w ewidentnie muzułmańską okolicę. Zjawisko to nie ogranicza się do samego Londynu. Jeśli podążysz dalej w głąb kraju, do zrujnowanych miast na północy, takich jak Bradford, Burnley czy Oldham, napotkasz następujący widok: w niektórych ich rejonach koncentracja meczetów, islamskich księgarń i innych sklepów prowadzonych przez muzułmanów oraz islamski ubiór na ulicach i głosy mówiące nie po angielsku, ale w dialektach subkontynentu indyjskiego, sprawiają wrażenie, jakby weszło się do wioski w Pendżabie, przeniesionej w jakiś tajemniczy sposób w szarą, dżdżystą scenerię starego angielskiego miasta. Tutaj, jeszcze bardziej niż w Londynie, oczywiste staje się, że enklawy te stanowią obszary rozwijające się oddzielnie, niezintegrowane z resztą miasta. Ponadto ten separatyzm jest źródłem społecznego napięcia. Często kipi ono tuż pod powierzchnią w postaci przyciszonej do szeptu agresji pomiędzy muzułmanami a ich sąsiadami. Niekiedy daje o sobie znać w postaci zamieszek i przemocy. Tyle że w Wielkiej Brytanii nie mówi się o nich jako o dzielnicach ''muzułmańskich'' - to dzielnice ''azjatyckie'', a źródłem wspomnianego społecznego napięcia jest rzekomo rasizm lub dyskryminacja. Kwestii religijnych starannie się unika.

    Jednak jedną z najbardziej uderzających cech dzisiejszej Wielkiej Brytanii jest znaczenie religii i coraz istotniejsza rola, jaką ona odgrywa. Nie chodzi tu o chrześcijaństwo, tradycyjną religię państwa brytyjskiego, lecz o islam. To islam jest najszybciej rozwijającą się religią w Wielkiej Brytanii. Jako że według oficjalnych statystyk mniejszość muzułmańska to 1,6 miliona z 60-milionowej populacji państwa (jednak prawdziwa liczba, w związku z nielegalną imigracją, jest prawdopodobnie znacznie wyższa), muzułmanie są teraz drugą co do wielkości grupą religijną po chrześcijanach. Więcej ludzi uczęszcza teraz co tydzień do meczetu niż do kościoła anglikańskiego. W ciągu ostatnich dwóch dziesięcioleci Londyn stał się najważniejszym centrum myśli islamskiej poza Bliskim Wschodem. Jest również siedzibą niektórych spośród najbardziej wpływowych arabskich instytucji naukowych, lobby i grup wyznających pewne doktryny - sunnitów, szyitów, ismailitów i ahmadytów. Jest także światowym centrum arabskiej prasy, siedzibą gazety ''Al-Hayat''.
    1 3 »

    Czytaj treści premium w Polsce Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Nie przegap

    Wideo