Liga Narodów. Z Bośnią i Hercegowiną już nie wystarczy tylko postawić autobus naszym w polu karnym. Trzeba zagrać lepiej, niż z Holandią

Hubert Zdankiewicz
Hubert Zdankiewicz
Kamil Jóźwiak (z prawej) zaliczył udany debiut w reprezentacji
Kamil Jóźwiak (z prawej) zaliczył udany debiut w reprezentacji AP/Associated Press/East News
Porażki z Holandią na inaugurację drugiej edycji Ligi Narodów można się było spodziewać. Nie tylko dlatego, że w Amsterdamie nasza kadra musiała radzić sobie bez Roberta Lewandowskiego. Nawet bez swojego kapitana ekipa Jerzego Brzęczka miała jednak wystarczająco dużo atutów, by rozegrać lepsze spotkanie, niż w piątek. Tymczasem...

- Słyszałem, że Brzęczek jest zadowolony. Ja bym na jego miejscu nie był - stwierdził, w rozmowie z WP SportoweFakty, były reprezentant Polski Paweł Kryszałowicz.

Była to reakcja na słowa selekcjonera, który poproszony po ostatnim gwizdku o ocenę spotkania stwierdził, że: „jeśli chodzi o zachowanie taktyczne i nasze poruszanie się, jest zadowolony”. Zaskoczył nie tylko Kryszałowicza, bo przebieg meczu zbyt wielu powodów do zadowolenia nie dawał. Może poza postawą bloku obronnego, który do momentu utraty bramki zaskoczyć dał się w zasadzie tylko raz, pod koniec pierwszej połowy, gdy po strzale Frenkiego de Jonga uratował nas słupek.

Z drugiej jednak strony, skuteczność w destrukcji (w komentarzach na Twitterze najczęściej padającym określeniem były „autobusy w polu karnym”) odbyła się kosztem gry ofensywnej, która w piątek w Amsterdamie praktycznie nie istniała. Jeden celny strzał Krzysztofa Piątka i tyle. Przy czym pretensje można mieć nie tylko do napastnika Herthy Berlin, który poza tym zapisał się w meczowych statystykach tylko faulem na Virgilu van Dijku (za co zobaczył w pełni zasłużoną żółtą kartkę).

Zawiodła również druga linia, a konkretnie jej środek, co może dziwić jeśli weźmie się pod uwagę, że grali w niej tacy piłkarze, jak Piotr Zieliński, Grzegorz Krychowiak i Mateusz Klich. Jak zauważył portal „Weszło” pierwszy miał w ubiegłym sezonie więcej asyst w Napoli niż Georginio Wijnaldum w Liverpoolu, a drugi na pewno nie grał gorzej w Lokomotiwie Moskwa niż Marten de Roon w Atalancie Bergamo. Klicha z De Jongiem porównywać może nie wypada, ale fakt jest taki, że był jednym z liderów Leeds United, które awansowało do Premier League. Zarazem ulubieńcem uważanego za wizjonera argentyńskiego szkoleniowca „Pawi” Marcelo Bielsy. Na grę reprezentacji klasa wyżej wymienionych nijak się jednak nie przekładała. Nie w piątek, zresztą w poprzednich meczach (przed pandemią i przerwą) też różnie z tym bywało...

- Gdy brakuje nam Roberta Lewandowskiego, okazuje się, że bardzo trudno cokolwiek zdziałać. Ciężar gry mieli przejąć inni zawodnicy, zwłaszcza ci bardziej doświadczeni, ale żaden tego nie udźwignął - uważa Kryszałowicz. Słusznie, chociaż...

Czego brakuje tej drużynie? Dlaczego ten zespół nie potrafi grać skutecznie i ładnie oraz rozwijać się tak, jak poszczególni zawodnicy tej kadry w swoich zespołach klubowych? Moim zdaniem to brak widocznego pomysłu w budowaniu zespołu, co powoduje niejednokrotnie złe wybory. Dlaczego wychodzimy po raz kolejny z Bereszyńskim na lewej obronie skoro są do dyspozycji Rybus i Karbownik będący w rytmie meczowym? Dlaczego po raz kolejny Krychowiak gra defensywnego pomocnika, skoro od kilkunastu miesięcy najlepsze mecze w kadrze i klubie gra będąc zawodnikiem ustawionym wyżej? Dlaczego po raz kolejny szansę dostaje Klich, a Linetty jest znowu turystą zwiedzającym Amsterdam?” - zastanawia się w swoim felietonie inny były reprezentant Polski, dziś ekspert Polsatu Sport, Artur Wichniarek.

CZYTAJ WIĘCEJ:
Artur Wichniarek: Jestem na czarnej liście Jerzego Brzęczka. Słabe to!

Dodaje, że pytań jest mnóstwo, a przemyślanej i logicznej odpowiedzi od sztabu szkoleniowego nie możemy się doczekać. „Bo chyba nikt z trzeźwo patrzących na reprezentacje kibiców nie „kupuje” Jerzego Brzęczka mówiącego po meczu, że jest zadowolony” - podkreśla.

Bronić selekcjonera próbuje były reprezentacyjny bramkarz Jan Tomaszewski, którego zdaniem były i pozytywy meczu w Amsterdamie. Największy jest taki, że Brzęczek po różnych próbach wreszcie powrócił do ustawienia 1-4-4-1-1, czyli systemu, który bardzo dobrze sprawdzał się u Adama Nawałki. Chwalił również debiutującego w piątek w reprezentacji Kamila Jóźwiaka. Zdaniem Tomaszewskiego jest szansa, że Kamil Grosicki doczeka się w końcu wartościowego rywala na swojej pozycji.

Wszyscy eksperci (chyba nie tylko) liczą, że lepszą grę ofensywną w wykonaniu Polaków zobaczymy w poniedziałkowym meczu z Bośnią i Hercegowiną. Łatwo nie będzie, bo nasz najbliższy rywal potrafił w piątek urwać na wyjeździe punkt Włochom (1:1) i na własnym boisku na pewno będzie chciał powalczyć o coś więcej.

Jak zagramy z Bośnią? Tomaszewski sugeruje, że w pierwszym składzie powinien wyjść Milik, bo lepiej niż Piątek radzi sobie w grze kombinacyjnej, ale zmian może być więcej. Może Michał Karbownik, może Maciej Rybus, może Karol Linetty.

Czytaj także

Może w końcu zaskoczy...

ZOBACZ TEŻ:

Czachowski o Lidze Narodów: Trudno się nie zgodzić z Kloppem, ale uważam, że takie mecze jak te z Włochami i Holandią są dla polskiej kadry atrakcyjne i ważne

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie