Liga Mistrzów. Piep***ny szef Messi, Pajac Bravo, Lewandowski terroryzował obrońców

Hubert Zdankiewicz
Hiszpańska prasa wychwala Lionela Messiego po środowym meczu Ligi Mistrzów Barcelony z Manchesterem City. Angielska kpi z Claudio Bravo. "Goal.com" przychylnie ocenił występ Roberta Lewandowskiego w meczu z PSV.

„Piep***ny szef” - tak podsumował występ Lionela Messiego dziennik „Mundo Deportivo”. Nie bez powodu, bo Argentyńczyk zdobył w meczu z Manchesterem trzy bramki i wywalczył rzut karny, niewykorzystany jednak przez Neymara. Na koniec asystował przy trafieniu Brazylijczyka, który zrehabilitował się za swój fatalny strzał z jedenastu metrów, ustalając wynik meczu na 4:0..

Asysta to może zbyt wiele powiedziane, bo Messi po prostu podał Neymarowi piłkę, a resztę załatwił kolega, wpadając w pole karne, mijając obrońcę gości i celnie strzelając pod ręką bezradnego tym razem Wilfredo Caballero. Niemniej w statystykach to Argentyńczyk został zapisany, jako autor ostatniego podania. Miał więc udział we wszystkich zdobytych tego dnia przez Barcę bramek. „Mój Boże!” - to z kolei tytuł na pierwszej stronie katalońskiego dziennika „Sport”. Na głównym zdjęciu oczywiście Messi.

Gazety ze stolicy skupiają się z kolei na osobie Pepa Guardioli, który po odejściu z Barcelony bez przerwy przegrywa z hiszpańskimi zespołami. Najpierw, z Bayernem Monachium, trzy razy w półfinałach Ligi Mistrzów (kolejno z Realem, Barceloną i Atletico Madryt), teraz w fazie grupowej z Manchesterem City. „Kolejna lekcja dla Pepa” - podsumowuje „Marca”.

Angielskie media skupiają się z kolei na antybohaterze spotkania na Camp Nou, czyli Claudio Bravo. Chilijski bramkarz miał w tym meczu coś do udowodnienia, bo trafił do City właśnie z Barcelony, w której przegrywał rywalizację z Markiem-André ter Stegenem. W Anglii z kolei od razu wskoczył do podstawowej jedenastki.

Mecz z Barcą pokazał, że póki co rację miał Luis Enrique, a nie Guardiola. Niemiec zagrał w środę znakomicie, ratując swój zespół w kilku trudnych sytuacjach. Chilijczyk natomiast wyleciał zaraz po przerwie z boiska. W kuriozalnych okolicznościach, bo próbując wybijać piłkę poza polem karnym kopnął ją lekko wprost pod nogi nadbiegającego Luisa Suareza, a próbując naprawić swój błąd zagrał futbolówkę ręką.

Był to przełomowy moment meczu, bo do tej chwili rywalizacja była wyrównana, a Barcelona prowadziła tylko 1:0. Później osłabieni goście nie byli już w stanie przeciwstawić się Katalończykom. „Bravo do zera” - zatytułował relację z meczu dziennik „Daily Telegraph”. Jeszcze ostrzej podsumował grę Bravo „The Sun”. Najpopularniejszy na Wyspach Brytyjskich brukowiec nazwał go nieudacznikiem i pajacem („Clownio”).

Udany występ w Lidze Mistrzów odnotował w końcu Robert Lewandowski, strzelając jedną z bramek w wygranym przez Bayern Monachium 4:1 meczu z PSV Eindhoven.

Portal „Goal.com” wycenił grę Polaka na „4” w skali 1-5, a lepsze noty dostali tylko Joshua Kimmich i Arjen Robben (4,5). „Terroryzował obronę PSV, będąc zaangażowanym w praktycznie każdą akcję ofensywną swojej drużyny” - czytamy w uzasadnieniu.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie