Liedel: Zamachy z 11 września 2001 r. dziś byłby trudne do powtórzenia

Dorota Kowalska
O rocznicy 11 września, największych wyzwaniach stojących przed służbami specjalnymi i nowym rodzaju terroryzmu - z Krzysztofem Liedelem z Biura Bezpieczeństwa Narodowego rozmawia Dorota Kowalska.

Myśli Pan, że 11 września mógłby się powtórzyć?
Myślę, że nie. Przy czym pod względem technicznym istnieje możliwość porwania samolotu i próby wykorzystania go, jako latającej bomby. Ale zwielokrotnienie systemu bezpieczeństwa powoduje, że bardzo ciężko byłoby taki atak przeprowadzić. Dzisiaj kontrole na lotniskach, w samolotach, doświadczenie pilotów, sprawiają, że 11 września jest bardzo trudny do powtórzenia.

Amerykanie wiedzieli, co szykuje al-Kaida?
Amerykanie cały czas zajmowali się Al Kaidą. W kręgu ich zainteresowań był na pewno Osama bin Laden, jako podejrzewany o atak między innymi na ambasadę w Tanzanii. Problem terroryzmu islamistycznego nie był dla Amerykanów obcy. Prowadzili sprawy, zdobywali dowody, szukali winnych. Podchodzili jednak do terrorystów, jak do przestępców, a oni, nie są zwykłymi kryminalistami.

Więc wiedzieli o przygotowywanym ataku na WTC czy nie?
Mieli informacje, że jest szykowany atak w Stanach Zjednoczonych. Mało tego, ci, którzy 11 września 2001 roku dokonali ataku na WTC, byli w zainteresowaniu służb.

Służby jednak nie wymieniały się informacjami.
W każdym kraju, w którym funkcjonuje więcej, niż jedna służba specjalna, która ma uprawnienia wywiadowcze dochodzi do rywalizacji. Dzisiaj Amerykanie nie ukrywają już, że zamachy z 11 września, to nie były zamachy wynikające ze słabości służb specjalnych Stanów Zjednoczonych, a efekt braku koordynacji między nimi. I CIA, jako służba wywiadowcza i FBI, jako służba kontrwywiadowcza posiadały informacje szczątkowe dotyczące planowanego ataku terrorystycznego z użyciem samolotów, ale brak koordynacji spowodował, że nie doszło do takiej współpracy między nimi, do jakiej powinno dojść.

W swojej ostatniej książce "Analiza informacji. Teoria i praktyka" pisze Pan, że jesteśmy społeczeństwem informacyjnym. Łatwy dostęp do informacji pomaga terrorystom czy im przeszkadza?
Generalnie pomaga. Terroryści bardzo umiejętnie wykorzystują informacje, do których mają dostęp. Istota terroryzmu polega na efekcie psychologicznym, propagandowym i w tym dostęp do informacji bardzo pomaga. Terroryści nauczyli się także wykorzystywać media, internet do kontaktowania się miedzy sobą i przekazywania sobie informacji, nawet wydawania poleceń do ataków. Nauczyli się szkolić za pomocą mediów. Dzisiaj nie trzeba już, jak dawniej, szkolić się w obozach szkoleniowych, konstrukcje ładunków wybuchowy można przecież znaleźć w sieci. Natomiast mam wrażenie, że my w tej kwestii mamy bardzo wiele do zrobienia. Jest coraz lepiej, ale nie wykorzystujemy mediów tak, jak powinniśmy, terroryści lepiej sobie z tym radzą.

Służby nie mają pożytku z tego, że jako społeczeństwo mamy tak łatwy dostęp do informacji?
Służby bardzo często skupiają się na zdobywaniu informacji, w tym z wykorzystaniem mediów. Internet ze względu na swoją specyfikę, bo jest otwarty, wolny, jest też trudniejszy do kontrolowania - powoduje, że służby nie są w stanie efektywnie tych informacji wykorzystywać. Kuriozalnie, dla służb nadmiar informacji jest takim samym problemem jak brak informacji. Służby nie są w stanie przeanalizować wszystkich danych, jakie pojawiają się w sieci.

Dzisiaj lepiej jednak ze sobą współpracują, jak przed 11 września?
Dużo lepiej, ale wiem, od znajomych w Stanach Zjednoczonych, że o ile po 11 września kładziono duży nacisk na koordynacje pracy służb, wymianę informacji, współpracę, to dzisiaj na nowo zaczyna się między nimi rywalizacja. Brak zagrożenia powoduje, że dochodzi do rozluźnienia rygorów narzuconych po ataku na WTC.

Społeczeństwo zmieniło się po 11 września?
W wielu państwach ludzie nauczyli się żyć z terroryzmem. Widzę różnice między polskim społeczeństwem, a społeczeństwem wielkiej Brytanii, Francji, Izraela, czy Stanów Zjednoczonych. Tam obywatele zdają sobie sprawę, że terroryzm jest realnym zagrożeniem, że w każdym momencie może do takiego ataku dojść, i są do tego bardziej przygotowani mentalnie niż my. Polacy zdają sobie sprawę, że terroryzm jest groźny, ale mechanizm wyparcia każe im sądzić, że jego problem nas nie dotyczy. I psychologowie, socjologowie mówią wprost - dopóki nie dojedzie do pierwszego zamachu, nie poleje się krew, nie zginą ludzie ta mentalność się nie zmieni.

Jakie najważniejsze wyzwania przed nami w walce z terroryzmem?
Trzeba zrobić wszystko, aby terroryzm, jako metoda uprawiania polityki się nie upowszechniał. To, co niepokoi najbardziej, to terroryści uprawiający taktykę samotnego wilka. Taka osoba nie należy do organizacji terrorystycznej, zostaje zmanipulowana, indoktrynowana i decyduje się na prowadzenie działalności terrorystycznej albo przeprowadzenie ataku terrorystycznego. Bo znowu, kuriozalnie, służby lepiej radzą sobie ze strukturami zorganizowanymi, gorzej z osobami, które wydawałoby się, normalnie funkcjonują w społeczeństwie i nagle zabijają ludzi.

Patrz Anders Breivik.
Właśnie. Druga sprawa - trzeba zrobić wszystko, aby organizacje terrorystycznie nie weszły w posiadania broni masowego rażenia, o co usilnie się starają od lat.

Jak będzie wyglądał terroryzm przyszłości?
Pojawi się problem cyberterroryzmu, ale moim zdaniem, cyberataki będą jedynie wspierały ataki konwencjonalne. Terroryzm zacznie się pojawiać w krajach, w których go dawniej nie było, w państwach teokratycznych: w Korei, Chinach. No i pojawi się, jak mówiłem, więcej "samotnych wilków", którzy będą działali na własną rękę.

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

a
aa
prawie na pewno nie, chyba, że ktoś coś przemyci na pokład, ktoś z ochrony coś przegapi, ktoś z łańcuszka obsługi pasażera popełni jakiś błąd. Takie rzeczy się zdarzają.
Ale pomysłowość ludzka jest nieograniczona : może zaistnieć terroryzm związany np z masowym korzystaniem z elementarnych usług np dostępem do bieżącej wody ( źródła, ujęcia, filtry, stacje pomp itd),
gazu ( wpuszczenie do sieci gazowej czegoś, co spowoduje zmianę własności podstawowego medium), C.O. ( radioaktywna para w grzejnikach ) itd. Dostęp do tego jest bardzo łatwy, skutki - nieobliczalne.
o
obywatel
no chyba że:
-cała obrona lotnicza akurat będzie miała ćwiczenia
-nie zadziałają żadne z wielopoziomowych automatycznych zabezpieczeń
-znowu wywiad połowy świata będzie spamił CIA FBI że mają być zamachy a wiadomo że nie mają
-źli arabowie nauczą się znowu pilotażu na laptopie w systemie e-lerning
-jakieś kultowe budynki będą się same składać
-i na koniec że spalą się czarne skrzynki a nie dowody osobiste i prawo jazdy arabskich bardzo złych bojowników....

Nie można tego wykluczyć. przecież w Londynie w 2005 roku właśnie podobna kumulacja nastąpiła ;)
A
Administrator
To jest wątek dotyczący artykułu Liedel: Zamachy z 11 września 2001 r. dziś byłby trudne do powtórzenia
D
Donald
Nic wielkiego ze paru hamburgerożerców zginęło, sami sobie kuku zrobili nie trzeba było trzymac z żydkami wielkie mi co ale cąły świat opłąkuje ten sztuczny naród ze sztuczną dumą i bez tradycji. Fuck USA.
Dodaj ogłoszenie