Libia nie stanie się drugim Irakiem

Wojciech Rogacin
Wojciech Rogacin
Wojciech Rogacin Fot. Grzegorz Jakubowski/Polskapresse
Arabska wiosna trwa dalej. Po Tunezji i Egipcie jarzmo skorumpowanej dyktatury zrzuca z siebie Libia. O swoją wolność walczą Syryjczycy. Jednak zarówno na przykładzie Egiptu, jak i Tunezji czy wcześniej Iraku widać, że samo obalenie dyktatorskich rządów w tych krajach nie oznacza jeszcze nadejścia ery demokracji i spokoju.

Dziś świat cieszy się razem z Libijczykami, ale podobnie jak w przypadku Egiptu, Tunezji, a przede wszystkim Iraku pojawiają się pytania, czy to nie jest radość przedwczesna. Czy po obaleniu libijskiego dyktatora, który przez dziesiątki lat wspierał światowy terroryzm i apodyktycznie rządził swoimi obywatelami, podsycając jednocześnie tradycyjne podziały w kraju, nie dojdzie do wojny domowej na wzór tej, jaką zwłaszcza w 2004 roku przeżywali Irakijczycy. Sytuacja Libii jest w niektórych momentach podobna do Iraku z roku 2003, kiedy padał reżim Saddama Husajna. I tam, i tu znienawidzony przez większość społeczeństwa, a przez część szanowany despota ukrywał się po upadku stolicy swego kraju. A wraz z nim ukrywali się zbrodniczy i bezkarni wcześniej synalkowie - wtedy Saddama dzisiaj Muammara Kaddafiego.

CZYTAJ WIĘCEJ O SYTUACJI W LIBII

W obu krajach istniała kasta uprzywilejowanych funkcjonariuszy reżimu, którzy po jego upadku mogą zasilać bojówki antydemokratyczne.

Kluczową sprawą dla Libijczyków - co podkreślają eksperci - jest rozbrojenie armii rebelianckich i dostęp wszystkich grup do rządu

Zarówno w Iraku, jak i w Libii istnieją też historyczne podziały społeczne. Nad Eufratem mieliśmy trzy zwaśnione grupy: Kurdów oraz Arabów dzielących się na muzułmanów wyznania szyickiego i sunnickiego. W Libii z kolei żywy jest podział na dwie główne krainy historyczne Trypolitanię i Cyrenajkę. Czy armie rebelianckie z obu tych regionów w walce o władzę nie obrócą się przeciwko sobie?

Jednak podstawową różnicą między Irakiem a Libią jest ta, że wolność tego ostatniego kraju wywalczyli sami mieszkańcy, a nie żołnierze obcego mocarstwa. I Libijczycy wiedzą, ile przelanej krwi ta wolność ich kosztowała. W dodatku w Libii nie ma takiego fanatyzmu religijnego jak choćby w szyickich regionach Iraku. Przynajmniej na razie nie ma zagrożenia walkami religijnymi, które do tej pory gnębią ludność iracką.

CZYTAJ WIĘCEJ KOMENTARZY WOJCIECHA ROGACINA W SERWISIE POLSKATIMES.PL

Mądra współpraca świata z przywódcami rebelii, odblokowanie rezerw finansowych, którymi zarządzał Kaddafi, powinna szybko doprowadzić do postawienia kraju na nogi.

Kluczowymi kwestiami są teraz - co podkreślają eksperci - rozbrojenie rebelianckich armii i dyplomatyczne zabiegi, aby wszystkie grupy społeczne i etniczne były sprawiedliwie reprezentowane w nowych władzach. Libia może być tym krajem, który najpełniej skorzysta z arabskiej wiosny.

Wojciech Rogacin

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

T
TK

klanowość. Prędzej uwierzę w spokój w Iraku (ost rozmawiałem z człowiekiem mieszkającym sobie tam, niby w Kurdystanie, ale jednak - mówił, że nie jest AŻ tak źle) niż w ucywilizowanie Libii.

Przy okazji, Europa odpaliła szariatowy zapalnik, vide Egipt. Nie ma co się łudzić - Libia i Syria są następne w kolejce. Chciało się arabskiej wiosny ludów, to się ma.

r
rjk

niestety sa w Libii liczne klany i nie bylbym takim optymista.Poza tym zbyt wielu "ludzi dobrej woli" wtyka tam palce.Juz sa pewne przejawy separatyzmu i nie wiadomo czy w najblizszym czasie nie dojdzie do podzialu Libii...

a
alfanabeta

Ja z synowcem na czele i jakoś to będzie

Dodaj ogłoszenie