reklama

Lew-Starowicz: Jestem spokojny o młode pokolenie

Karolina SarniewiczZaktualizowano 
fot. Bartek Syta
Poprzednie pokolenia zaczytywały się w książkach Michaliny Wisłockiej, dziś młodzi wybierają "50 twarzy Greya". To normalne, że nastolatki interesują się seksem - mówi seksuolog Zbigniew Lew-Starowicz

"50 twarzy Greya" E. L. Jamesa zostało wskazane jako ulubiona książka nastolatków w plebiscycie Ogólnopolskie Wybory Książek redakcji miesięcznika "Biblioteka w Szkole". Głosowało 450 tys. gimnazjalistów i licealistów. Dziwi Pana ten wynik?
To nie powinno chyba zaskakiwać nikogo. Wiadomo, że młodzież w okresie dojrzewania interesuje się seksem, więc sięga po literaturę z nim właśnie związaną. Poprzednie pokolenia zaczytywały się w książkach Michaliny Wisłockiej i nie było w tym nic nadzwyczajnego. A ponieważ wokół "50 twarzy Greya" utworzył się jeszcze klimat skandalizujący, to nic dziwnego, że młodzi rzucili się do czytania. Nie widzę w tym żadnej egzotyki.

Nie jestem pewna, czy to dobre porównanie. U Michaliny Wisłockiej nie było, jak mi się wydaje, agresji, sadyzmu i masochizmu. Klimat skandalu wokół książki o Greyu nie powstał chyba bez powodu...
Kiedy pojawiła się książka Wisłockiej, posmak skandalu też był, tylko że na miarę tamtych czasów. Młodzi sięgali więc po nią tak samo, jak sięgają po Greya. Różnica polega na tym, że tamta książka kreowała pozytywne postawy wobec seksu i mogła się ludziom młodym przydać w ich doświadczeniach damsko-męskich czy przy współżyciu seksualnym. "50 twarzy Greya" to zaś kicz erotyczny. No, ale to już jest kwestia mody.

Na pewno tylko mody? Wszyscy czytają, więc i ja przeczytam, chociaż treści niekoniecznie mi się podobają?
Tak, mody. Nie doszukujmy się w popycie na tę książkę sadomasochistycznej głębi we wschodniej Europie. Po prostu została ona wykreowana na supermodną i towarzyszyła temu spora kampania medialna, dzięki czemu z dosyć kiczowatej książki zostało zrobione superdzieło. Taka jest prawda.

I uważa Pan, że na nastolatków, którzy ją czytają, nie spadną żadne negatywne konsekwencje?
Trudno mi powiedzieć, jakie konsekwencje spotkają wszystkich czytelników, bo dużo zależy od tego, jak ci są uformowani, na ile są inteligentni i jaki mają do tego dystans. Na pewno na część z nich książka może mieć szkodliwy wpływ, bo jest ona po prostu masochistyczna. Wpływ czegoś takiego na czytającego nie może być pozytywny. Nie można natomiast powiedzieć, że u wszystkich czytelników będzie to miało negatywne następstwa, choć faktycznie jest to książka, którą odradzałbym młodym ludziom. Uważam, że ani literacko, ani fabularnie nie jest zbyt wartościowa.

A gdyby książka była lepiej napisana, polecałby Pan ją dorosłym? Oni mają dystans, są inteligentni i dobrze uformowani, żeby czytać coś takiego?
Nie polecałbym. Ludzie czytają różne książki, chociażby horrory, i ja naprawdę nie wiem, dlaczego seksowi przypisuje się tyle ciemnych stron, kiedy pośród filmów czy gier jest wiele sensacji i agresji... Tymczasem ten nieszczęsny seks budzi największe zainteresowanie jako źródło zagrożenia. Łatwiej się chyba na nim wyżyć niż na grach, a one - powtarzam - są pełne przemocy.

Ale nie zaprzeczy Pan mimo wszystko, że jakaś rewolucja obyczajowa dotycząca najmłodszych się dokonuje. Trudno by było przyznać, że patrzą tak samo na sprawy intymności, jak patrzyło pokolenie ich rodziców.
Każdemu pokoleniu przypisuje się rewolucję i każde młode pokolenie faktycznie jest rewolucyjne, bo młodzież chce zmieniać świat. Ale jeżeli mamy prześledzić ewolucję zachowań, przebiega ona mniej więcej od lat 60. ubiegłego wieku. Jest to stopniowa ewolucja zachowań seksualnych i trudno nazwać ją rewolucją. W ciągu ostatnich 10 lat w naszym kraju na pewno nie było tego typu rewolucji.

A obyczajowość młodych dziewczyn też się radykalnie nie zmieniła? Wianuszek dziewczyn otaczających chłopaka to coraz częstszy obrazek. Jeszcze niedawno było raczej nie do pomyślenia, żeby kobieta zdobywała mężczyznę, była od niego bardziej doświadczona, prowadziła go przez związek.
To znowu uogólnienie. Przecież nie jest teraz tak, że wszystkie młode dziewczyny walczą o chłopców. Pamiętajmy, że jest ich pewien procent. 20 lat temu, jeśli dobrze pamiętam wyniki badań na ten temat, to inicjatywę w zdobyciu chłopaka ujawniała mniej więcej jedna czwarta dziewcząt. Teraz ten odsetek pewnie się zwiększył, może będzie ich połowa albo więcej. Więc istotnie, wskazuje to na jakąś zmianę. Dziewczęta stają się aktywne, otwarte, a chłopcy bardziej zakompleksieni i lękliwi. Takie zmiany w rolach męskich i kobiecych faktyczne są widoczne.

Skąd one się biorą?
Wpływa na to wiele czynników, nie da się wskazać jednego. Rodzice bardzo często powodują takie przemiany. Matki są na przykład nadopiekuńcze. Wyręczają synów we wszystkim, więc oni później z rąk mamuśki trafiają do rąk matki zastępczej, czyli swojej żony lub dziewczyny. Kobiety są dla nich często takimi matkami bis.

A kobiety są coraz częściej niezależne, tak?
Dziewczęta nie mają już przede wszystkim myślenia ukierunkowanego w stronę obaw, co powiedzą o nich ludzie. Są bardziej wykształcone, niezależne, a w związku z tym bardziej skłonne do podejmowania decyzji. To są właśnie wyraźne zmiany w roli mężczyzny i kobiety.

To wszystko?
Jasne, że nie. Mężczyzna był kiedyś tym, który był doświadczony seksualnie, i to on wprowadzał swoją ukochaną w tajniki seksu. Teraz dziewczęta też potrafią mieć swoje doświadczenia seksualne, czego nawet nie ukrywają. W związku z tym wzbudzają pewne poczucie zagrożenia u młodych mężczyzn, którzy obawiają się porównań. Młodzi mężczyźni uciekają też w świat internetu - to ich rzeczywistość, są samowystarczalni seksualnie i się masturbują. To też ważny element, świadczący o przemianie - świat internetowy, masturbacyjny jest dla nich bardziej rozbudowany niż świat realny.

Niejeden rodzic grzmi: wszystko jest winą internetu.
Ale nie tylko internetu, bo ważny jest też system szkolny, który nie jest dobry, bo jest sfeminizowany, czy rozdzielenie liceum od gimnazjum, co było dużym błędem politycznym, bo też negatywnie wpłynęło na rozwój młodzieży, i tak dalej. Wiele jest czynników, które wpływają na to, że role są rozproszone i, zwłaszcza w przypadku mężczyzn, niejasne. Mężczyźni przez małą rolę ojców w ich rodzinach nie mają też pozytywnych wzorców osobowych. Teraz dla wielu mężczyzn będzie nim pewnie Kukiz.

To dobrze?
Nie jestem pewien, czy dobrze, może być różnie. Z punktu widzenia psychologii rozwojowej to może nie być najlepsza postać, żeby tworzyć opinię, bo uosabia jawny protest song przeciwko temu systemowi, a nie daje pozytywnej propozycji na jego miejsce. Nie daje młodym wizji czegoś nowego, a oni i tak za nim idą.

Chce Pan powiedzieć, że Kukiz jest postacią agresywną i że wróciliśmy do punktu wyjścia, w którym młodzi wybierają agresywną rewolucję, żeby zamanifestować swoją odmienność, niezależnie od tego, jakie treści ta rewolucja za sobą niesie?
Młode pokolenie zawsze miało swoje protest songi i to jest normalne. Byli piosenkarze, którzy śpiewali piosenki o tym, że do d... jest ten świat, ten kraj, rodzina, nauka, cywilizacja, Kościół i ogólnie wszystko jest do d... W ten sposób wyśpiewywali swój bunt, to jest jasna sprawa. Młody człowiek musi wykreować swoją tożsamość na zasadzie opozycji, a nie na zasadzie naśladownictwa starszych, bo nie będzie indywidualnością. Więc to, że on chce rozwalać świat, mogę spokojnie zrozumieć, ale byłoby dobrze, żeby ci, którzy są przewodnikami, ten protest młodzieży prowadzili w dobrą stronę.

Ale jest Pan o młode pokolenie spokojny? Nie boi się Pan, że zrobi sobie krzywdę buntem, agresywnym manifestowaniem niezależności czy czytaniem książek o sadomasochistycznym seksie?
Tak, jestem spokojny. Proszę spojrzeć na Polskę. Jest u nas wciąż mnóstwo ludzi, którzy swoje dzieci wychowują konserwatywnie, chociaż konserwatywni wcześniej nie byli. Zwyciężają hasła prawicowo-religijne, a przecież przez tyle lat działała tutaj komuna czy rządziło SLD. No i co? Gdzie my mamy tamtą naszą lewicującą młodzież? Warto więc zapamiętać, że rewolucjoniści bardzo rzadko na zawsze pozostają rewolucjonistami.

Flesz - nowi marszałkowie Sejmu i Senatu, sukces opozycji

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 2

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

c
cde

Rafał P. był pracownikiem biura posła Pawła Arndta oraz senatora Piotra Gruszczyńskiego, także kierował młodzieżówką Platformy w powiecie gnieźnieńskim. Marzył o politycznej karierze, teraz zajął się nim prokurator. Portal gniezno.naszemiasto.pl informuje, że mężczyzna został zatrzymano i postawiono mu zarzut molestowania 15-letniego chłopca.

Rafał P. poznał chłopca w internecie, na jednym z portali dla homoseksualistów. Podczas spotkania w "realu", doszło między nimi do zbliżenia. Choć za obopólną zgodą, to nastolatek nie miał ukończonych 15 lat. Dlatego sprawą zajęła się Prokuratura Rejonowa Poznań Wilda, a działacz PO usłyszał zarzuty związane z pedofilią. Śledczy sprawdzają, czy miał inne, podobne kontakty z nieletnimi.

F
Farmer John

Ale inni młodzi kłopotów z seksualnością nie mają. Jednak mimo tego, oni potomstwa w krainie PO nie chcą za diabła na świat wydawać. No bo jak tu za 2 tysiące miesięcznie brutto mają kupić nawet betonowe mieszkanie... I kiedy akurat takie zwykłe gacie jeans, z uznaną wszywką, kosztują w państwie PO więcej, niż na ziemi Camerona. Notabene, to dzięki niemu Tusk ma fuchę za 300 tys EUR. Ale, prof. Starowicz, problem braku dzieci od jesieni zniknie. Rok 2016 wykaże się znacznym wzrostem urodzeń w kraju nad Wisłą. Pan nie wierzy? No to już całkiem źle!

Today's News: tematyczne uzupełnienie informacji Times o skróty publikacyj pobranych z sieci:

(...) Schetyna w Betlejem: „Wspieramy i rozszerzamy pomoc rozwojową w Autonomii Palestyńskiej” (...)

(...) „Gazeta Wyborcza” rozczula się nad Tuskiem. „Zamknął się jak ślimak w skorupie. Jakby się bał” ... W mijającym tygodniu zachodnie media odnotowały jego obecność na szczycie G7, cytując wypowiedź o możliwym rozszerzeniu sankcji wobec Rosji, ale na co dzień Tuska w światowych serwisach prawie nie ma ... Kilkunastu naszych rozmówców z różnych kręgów - a niektórzy znają Tuska bardzo dobrze od lat - mówi, że jest w Brukseli wycofany i osamotniony ... Tusk podobno nie przyjmuje ludzi biznesu, kultury, szefów parlamentarnych frakcji. Tak bardzo jest przygnębiony ... O spotkanie przez miesiące nie mógł doprosić się szef frakcji europejskich liberałów Guy Verhofstadt. Europoseł PO mówi nam, że polscy członkowie europejskich ludowców (z PO i PSL) próbowali zorganizować półformalne spotkanie z Tuskiem. Nie udało się ... Na obiad bardzo często schodzi do urzędniczej stołówki. Czyli mało blichtru i mało wpływu. A do tego „nudne spotkania” z jakimiś afrykańskimi przywódcami, którzy proszą go o pieniądze, a on nie może im ich dać ... Nie da się oprzeć wrażeniu, że cały ten tekst został napisany, by wysłać do Tuska sygnał, że powinien wrócić, ratować PO. Teraz, a nie za dwa lata kiedy skończy mu się kadencja szefa Rady UE ... Wielu ludzi z PO wyraża obawy, że zanim były szef wróci, z partii mogą pozostać zgliszcza. Sondaż dający partii trzecie miejsce za PiS i nieistniejącym jeszcze ugrupowaniem Pawła Kukiza wzmógł powyborczą panikę ... Politycy opozycji przypominają z satysfakcją słowa Leszka Millera sprzed dwóch lat, że „bez Tuska Platforma nie istnieje”. Jeden z posłów PO potwierdza smutno: Gdyby Donald był na miejscu, na pewno byśmy nie przegrali. Czyli co? Tusku musisz? (...)

(...) Czarzasty: "To początek końca tej władzy. Tusk w odpowiednim momencie uciekł z kraju" ... Nałęcz odpowiada: "Nie ma dekadencji Platformy!" ... Zna pan Marqueza - „jesień patriarchy”… To każdego spotyka. Kontynuować tego Marqueza, „zła godzina” przyszła dla Platformy i prezydenta. „Miłości w czasach zarazy” też nie będzie ... 37% Polaków uważa podobnie jak SLD - że ta kadencja powinna zostać skrócona. Czy pan nie widzi, że w tej chwili rząd pani Ewy Kopacz nic nie zrobi? (…) Ta sytuacja doprowadzi do tego, że będziemy musieli się z władzy i systemu śmieli. Co chwila będzie wychodziła sytuacja, afera… Lepiej to skrócić. Mamy okres fatalny dla tego rządu, ten rząd już niczego nie zrobi ... Podali się do dymisji ministrowie, którzy powinni to zrobić o wiele wcześniej ... Ten rząd tak marnie rządzi, że jeszcze kilku ministrów powinno natychmiast odejść! Za miesiąc odejdą następni. I nasz kraj będzie rządzony przez stabilny rząd? O Boże, skowronki się zerwał i pofrunęły… Początek końca tej władzy (…)

(...) Cimoszewicz: "Płyniemy z uszkodzonym sterem, bez map, bez kompasu" ... Polska musi głęboko skorygować swoją politykę ekonomiczną, bo w przeciwnym razie za 15-20 lat będziemy skansenem; ekonomicznie nie będziemy się w ogóle liczyć ... Nie ma żadnej poważnej debaty w naszym kraju, w naszym społeczeństwie, oczywiście zero refleksji na temat przyszłości (...) Całość publikacyj jest w sieci!

Dodaj ogłoszenie