Lewicowa pustynia

Janina Paradowska
Janina Paradowska
Janina Paradowska Fot. Polskapresse
Jeszcze kilkanaście dni pozostało do oficjalnej już rezygnacji Grzegorza Napieralskiego z funkcji przewodniczącego SLD, a poważnych kandydatów na jego następcę nie widać. Przeciwnie, mnożą się spekulacje, że być może sprawca największej w dziejach SLD wyborczej klęski na stanowisku pozostanie, bowiem w terenie o to zabiega.

Wprawdzie publicznie przyrzekał, że odejdzie, ale obietnicami i przyrzeczeniami polityków mało kto się przejmuje. Na razie jako potencjalni kandydaci zgłosili się pani Senyszyn i pan Hebda. Senyszyn jest znana ze swych niebanalnych strojów i ostrych, antykościelnych wypowiedzi, Hebda jest zupełnie nierozpoznawalny. Ci, którzy twierdzili, że być może powalczy też Leszek Miller, dla którego funkcja szefa klubu miała być pierwszym krokiem do odzyskania kierownictwa partii, są coraz bardziej sceptyczni. U Millera nie widać już zapału nawet do kierowania klubem, w którym wyraźnie nie ma większości. Może się przeliczył i widzi, że to zupełnie inna partia, a jego magia, dawnego "żelaznego kanclerza" nie działa? Przecież jego kandydatka Krystyna Łybacka nie została wicemarszałkiem Sejmu, wybrano Jerzego Wenderlicha, którego przy najlepszej woli trudno uznać za polityka porywającego. Podobno zresztą też chce kandydować, co może mieć tę dobrą stronę, że zagada wszystkich. Należy bowiem do grona tych polityków zaludniających media, który, gdy już zabierze głos, nie zwykł stawiać kropki, czyli nie kończy żadnego zdania i już wchodzi w następne.

CZYTAJ TEŻ: SLD szuka nowego szefa. ''Nie może nim zostać ktoś, kto położy partię do grobu''

Mimo że większość jest przekonana, że pojedynek SLD kontra Ruch Palikota wygra ten ostatni, to nic nie zostało jeszcze przesądzone

Wybór pani Senyszyn miałby podobno oznaczać, że Sojusz przyłączy się do Ruchu Palikota, wszak poglądy mają tak zbieżne, że prawie tożsame. Ale po co Palikotowi, który ma partię o swoim, bezdyskusyjnym przywództwie ktoś, kto mógłby być konkurencją przynajmniej na polu medialnym? Media Palikot obsługuje jako lider znakomicie sam. Nie po to zresztą zakładał własną partię, aby teraz, kiedy ma sukces, kogoś bardziej wyrazistego do tego osiągnięcia dopuszczać. Zresztą Palikot też jakoś szarzeje, mimo że stara się, jak może, skandalizuje na potęgę, szuka agentów w rządzie (tym razem watykańskich), wnosi do życia publicznego "ożywczą" jak zwykle politykę pomówień, co zresztą bardziej zbliża go do PiS niż do SLD, w sondażach jednak nie rośnie, a może nawet nieco traci. Barwny ptak polskiej polityki, ów Mesjasz Lewicy , jak się sam nazwał, już nam powszednieje? Zapewne coś wymyśli, nie należy bowiem do tych, którzy ustają tuż po starcie. Zapewne nie bez powodu straż marszałkowska obserwuje poczynania jego posłów w Sejmie, zapowiedź palenia marihuany na trybunie już padła. Kolejnych happeningów należy się więc spodziewać, tym bardziej że z dotychczasowych postulatów wiele nie wyniknie. Krzyż w Sejmie pozostanie, przyzwolenia na złagodzenie ustawy antynarkotykowej nie będzie, a więc Palikot okaże się politykiem nieskutecznym, choć dziś zapowiada buńczucznie, jak bardzo twardo będzie się z PO targował, o idee, rzecz jasna. Problem jednak w tym, że musiałby nabrać więcej powagi, grupa posłów, nawet takich, co siedzą w ławach przez całą wielogodzinną debatę, nie wystarczy, mimo że należy docenić w tym przypadku dyscyplinę w szeregach. Ostatnim ugrupowaniem, które tak potrafiło ją egzekwować, była Konfederacja Polski Niepodległej.

CZYTAJ WIĘCEJ KOMENTARZY JANINY PARADOWSKIEJ W SERWISIE POLSKATIMES.PL

Tak więc, mimo że większość komentatorów jest przekonana, że pojedynek SLD - Ruch Palikota wygra ten ostatni, bo jest zdecydowanie bardziej populistyczny, a czasy dla populistów mogą być wyjątkowo sprzyjające, nic nie zostało przesądzone. Może się okazać, że jednak stary szyld SLD nie jest tak cenny, jak się wielu działaczom wydaje, ani nowy nie jest aż tak fascynujący. Nie jest więc wykluczone, że ten pojedynek zakończy się porażką obu ugrupowań, a innego środowiska lewicowego skłonnego wejść w politykę nie widać, chociaż akurat po tej stronie takich środowisk jest sporo. Leniwe są czy co? A może zapotrzebowania nie ma, bo premier Tusk lewicowe potrzeby w dużej mierze zaspokaja?

Janina Paradowska

Wideo

Komentarze 16

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

20latek

Młodzi Polacy cię proszą

s
smilling

Jak na starość niezła publicystka dziadzieje i zaczyna odwalać głupawe wierszówki. Zrobił się z pani Janiny platfusi moher, wzrok słaby, myślenie jednostajne.

s
smilling

Jak na starość niezła publicystka dziadzieje i zaczyna odwalać głupawe wierszówki. Zrobił się z pani Janiny platfusi moher, wzrok słaby, myślenie jednostajne.

s
smilling

Jak na starość niezła publicystka dziadzieje i zaczyna odwalać głupawe wierszówki. Zrobił się z pani Janiny platfusi moher, wzrok słaby, myślenie jednostajne.

Ś
Śledź

Prądy polityczne coraz częściej się przenikają. Nie ma z wyjątkiem nazewnictwa typowej partii lewicowej lub prawicowej. Obecnie do głosu dochodzą przede wszystkim partykularne grupy interesu skrzyknięte pod jakąś tam nazwa PIS, SLD, PO czy najnowsze Solidarna Polska. "Dorwać się do żłoba i zagwarantować sobie, pierszeństwo w kolejności dziobania to jest motto działania praktycznie każdej partii. Oczywiście muszą przy okazji zrobić, co nie co dla kraju bardziej lub mniej udanie.

Opozycja, która chce przejąć władzę nad żłobem, BOR-em, limuzynami i gabinetami, bo pieniądze w porównaniu z zarządzaniem biznesem są gówniane, potępia w czambuł wszystko to, co robi przeciwnik. Jest to bardzo głupie, ale jak zwraca się do głupszej części elektoratu jest jednak skuteczne.

W każdym partyjnym stadzie, im większe tym gorzej, dochodzą do głosu także ci, co walczą o żłób dla swych pobratymców partyjnych, ale także widzą w nich wroga w dostępie do władzy i co lepszych kąsków. Zaczynają sie, więc podgryzania, podjazdy, wprowadzanie w kolegów w "kanał".

Na tym tle "odchudzone SLD' z zdezaktualizowanym szyldem musi poważnie odrabiać straty. Mniejsze jest zagrożenie powstania walk wewnętrznych, bo stadko jest tak małe, że nie ma, co się dzielić.

Także bardziej zrozumiałe wydaje się "ograniczone" sprzyjanie władającym żłobem zgodnie ze strategicznym postępowaniem „nie drażnić większego” póki nie urośniemy w siłę. Dlatego Miller poparł działania Sikorskiego, a także cześć i to znaczną planów budżetowych. Dało to bardziej przychylniejsze spojrzenia ze strony władców żłoba, a i zwolennicy rządzących jakoś na SLD spoglądają bardziej ludzkim wzrokiem.
Ale to nie wszystko. Jakby przez skórę Miller i reszta czuje, że wspieranie rokujących działań rządzących, może w przyszłości zaprocentować propagandowo "my też ratowaliśmy Polskę i mamy w tym udział".

Widać, że starzy wyjadacze z SLD jeszcze moim zdaniem nie stracili umiejętności prowadzenia politycznych gierek. Muszą się wznieść na wyżyny strategicznego politykowania by odbudować swój potencjał i obronić się przed wchłonięciem przez innych. Mniejszej grupie łatwiej jest manewrować i szybko reagować na sytuacje niż dużemu politycznemu molochowi, w którym istnieją w dodatku tendencje odśrodkowe.

Przewiduję, że pod wodza Millera SLD mozolnie będzie zbierać punkty. Będzie wspierać jednych i podgryzać innych. Będzie się kreować na obiektywnego gracza sceny politycznej i już daje się zauważyć tą tendencję. Tym samym bardzo powoli acz systematycznie zacznie zdobywać niewielkie uznanie wśród elektoratu ekipy rządzącej. A jest to znacząca część wyborców. Powolutku, powolutku ugotuje żabę w garnku i ani się żabka nie obejrzy jak jej część elektoratu będzie ugotowana i połknięta w najbliższych wyborach.

Jeżeli Miller dobierze sobie do współpracy, czyli na przewodniczącego spokojnych i doświadczonych polityków w rodzaju Pastusiaka lub Iwińskiego to istnieje duże prawdopodobieństwo, że ich marka w mediach będzie rosła a co za tym idzie i w części społeczeństwa. Takie jest prawo buszu politycznego.

H
Hanys

SLD nie ma nic wspólnego z lewicą, to zwykła przykościółkowa partyjka dbająca o swoje małe interesiki.

i
inżynier

Na koniec przywódczej partii z PRL i ich spadkobierców. W zasadzie to i tak nie rozumiem dlaczego nie zniknęli ze "sceny politycznej" dwadzieścia lat temu. Skompromitowani przywódcy, skompromitowanego systemu. Ale tym bardziej temat nie wart rozważania - co sie wydarzy w SLD?.
Bardziej martwi fakt braku prawicowego myślenia w sejmie, w którym uczciwy obywatel i jego wolność jest priorytetem, a nie budżet państwa, jego urzędnicy, władza i panowanie nad obywatelami i ich portfelami.

n
niepatriota

A na czym dokładnie ten populizm Palikota polega? Bo nie wiem. Partia, która liczy 41 posłów rozpoczęła niezwykle ważną dyskusję o roli KK w Państwie, o mniejszościach seksualnych, o edukacji i ogromnym deficycie zaufania społecznego, a która to dyskusja z całą pewnością gruntownie przeorze świadomość społeczną Polaków jest populistyczna? I Pani Redaktor wierzy w to co napisała?!
Wszyscy żurnaliści, łącznie z panią Paradowską, wcześniej przepowiadali Palikotowi klęskę wyborczą a dzisiaj oskarżają go o populizm. Niektórzy porównują Ruch Palikota do Samoobrony, czyli Palikot to Lepper, Biedroń to Łyżwiński a Nowicka to Beger (przecież to idiotyzm do kwadratu!). A ja myślę, że Palikot w znacznej mierze swój program opiera na doświadczeniach Luli da Silva, który (także) wbrew zapowiedziom "znawców" odniósł ogromny sukces. A zrobił to dzięki połączeniu liberalnej ekonomii z lewicową polityką społeczną. I życzę sobie aby Palikotowi się to udało.

...

... sukces odnosza "partie srodka"

...

...

J
Jacek

To akurat nie jest prawdą, bo sprawcą największej klęski był swego czasu Miller, po tym jak pełnił funkcję premiera, który teraz ma być znowu na czele. Ale to nie nasze zmartwienie tylko tych politycznych dinozaurów. Napieralski spieprzył sprawę tym wyrwaniem się do koalicji z PO, a potem dał się pokonać w debacie Rostowskiemu.

a
azotox

Resztka konduktu żałobnego po PZPR w postaci SLD może się już rozejść. Spadek dawno porozdzielany, kieliszki na stypie osuszone. O czym tu jeszcze gadać?

B
Bydłoszewski

Pogadaj sobie z Morozowskim i nas już nie męcz. Mamy gdzieś post PZPRowskiej braci.

s
szalom!

Porucznik SB Kraków Nowa Huta Janina Paradowska, w akcji!

G
GAMA

Paradowska nie wspomina nic o jeszcze jednym kandydacie na stanowisko przewodniczącego SLD: księdza z Krakowa, który doszedł do wniosku, że statut SLD jest zgodny z nauką kościoła Katolickiego i chciałby zaprowadzić w tym towarzystwie porządku. Myslę, że takie rozwiązanie byłoby najbardziej korzystne dla SLD.

Dodaj ogłoszenie