Lewandowski: Unia nie może mówić o przyszłości, bo ciągle odkrywa nowe trupy w szafie

Agaton Koziński
Dodaj komentarz:
Udostępnij:
- Krajowe banki lokują pieniądze w obligacje własnego kraju, co rodzi problemy widoczne w Hiszpanii, Grecji, Włoszech. Ta zasada sprawia, że im gorsza jest sytuacja budżetowa krajów, tym większe kłopoty banków i wzajemnie. To diabelski młyn - trzeba znaleźć sposób, by z niego uciec - mówi Janusz Lewandowski, komisarz UE ds. budżetu, w rozmowie z Agatonem Kozińskim.

Według Komisji Europejskiej sześć państw UE ma duże kłopoty ekonomiczne. Wśród nich tak ważne kraje jak Francja, Włochy, Hiszpania. Jest źle?
Przeważają złe wiadomości, ale widać też starania o naprawę finansów publicznych. Trzeba wiedzieć, że ten przegląd, na który pan się powołuje, to nowość. Po raz pierwszy Komisja Europejska zastosowała nowe narzędzia do oceny kondycji makroekonomicznej państw UE, użyła czulszego niż wcześniej termometru - i w ten sposób mogła dostrzec zagrożenia związane z brakiem konkurencyjności i wewnętrznej równowagi gospodarek UE, co na dłuższą metę może się okazać zabójcze.

Na dłuższą metę? W środę mocno załamały się indeksy giełdowe w Europie, gwałtownie osłabiło się euro. Te dane sugerują, że apokalipsa nastąpi już za chwilę.
Przez 10 lat euro dawało stabilizację, jednak obecny kryzys ujawnił wszystkie wady konstrukcyjne unii walutowej. Euro stało się łatwym łupem dla rynków finansowych. Ten stan rzeczy będzie pewnie trwał aż do 17 czerwca, kiedy odbędą się wybory parlamentarne w Grecji, bo czas niepewności sprzyja spekulacji.

Sondaże dowodzą, że Grecy opowiedzą się za kursem europejskim. Tylko czy rzeczywiście takie wyborcze rozstrzygnięcie uspokoi sytuację? Dziś większym problemem zdają się Hiszpania i Włochy.
Akurat włoski gabinet Maria Montiego jest nieźle oceniany, ale notowania obniża klimat euro-niepewności oraz klęska żywiołowa, która odcisnęła się na gospodarce Włoch. To czynnik losowy. Mimo wszystko mam nadzieję, że po greckich wyborach uda się ustabilizować sytuację - bo teraz wahania euro odbijają się negatywnie także na złotówce i forincie.

Obserwując obecne rozchwianie, można odnieść wrażenie deja vu - podobna sytuacja miała miejsce w ubiegłym roku. Wtedy mówiono o konieczności budowy ścian ogniowych oddzielających państwa w złej kondycji od reszty. Czemu nie udało się tej ściany zbudować?

Unia nie może mówić o przyszłości, bowiem ciągle odkrywa nowe trupy w szafie. Ostatnio w Hiszpanii

To deja vu jest pozorne, dziś sytuacja wygląda inaczej. Owszem, Unia kupowała czas awaryjnymi interwencjami. Ale w tym czasie zbudowano stały mechanizm stabilizacyjny i uzgodniono wspólne standardy dyscypliny finansowej w postaci tzw. sześciopaku i paktu fiskalnego. Zobaczymy, na ile te nowe mechanizmy sprawdzą się w praktyce, ale dziś są inne źródła niepewności. Po pierwsze, na ile polityka zaciskania pasa pogłębi kryzys polityczny w Grecji, a po drugie, jak uwolnić się od szkodliwego sprzężenia między zadłużeniem poszczególnych krajów a kondycją ich banków. Tradycyjnie, krajowe banki lokują pieniądze w obligacje własnego kraju, co rodzi problemy widoczne w Hiszpanii, Grecji, Włoszech. Ta zasada sprawia, że im gorsza jest sytuacja budżetowa krajów, tym większe kłopoty banków i wzajemnie. To diabelski młyn - trzeba znaleźć sposób, by z niego uciec.
Dobrą formą ucieczki byłyby europejskie obligacje?
Podczas ostatniego nieformalnego szczytu UE ujawnił się protokół zbieżności, a w nim gotowość dokapitalizowania Europejskiego Banku Inwestycyjnego i wypróbowania pilotażowych "project bonds", czyli obligacji finansujących inwestycje w infrastrukturze transportowej i energetycznej. Równie widoczny był także protokół rozbieżności, czyli ciąg dalszy sporu o euroobligacje i szerszą rolę Europejskiego Banku Centralnego.

Czy Angela Merkel w końcu pęknie i zgodzi się na te zmiany?
Pani kanclerz ma kłopoty z przyzwoleniem wyborców na coraz głębszą odpowiedzialność Niemiec za losy całej strefy euro. Takim alibi miał być pakt fiskalny, ale dla kogoś, kto udostępnia własną kartę kredytową, zrozumiałe jest szukanie dalszych sposobów kontrolowania wydatków.

Renegocjować pakt fiskalny chce François Hollande. Dojdzie do tego?
Oby nie - bo wtedy Unia znów zajmie się niezrozumiałymi dla Europejczyków zapisami prawnymi, czyli zajmie się sobą, co obniża wiarygodność całego projektu europejskiego. UE musi udowodnić, że jest użyteczna - a tego najłatwiej dowieść po owocach prac, a nie po kolejnych sporach instytucjonalnych! Dobrze, że Hollande uzupełnił jednowymiarową politykę zaciskania pasa o postulat ożywienia gospodarki, byle tylko nie za cenę mnożenia długów i deficytów. Na całe szczęście szerzy się nordycki gen gospodarności, nawet tam, gdzie historycznie podejrzewano skłonności do życia ponad stan - wystarczy posłuchać deklaracji Donalda Tuska czy premierów Litwy, Łotwy i Estonii. Mam nadzieję na uzgodnienie zrównoważonej strategii antykryzysowej, gdy przeminie zgiełk kampanii wyborczej we Francji.

UE ciągle gasi pożary - z tego powodu opóźniają się ważne dla Polski rozmowy o nowym budżecie UE. Jak one są teraz zaawansowane?
Na przełomie lutego i marca miałem nadzieję, że wraz z akcją poprawy płynności europejskich banków łapiemy oddech i można będzie wydłużyć perspektywę do roku 2020. Niestety, greckie wybory i odkrycie kolejnych trupów w szafie, głównie w hiszpańskiej bankowości, je przekreśliło. Znowu jest nerwowo, ale na przekór temu w czerwcu liderzy Europy muszą siąść do rozmów o budżecie 2014-2020. Na początek o zasadach, bez liczb. Siedem najbogatszych krajów UE opowiedziało się za obcięciem propozycji, którą przedstawiłem w czerwcu ubiegłego roku. Ale też przywoływano przykład Polski i krajów nadbałtyckich, które unikają kryzysu m.in. dzięki wsparciu budżetu UE. Odkrycie inwestycyjnej, antykryzysowej natury europejskiego budżetu może przybliżyć sensowne porozumienie.

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

E
Ewiak Ryszard
Jak widać, stan jest poważny, a lekarze są nie tylko bezradni, ale też niejednomyślni. Co to oznacza? Jaki jest scenariusz biblijny? Księga ta zapowiada powrót, występującej w roli "króla północy" - Rosji (Daniela 11:29a). Z zapowiedzią tą natomiast związane jest finansowo-ekonomiczne i geopolityczne trzęsienie ziemi, rozpad nie tylko strefy euro, ale też UE i NATO. Końcowym rezultatem będą wojenne bazy rosyjskie w wielu krajach dawnego bloku wschodniego. W podobny sposób Bóg zrealizował wcześniejszą zapowiedź, mówiącą o powrocie wojsk rosyjskich do swej ziemi (Daniela 11:28b). Wtedy w sposób spektakularny usunął z drogi Związek Radziecki i Układ Warszawski.

Powrót Rosji będzie ostatnim sygnałem ostrzegawczym przed nadchodzącą globalną wojną jądrową (Daniela 11:29b,30a; por. Liczb 24:23,24; Mateusza 24:7; Apokalipsa 6:4).
i
ios
Dobrą formą ucieczki byłyby europejskie obligacje? Ha ha,to ucieczka na pare lat do przodu i ratowanie sie na pare lat bo wtdedy kraje beda dalej sobie rzadzic jak chca i wydawyc pelnymi rekami pieniadze.Euroobligacje sa dobre na koniec integracji europejskiej a nie na poczatek
Dodaj ogłoszenie