Lewandowski: Petr Cech? Nie ma bramkarzy nie do pokonania

Tomasz Biliński
Rozmowa z Robertem Lewandowskim, napastnikiem reprezentacji Polski, po spotkaniu z Rosją.

W meczu z Rosją wiele razy musiał Pan sobie radzić sam. Było trudno?
Na raz walczyłem z czterema czy pięcioma obrońcami. To nie było łatwe. Wiele mnie to jednak nauczyło. Dzięki temu będę wiedział jak się zachować w meczu z Czechami i co zrobić, by stworzyć sytuację i strzelić gola. Z Rosją dostawałem piłki typowo na walkę. Taka była jednak taktyka. Wiedzieliśmy, że o wyjście z grupy i tak zagramy w trzecim meczu.

W drugiej wasza gra wyglądała o niebo lepiej niż w piątek z Grecją. Co się zmieniło od tamtego czasu?
To był zupełnie inny mecz, także dlatego, że dach był rozsunięty. Z drugiej jednak strony nie jest tak łatwo przejść z zamkniętego dachu, gdzie jest duszno, do normalnej pogody stadionowej. Na szczęście w meczu z Czechami nie będzie pod tym względem żadnej niespodzianki, jeśli chodzi o przygotowanie fizyczne. Z Grecją wyglądaliśmy gorzej, bo ciężko grało się z zasuniętym dachem. Z Rosją było lepiej, a z Czechami będzie jeszcze lepiej.

Remis z Grecją smakował jak porażka, a ten z Rosją jak wygrana?
Nie, oba mecze traktujemy jak remis. Mam nadzieję, że będzie do trzech razy sztuka i z Czechami w końcu uda nam się wygrać. Chcemy awansować do ćwierćfinału, bo taki jest nasz cel. Szkoda, że z Rosją nie udało się wygrać. Rywale nie stworzyli wielu bramkowych sytuacji. Na dodatek gola strzelił nam jeden z niższych piłkarzy na boisku i to też trochę boli. Mam nadzieję, że takich błędów we Wrocławiu już nie będzie.

Przed straconą bramką ostro krzyczał Pan na obrońców, pokazywał im Pan coś na boisku. O co chodziło?
Krzyczałem, żeby nie wchodzili w pole karne i trzymali się mojej linii. Wiedziałem, że jeśli za szybko wbiegną, to Rosjanom najłatwiej będzie strzelić gola. I to się sprawdziło. W kolejnym meczu musimy musimy o tym pamiętać. Niepotrzebnie stwarzamy przeciwnikowi sytuacje do strzelenia gola.

Z Czechami, by awansować, musimy wygrać. Chyba przydałoby się Panu wsparcie w ataku?
Tak, wtedy jeden z nas mógłby gdy ściągnąć rywali na siebie, a drugi mógłby wbiegać za plecy i dodatkowo atakować. Ale może to robić też ofensywny pomocnik. Najważniejsze to grać konsekwentnie i nie rzucić się na rywali na hurra. Czesi tak zrobili i Rosja ich za to skarciła. My nie możemy zagrać na takiej fantazji. Wiemy na co stać naszych sobotnich rywali. Ale wiemy też, na co stać nas i nie jesteśmy na straconej pozycji. Presja? Była mniejsza niż w pierwszym spotkaniu na Euro.

Petr Cech będzie trudny do pokonania?
E tam, przecież z Rosją puścił cztery bramki (śmiech). A tak poważnie, to nie ma bramkarzy nie do pokonania.

Na meczu był właściciel Chelsea Londyn Roman Abramowicz. Angielskie media podają, że chciałby ściągnąć Pana do swojego klubu. To dla Pana coś niezwykłego, że myśli o polskim piłkarzu?
No właśnie, o polskim piłkarzu... Ja już nie mam takich kompleksów. To, że ktoś mnie oglądał nie jest dla mnie czymś nowym. Podczas meczów w Borussii Dortmund też jestem obserwowany przez wielu menedżerów. Poza tym teraz jestem skupiony na grze w reprezentacji Polski. Na myślenie o transferach przyjdzie czas po Euro.

Notował w Warszawie Tomasz Biliński

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie