"Lewandowski komunikuje, że ma coś w zanadrzu"

Michał Skiba
Michał Skiba
eastnews
Mimo że Bayern ograł pewnie Anderlecht na inaugurację rozgrywek Ligi Mistrzów - w Monachium nie milkną echa wywiadu, jaki tygodnikowi "Der Spiegel" udzielił Robert Lewandowski. "Lewy" postawił się wielkiemu Bayernowi. Pokazał, że czas na zmiany. Opcje są dwie - albo zmieni się klub z Monachium, albo Polak odejdzie

Robert Lewandowski udzielił, jak się później okazało, bardzo głośnego wywiadu tygodnikowi „Der Spiegel”. W nim krytykuje Bayern Monachium, uwypukla ograniczenia samej Bundesligi, konfrontując ją z angielską Premier League i hiszpańską LaLiga.

Zdaniem wielu był to wywiad „pożegnalny”. Całkiem niedawno magazyn „Kicker” pytał na swojej okładce, czy Robert Lewandowski nie jest już za wielki na Bayern Monachium. Być może ten wywiad był odpowiedzią na to pytanie. - Bayern jeszcze nigdy nie zapłacił za piłkarza więcej niż 40 mln euro. Na rynku to już od dawna jest kwota raczej średnia. W ostatnich latach nie szliśmy ramię w ramię z rynkiem, jak Real czy Manchester United - to jedna z wypowiedzi „Lewego” z wywiadu dla niemieckiej gazety. Wywiadu, który zrobił dziennikarz z Zabrza Rafael Buschmann, od lat najlepiej poinformowana osoba w tematach związanych ze snajperem Bayernu. Niektórzy nawet mówią, że Buschmann należy do szeroko pojętego „teamu Lewandowskich”.

- Czytałem ten wywiad bardzo dokładnie i nie odbieram go w sposób negatywny. Zawsze czuję się lepiej, gdy nasz piłkarz martwi się o swój klub. Jeśli on będzie stawał się lepszy, to my również sprostamy swoim ambicjom - powiedział Uli Hoeness, prezes Bayernu.

- Pamiętajmy, że Uli Hoeness i Karl-Heinz Rummenigge mówili gwiazdom światowej piłki, które grały w Monachium, że żaden piłkarz nie jest większy od klubu. Robert oprócz aspiracji zespołowych ma również te indywidualne. Chciałby wywalczyć Złotą Piłkę, a powalczy wtedy, gdy wygra Puchar Europy i ugra coś poważnego z reprezentacją. By wygrać Ligę Mistrzów, to trzeba kupować kogoś takiego jak Neymar, nie graczy za 30-40 mln, którzy są utalentowani i będzie można ich sprzedać za jeszcze lepsze pieniądze za dwa trzy lata. Roberta interesuje tu i teraz, jest gwiazdą Bundesligi i Bayernu. Patrzy na sport szerzej, kompleksowo. Analizuje sobie różne historie. Dla mnie ten wywiad w „Der Spiegel” jest komunikatem: mam coś w zanadrzu. Jakiś wielki klub w Anglii albo Hiszpanii, bo nieprzypadkowo powiedział o tych ligach. To jest bilet do Madrytu albo do Manchesteru, może ewentualnie do Chelsea - mówi Mateusz Borek, dziennikarz i komentator Polsatu. Oliwy do ognia dolał sam Zinedine Zidane. Trener Realu na konferencji prasowej przed spotkaniem Ligi Mistrzów z APOEL-em stwierdził, że brakuje mu klasycznej „dziewiątki”, a przecież w klubie taka jest, tylko że na Karima Benzemę narzekają już chyba wszyscy.

- To nie był wywiad, by uzyskać bilet do Madrytu czy Manchesteru, bo to nie jest koniec sezonu. Mamy dopiero trzy kolejki Bundesligi, ruszyła Liga Mistrzów. Ten wywiad odbieram jako przekaz do klubu ws. przyszłości Bayernu. Przekaz - nie krytyka. A raczej wszyscy odebrali to jako atak Roberta Lewandowskiego na swój klub. Wiadomo, że i tak decyzje podejmą szefowie. Długo było bardzo spokojnie w Monachium. Dlatego ta rozmowa odbiła się aż takim szerokim echem. Robert ma sporo racji. Jest jednym z najlepszych piłkarzy na świecie i ma swoje ambicje. Podoba mi się, że Uli Hoennes nawet pochwalił go za zainteresowanie klubem. Rummenigge zawsze będzie miał inne podejście. Nie lubi takich zachowań. Jeżeli byłaby to końcówka sezonu, to rozumiem: Robert jest niezadowolony, sfrustrowany i przygotowuje sobie grunt pod transfer do innego zespołu. Ale jeszcze nikt nie wygrał w tym sezonie Ligi Mistrzów, wszystko okaże się wiosną - dodaje Radosław Gilewicz, były napastnik klubów Bundesligi, m.in. VfB Stuttgart i Karlsruher.

Robert Lewandowski zaczyna mieć w głowie myśl pt.: Teraz albo nigdy. To maszyna, ale najlepiej działa właśnie teraz. Biznesowo? „Lewy” jest zwycięzcą, ale gdy liczby przestają mieć znaczenie, w grę wchodzi prawdziwa ludzka ambicja. „Lewy” chce wygrać Ligę Mistrzów, a sposoby na sukces zaczynają wykraczać poza Bayern Monachium.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie