Lewandowski: Europa na nowo odkryła potencjał swego budżetu. To korzystne dla Polski

Agaton Koziński
- Widzę determinację do tego, żeby dobić targu w sprawie nowego budżetu w listopadzie. Bierze się ona stąd, gdyż budżet UE został niejako na nowo odkryty - jako instrument pozwalający realizować agendę wzrostu i zatrudnienia. Jest korzystne dla krajów na dorobku, takich jak Polska - mówi Janusz Lewandowski, komisarz Unii Europejskiej ds. budżetu, w rozmowie z Agatonem Kozińskim.

Ostatnie dni przyniosły w Unii Europejskiej serię spektakularnych wydarzeń - Mario Draghi poluzował politykę pieniężną, Jose Manuel Barroso wygłosił orędzie i wezwał do federalizacji, utworzono unię bankową, a niemiecki trybunał konstytucyjny zatwierdził mechanizm ESM, z którego finansowana jest pomoc dla krajów w kłopotach. Czy to już oznacza, że Unia przezwyciężyła kryzys i może myśleć o przyszłości?
Na razie Unia zdefiniowała sposoby wychodzenia z kryzysu, który cały czas trwa. Ale proszę pamiętać, że zdefiniowanie tych sposobów nie oznacza, że są one już uzgodnione ani tym bardziej, że one ożywią gospodarkę. To cały czas przed nami. Niewątpliwie jednak czeka nas jesień strategicznych wyborów, które określą przyszły ustrój Unii Europejskiej. Oby nie oznaczał on podziału UE na strefę euro i resztę.

Który z tych pomysłów okaże się kluczowy w walce z kryzysem? ESM, unia bankowa?
One się nawzajem ze sobą uzupełniają. Ale generalnie nie ma cudownej recepty na kryzys, jednego zabiegu, który go wyleczy. Potrzebny jest remont generalny. Jego elementami są nieistniejący wcześniej stały mechanizm stabilizacyjny, czyli ESM, ale także nowe zasady funkcjonowania obowiązujące przede wszystkim w krajach strefy euro, które nie dotyczą tylko systemu bankowego, ale również zobowiązań budżetowych - określono je w pakcie fiskalnym. To wszystko składa się na całość, którą ja określam jako "Unię na niepogodę". Wcześniej bowiem Unia była zaprojektowana w ten sposób, jakby ciągle nad nią miała być dobra pogoda, czyli wzrost gospodarczy. Dopiero od niedawna powstają mechanizmy funkcjonowania w czasie kryzysu.

Minister Jacek Rostowski w stanowczych słowach odrzucił propozycję przystąpienia Polski do unii bankowej. To była właściwa decyzja?
Tak jak w przypadku paktu fiskalnego Polska jest w kłopocie. Mechanizmy integracyjne wyraźnie działają szybciej w strefie euro, przez co trudniej jest znaleźć miejsce dla krajów spoza unii monetarnej - zwłaszcza dla tych, które są traktatami zobligowane do wprowadzenia u siebie wspólnej waluty. Dotąd obowiązywała w Polsce taktyka trzymania nogi w drzwiach, Warszawa starała się przestrzegać reguły "nic o nas bez nas". Jednak kierowanie się tą zasadą w przypadku unii bankowej jest o tyle trudne, że zachęty dla państw spoza strefy euro są niewystarczające w opinii Warszawy czy Sztokholmu. Być może jest to forma przyjęcia pozycji negocjacyjnej, która ma ułatwić wynegocjowanie korzystniejszych warunków - tak było w przypadku rozmów o pakcie fiskalnym. Poza tym systemy bankowe Polski czy krajów skandynawskich są zdrowsze, wykazały się do tej pory lepszą jakością nadzoru finansowego, niż miało to miejsce w przypadku krajów Europy kontynentalnej.

Z drugiej strony o pakt fiskalny Polska walczyła bardzo głośno, natomiast unię bankową oddaliśmy właściwie bez walki. Czy to właściwa strategia?
Pakt fiskalny był dokumentem skrajnie międzyrządowym, była w nim ukryta tendencja podzielenia na nowo Europy. Polska czy Dania sprawująca w poprzednim półroczu unijną prezydencję to rozumiały - i starały się odgrywać rolę "spinacza". Dlatego Warszawie opłacało się dać świadectwo gotowości do przystąpienia do kodeksu dobrych praktyk finansowych. To podnosiło jej wiarygodność. W przypadku unii bankowej sytuacja jest inna, przede wszystkim inna jest podstawa prawna jej utworzenia. Dla mnie wypowiedzi ministra Borga czy ministra Rostowskiego są dowodem ostrej gry negocjacyjnej. Być może uda się w ten sposób wynegocjować lepsze warunki przystąpienia do unii bankowej.
Jose Manuel Barroso w swoim orędziu zarysował wizję Europy federalnej składającej się z wszystkich państw należących do Unii. Czy jest to wizja realistyczna, czy utopia, gdyż podział Europy na dwie prędkości i tak jest nie do uniknięcia?
Jeśli wspólna europejska waluta ma być uratowana, trzeba działać szybko. Kraje należące do unii walutowej są od siebie mocno uzależnione - dlatego też wprowadzają szybkie zmiany, przez co uciekają pozostałym państwom unijnym. Rzeczą Komisji Europejskiej, która stoi na straży traktatów, jest szukanie wszelkich sposobów na to, żeby uniknąć podziałów. To leży także w interesie Polski. Groźba podziału będzie co jakiś czas powracała. Już słychać zapowiedzi oddzielnych budżetów dla strefy euro. Na szczęście nie ma na to pieniędzy. Doszliśmy do kresu możliwości mnożenia instytucji unijnych. Powinien być jeden Parlament Europejski, jedna komisja, jeden Europejski Bank Centralny i jeden budżet.

Pomysł oddzielnego budżetu dla strefy euro forsuje Herman van Rompuy, ma go przedstawić na szczycie w październiku. Czy jest on zagrożeniem dla budżetu UE, jaki funkcjonuje obecnie?
Żyjemy w czasach oszczędności, ograniczeń budżetowych. Na pewno lepiej znaleźć metody antykryzysowe w ramach już istniejących mechanizmów. Przypomnę, że mamy już takie rozwiązania, które zostały stworzone w czasie obecnego kryzysu i są używane do stabilizowania gospodarek znajdujących się w kłopotach. Najpierw więc wykorzystujmy możliwości, które już zostały stworzone, a nie powołujmy do życia nowe instrumenty.

W listopadzie odbędzie się szczyt unijny poświęcony tylko budżetowi UE na lata 2014-2020. Jakie są szanse, że uda się na nim zakończyć negocjacje w sprawie nowej perspektywy finansowej?
Jest taka szansa. W cieniu kryzysu do wszystkich ważniejszych stolic i polityków dotarła prosta prawda, że kryzys ujawnia swoje koszty polityczne. W takiej sytuacji nie wystarcza wprowadzać oszczędności czy szukać nowych rozwiązań instytucjonalnych. Trzeba przede wszystkim wzmacniać gospodarki, by one z kolei mogły potem zacząć spłacać długi, tworzyć miejsca pracy dla nowych pokoleń. Na ostatnim szczycie Unia zajęła się agendą wzrostu i zatrudnienia. Teraz trzeba tę agendę wypełnić treścią. Świetnie do tego nadają się fundusze strukturalne, gdyż są one typowym pieniądzem inwestycyjnym. Widzę determinację do tego, żeby dobić targu w sprawie nowego budżetu w listopadzie. Bierze się ona stąd, gdyż budżet UE został niejako na nowo odkryty - jako instrument pozwalający realizować agendę wzrostu i zatrudnienia. Jest korzystne dla krajów na dorobku, takich jak Polska.

Jak wyglądają rozmowy od strony finansowej? Polska może liczyć na fundusze strukturalne na poziomie 80 mld euro?
Wszystkie wskaźniki makroekonomiczne są ciągle przeliczane, nawet drobne zmiany kursu euro do złotówki mają wpływ na ostateczną wysokość poszczególnych kopert narodowych. Natomiast dla mnie, i pewnie dla wszystkich w Europie, najistotniejsza jest przewidywalność inwestowania do roku 2020. Mamy to dać Europie. Na pewno Polska będzie największym beneficjentem nowego budżetu.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie