Lew Rywin odzyskał wolność. Jak będzie teraz wyglądać życie...

    Lew Rywin odzyskał wolność. Jak będzie teraz wyglądać życie bohatera jednej z największych afer III RP?

    Anita Czupryn

    Polska

    Aktualizacja:

    Polska

    Lew Rywin odzyskał wolność. Jak będzie teraz wyglądać życie bohatera jednej z największych afer III RP?

    ©fot. archiwum PPG

    Jedyny skazany w aferze Rywina, czyli Lew Rywin, miesiąc temu skończył 73 lata i właśnie odzyskał wolność. W ubiegłym tygodniu zakończył karę pozbawienia wolności- odbywał ją w domu, z założonym na ciele elektronicznym urządzeniem monitorującym
    Lew Rywin odzyskał wolność. Jak będzie teraz wyglądać życie bohatera jednej z największych afer III RP?

    ©fot. archiwum PPG

    Życie wyniosło go na szczyty nieprawdopodobnej wręcz kariery, a potem, na oczach całej Polski, zaliczył totalny upadek. Biografia znanego niegdyś producenta filmowego Lwa Rywina to opowieść o człowieku, który w branży filmowej osiągał absolutne sukcesy, ale dziś chyba mało kto już o nich pamięta. Do historii przejdzie raczej jako bohater jednego z najgłośniejszych skandali korupcyjnych III RP, który to skandal, mówiąc kolokwialnie, nieźle namieszał w polityce.
    Zatopił rząd Leszka Millera, spowodował powstanie pierwszej komisji śledczej, pogrążył znaczących wówczas pierwszoliniowych polityków i osoby publiczne, ale przy okazji - dla innych - stał się trampoliną do błyskotliwych politycznych karier.

    Dziś schorowany, opuszczony przez tak zwanych przyjaciół, którzy w tamtym czasie wiele znaczyli w życiu publicznym, odcięty od luksusów, dawny król życia Lech Rywin może liczyć głównie na rodzinę. A przecież jeszcze w 2011 roku rozważano, czy wróci do branży filmowej, a wcześniej - czy to on będzie z Andrzejem Wajdą produkował film o Katyniu. Teraz wiadomo już, że to pieśń przeszłości, którą między bajki można włożyć.

    Niewątpliwie Rywin był jedną z najbarwniejszych postaci nie tylko warszawskich, ale i międzynarodowych salonów, a jego swoistą wizytówką - biały, jedwabny szal i nieodłączne cygaro.

    Jak pisał Stanisław S. Nicieja w „Nowej Trybunie Opolskiej”, jego życie jest historią szybowania Ikara w przestworzach i lotu w przepaść. A jego droga prowadziła od domu biednej żydowskiej rodziny wprost na sam Olimp, by następnie spaść z niego do krainy niebytu.

    CZYTAJ TAKŻE: Rywingate. Matka wszystkich afer przeorała polską politykę

    Lew Rywin urodził się 10 listopada 1945 roku w Tatarstanie (centralna Rosja), w Niżnim Alkiejewie, dokąd w 1940 roku z Pińska został zesłany jego ojciec Welwel, pracownik Flotylli Rzecznej. Tam Welwel związał się z rosyjską księgową Anastazją, wzięli ślub, urodziło się dwoje dzieci - najpierw córka, potem syn. Po zakończeniu II wojny światowej Rywinowie wrócili na Polesie, do Pińska, ale nie było to już to samo przedwojenne polsko-żydowskie miasto: Żydów wymordowali Niemcy, Polacy zdecydowali się ekspatriować na Zachód. Tego też chciał ojciec Lwa Rywina, ale okazało się, że ekspatriacje się już zakończyły.

    Lew Rywin dzieciństwo spędził więc w Pińsku, a pierwsze lata edukacji w rosyjskiej szkole. W 1959 roku Władysław Gomułka wystarał się, aby Rosja wypuściła ostatnią falę repatriantów do Polski. Z tą właśnie falą do Polski przybyła rodzina Rywinów. Zatrzymali się w Legnicy. W tym czasie ojciec Lwa poprzez Polski Czerwony Krzyż poszukiwał swojej siostry, a kiedy odnalazł ją w Stanach - Rywinowie rozpoczęli starania o wyjazd do USA. Lew zdążył już zdać maturę, kiedy te wysiłki zakończyły się sukcesem i mógł z rodzicami jechać w odwiedziny do ciotki. Jego rodzice wrócili do Polski - on został, żyjąc w Ameryce jako nielegalny emigrant, ale też wykorzystując ten czas na naukę angielskiego. Uczył się w Tiden High School N.Y. Nawiązał owocne kontakty, które później przydały mu się w karierze. Jednak w Stanach zostać nie chciał. Tęsknił za Polską, bo Ameryka, jak wspominał po latach, okazała się dla niego za duża. Wrócił więc do kraju, rozpoczął studia na Uniwersytecie Warszawskim, na kierunku lingwistyka.

    A potem jego życie dostało kopniaka - jako przedstawiciel amerykańskiej telewizji obsługiwał pielgrzymkę Jana Pawła II w Polsce w 1983 roku. Niedługo potem ten młody, rzutki, inteligentny, błyskotliwy mężczyzna, znający języki obce, co w tamtych czasach nie było nagminne, został tłumaczem w polskiej agencji Interpress. Kariera stanęła przed nim otworem, kiedy udało mu się zaczepić w telewizji, i to na nie byle jakiej posadzie - w efekcie został dyrektorem Centralnej Wytwórni Programów i Filmów Telewizyjnych Poltel. To chyba wtedy, rzec można, narodził się Lew Rywin - późniejszy producent filmowy. Przedsiębiorczy, przebojowy, nie było dla niego spraw nie do załatwienia. Szefowie telewizji nie mogli się go nachwalić. A że inteligentny, że taki dowcipny, ale z dużym dystansem do samego siebie. Najważniejsze jednak było to, że potrafił zdobywać za granicą pieniądze na koprodukcje polskich filmów. W tamtym czasie, w latach 1982-1986, o czym opinia publiczna dowiedziała się dopiero w 2007 roku, był współpracownikiem Służby Bezpieczeństwa, zarejestrowanym pod pseudonimem Eden. Miał przekazywać SB informacje o nastrojach, jakie panowały wśród przyjeżdżających do Polski korespondentów zagranicznych mediów. On sam nigdy tego nie potwierdził.

    Po upadku komuny Andrzej Drawicz, który został prezesem Telewizji Polskiej, zaproponował, aby Lew Rywin został jego zastępcą. W tej roli sprawdził się rewelacyjnie - to on między innymi stoi za tym, że powstał polsko-amerykański serial „Wichry wojny”, który przyniósł kiepsko wówczas stojącej finansowo TVP poważny zastrzyk gotówki, który uchronił publiczną stację telewizyjną przed bankructwem.

    CZYTAJ TAKŻE: 10 największych afer w III RP

    Ale kiedy Andrzej Drawicz stracił stanowisko szefa TVP, Rywin również musiał odejść. W 1991 roku idzie więc na swoje, bo chce być niezależny; zakłada więc Heritage Films, firmę, która miała produkować programy telewizyjne i filmy. To otworzyło mu drogę do światowej popularności w branży filmowej: poznał Stevena Spielberga, współpracował przy powstawaniu jego filmu „Lista Schindlera”, który został obsypany Oscarami. Rozpoczął współpracę z reżyserem Volkerem Schlöndorfem, który w Polsce realizował „Króla Olch”, z Taylorem Hackfordem, Costa-Gravas, Agnieszką Holland czy z Andrzejem Wajdą, przy takich filmach jak „Pierścień z orłem w koronie”, „Wielki tydzień”, czy w końcu przy „Panu Tadeuszu”, który miał swoją premierę w Watykanie.

    O Lwie Rywinie zrobiło się już bardzo głośno, kiedy Roman Polański zaproponował mu pracę przy „Pianiście”. Rywin często też współpracował z innymi polskimi reżyserami, był też pomysłodawcą i producentem seriali telewizyjnych, które przyniosły mu popularność - w „Ekstradycji” zagrał szefa rosyjskiej mafii. Jak mówił później w wielu wywiadach: - Widać pisane mi są czarne charaktery.

    Mógł zrobić prawdziwą światową karierę, bo dostał propozycję pracy w Hollywood, ale z tego nie skorzystał. Miał rewelacyjne kontakty w Polsce i na świecie, był też szczodry - wielu filmowcom pomógł w karierze. Mógł niemal wszystko i wydawało się, że wszystko ma. Ogromna willa w podwarszawskim Konstancinie, luksusowa dacza na Mazurach, przy której stanęła drewniana kapliczka z wygrawerowanym napisem „Pan Tadeusz”, pochodząca z planu filmu Andrzeja Wajdy. Do swojej mazurskiej posiadłości nad jeziorem Bełdany przylatywał helikopterem; miał też luksusową łódź. Słowem - to w Polsce błyszczał, tu czuł się jak ryba w wodzie, zwłaszcza że wędkowanie na mazurskich jeziorach było jego kolejną pasją. Obok innych, bo był też przecież tenis - w 2001 r. Lew Rywin zostaje prezesem Polskiego Związku Tenisowego.

    W tym samym roku magazyn „Gentleman” przyznaje mu nagrodę „Gentlemana Roku”, nazywając go człowiekiem instytucją, wybitnym promotorem kina, wyróżniającym się niezwykłą inteligencją, skromnością i niepowtarzalnym poczuciem humoru.
    1 »

    Czytaj treści premium w Polsce Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (3)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Hahaha ale epistola

    Te artykuly sa sposorowane czy co ??? (gość)

    Zgłoś naruszenie treści

    Coza lukier i lizusostwo ,,,ohyda tfu!!!

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    UB

    KAT (gość)

    Zgłoś naruszenie treści

    Przyszedł czas na UB-ckiego LWA

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    UB

    KAT (gość)

    Zgłoś naruszenie treści

    Przyszedł czas na UB-ckiego LWA

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Nie przegap

    Wideo