Lesbijka straciła córkę, bo jest niedojrzała emocjonalnie

Marcin Rybak
Anna K. wyszła z sądu zalana łzami
Anna K. wyszła z sądu zalana łzami FOT. TOMASZ HOŁOD
Wrocławski sąd nie oddał wczoraj córki matce lesbijce. Nakazał, by czteroletnią Marysią dalej zajmowała się babcia. Anna K., matka dziewczynki, ma szansę na odzyskanie córki. Musi się jednak poddać terapii rodzinnej.

Sprawa stała się głośna, kiedy w marcu opisaliśmy ją w "Polsce". Anna K. ma 23 lata. Studiuje psychologię we Wrocławiu. Jej matka wystąpiła do sądu o odebranie jej praw rodzicielskich nad córką Marysią. Po stronie dziewczyny opowiedziała się Helsińska Fundacja Praw Człowieka.

Małgorzata K., babcia dziewczynki, wysunęła poważne argumenty - przekonywała sąd, że jej córka jest narkomanką, wprowadza 4-letnią Marysię w złe towarzystwo, a dziewczynka jest molestowana seksualnie.

Sąd sprawdził wszystko dokładnie i uznał, że te zarzuty są nieprawdziwe. Anna studiuje zaocznie, od kilku lat jest honorowym dawcą krwi (choć jako nastolatka kilka lat zażywała narkotyki), przed dwoma laty pracowała z dziećmi niepełnosprawnymi w jednej z wrocławskich szkół.

- Jest normalną, sympatyczną, pogodną dziewczyną. Marysia, która widuje się z Anną w weekendy, gdy musi wracać do babci, płacze - opowiada Michał Barski, obserwator procesu z Kampanii przeciwko Homofobii.

Sędzia Karolina Kosikowska-Kosmala uzasadniła decyzję o ograniczeniu praw rodzicielskich niedojrzałością emocjonalną Anny. To ustalenie jest wynikiem ekspertyzy specjalistów z rodzinnego ośrodka diagnostycznego.

Sędzia stwierdziła, że Anna może przejąć opiekę nad Marysią, ale "musi to być proces rozłożony w czasie".

Obydwie strony sporu - czyli Anna K. i babcia Marysi - mają poddać się teraz mediacji. W jej wyniku kobiety ustalą, kto będzie się zajmował dzieckiem.

Anna K. zapłakana wybiegła z sali sądowej. Jej pełnomocnik, mecenas Mateusz Boznański, zapowiedział apelację.

Sąd podkreślił, że orientacja homoseksualna Anny nie ma znaczenia. Babcia Marysi przekonuje, że walczy o wnuczkę dla jej dobra, a nie dlatego, że Anna jest lesbijką.

Anna K. od początku twierdziła jednak, że jej homoseksualizm to główny powód sprawy.

Cała sprawa zaczęła się dwa lata temu. Pochodząca z małej miejscowości w Wielkopolsce Anna K. od kilku lat mieszka we Wrocławiu. W 2004 r. urodziła córkę. Dwa lata temu zawiozła córkę na kilka miesięcy do babci. Przed sądem tłumaczyła, że musiała to zrobić, bo była w ciężkim stanie psychicznym. Kiedy chciała córkę odebrać, jej matka wystąpiła do sądu o odebranie jej praw rodzicielskich.

- Oddanie dziecka rodzinie zastępczej to drastyczna forma ograniczenia władzy rodzicielskiej - komentuje wrocławski prawnik, były sędzia sądu rodzinnego.

Anna K. zapowiada odwołanie się od wyroku. Mówi, że o odzyskanie dziecka będzie walczyła nawet w w Strasburgu.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie