Lepiej późno niż wcale

Witold Głowacki
Czy Radosław Sikorski jest w stanie wymusić na Rosjanach zmianę frontu w kwestii wraku prezydenckiego tupolewa od dwóch i pół roku już przetrzymywanego w Smoleńsku? Bądźmy szczerzy. Nie. A czy dobrze, że szef MSZ podjął próbę tego wymuszenia? Tak.

Próba przeniesienia sprawy wraku na forum międzynarodowe wcale nie musi być histerycznym aktem niemocy z polskiej strony. Albo - co byłoby gorsze - efektem nieprzemyślanej irytacji z powodu piętnastego z rzędu rozbicia się o Ławrowowsko-Putinowską formułkę o śledztwie, co to trwa i jeszcze długo potrwa.

To, że Rosjanie sprawą wraku cynicznie grają, jest jasne od długiego czasu. Oczywiste jest też, że dopóki tupolew pozostaje w Rosji, dopóty Moskwa ma o jedno smoleńskie narzędzie potencjalnego wpływu na polską politykę wewnętrzną więcej. Rzecz jasna Kreml i Łubianka i tak mają tych narzędzi pełny wachlarz - poczynając od raportu Anodiny, a na przyszłych wynikach pracy swego Komitetu Śledczego kończąc. W razie zaś, gdy nie wystarczy droga oficjalna, zawsze można sięgnąć po jakiegoś szalonego blogera z koleżanką z FSB i stronami dobrze ulokowanymi na odpowiednich serwerach.

Jak to działa, wielokrotnie już w Polsce oglądaliśmy. Obóz smoleński na każdą kolejną zagrywkę Rosjan reaguje wręcz podręcznikowo, żądając w odpowiedzi co najmniej wojny i natychmiast oskarżając stronę rządową jeśli nie o bieganie na smyczy Putina, to o tchórzostwo i kunktatorstwo. Pozostawanie wraku w Rosji jest akurat stałym na to "dowodem" obozu smoleńskiego.

Gdy dodamy do tego już nie mity, lecz fakty - jak te, że wrak został najpierw przewieziony z pomocą ciężkiego sprzętu, a potem długo trzymany na deszczu i śniegu, ale także starannie wymyty, dodatkowo przed dwoma miesiącami czytniki detektorów użytych przez polskich biegłych do jego badania wskazały na możliwość obecności na nim śladów trotylu, lista powodów, dla których wrak powinien znaleźć się w jakimś krajowym hangarze, robi się naprawdę długa. I pełna oczywistości.

Dlatego więc nie pozostaje nic innego, niż poprzeć Radosława Sikorskiego w jego całkowicie skazanych na porażkę wysiłkach.

Bo przecież jasne jest, że Kreml nie przestraszy się ani Sikorskiego, ani lady Ashton, ani nawet Hillary Clinton. Nikt też w sprawie naszego nieszczęsnego wraku nie sięgnie po sankcje ekonomiczne ani nie zamknie granic przed ludźmi Putina. A na zwrot tupolewa poczekamy i tak tyle, ile będą uważali za stosowne Rosjanie.

Zarazem też jednak nikt już nie powie, że polski rząd w sprawie wraku chowa głowę w piasek i nie korzysta z całej gamy dostępnych środków. Chyba że weźmiemy jeszcze serio nawoływanie do wezwania na pomoc NATO.

Szkoda więc tylko, że Sikorski zdecydował się na te cokolwiek teatralne, ale jednak potrzebne gesty dopiero teraz. Być może sięgnięcie po nie przed rokiem pozwoliłoby mu chociaż zapunktować w oczach części prawicy. Dziś takiego efektu wołanie o wsparcie lady Ashton już nie przyniesie. Za to cena pozostawania tupolewa w Smoleńsku może wreszcie przestanie rosnąć.

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

w
wolf
Jak można pisać takie brednie, co z Pana za dziennikarz? Jesteś typowym propagandystą Tuska. Po pierwsze to Tusk i PO zapewniało o wspaniałej współpracy z Rosjanami, zapomniałeś? Każdy trochę rozgarnięty wie że Rosjanie nigdy żadnej katastrofy nie wyjaśnili bo zawsze mieli wersje najbardziej im pasującą. Katastrofę zaczyna się od badania wraku i zwłok. W Smoleńsku nie zrobiono niczego. Ciała pochowano bez sekcji, wrak zniszczono. Złożenie wraku z kawałków w całość pozwala wyjaśnić jak i kiedy rozpad się samolot, od razu robi się badania na obecność substancji wybuchowych, każdy normalny człowiek to wie bo pełno jest takich programów w TV. Raport Milera i Anodiny to wypociny pisane pod tezę o winie pilotów i nacisków bez przeprowadzenia podstawowych badań, wierzyć w te raporty może jedynie Witold Głowacki i oszołomy z GW i TVN.
M
Marek Sernicki
Wrak stał sie jednym z ważniejszych elementów gry propagandowej prowadzonej przez Rosjan, a sciślej narzędziem do wzniecania konfliktów na polskiej arenie politycznej. I w tej grze pionkami na szachownicy poruszanymi przez speców od dywersji politycznej - chłopców Putina stali się bezwiednie politycy PIS. Mianowicie uznali oni tzn. politycy pisowscy, że problem niezwracania waraku bedzie doskonałem orężem propagandowym godzącym w przeciwnika politycznego. Zgadza się, bo patrząc krótkowzrocznie tak jest. Krytykowanie rządu za nieudolność w zabiegach sprowadzenia wraku i prowadzenie śledztwa daje wymierne rezultaty w postaci pozyskania znaczej grupy społecznej zgadzającej się z krytyką. Cel propagandowy został osiągnięty.
Niestety ani odbiorcy tego przekazu propagandowego, ani ich nadawcy nie zdaja sobie sprawy z tego, że dalsza eskalacja propagandy prowadzonej przez PIS jest na rękę Rosjanom. Rosjanie licza na to, ze eskalacja negatywnej propagandy prowadzonej przez PIS spotka się z równie ostrą kontrpropagandą, często traktującą wartości etyczne w sposób instrumentalny tak samo jak to robi przeciwnik. Wzrastaja podziały społeczne, zaostrza się walka. Zasoby - siły państwa są kierowane do walki z przeciwnikiem politycznym zamiast do radzenia sobie z kryzysem gospodarczym. To woda na młyn strategów Putina. Osłabić politycznie Polskę zarówno wewnętrznie jak też zewnętrznie.

Oba rywalizujace w Polsce o władzę zespoły polityczne w zacietrzewieniu walki o cele bliskie nie widzą, że umyka im daleki wspólny cel jakim jest dobrobyt naszego narodu.
Należy to przerwać. Jest dwa sposoby z punktu widzenia prakseologicznego by dla Rosjan wrak przestałbyć elementem gry. Ten sposób to zdeprecjonowanie wartości wraku pozostajacego w Rosji w obecnej chwili dla celów dowodowych, jako że większość prac i próbek jest w Polsce. Drugi sposób, to wspólne ponad podziałami prowadzenie ostrej walki propagandowej deprecjonującej sprawność techniczną i organizacyjną organów prokuratury Rosji, udowadnianie jej politycznej zależności od Kremla, próby prowadzenia dywersji politycznej za pomocą wraku. Ta walka powinna byc prowadzona na każdym szczeblu na każdym piętrze organizacyjnym zarówno ekipy rządowej jak też opozycji parlamentarnej. Ośmieszyć Rosjan taki wspólny cel powinien przyświecać obu walczącym ugrupowaniom politycznym i pozostałym uczestnikom życia politycznego w Polsce. Rosjanie a raczej przywódcy Rosji nie boją się tego że ktoś nazwie ich tyranem, despotą czy dykatorem. Oni boją się ośmieszenia na arenie międzynarodowej i we własnym kraju i zrobią wszystko by temu zapobiec.
Dodaj ogłoszenie