"Lemingi szukają bezpieczeństwa, którego państwo im nie daje"

Jakub Szczepański
Fot. archiwum
- Lemingi topią się wtedy, kiedy nieskutecznie oceniają swoją zdolność kredytową. Wierzą w konsumpcyjny mit: że są w stanie wszystko spłacić - mówi socjolog Tomasz Szlendak w rozmowie z Jakubem Szczepańskim.

Jak to jest z tymi lemingami? Przyjemne zwierzątka? Ma Pan jakieś pozytywne skojarzenia?
Nieszczególnie mi się ta nazwa podoba. Nie dlatego, że jest jakaś nieładna czy nieelegancka, niesympatyczna czy nacechowana politycznie. Pod tym pojęciem nie kryje się nic. Pod pojęciem klasy średniej kryje się kilkadziesiąt różnych stylów życia uprawianych chociażby w Warszawie. Osoba, o którą pan pyta, to może być ktoś, kto przyjechał z małego miasta, poszedł do korporacji, żyje na kredyt, jeździ last minute do Egiptu i co tam jeszcze się pod tym lemingowaniem kryje. Ale to tylko jeden ze stylów życia. I naprawdę nie jest reprezentowany przez większość polskiej klasy średniej. Dlatego pojęcie leminga mi się nie podoba. Ono niczego nie określa, jest tylko i wyłącznie epitetem o charakterze politycznym. Ma ilustrować jakiegoś wroga politycznego i tyle. Socjologów to pojęcie szczególnie nie bawi.

Jednak udało nam się nawiązać nić porozumienia. Nie chodziło mi o postawę polityczną, tylko potrzeby stylu życia, z którymi koresponduje choćby to, że w Warszawie ma właśnie być otwarty salon maserati. To coś znaczy?
Pojawiają się tak zwani nowi mieszczanie, którzy rekrutują się z nieźle wykształconych osób i pracują w ramach nowych zawodów. Pojawia się także klasa zarządzająca, którą być może będzie na to maserati stać.

Więc gdzie leży problem?
Niestety, żeby w Polsce manifestować zdobyte pieniądze czy osiągniętą pozycję społeczną, nie chodzi się do teatru, tak jak w Szwecji czy Czechach. Nie czyta się książek, tylko kupuje drogi samochód. Jeszcze nie maserati, bo jest za drogie jak na możliwości kształtującej się polskiej klasy średniej. Jesteśmy społeczeństwem, które się cały czas dorabia, z dużą rozpiętością dochodów jako efektem czasu dorabiania się. Niektórych stać, żeby kupić sobie maserati czy ferrari, ale jednocześnie jest cała masa takich Polaków, którzy żyją od pierwszego do pierwszego.

Na co mogą sobie pozwolić reprezentanci nowej klasy średniej? Powiedział Pan, że na maserati na pewno nie. W takim razie czym się lansować?
Nie można kupić maserati, będąc lemingiem, bo to za wysoka półka cenowa. To raczej dobre dla celebrytów. Nie sądzę też, żeby polska klasa wyższa kupowała tego rodzaju samochody. Jeśli już - kupi helikopter, żeby ominąć korki. Jeżeli Polak średniak zechce zamanifestować swoją pozycję społeczną, to kupi samochód typu land rover. Coś, co kosztuje, ale nie jest postrzegane jako obciachowe, celebryckie, jak maserati, ferrari czy porsche.

Dlaczego maserati jest obciachowe?
Bo to ordynarna manifestacja posiadania pieniędzy, ordynarna nawet jak na gust skłonnego do przesady reprezentanta warstwy, którą dotknął w Polsce sukces finansowy. Z pokaźnym logo, które jest rozpoznawalne, co też jest istotne.

Tak samo wiadomo, że to Lacoste czy Boss. A takie rzeczy są przez lemingi pożądane.

Dzisiejsza kultura naciska na oryginalność. Więc każdy stara się być oryginalny, ale w ten sam sposób jak reszta

To prawda. Z pana wypowiedzi wynika jednak, że leming to taki średniak w klasie średniej. A średniaka pośród średniaków nie stać na auto takiej marki. Skoro go nie stać na auto, to pozycję - jako taką - zamanifestuje za pomocą markowej koszulki z wielkim logo. Rynek dóbr luksusowych jest w Polsce bardzo ograniczony, bo nie ma odpowiedniej masy ludzi zdolnych do kupowania luksusowych przedmiotów. Wystarczy porównać Warszawę z Moskwą.

Pokazywanie statusu materialnego przez publiczne obnoszenie się z gadżetami stało się po prostu modne?
Można powiedzieć, że jesteśmy do tego przygotowani kulturowo. Polacy to Włosi Północy. Manifestacja statusu jest tu bardzo podobna do analogicznych zachowań w krajach południa Europy. Jeżeli nie prezentujesz odpowiednich gadżetów w przestrzeni publicznej czy siebie za pomocą ubioru, to nie istniejesz. Nie jesteś umiejscowiony tam, gdzie chciałbyś się znaleźć. To rodzaj społecznego przymusu. Wystarczy udać się za południową granicę, żeby zobaczyć, jak mocno jest to polska cecha.

To znaczy?
Czesi nie sprowadzają się do tego, jak wyglądają. Ludzie w Polsce nie tyle manifestują swoją tożsamość w wyglądzie i ubiorze, o ile ciało i ubiór są ich tożsamością. Jesteśmy emblematami siebie. Wygląd jest w Polsce miarą sukcesu.

Z jednej strony jest to miarą sukcesu. Tyle że z drugiej jest wielu ludzi, którym nie podoba się taka postawa, gardzą trybem życia leminga.
Pomyślmy o tym, kto pogardza takim trybem życia. Raczkującą klasą średnią pogardzają ci, którzy są świadomi tego, że w parze z polepszającym się statusem materialnym i gadżetami nie idzie wykształcenie, oczytanie, erudycja i tendencja do myślenia nad światem.

Można konkretniej?
Przykładowo: jest pan z klasy wyższej, która nie dba o gadżety, bo ma pieniądze i może pogardzać ludźmi, którzy manifestują samych siebie w taki sposób. Albo stosuje pan pewien zabieg, w którym określa pan swą tożsamość, piętnując lemingi. To zachowanie, mówiąc kolokwialnie, to taki sam lans jak lans na leminga. Ten sam sposób umiejscowienia się w strukturze.

Reprezentanci nowej klasy średniej nie chcą być mainstreamowi, a wszyscy charakteryzują się tym samym - kawa ze Starbucksa, elitarny sport. O co tu właściwie chodzi?
To paradoks czasów. Każdy chce być tak bardzo oryginalny, że wszyscy stają się w tej chęci bycia oryginalnymi przerażająco do siebie podobni. Jeżeli większość próbuje się wybijać tylko i wyłącznie przy użyciu rzeczy, które są w ich mniemaniu niestandardowe, to później okazuje się, że wszyscy lądują w tej samej niszy, z tymi niestandardowymi klamotami. Dzisiejsza kultura naciska na oryginalność. W efekcie niby każdy wygląda inaczej, oryginalnie, ale też każdy jest unikalny w ten sam sposób.

Czego szukają unikalne lemingi?
Przede wszystkim szukają bezpieczeństwa, którego państwo im nie daje. Dlatego szukają go na własną rękę. Łatwo to zauważyć, obserwując, jak mieszkają ci ludzie: na ogrodzonych osiedlach. Istotne są finanse, praca, realizacja drobnych przyjemności. Życie sprowadza się do wrażeń. To chyba te najważniejsze cechy wspólne.

Szukają bezpieczeństwa, ale paradoksalnie mówi się o skłonnościach samobójczych lemingów.
Jeżeli mielibyśmy używać tej metafory, to lemingi topią się wtedy, kiedy nieskutecznie oceniają swoją zdolność kredytową. Ulegają masowej indoktrynacji czy marketingowi związanymi z rozmaitymi narzędziami finansowymi. Wierzyły na przykład, że frank szwajcarski to świetne narzędzie do regulowania zobowiązań. Faktycznie zaś toną w wierze w moc konsumpcyjną, kupując domy, na które ich nie stać. Wierzą w konsumpcyjny mit: że są w stanie wszystko spłacić. Nadal są w stanie pływać, ale będą to robić z coraz większymi problemami. Bo kryzys da im się we znaki.

Czyli z jednej strony potrzebują zabezpieczenia, a z drugiej narażają się na niebezpieczeństwo.
To jest kłopot raczkującej klasy średniej: jest niewykształcona ekonomicznie. Nie mamy zaawansowanej edukacji w tej dziedzinie, co powoduje takie wpadki w skali masowej. Nie mówię już nawet o osobistych porażkach inwestycyjnych. Bo lemingi - naprawdę nie lubię tej metafory - marzą o bezpieczeństwie, ale nie potrafią podejmować decyzji o kredytach.

Wiem już, co wypada porządnemu lemingowi. A co jest faux pas?
Czasem mam wrażenie, że nie wypada czytać. Proszę zwrócić uwagę, że w sytuacji, w której mamy wysoką nierówność społeczną, dążymy do prezentacji gadżetów w przestrzeni publicznej. Ten, kto ma gadżety, temu się udało. Cierpi na tym, najogólniej, skłonność do poszukiwania sensu. Nie wypada też nie być zdrowym, być nieładną. Nie wypada nie mieć pracy. I nie wypada skąpić przy wkładaniu do koperty w trakcie rytuałów konsumpcyjnych jak pierwsza komunia.

A co z podejściem do sztuki? Lemingi kupują aparat na kredyt i zaczynają fotografować. Robią zdjęcia modern art: szalety, przewrócone śmietniki...
Powracamy tu do tego powszechnego przekonania o własnej oryginalności, które powoduje, że wszyscy są w efekcie tak samo mało oryginalni. Zdjęcia szaletów są sztampowe i zgodne z obowiązującymi dziś kodami. Kiedyś w ramach pewnych badań przysłuchiwaliśmy się warszawskim licealistom. Jeden z nich stwierdził, że robi zdjęcia typu industrial. Strasznieśmy się zainteresowali, bo może w końcu trafiliśmy na artystę i poszukiwacza sensu. A on robił po prostu fotki hoteli. Podpatrzył to w internecie.

Wideo

Komentarze 7

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
Jest NAIWNY i totalnie zakompleksiony (ach ta Jewropa), ma silnie wykształcony OWCZY pęd, wystarczy sygnał z TVN24, leming nie myśli, leming otwiera otwór gębowy i łyka bez refleksji nowiny Wstajesz i Łżesz.
Gdy słucham np aktorów, celebrytów młodego pokolenia - włos się jeży na głowie, co to za ćwoki. Ostatnie popisy pana Stuhra i jakość jego humanistycznego wykształcenia skłoniły mnie do zastanowienia: co za tandetną uczelnię skończył ten młody człowiek? 1 CEDYNIA - jednostka miary totalnej głupoty celebrytów.
d
dino
Lemingi to sa wyborcy Platformy Oszustow...........wyginiecie jak dinozaury z waszymi pogladami!
.
To osoby polskojęzyczne zbolszewizowane przez TVN i Polsat . Trudno będzie znich zrobić Polaków swiadomych polskich obowiązków . To jednostki wewnetrznie zakompklesione na zewnatrz agresywne . To osoby o znikomej wiedzy o Polsce i świecie ,powtarzające bzdety usłyszane w medialnej gnojówce.
g
go
tylko oszukany, i należy go pozyskiwać, a nie zwalczać. Ziemkiewicz dla gazeta.pl
l
lol
Obowiązkiem jest walka z PO i jej bezrefleksyjnymi przeżuwaczami -lemingami.
p
polo
pozwolę sobie nieco rozszerzyć charakterystykę leminga.
Leming, to również głupek zarażony wirusem konsumpcjonizmu i stylu życia.
POlitycznie sterowany przez Michnika, ale też przez "łatwe kredyty" i promocje.
Leming, to zdalnie sterowany niewolnik.

Na Nilu tonie statek z Polakami lemingami, ludzie w wodzie.
Lemingi widząc podpływające krokodyle, wołają:
- Patrzcie, niby biedny kraj, ale łodzie ratunkowe mają!!
A
ALA
LEMING TO TO ODMÓŻDŻONY OSOBNIK KTÓREGO HODOWLĘ ZAPOCZĄTKOWAŁA MICHNIKOWSZCZYZNA POPRZEZ PODAWANIE EMULSJI ZŁOŻONEJ Z PAPKI I POWYKRZYWIANYCH FAKTÓW. MISTRZOWIE KŁAMSTWA STWORZYLI WIRTUALNĄ RZECZYWISTOŚĆ W KTÓREJ PRZYSZŁY LEMING ZOSTAŁ ZWOLNIONY Z MYŚLENIA I PODLEGAŁ ZACHOWANIOM Z EKSPERYMENTU PAWŁOWA.. TO ONI I TYLKO ONI ODPOWIADAJĄ ZA TAKI STAN RZECZY
Dodaj ogłoszenie