Legenda o Niemcach co pod Ostrowcem węgiel wydobywali

Magdalena Jurkowska
O węglu, który w czasach II wojny światowej wydobywali Niemcy w Miłkowie koło Ostrowca krążą legendy. Kopalnia i pokłady węgla brunatnego rzeczywiście były. Dziś miejsce trudno znaleźć.

Wśród wielu surowców mineralnych występujących w okolicy Ostrowca Świętokrzyskiego takich jak piaskowce, rudy żelaza czy wapienie na szczególną uwagę zasługuje węgiel brunatny, który był wydobywany w Miłkowie przez Niemców w czasie II wojny światowej, a już na początku XIX wieku poszukiwany przez dziedzica dóbr ostrowieckich Jerzego Dobrzańskiego.

Miłkowską kopalnię węgla brunatnego pokazał nam Zdzisław Wielgus, ostrowczanin, wcześniej mieszkający w Miłkowie.
- W wojnę Niemcy uruchomili tu kopalnię i wydobywali węgiel – mówi Zdzisław Wielgus - Fundamenty po wyciągarkach ze sztolni powinny jeszcze gdzieś tu być, ale wszystko jest dziś zarośnięte. Kiedy byłem dzieckiem bawiliśmy się tu. Szyb już wtedy był zalany wodą. Lata temu mierzyłem jego głębokość ciężarkiem zamocowanym na sznurku. Wtedy opadał na dziesięć metrów. Teraz osiada na zamulonym dnie na głębokości zaledwie kilkudziesięciu centymetrów.

Mamy węgiel
Istnienie kopalni węgla w zadrzewionym i dziko porośniętym szarpiącą ubrania roślinnością jarze zdradza dziś jedynie obecność na niewielkim obszarze miału węglowego. Niełatwo drobne grudki dostrzec w wilgotnej, czarnej ziemi. Źródełko, z którego wypływa niewielki strumień, zwraca uwagę regularnością owalnego kształtu.

Istnienie w Miłkowie koło Ostrowca kopalni węgla nie jest tajemnicą dla regionalistów. Kopalnia, jako lokalna ciekawostka, była celem wypraw krajoznawczych, jakie organizował w to miejsce w 1990 roku Zbigniew Pękala, prezes Towarzystwa Przyjaciół Ziemi Ostrowieckiej. W jednej z takich wypraw uczestniczył Antoni Żak, który przygodę opisał potem na stronach magazynu krajoznawczego „Poznaj swój kraj”. Przewodnikiem był Jan Gajewski, w czasach II wojny światowej górnik w tej kopalni. Potwierdził, że kopalnia, żeby nie była kryjówką dla partyzantów, po wojnie została zalana.

- Oprócz gotówki, bardzo zresztą niewielkiej, dawali nam tak zwany „wybiór” czyli kartki na żywność, litr wódki, no i deputat – miał mówić cytowany przez Antoniego Żaka były górnik. - Z urobku Niemcy dawali górnikom kilkadziesiąt kilo węgla, czasem nawet ponad kwintal. Szyb wdzierał się w ścianę jaru prawie poziomo. Urobek transportowano na powierzchnię kolebami, za pomocą wciągarki elektrycznej. Prąd doprowadzano do kopalni od strony szosy opatowskiej.

Miał węgla, który pokrywa dziś teren dawnej kopalni, wysypywał się z wagoników. To tylko pozostałości złoża, które były bardzo niewielkie.

Jan Gajewski, cytowany w magazynie „Poznaj swój kraj” przez Antoniego Żaka opowiadał o pracy w podziemiach, że do węgla szło się schodami lekko w dół. Kopalnia była podzielona na cztery strefy wydobywcze, a na każdej strefie było po kilkanaście ścianek. Pod ziemią pracowało około setki ludzi, głównie mieszkańców Obręcznej, Miłkowa, Gromadzic. Przez osiem godzin pracy dawało się pozyskać od trzydziestu do pięćdziesięciu wózków węgla. Żyły węglowe kruszone były amonitem. Kruchość gruntu powodowała, że ludzi często zasypywało.

Niemcy to tylko epizod
Historie poszukiwań węgla w rejonie Miłkowa opisał w 1938 roku w „Monografii historycznej Kunowa nad Kamienną i jego okolicy” ksiądz Aleksander Bastrzykowski.

Pas czarnego węgla odsłoniła na zboczu góry wąwozu woda deszczowa podczas burzy w 1808 roku. Gospodarz dóbr ostrowieckich Jerzy Dobrzanski rozpoczął poszukiwania, które przerwała najpierw w 1809 roku wojna w Księstwie Warszawskim, później w 1812 roku Druga Wojna Polska czyli wyprawa Napoleona na Moskwę, w której zresztą udział wziął sam Dobrzański.

Poszukiwania znów stały się możliwe, gdy ministrem skarbu Królestwa Polskiego został Franciszek Ksawery Drucki-Lubecki, który za Staszicem za cel wziął sobie uprzemysłowienie ziemi ostrowieckiej. Jemu podlegała też Dyrekcja Górnicza. Jerzy Dobrzański wystąpił w 1925 roku o wykonanie badań geologicznych. Te inżynier Ebertowski wykonał w okolicach Zuchowa, w wąwozie pod wsią Bukowie, na górze Modrzejowskiej pomiędzy Szewną a Gromadzicami oraz w Miłkowie. Odkrywki nie przyniosły jednak zadowalających rezultatów. Niewielkie pokłady znaleziono, ale rentowność sztolni wyliczona została na pięć procent włożonego kapitału. Minister Lubecki zlecił jednak dalsze badania.

Inżynier Schmidt, który uruchamiał pierwsze kopalnie w Dąbrowie, po trwających trzy miesiące poszukiwaniach potwierdził nikłą zawartość złóż, nisko oceniając też wartość węgla i bardzo nisko opłacalność wydobycia. Dalsze poszukiwania zostały wtedy zaprzestane. Węgiel zaczęli wydobywać dopiero Niemcy, korzystając z taniej siły roboczej. Zbigniew Pękala zwraca uwagę, że próby wydobywania węgla rozpoczęły się w XIX wieku.

Zbigniew Pękala, regionalista: Wiek XIX był wielką inspiracją dla poszukiwań lepszych rodzajów paliw niż drewno. Nie można ciągnąć dziś myśli, że Niemcy węgiel wydobywali, a później zostało to zaniedbane. Ściana węgla na Śląsku ma po kilka metrów grubości. Tu było do 60 centymetrów grubości pokładu. Zostało to zarzucone ze względów gospodarczych.

Przygotuj swój turystyczny biznes na sezon

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie