Lechia Gdańsk - Radomiak 28.08.2021 r. Biało-zieloni zmiażdżyli rywala do przerwy, a potem podarowali mu punkt w prezencie ZDJĘCIA

Paweł Stankiewicz
Paweł Stankiewicz
Lechia Gdańsk - Radomiak
Lechia Gdańsk - Radomiak Fot. Jakub Steinborn
Udostępnij:
Lechia straciła pierwsze gole i punkty na stadionie Polsat Plus Arena Gdańsk. Biało-zieloni w meczu z Radomiakiem mieli rywala już na deskach, ale pozwolili mu się podnieść i wywieźć z Gdańska punkt.

Trener Piotr Stokowie dokonał zmian w składzie, których można było się spodziewać. Od początku na boisku pojawili się Michał Nalepa, Rafał Pietrzak i Łukasz Zwoliński, a na ławce rezerwowych usiedli Bartosz Kopacz, Conrado oraz Flavio Paixao. Portugalczyk dwa poprzednie mecze zaczął w podstawowym składzie, ale gola nie strzelił i przyszła kolej na Zwolińskiego.

CZYTAJ TAKŻE: PKO Ekstraklasa 2021/22 NA ŻYWO. Wyniki, tabela

Lechia natarła na rywali z takim animuszem, jakby chciała ich zmieść z boiska. Na bramkę beniaminka sunął atak za atakiem Za rozgrywanie wziął się środkowy obrońca Mario Maloca, bo to po jego podaniu znakomitą sytuację bramkową miał Łukasz Zwoliński, ale posłał futbolówkę obok bramki. „Zwolak” mógł otworzyć wynik meczu, ale wciąż o ile potrafi znaleźć się w sytuacji bramkowej, to ma problem z jej wykończeniem. Za to Maloca poczuł smykałkę do rozgrywania piłki, a tym razem zaliczył asystę, po bardzo dobrze dograł piłkę do Mateusza Żukowskiego, a ten huknął do siatki. Drugi gol dla biało-zielonych to także przytomne rozegranie piłki przez Jarosława Kubickiego, a Maciej Gajos trafił do siatki. Dla Żukowskiego i Gajosa to drugie trafienia w tym sezonie. Mateusz coraz lepiej czuje się jako prawy obrońca, a dzięki doświadczeniu gry w ataku, potrafi dobrze zachować się w polu karnym rywali. Strzelił pięknego gola i może mówić o wymarzonym wejściu w sezon. O Żukowskim dobre zdanie ma Jacek Magiera, trener Śląska Wrocław, który miał być zainteresowany pozyskaniem tego piłkarza przed sezonem, ale spotkał się z odpowiedzią odmowną.

Pierwsza połowa meczu była pod wyraźne dyktando biało-zielonych, którzy w pełni kontrolowali mecz. Szkoda tylko, że po zdobyciu drugiego gola nie byli już tak aktywni w grze ofensywnej. Radomiak próbował się odgryzać, ale Dusan Kuciak ani razu nie musiał interweniować. Była jeszcze kontrowersyjna sytuacja, w której bramkarz Radomiaka wyciął za polem karnym Ilkaya Durmusa, ale arbiter nie zauważył tam faulu. Wydaje się, że Filip Majchrowicz powinien zostać ukarany czerwoną kartką, ale tym absolutnie nie można tłumaczyć tego, co wydarzyło się w drugiej połowie tego spotkania.

Lechia wręcz zmiażdżyła rywala i nic nie wskazywało na to, że może mieć problem z wygraniem tego meczu. Druga połowa to jednak zupełnie inna historia, bo biało-zieloni zapomnieli wyjść na boisko. Radomiak poczynał sobie coraz śmielej, a gdańszczanie cofnęli się do defensywy i chcieli bronić wyniku. Taka taktyka musiała się zemścić, a jasnowidzem okazał się Dariusz Banasik, szkoleniowiec gości.

CZYTAJ TAKŻE: Tak prezentują się partnerki piłkarzy Lechii Gdańsk ZDJĘCIA

- Lechia to dobry zespół, ale do pokonania. Czy będę zadowolony z remisu? To zależy jak ułoży się mecz. Jeśli będziemy wygrywać 0:2, a skończy się 2:2, to na pewno nie. Jeśli będzie odwrotnie, to remis będzie dobrym wynikiem – mówił trener Radomiaka przed wyjazdem do Gdańska.

Te słowa okazały się prorocze, a szkoleniowiec beniaminka PKO Ekstraklasy może mieć powody do zadowolenia. Radomiak w ciągu pięciu minut doprowadził do wyrównania, bo najpierw do siatki trafił Luis Machado, a potem Karol Angielski z rzutu karnego po zagraniu piłki ręką przez Kubickiego. Pomocnik Lechii próbował wślizgiem obronić strzał, ale dostał w rękę. Nie mógł uniknąć tego zagrania, ale piłkarz robią paradę obronną bierze na siebie pełne ryzyko. Sędzia Tomasz Kwiatkowski puścił grę, ale po interwencji VAR obejrzał sytuację na monitorze i podyktował karnego. Później to Radomiak grał odważniej. Lechia obudziła się w końcówce, kiedy na boisku pojawił się Bassekou Diabate. Ożywił grę zespołu, był bliski strzelenia gola kiedy jego strzał został zablokowany, ale w końcowej akcji meczu – kiedy gospodarze wychodzili z kontrą – fatalnie podał do Conrado. Pomimo prób ofensywnych nie było już tyle jakości w grze biało-zielonych, którzy zbyt łatwo dali sobie strzelić gole i podarowali punkt Radomiakowi.

Pazdan, Sobiech, Furman i Quintana wracają do ekstraklasy. "To ciekawe nazwiska, które mówią coś kibicom. To magnesy na stadiony"

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie