Lawinowy wzrost upadków polskich przedsiębiorstw: Firmy produkują bezrobotnych

Marta Rakowska
Janusz Wójtowicz/Polskapresse
Od stycznia do końca sierpnia z rynku zniknęły 623 firmy. W tym samym czasie w ubiegłym roku było ich 507. To wzrost o ponad 23 proc. - podają analitycy firmy ubezpieczeniowej Euler Hermes.

Rosnąca liczba upadłości oznacza nie tylko zatory płatnicze i straty dostawców, ale także coraz większą liczbę bezrobotnych. Z oficjalnych danych przechowywanych w sądach i bazach informacji gospodarczych wynika, że firmy, które splajtowały w sierpniu, zatrudniały około 7,7 tys. osób. W lipcu było to 2,8 tys. Zwolnionych z pracy może być jeszcze więcej, bo w porównaniu do innych danych finansowych te o zatrudnieniu są aktualizowane bardzo rzadko. Eksperci Euler Hermes szacują, że liczba zatrudnionych w firmach, które zbankrutowały w ostatnim miesiącu, mogła być wyższa o 20-30 proc.

- W pesymistycznym scenariuszu miejsc pracy, które znikają wraz z upadającymi firmami, mogło być nawet o 100 proc. więcej niż wspomniane tylko dla sierpnia 7,7 tys. Wynika to z tego, iż w statystykach upadłości dominują firmy budowlane, które w związku z ostatnimi pracami infrastrukturalnymi znacznie zwiększyły zatrudnienie - tłumaczy Tomasz Starus z Euler Hermes.

Zwraca uwagę, że zwolnienia w upadłych firmach wywołują prawdziwą lawinę bezrobotnych. - Pracę tracą bowiem nie tylko całe dotychczasowe załogi przedsiębiorstw, ale w sposób niekiedy dosyć spektakularny pociąga to za sobą problemy lokalnych firm usługowych i handlowych. W ten sposób powiększa się liczba osób, które dotyka upadłość - mówi.

Wśród 10 największych bankructw w sierpniu aż sześć dotyczyło branży budowlanej. Analitycy wskazują, że problemy budowlanki pogłębia dodatkowo stosowanie zasady odpowiedzialności zbiorowej. - Trzeba oczywiście zachować ostrożność, na bieżąco prześwietlać kontrahentów i stosować dodatkowe zabezpieczenia, ale jednocześnie indywidualnie i racjonalnie traktować firmy budowlane, nie skreślać ich automatycznie - mówi Grzegorz Kwieciński z Euler Hermes.

Problemy z płynnością głównych wykonawców inwestycji drogowych dotykają także podwykonawców, ale to nie firmy wyspecjalizowane w budowie dróg i autostrad pojawiają się najczęściej w statystyce upadłości. W sierpniu upadły cztery takie firmy, podczas gdy bankructw firm wyspecjalizowanych w pracach takich jak wykonywanie instalacji wodno-kanalizacyjnych, elektrycznych, zakładaniu izolacji termicznych, dźwiękowych, wibracyjnych itp. było dziewięć.

Największa ogłoszona w sierpniu upadłość dotyczyła jednak nie firmy budowlanej, ale handlowej sieci delikatesów Bomi. Z rynku znikają też mniejsze sklepy czy sieci detaliczne - i to w tempie o 60 proc. większym niż w ubiegłym roku.

Od początku roku upadłość ogłosiły aż 623 polskie firmy. Tylko w sierpniu było ich 76

W liczbie bankructw przodują województwa najbardziej uprzemysłowione. Najwięcej od początku roku było ich na Mazowszu, bo 144. Na drugim w kolejności Dolnym Śląsku - 79, na Śląsku - 65.

Zdecydowanie lepiej radzą sobą województwa mniej uprzemysłowione i nastawione na rynek lokalny. W opolskim upadało tylko osiem firm, tyle samo, ile w sierpniu ubiegłego roku. W lubuskim dziewięć, a w świętokrzyskim 12.

Eksperci podkreślają jednak, że ilość nie zawsze oddaje ich wagę i wpływ na lokalną gospodarkę. - Jest to widoczne zwłaszcza w regionach takich jak województwo podkarpackie, gdzie upadłość producenta sprzętu transportowego, który zatrudnia tysiąc osób, będzie bardziej bolesna niż podobne bankructwa w regionach bardziej uprzemysłowionych jak Śląsk czy Mazowsze, gdzie liczba firm, a więc i rynek pracy są większe - mówi Tomasz Starus.

Ćwiczenia WOT w pasie przygranicznym z Białorusią

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

R
Rezus Chytrus
ludzie za bardzo zaufali inwestycjom "rządowym", przeinwestowali i tu jest problem. zaciąganie kredytów, zatrudnianie coraz większej liczby pracowników żeby sprostać warunkom przetargów, nowe maszyny lub ich leasingowanie, do tego "sztucznie drożejące" materiały budowlane, które powodują nieopłacalność inwestycji w połowie jej realizacji i koło się zamyka. a do tego pseudo "kryzys", którego tak naprawdę nie ma ale banki i spekulanci na tych informacja zarabiają krocie... a zwykli ludzie na tym najbardziej cierpią.
i
inga
na szczęście ja sobie jakoś radzę.szukam tylko teraz dobrego, darmowego konta,z dostępem online i dodatkowymi usługami. jakaś fajna oferta na rynku?
A
Administrator
To jest wątek dotyczący artykułu Lawinowy wzrost upadków polskich przedsiębiorstw: Firmy produkują bezrobotnych
B
Bo nic nie ma
Taka jest prawda.
Dodaj ogłoszenie