reklama

Łatwe i trudne obietnice wyborcze

Grzegorz SkowronZaktualizowano 
Lista inwestycji, które przed każdymi wyborami stają się listą obietnic kandydatów, prawie nie zmienia się od lat.

Kolejne rządy budują autostrady i drogi ekspresowe oraz przebudowywują linie kolejowe - ciągle te same szlaki komunikacyjne. I można się zakładać o duże pieniądze, że składane w tej kampanii wyborczej deklaracje w większości przypadków będą aktualne także za cztery lata.

Dlaczego? Powodów jest kilka.

Po pierwsze kandydaci zawsze obiecują więcej niż da się zrealizować.

Po drugie - wyborcy też chcą słyszeć, że jakaś droga będzie gotowa, a nie - że trzeba najpierw przygotować inwestycję, co może potrwać kilka lat.

Po trzecie deklaracje polityków odbiegają od realnych możliwości urzędników, instytucji państwowych i firm wykonawczych.

I wreszcie po czwarte - podczas przygotowań pojawiają się błędy i inne okoliczności (np. protesty), które znacząco opóźniają termin wbicia pierwszej i ostatniej łopaty na placu budowy.

Są obietnice, których realizacja stanowi wyzwanie dla polityków. Łatwo rozdaje się pieniądze, ale dużo trudniej jest rozwiązać problemy w służbie zdrowia, nadgonić brak mieszkań czy budować wspomniane już drogi i tory kolejowe. I wygląda na to, że politycy, nie tylko obecnie rządzącej ekipy, ale i kilku poprzednich, nie mają pomysłu, cierpliwości i umiejętności rozwiązywania takich poważnych problemów.

Ale też nie muszą wykazywać się takimi umiejętnościami, bo większość wyborców woli obietnice, których skutki szybko odczują i nie zastanawia się nad ich dalekosiężnymi skutkami. Tak samo jak większość nie zwraca uwagi na to, że wprawdzie przybywa im pieniędzy w portfelu, ale i problemów w życiu codziennym, więc i gotówka szybciej z tego samego portfela wypływa.

Ciągle wierzymy w proste recepty, które okazują się nieskuteczne. Co cztery lata dajemy się nabierać na to samo.

Czytaj także

FLESZ: Elektryczne samoloty nadlatują.

Wideo

Materiał oryginalny: Łatwe i trudne obietnice wyborcze - Dziennik Polski

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 2

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

nie wiadomo po co solidarni bohaterowie tak ciężko harują i wymyślają coraz bardziej świetlaną przyszłość dla plebsu. przecież naród 30 lat temu oddając bez szemrania cały swój majątek jaki wypracował w PRL a transformacją miał być sprawiedliwie podzielony, dając się wywalić w niemal 100% na bruk by solidarni mogli znisczyć państwowe miejsca pracy a naród musiał za grosze harować na bandytów którym rozdano Polskę, całkowitą ciszę o zwrot majątku i ukaraniu solidarnych którzy z naruszeniem prawa i Konstytycji (zdrada) oraz mafiozów którzy przejęli majątek dzięki czemu dziś stać ich na imperia medialne, zamki, pałace, dzięki temu wszystkiemu naród dał zielone światło solidarnym zdrajcom na róbta co chceta i niepotrzebne są suwerenowi wymyślane wodotryski. ON, PRAWDZIWIE WOLNY DZIŚ SUWEREN JEST WDZIĘCZNY BEZGRANICZNIE SWOJEJ JEDYNEJ WŁADZY ZA CH... D... I KUPĘ W TEORETYCZNYM PAŃSTWIE,

G
Gość

Ciekawa jestem kogo?? oprócz Schetyny i Brejzy musi schować Po aby jeszcze bardziej nabrać swoich potencjalnych wyborców.

Dodaj ogłoszenie