"Kwiatku"! Bądź drugim Saganem!

Tomasz Jaroński
Tomasz Jaroński
Tomasz Jaroński Fot. archiwum
Peter Sagan, Słowacja, rocznik 1990, dziś już gwiazda światowego kolarstwa. Michał Kwiatkowski, Polska, rocznik 1990, puka do drzwi wielkiej kariery. Kilka lat temu rywalizowali w gronie juniorów, z różnym skutkiem, ale na ogół górą był Michał. Słowak wystrzelił wcześniej. Trafił do grupy Liquigas, która postanowiła wcześniej wykorzystać niesamowity talent kolarza. Peter wygrywa w Hiszpanii, Włoszech, Kalifornii, Szwajcarii, a teraz na Tour de France.

"Kwiatek" jest prowadzony w grupie Omega Pharma spokojniej przez cenionego na całym świecie menedżera Patricka Lefevere'a. Tour de Pologne miał być pierwszym wyścigiem w karierze torunianina, w którym idzie na całość, w którym daje z siebie wszystko. Scenariusz 69. Tour de Pologne układał się kolorowo, w kolorze żółtym zresztą. Kwiatkowski wywalczył koszulkę lidera i był blisko historycznego sukcesu - wygrania przez Polaka wyścigu z prestiżowej serii World Tour.

Jednak w niedzielę w Bukowinie Tatrzańskiej okazało się, że swój wyścig życia jedzie także Moreno Moser, Włochy, rocznik też 1990. Włoch był pierwszy, Polak - trzeci. Przed finałowym płaskim etapem nasz talent przegrywa pięć sekund do Włocha. I teraz analogia do Sagana. Przed rokiem po etapie do Bukowiny Słowak przegrywał z Irlandczykiem Danielem Martinem o sześć sekund. I co? Sagan wygrał premię na Rynku Starym w Krakowie i był drugi na mecie na Błoniach. Sekundy straty zostały odrobione!

"Kwiatku", idź w ślady Petera! Bądź drugim Saganem! Premie masz w Wieliczce, w cieniu kościoła Mariackiego, a na mecie czekają jeszcze większe bonifikaty. A później, jak Sagan, igrzyska olimpijskie i Tour de France.

Przedostatni etap Tour de Pologne dostarczył niesamowitych emocji. Ktoś powiedział, że ostatnia godzina niedzielnego etapu była ciekawsza niż dwa tygodnie Tour de France. Racja. Relacji w Eurosporcie nie ubarwiano tym razem wywiadami i dekoracjami z Francji, choć tam rozrzucono coś (pinezki?) na drogę i było multum defektów. Jeszcze raz się okazało, że piekielny podjazd pod Gliczarów Górny jest wspaniałym faktorem dla klasyfikacji generalnej Tour de Pologne. Nie mamy Alp i Pirenejów, u nas nie decydują minuty, ale sekundy... Kto wie, czy przez to walka nie jest jeszcze ciekawsza?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie