Kwaśniewski nie o ślubie, Palikot o przełomie... Przegląd politycznej blogosfery

Anita Czupryn
Bartek Syta/Polskapresse
Kwaśniewski nie o ślubie, a o polityce, Palikot o przełomie w swojej partii, Czarnecki o rządach na opak, a Libicki o Gowinie. Polityczną blogosferę przegląda Anita Czupryn.

Towarzyskie wydarzenie roku, czyli ślub Oli Kwaśniewskiej za nami i czas wrócić do realnego życia. Aleksander Kwaśniewski wraca więc do polityki. W notce zatytułowanej "Nie o ślubie, o polityce" poddaje analizie nastroje w polskiej rzeczywistości. Według niego mamy do czynienia z rosnącym znużeniem, zmęczeniem i rozczarowaniem rządem. Istnieje przekonanie, że rząd nie ma wizji, nie proponuje dalekosiężnych rozwiązań, a w codziennym zarządzaniu jest mało efektywny. Były prezydent wróży z tego, że sondaże dla rządu, premiera i PO będą się obniżać. A rozczarowany Polak, przyciśnięty do muru pytaniem, kogo by widział w roli premiera, nie potrafi znaleźć odpowiedzi. Ani Kaczyński, ani Ziobro, ani Miller, ani Palikot - brak alternatywy to dziś siła Platformy - dowodzi Aleksander Kwaśniewski. I nie jest to dobry moment na kolejne otwarcie, dla kolejnego expose Donalda Tuska. Rząd jest obity i pokiereszowany: taśmy PSL, afera Amber Gold, słaby wynik na Euro i na Olimpiadzie, w końcu zalany tunel na Wisłostradzie. To wszystko wskazuje, że Platformę toczy dziś proces zużywania się. Jak tu ogłaszać wyrzeczenia, cięcia i oszczędności? Zdaniem Aleksandra Kwaśniewskiego, expose Tuska powinno zawierać dwa główne nurty. Po pierwsze, jak radzić sobie z kryzysem, zwiększonym bezrobociem. Premier Tusk powinien przedstawić program, jak temu przeciwdziałać. Po drugie, premier musi pokazać, że umie sobie radzić i w małych dramatach, drobnych sprawach. Że ma dobrych ministrów, a jeśli nie dają sobie rady, to ich wymienia. Powinien pokazać determinację. Ale i te zabiegi nie sprawią, że zaufanie do rządu skoczy w górę, a społeczne nastroje się zmienią. Zaufanie Polaków powoli odbudują kolejne działania, gdyż siłą Tuska jest to, że alternatywa wobec niego jest mizerna. Nawet Grzegorz Schetyna nie ma dziś takiej pozycji, aby mówić o nim, że mógłby być akceptowanym społecznie następcą premiera.

O słabości polskiej polityki pisze też Janusz Palikot. I wymienia: "Puls Biznesu" opublikował listę ponad 400 działaczy PSL, którzy zajmują wysokie stanowiska w spółkach Skarbu Państwa. Premier powinien odwołać tych ludzi, ale tego nie robi. Jest za słaby! - grzmi Janusz Palikot. I kolejna rzecz: wybitni ludzie domagają się dymisji ministra Gowina za ręczne sterowanie sądem w Gdańsku, za słowną nonszalancję, za brak kompetencji. Ale Gowin do dymisji się nie poddaje. Jest zbyt słaby - wytyka Palikot. I podaje następny przykład: PiS zorganizowało dyskusję nad kilka sloganami z jednej kartki papieru. Poważni ludzie uwierzyli prezesowi Kaczyńskiemu, że chodzi mu o coś więcej niż Smoleńsk, powrót do rządzenia, polityczną zemstę, rządzenie służbami i ręczne sterowanie prokuraturą. Poważni ludzie, zdaniem Palikota, są za słabi, aby odmówić Kaczyńskiemu. No, ale lider Ruchu Palikota widzi też optymistyczną stronę: ten czarny poniedziałek, to nagromadzenie absurdów, zrodzi coś nowego w polskiej polityce. Cóż to może być? Realna zmiana w polityce, jaką ogłosił Palikot dzień wcześniej na swoim blogu. Zmiana dotyczy oczywiście jego ugrupowania. Po pierwsze Ruch Palikota wprowadził "suwak" i parytet we władzach partii na wszystkich poziomach.To oznacza kilka tysięcy kobiet w polityce więcej - w entuzjastycznym stylu pisze Palikot. I na tym nie koniec nowości. Ruch Palikota rozpoczął proces budowania partii w internetowej sieci. Wszystkie zjazdy, kongresy, posiedzenia, wstąpienia i wystąpienia będą odbywać się przez internet. I to różni Ruch Palikota od innych partii, bo żadna inna w kraju tak nie funkcjonuje.

Ministra Sprawiedliwości Jarosława Gowina bierze w obronę senator PO Jan Filip Libicki, pisząc, że choć Gowin stracił u ekspertów, to zyskał u szerokiej opinii publicznej. "Afera nosowa" wyszła Gowinowi na plus - uważa Libicki, w taki sposób określając burzę po wypowiedzi ministra o tym, że ma w nosie literę przepisów, bo ważny jest duch prawa.
Libicki przyznaje, że wypowiedź Jarosława Gowina była niezręczna i dobrze, że za tę niezręczność przeprosił. Ale szum, jaki się po tym podniósł, tylko się ministrowi przysłużył. Opinia publiczna niewiele rozumie ze skomplikowanych wywodów specjalistów, ale za to świetnie dostrzega ułomności systemu sprawiedliwości, bo też i odczuwa je na własnej skórze: przewlekłość postępowań, niezdrowe prawnicze relacje towarzyskie. Stanowisko Jarosława Gowina jest dla opinii publicznej dowodem na jego determinację i bezkompromisowość. Libicki zwraca też uwagę, że PiS zdaje się błędnie dostrzegać dla siebie szansę w tej sytuacji. Ani nie przyciągnie Gowina na swoją stronę, ani nie poróżni go głębiej z Platformą. Bo przy całym ekshumacyjnym bólu rodzin ofiar tragedii smoleńskiej, czy ktoś jest w stanie wyobrazić sobie Jarosława Gowina szarpiącego się i przepychającego z policją na cmentarzu? - retorycznie pyta Libicki.

Do ekshumacji zwłok śp. Anny Walentynowicz odnosi się też Ryszard Czarnecki. Pisze: "Krzyczą - wiadomo kto: ci, co zawsze...- że to skandal, że posłowie PiS uczestniczyli w ekshumacji zwłok śp. Anny Walentynowicz, które okazały się, że nie są Jej zwłokami!" Zdaniem europosła PiS skandalem jest to, że ciała zamieniono, choć ówczesna minister zdrowia, nieprzypadkowo awansowana teraz na Marszałek Sejmu piała, że rosyjscy specjaliści wykonali wielką robotę i wszystko pod tym względem było O.K. Skandalem jest też według niego to, że znowu zamiast w kontekście zaniechań rządu PO w sprawie tragedii smoleńskiej mówić o ewidentnej winie PO, mówi się o ... winie PiS. Z jednej strony to żenujące, ale z drugiej tego można się było spodziewać po ludziach, którzy w mediach odwracają kota ogonem i to nie tylko w sprawach Smoleńska - komentuje Ryszard Czarnecki. Podkreśla, że kolejny raz winne są ofiary, za to niewinni bandyci z Pruszkowa, bohaterowie afery hazardowej czy ci, którzy tak wiele zrobili, aby nie ujawnić prawdy o 10 kwietnia 2010. W sprawach korupcji winowajcami są Mariusz Kamiński i Tomasz Kaczmarek, którzy nie chcieli spokojnie patrzeć na przekręty. A to wszystko pokazuje, że w Polsce Tuska wszystko jest na opak: z bohaterów robi się antybohaterów, a bandyci spacerują po wolności i robią świetne interesy.

Anita Czupryn

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie