Kwaśniewski: Kurski i Ziobro nie chcą być kustoszami w mauzoleum Jarosława

RedakcjaZaktualizowano 
Aleksander Kwaśniewski
Aleksander Kwaśniewski Wojciech Barczyński/Polskapresse
- Ani Ziobro, ani Kurski, ani Hofman nie wiążą swojej przyszłości z tym, że będą kustoszami mauzoleum Jarosława. Prawdopodobnie dojdzie tam do przesilenia, a oni poszukają nowej drogi. Mają poważny kłopot, z którym muszą sobie poradzić - mówi Aleksander Kwaśniewskim, były prezydent RP, w rozmowie z Dorotą Kowalską i Barbarą Dziedzic.

* O. Rydzyk przejmuje PiS. Redemptorysta chce dla swoich ludzi połowy 'jedynek' na listach wyborczych PiS
* Palikot: Poncyljusz i Kluzik chcieli obalić Kaczyńskiego i zdemontować PiS

Panie Prezydencie, publikacje WikiLeaks zaszkodzą stosunkom polsko-amerykańskim?
To szkodzi przede wszystkim USA. Mocarstwo, które niszczy elementarne zasady współpracy dyplomatycznej, wywiadowczej, to dla nich wielki kłopot i wniosek: w XXI wieku przy nowych technikach i technologiach stare formy komunikacji są skończone. Można więc ogłosić: nie ma tajemnic i jak w amerykańskim filmie: "wszystko, co Pan/Pani teraz powie, może być wykorzystane przeciwko Panu/Pani". Bardzo ważna lekcja!

Czy w tych publikacjach może się znaleźć coś, czego Pan albo polska dyplomacja za Pana prezydentury mogłaby się obawiać?
Nie wiem. Świat tajnych notatek miał bardzo wąskie grono autorów i czytelników. Przez to swoboda wypowiedzi była duża, ale czy wartość informacyjna była wyższa. Wątpię!

Co Pan sobie myśli, obserwując poziom debaty publicznej: "Fajnie, że jestem ponad to"?
Mam nieco punktowy obraz tego, co się w Polsce dzieje. Kiedy po konferencji międzynarodowej poświęconej kryzysowi finansowemu albo znaczeniu przepływów migracyjnych w Europie przyjeżdżam do Polski, a główną wiadomością dnia jest pani Kluzik-Rostkowska, pan Palikot albo to, co powiedział Kaczyński o fryzurze Kamińskiego, to się martwię. I myślę sobie, że albo Polska jest tak szczęśliwym krajem, że możemy się zajmować duperelami, albo jest to rodzaj pewnego, mówiąc delikatnie, regresu intelektualnego, bo rzeczywiście żadnych poważnych rozmów dotyczących istoty spraw nie ma. W tym sensie cieszę się z zaproszenia na posiedzenie Rady Bezpieczeństwa Narodowego.

Uważa Pan, że zaproszenie generała Wojciecha Jaruzelskiego na posiedzenie Rady Bezpieczeństwa Narodowego było dobrym pomysłem?
To ważny i dobry pomysł. Prezydent Komorowski zaproponował kulturę polityczną, która jest rzadko spotykana nawet w demokracjach bardziej zaawansowanych niż Polska. Uczynił bardzo istotny krok w budowaniu sensownej, nie codziennej, ale odświętnej kultury politycznej.

Krytycy tego pomysłu twierdzą jednak, że Bronisław Komorowski tym zaproszeniem legitymizuje to, co się z generałem Jaruzelskim Polakom kojarzy, np. stan wojenny.
Gdyby pójść tym tropem, prezydent musiałby się zachowywać jak IPN. Bronisław Komorowski przyjął formułę, zgodnie z którą zaprosił wszystkich prezydentów III Rzeczypospolitej, czyli tych, którzy od początku polskiej demokracji brali udział w przemianach. Generał Jaruzelski został wybrany po wyborach czerwcowych, wspierał rząd Tadeusza Mazowieckiego, ustąpił, kiedy pojawił się wniosek o zorganizowanie powszechnych wyborów, które wygrał Lech Wałęsa. Nie widzę żadnego powodu, niezależnie od jego przeszłości, żeby go z tego grona wykluczać. Jeżeli uznalibyśmy, że III RP zaczyna się w momencie wyboru Lecha Wałęsy, to unieważnilibyśmy rząd Tadeusza Mazowieckiego, Leszka Balcerowicza, co jest po prostu bez sensu. Z punktu widzenia rehabilitowania Jaruzelskiego za to, co jest kontrowersyjne w opinii publicznej, Komorowski nie zrobił nic. Wszystkie sporne kwestie takimi pozostają. Ale w sensie budowania kultury politycznej zrobił wiele. Byłem na tym spotkaniu i mogę powiedzieć, że było niezwykle potrzebne i merytoryczne.

W Polsce wyrazistych polityków jest od jasnej cholery. Niestety, brakuje tych kompetentnych

* Poncyljusz: Ziobro chciał być kandydatem PiS na prezydenta
* Gowin: Ziobro i Kurski chcą unicestwić Kaczyńskiego. Za rok PiS się rozpadnie
Co dokładnie poradzili państwo prezydentowi w sprawie wizyty Miedwiediewa i do jakich doszliście wniosków?
Ostatnia podobna wizyta miała miejsce w 2002 roku, kiedy Putin przyjechał do mnie i rozmawialiśmy w Poznaniu. Dlatego ta wizyta powinna być przede wszystkim wychylona ku przyszłości. Powinna decydować o tym, co robimy dalej. W sprawie Katynia jest okazja, aby temat ostatecznie zamknąć, bo rezolucja, jaką podjęła Duma, to zdecydowany krok naprzód w tym kierunku. Teraz trzeba się zastanowić, jak utrzymać dialog polityczny między Polską a Rosją, jakie powinny się odbywać wizyty, co powinniśmy zrobić dla spraw politycznych, kulturalnych. Jak powinniśmy budować politykę Unii Europejskiej wobec Rosji czy jak powinniśmy się włączyć do budowania procesu modernizacji w Rosji. Tematów dotykających polsko-rosyjskiego zbliżenia jest sporo, podobnie jak sporo jest rozbieżności. Nie uzyskamy przecież łatwo zgodności w sprawach energetycznych, w polityce w stosunku do Ukrainy ani w sprawach choćby tego, co dzieje się w obwodzie kaliningradzkim. Istnieje lista rozbieżności, trzeba o niej mówić otwarcie, ale sam fakt, że będą takie rozmowy, a później kolejne, jest bardzo ważny. Największą słabością w polityce polsko-rosyjskiej w ostatnich latach był brak kontaktów.

A jak Pan w ogóle ocenia te kilka miesięcy prezydentury Bronisława Komorowskiego?
Bronisław Komorowski miał trudny start ze względu na kwestię krzyża na Krakowskim Przedmieściu, nastroje, na nieuznawanie jego wyboru przez opozycję i jej lidera. Myślę, że te wydarzenia trochę zaciążyły na pierwszych tygodniach prezydentury w sensie psychicznym. Za długo trwało składanie kancelarii i wyprowadzenie krzyża spod Pałacu Prezydenckiego. Ale patrząc na działania prezydenta w tej chwili: sytuacja i kalendarz mu sprzyjają. W ciągu ostatnich tygodni musiał się przygotować do uczestnictwa w szczycie natowskim. Tam po raz pierwszy spotkał się z tak wielką liczbą przywódców światowych, więc został rzucony na głęboką wodę. Wyniki szczytu są korzystne. Wrócił w pełnym przekonaniu, że interesy polskie zostały przedstawione, zagwarantowane i zrozumiane. Teraz Komorowski ma spotkanie z Miedwiediewem, za chwilę z Obamą, w międzyczasie przyjeżdża prezydent Niemiec Wulff. Część budowania jego pozycji jako aktywnego uczestnika polityki międzynarodowej już ma miejsce i to jest dobre. Pytanie, jakie będą relacje Bronisława Komorowskiego z rządem. Na razie jest wobec niego nadmiernie spolegliwy. Osobiście nie podpisałbym ustawy o dopalaczach, tylko skierowałbym ją Trybunału.

Głównym zarzutem kierowanym pod adresem Bronisława Komorowskiego jest to, że jest prezydentem bezbarwnym, mało charyzmatycznym. Pan się z tymi zarzutami zgadza?
Bronisław Komorowski ma prawie 60 lat, więc jego charakter już się ukształtował. Nie sądzę, aby mógł być prezydentem, u którego nagle odnajdziemy jakieś cechy rewolucjonisty albo strasznego egoisty czy narcyza. Tym, co jest pozytywne w prezydencie Komorowskim, jest jego stabilność psychiczna i duża przewidywalność. Nie zmienia to faktu, że na jego biurku pojawi się wiele kwestii, które będą trudne, inaczej oceniane przez jego środowisko polityczne, inaczej przez inne. Wtedy będzie musiał wykazać się niezależnością poglądów. W moim przekonaniu to, że ma gotowość do działania według własnego przekonania, pokazała chociażby RBN. Sądzę, że gdyby przeprowadzić sondaż w Platformie Obywatelskiej, czy generał Jaruzelski ma w tym spotkaniu uczestniczyć, większość powiedziałaby, że nie.
Premier był ponoć bardzo niezadowolony z faktu zaproszenia gen. Jaruzelskiego.
To tym bardziej dobrze to świadczy o prezydencie.

Kto, Pana zdaniem, wygrał wybory samorządowe, bo wszystkie partie odtrąbiły swoje zwycięstwo?
Jestem człowiekiem, który przez wiele lat był związany ze sportem. Na pytanie, kto wygrał, odpowiedź jest prosta: wygrała Platforma Obywatelska, bo zajęła pierwsze miejsce. Natomiast oczywiście jest pytanie o to, jak interpretować wyniki tych wyborów. Mówiąc szczerze, nie ma ani jednej partii, która ma powód do proklamowania klęski. Najciekawsze jest natomiast właśnie rozpatrzenie tych sukcesów z istotnym "ale". W przypadku Platformy Obywatelskiej, zwycięzcy tych wyborów, "ale" wygląda następująco: ten wynik jest poniżej tego wszystkiego, co pokazywały sondaże i poniżej wyniku z kampanii parlamentarnej. Można powiedzieć, że Platforma utrzymuje pozycję lidera, natomiast nie jest to liderowanie całkowicie niezagrożone.

Bardzo często kandydaci Platformy przegrywali z kandydatami niezależnymi. Jak Pan sądzi, skąd bierze się fenomen komitetów niezależnych? Ludzie mają dość polityki?
Cała reforma samorządowa w Polsce jest ogromnym sukcesem. A nasze przekonanie w momencie budowania reformy samorządowej polegało właśnie na tym, że samorząd będzie tworzony poprzez stowarzyszenia lokalne, obywatelskie. To w dużej mierze w pewnych miejscach się udało i trwa. Później, w związku ze stabilizowaniem się sceny politycznej w Polsce, partie zaczęły komitety obywatelskie wypłukiwać, zjadać. Ale nie wszędzie. Sukces komitetów obywatelskich jest najczęściej oparty o silną indywidualność lidera i ludzi, którzy go otaczają, bo pozycja takich samorządowców jak Dutkiewicz we Wrocławiu, Szczurek w Gdyni, Ferenc w Rzeszowie jest niekwestionowana. Ale wracając do wyników wyborów samorządowych, "ale" dla Platformy polega także na tym, że PO wzięła na siebie całą odpowiedzialność władzy, którą będzie musiała unieść. Za rok Platforma nie będzie mogła mówić, że czegoś nie zrobiła, bo prezydent był zły czy opozycja nie taka. Przyjdzie czas rozliczeń.

Politycy Platformy mówią: "Trudno wprowadzać reformy w roku wyborczym. Za reformy trzeba wziąć odpowiedzialność, a jak przegramy wybory parlamentarne? Poczekamy, wygramy je i wtedy zaczniemy reformować".
To czysty cynizm.

"Ale" wyborcze dla PiS.
"Ale" PiS jest najpoważniejsze. Bo PiS, choć rzeczywiście można powiedzieć, że w stosunku do tego, co tam się dzieje, zyskał wynik nie najgorszy, to jest to jednak wynik słabszy niż cztery lata temu i dużo gorszy niż ten w wyborach prezydenckich. PiS traci głosy i będzie się coraz bardziej zamykał w gronie swoich wyznawców.

* Poncyljusz: Ziobro chciał być kandydatem PiS na prezydenta
* Gowin: Ziobro i Kurski chcą unicestwić Kaczyńskiego. Za rok PiS się rozpadnie
Obiera kierunek LPR?
Uważam, że w przypadku PiS mamy do czynienia z dwoma zjawiskami. Z jednej strony: 20 proc. ludzi uznaje argumenty i racje Kaczyńskiego. Z drugiej, czuje niezwykłą więź z Kaczyńskim. Ci ludzie niezależnie od tego, co się mówi i dzieje, są gotowi głosować na prezesa PiS. Ufają mu i wierzą. To prawdopodobnie wystarczy, by być jeszcze parę lat w parlamencie, ale to na pewno nie wystarczy, żeby przejąć władzę.

I uważa Pan, że młodzi, ambitni politycy PiS: Jacek Kurski, Zbigniew Ziobro, będą chcieli do końca życia pozostawać w opozycji?
Myślę, że nie. Ani Ziobro, ani Kurski, ani Hofman nie wiążą swojej przyszłości z tym, że będą kustoszami mauzoleum Jarosława. Prawdopodobnie dojdzie tam do przesilenia, a oni poszukają nowej drogi. Mają poważny kłopot, z którym muszą sobie poradzić.

Jakie szanse daje Pan Joannie Kluzik-Rostkowskiej i jej nowemu klubowi?
Odpowiem tak: PSL może się cieszyć z wyniku, ale pierwsze "ale" jest takie, że część ludzi, która by głosowała na PiS, zagłosowała w tej chwili na PSL. Szczególnie w mniejszych, prowincjonalnych ośrodkach. Tok myślenia tych wyborców jest taki: "PiS się rozpada, na Platformę, na tych bandytów, nigdy nie zagłosuję, na komunistów tym bardziej". Pozostaje swojski PSL. Więc PSL ma w tej chwili kilka procent, które mogą być głosami Kluzik-Rostkowskiej, trochę tych głosów jej klub może znaleźć wśród wyborców Platformy. Kolejny atut, który posiada to ugrupowanie, to fakt, że jego założyciele znają się na robocie partyjnej. To są kobiety, które wiedzą, jak się robi politykę i tworzy partie.

Zdołają utworzyć struktury w terenie?
To może się udać. Proszę pamiętać, że te panie tworzyły i były szefami kampanii wyborczej. A kampania prezydencka w sposób nieuchronny daje kontakt z 42 okręgami wyborczymi. Program właściwie mają: to program centroprawicowy. Jednak wielkim minusem tego ugrupowania jest wiarygodność, bo wszyscy ci ludzie brali udział w IV RP i żyrowali najbardziej szalone pomysły Kaczyńskiego. Jeszcze gorsze jest to, że brali udział w najbardziej farbowanej kampanii prezydenckiej.

Obydwie panie tłumaczą, że wierzyły w przemianę Jarosława Kaczyńskiego.
Więc trzeba było używać środków farmakologicznych o dłuższym okresie działania. Jakkolwiek by było, problem wiarygodności tego ugrupowania pozostanie. Ale ruch Kluzik-Rostkowskiej ma szansę. To nie będzie dzisiaj ruch, który odbierze większą liczbę głosów PiS, bo to niemożliwe.

A wynik lewicy?
Jeśli chodzi o SLD, jest procentowo więcej, niż było w wyborach prezydenckich, jednak zaledwie o półtora procent więcej. Wnioski? Do aktywności, którą SLD dziś przejawia, trzeba dodać jeszcze elementy silne programowo i postaci, które je przedstawią. Natomiast największym "ale" dla SLD jest pozycja PSL, bo jego wynik z punktu widzenia psychologicznego jest dla Sojuszu trudny. Po wyborach Platforma, chcąc nie chcąc, musi zaproponować ludowcom koalicję. Ale nie wykluczam koalicji PSL-SLD-PO.

* Poncyljusz: Ziobro chciał być kandydatem PiS na prezydenta
* Gowin: Ziobro i Kurski chcą unicestwić Kaczyńskiego. Za rok PiS się rozpadnie
Panie Prezydencie, jest Pan człowiekiem lewicy. Politolodzy mówią, że o ile nie ma miejsca po prawej stronie sceny politycznej, to po lewej jest - na silną, mocną lewicę. Ale jej nie ma. Jedni mówią o braku charyzmatycznego przywódcy, inni o problemie z wartościami, jeszcze inni o złym programie. Czego brakuje lewicy?
Gdyby w Europie lewica odgrywała dużą rolę, a w Polsce była zepchnięta na bok, można byłoby się zastanawiać. Ale lewica płaci cenę za swój mariaż z liberalizmem i koncepcję trzeciej drogi, co w moim przekonaniu było bardzo dobrą decyzją w tym czasie. My z punktu widzenia lewicy być może nagrzeszyliśmy, bo zmniejszyliśmy jej identyfikację, wyrazistość, ale z punktu widzenia gospodarki, państwa i Europy zrobiliśmy dobry uczynek. Tak to jest, że płaci się cenę wewnętrzną. Teraz lewica, moim zdaniem, musi budować swoją wyrazistość w kilku dziedzinach. Pierwszą z nich jest sfera światopoglądowa, bo walka lewicy o neutralność światopoglądową państwa, moim zdaniem, ma sens. Pokazywanie sfer, które powinny być rozdzielone, gdzie winny być jasne zasady współpracy między instytucjami Kościoła i państwa, są słuszne. Błędny natomiast jest antyklerykalizm, jest ekstremizmem, jest przeciwny głównemu poglądowi, który lewica głosi, mianowicie, że człowiek ma prawo do wyrażania swoich poglądów niezależnie od swoich uczuć religijnych. Można być naprawdę dobrym lewicowcem i chodzić do kościoła. Nie ma w tym żadnej sprzeczności. Antyklerykalizm musi być odrzucony. Jeśli na antyklerykalizmie swoją pozycję będzie chciał budować Janusz Palikot, zostanie absolutnie odrzucony.

A daje Pan Palikotowi jakiekolwiek szanse?
Niczego dzisiaj nie przesądzam. Ponoć buduje struktury wojewódzkie. Ma pieniądze, co nie jest bez znaczenia. Natomiast wracając do lewicy. Druga, niezwykle ważna część to przejęcie liberalnych postulatów dotyczących jednostki i człowieka, których dzisiaj nie może przejąć czy boi się przejmować Platforma, która częściowo jest partią liberalną, jednak na tyle eklektyczną, że jak ktoś zapieje o in vitro, za chwilę zagrzmi poseł Gowin i zaczyna się zabawa od początku. Następnym wielkim tematem jest pytanie o człowieka, godność pracy w totalnie zmienionych warunkach. Dziś ruch robotniczy rozwija się może w Chinach, Indiach, ale już w cywilizowanej Europie trudno o nim mówić. Mamy białe i niebieskie kołnierzyki, a klasy robotniczej jest niewiele, zresztą, na bardzo wysokim poziomie. Nie wiem, czy istnieje gdzieś w Polsce fabryka, w której pracuje parę tysięcy robotników, do których można by pójść i przemawiać. Krótko mówiąc, nie ma z kim robić wiecu ani rewolucji. Zmieniła się struktura społeczna, ale pozostał problem godności pracy. Myślę, że w tej sferze lewica, współpracująca z różnymi środowiskami, nie tylko związkami zawodowymi, ma wiele do zrobienia. Jest też problem emancypacji kobiet, a więc słynne parytety, emancypacji ludzi z małych, biednych miejscowości i zapewnienia im lepszego startu. Jest kwestia związana z nierównością regionów, o czym akurat ostatnio mówił Kaczyński.

Jest o co walczyć, więc może problem w tym, że lewicy brakuje wyrazistych polityków?
W Polsce wyrazistych polityków wcale nie brakuje. Tych wyrazistych jest od jasnej cholery. Niesiołowski niewyrazisty? Brudziński niewyrazisty? Hofman niewyrazisty? Wenderlich niewyrazisty? W Polsce brakuje kompetentnych polityków, takich, którzy mieliby siłę, nie bacząc na skoki popularności, rozmawiać nie tylko w telewizji, ale rozmawiać z ludźmi i przekonywać ich do różnych spraw.

* O. Rydzyk przejmuje PiS. Redemptorysta chce dla swoich ludzi połowy 'jedynek' na listach wyborczych PiS
* Palikot: Poncyljusz i Kluzik chcieli obalić Kaczyńskiego i zdemontować PiS
Donald Tusk jest politykiem kompetentnym?
Dla mnie Tusk jest swego rodzaju odkryciem. Kiedy porównuję człowieka, który parę lat temu mówił o polityce jako klasie próżniaczej, a dziś pokazuje, że jest to klasa ciężko pracująca, to jest jak najbardziej kompetentny. Pozostaje oczywiście pytanie, jak zachowa się przez ten najbliższy rok, czy zajmie się ważnymi dla Polski sprawami.

Sądzi Pan, że rząd może ruszyć z reformami przed wyborami parlamentarnymi?
To nie dobra wola, ale konieczność zmusza do reform. Jeżeli reformy nie będą wymuszone sytuacją wewnętrzną czy zewnętrzną, to ich nie będzie. Ja taką konieczność widzę. Nie chodzi tu tylko o OFE. Dług publiczny, sytuacja europejska, nowy budżet europejski to wyzwania. Czy Irlandczycy trzy, cztery lata temu zakładali, że będą chodzić z wyciągniętą ręką i szukać pieniędzy w Unii Europejskiej? Na debacie równo trzy lata temu mówiono, że to my mieliśmy być drugą Irlandią. To jest w ogóle moja przestroga dla wszystkich polskich polityków: kiedy tylko kogoś bierzemy za przykład, czy to Japonię, czy Irlandię, natychmiast dopada kryzys. Powinniśmy być ostrożni, bo być może mamy jakąś proroczą siłę. A tak na serio: rzeczywistość może pokrzyżować plany wszelkim kalkulacjom.

Rozmawiały Dorota Kowalska i Barbara Dziedzic

CZYTAJ TEŻ:
* O. Rydzyk przejmuje PiS. Redemptorysta chce dla swoich ludzi połowy 'jedynek' na listach wyborczych PiS
* Palikot: Poncyljusz i Kluzik chcieli obalić Kaczyńskiego i zdemontować PiS
* Poncyljusz: Ziobro chciał być kandydatem PiS na prezydenta
* Gowin: Ziobro i Kurski chcą unicestwić Kaczyńskiego. Za rok PiS się rozpadnie

Wideo

polecane: Flesz: Koniec gorszego jedzenia - żywność w Polsce, jak na zachodzie.

Materiał oryginalny: Kwaśniewski: Kurski i Ziobro nie chcą być kustoszami w mauzoleum Jarosława - Polska Times

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 18

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.
d
długo_pis

policzył zysk z p.osłowania w kraju i w unii europejskiej... wybrał rozsadnie troche nie po pisowsku

zgłoś
l
llevando curduplando

nie używaj słowa gejsza czy złoczyńca w odniesieniu do Pani Prezydent Miasta Warszawy bo zachowujesz się jak typowy osobnik z PiSiarni. I nie używaj słowa, którego nie pojmujesz: warstwa umysłowa - chyba, że to z niedościgłej tęsknoty.......

zgłoś
l
llevando curduplando

masz na myśli świrów doznających orgazmu intelektualno-religijnego stojąc wokół tego co tam stało? A mnie stojący w publicznej przestrzeni krzyż obrażał - trzymajcie go sobie w kościele, w domu, gdzie chcecie, ale tylko dla siebie, nie dla innych, tych którzy sobie religijnych manifestacji nie życzą.

zgłoś
a
aja

kwach się przynajmniej jakoś prezentuje wizualnie

zgłoś
p
polo

- W Polskę idziemy drodzy Panowie, w Pooolskę idzieeemy!!
No i obowiązkowo, jak agent z agentem:
- Podmoskowskije wiecziera !

zgłoś
G
GAMA

Radziłbym przed wywiadem wytrzeźwieć. Ale dla agenta Alka jest to pewnie nie do przeskoczenia.
Dość pijaków-autorytetów. Chyba, że chodzi np. o kaca.

zgłoś
W
Widukind

Wielce jesteś łaskaw nazywając ONO gejszą ale widocznie jesteś bardziej ode mnie miłosierny dla złoczyńców. A ja dalej : ONO jest PO prostu szpetne w warstwie i cielesnej i umysłowej. I tyle. Pozdrawiam zacnego Władysława. Uprzedzając : nie jestem Bradem Pittem i w związku z tym nie sieję przerażenia w przekaziorach. Ale ONO nie jest samokrytyczne .

zgłoś
W
Władysław

Zgadzam się z Twoją oceną magistrów: Niedoszłego i 11-dniowego. Gejsza jednak z obojętnością obserwowała gorszące zajścia pod krzyżem a była władna np. wydać zakaz manifestacji świrów na Krakowskim Przedmieściu. Gejsze nie powinny być szpetne i ksywa odpowiada urodzie pani prezydent. Co do reszty zalet podzielam zdanie Czesława Bieleckiego: Księgowa.

zgłoś
j
jacek

Nie masz prawa zabierać głosu w żadnej sprawie pijacka PZPR owska szumowino.
To co robiłeś w czasach PRL oraz za czasów gdy hańbiłeś swoim tłustym dupskiem urząd prezydenta RP całkowicie i ostatecznie cię kompromituje.
Nigdy wczesniej Polska nie była tak upokarzana przez swojego prezydenta ty pijaku cmentarny ,ty magistrze niedoszły.
Wynocha z Polski kmiocie ubecki!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

zgłoś
W
Widukind

Cóż Ty mówisz ? Gejsza ma wykształcenie, ogładę, znajomość świata , zna kilka języków , jest ładna, miła, przystojna. A ONO jest szpetne, głupawe, sepleniące a na dodatek nie potrafi sklecić prostego zdania. Władysławie, czy nie rzuca się w oczy dziwne podobieństwo Aleksandra Niedoszłego Magistra do 11 Dniowego Magistra ? Takie samo tępe spojrzenie, panoramiczne twarze, kolor nosa i skóry i te zwały tłuszczu ? ? No i ta niezborność ruchowa. Jacy wyborcy taki Kwakomor. I tyle.

zgłoś
S
Sokrates

co ja mówię.
A mówi dobrze.Jeszcze główka pracuje.Nie lubiłem go i nie lubię ale trzeba mu przyznać rację.Trzeźwo ocenia rzeczywistość w Polsce.Kundle bedą zapewnie szczekać,ale one od tego są.

zgłoś
W
Władysław

"Bronisław Komorowski miał trudny start ze względu na kwestię krzyża na Krakowskim Przedmieściu." I tu ma rację. Problem Komorowskiego był taki: jak usunąć krzyż udając, że się jest katolikiem? Należało odwołać się do prowokacji satanistów typu Niemiec i kolesie, znaleźć wariata z granatem i słoikiem z kałem, narobić fermentu na całą Polskę, podpuścić żurnalistów. Całą akcję poprzedziła zapowiedź usunięcia krzyża. Było to na początku lipca, tuż po wyborach. Komorowski, w sprawie krzyża i pomnika ofiar kastastrofy ujawnił wybitne zdolności wszechstronnie uzdolnionego intryganta. Do pomocy miał Gejszę, która postawienie pomnika uzależnia od pozytywnego wyniku referendum w stolicy. Nawet postawienie pomnika Starego Marycha w Poznaniu i chrząszcza w Szczebrzeszynie nie było poprzedzone głosowaniem. A może by tak pomnik gronkowca w Warszawie? Róbmy referendum!

Dlaczego w tytule są politycy PiS-u skoro artykuł traktuje głównie o sprawach dotyczących POpaprańców?

zgłoś
P
PiSofob

Zajadłość Panów jest porażająca.PiS-owskie sekciarstwo bije w oczy. Idąc waszym tropem mogę polecić fragmenty rozprawy doktorskiej Pana Lecha Kaczyńskiego.

zgłoś
C
Calpe

Times Polska od rana do wieczora i przez całą noc - Antypispropaganda, tak mała cegiełka w niszczeniu politycznego pluralizmu.
Czy Aleksander Kwaśniewski to jest ten sam demokrata, który w 1977 roku, kiedy ludzie mówili o PRL-lu - reżim komunistyczny, zapisał się do prosowieckiej organizacji nazywanej POLSKA ZJEDNOCZONA PARTIA ROBOTNICZA. Times Polska od rana do wieczora i przez całą noc - Antypispropaganda, tak mała cegiełka w niszczeniu politycznego pluralizmu w naszej ojczyźnie.

zgłoś
E
Emma

powoluja sie na nauki i spuscizne naszego PAPIEZA JPII, nie pomyslal, ze to wlasnie papiez przyjmowal p. gen. JARUZELSKIEGO.Dzis u p. LISA, KURSKI dal popis swojej glupoty, nienawisci i ''katolicyzmu''.

zgłoś
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3