„Kuriozalna sytuacja w Gdańsku”. Kacper Płażyński z PiS zwraca się do szefa CBA

Lidia Lemaniak
Przemysław Świderski
– Gdańsk na współpracy z SNG każdego roku po prostu tracił. Bywały lata, że dziesiątki milionów złotych wyciekały do Francji. Sytuacja dla mnie jest – delikatnie mówiąc – niezrozumiała, dlatego zwróciłem się dzisiaj do szefa CBA o objęcie monitoringiem tej transakcji – mówi polskatimes.pl poseł Prawa i Sprawiedliwości, Kacper Płażyński. Za 15 miesięcy spółka i tak przeszłaby w ręce miasta Gdańsk, bo kończy jej się umowa na dzierżawę.

Władze Gdańska ogłosiły we wtorek, że kończą współpracę z Saur Neptun Gdańsk (SNG), która od 30 lat dostarczała mieszkańcom wodę i odbierała ścieki. Miasto chce kupić udziały w tej firmie i przekształcić ją w nową spółkę miejską. Całość transakcji ma zamknąć się w kwocie 45 mln złotych. Po wykupieniu 51 proc. akcji należących do strony francuskiej miasto stanie się jedynym właścicielem spółki. Za 15 miesięcy infrastruktura i tak znalazłaby się w rękach Gdańska, bo kończy się 30–letnia umowa na dzierżawę.

W rozmowie z polskatimes.pl sprawę zrelacjonował Kacper Płażyński, poseł Prawa i Sprawiedliwości. – W Gdańsku doszło do jakiejś zaskakującej sytuacji, a wręcz – moim zdaniem – kuriozalnej – mówi. Polityk poinformował, że we wtorek prezydent Aleksandra Dulkiewicz zapowiedziała, że po trwającej 30 lat umowie dzierżawy miejskiej infrastruktury wodociągowo- kanalizacyjnej, zdecydowała się wykupić 51 proc. udziałów od Francuzów w spółce, która właśnie tym dzierżawcą była. – To jest o tyle zaskakujące, że ta infrastruktura dzierżawiona wraca we władanie miasta Gdańska za 15 miesięcy, a tylko umowa dzierżawy zawarta w dziwnych czasach transformacji ustrojowej 30 lat temu, w 1992 roku, co było – oczywiście – ogromnym błędem i przez 30 lat służyło temu, żeby Francuzi po prostu czerpali ogromne zyski z operowania tym systemem w Gdańsku – dodał.

Poseł PiS przypomniał, że prezydent Paweł Adamowicz bronił później tej umowy, a teraz prezydent Dulkiewicz „jeszcze chce zrobić taki drogi prezent w wysokości 45 milionów złotych na do widzenia, argumentując to w bardzo mętny sposób”, mówiąc o tym, że „gdzieś przecież tych pracowników trzeba zatrudnić”, że „jest potrzebny know-how tej spółki, żeby dalej móc dostarczać wodę”. – Ale przecież Gdańsk ma 49 proc. w tym SNG, Adamowicz był w radzie nadzorczej, mamy tam innych członków rady nadzorczej, mamy w końcu dostęp do wszystkich dokumentów – mówił.

– To raczej sytuacja kuriozalna, biorąc też pod uwagę partnera, naszego sąsiada, Sopot, który miał umowę z SNG podpisaną i który w sierpniu tego roku rozwiązał tę umowę, powołał własną spółkę Aqua Sopot, która dostarcza wodę i odbiera ścieki od mieszkańców Sopotu, czyli miasta osiem razy mniejszego. Ale jednocześnie można powiedzieć, że oni nie mieli żadnego know-how, bo nawet nie mieli 1% udziału w spółce Sour Neptun Gdańsk, francuskiej spółce, a mimo to jakoś – bez problemu – sobie dali z tym radę, więc to są jakieś absurdy – wyjaśnił. – Jeżeli zaś chodzi o pracowników, to przecież są to pracownicy techniczni, którzy po prostu przeszliby do gdańskiej infrastruktury wodociągowo-kanalizacyjnej. Tam byliby zatrudnieni, robiliby dokładnie to samo za te same pieniądze – mówił polityk.

Poseł Płażyński przypomniał, że Gdańsk na współpracy z SNG każdego roku po prostu tracił. – Bywały lata, że dziesiątki milionów złotych wyciekały do Francji. Sytuacja dla mnie jest – delikatnie mówiąc – niezrozumiała, dlatego zwróciłem się dzisiaj do szefa CBA o objęcie monitoringiem tej transakcji. Do pani prezydent Dulkiewicz apeluję o to, żeby zaczęła kierować się zdrowym rozsądkiem i po prostu nie wciskała takiego kitu mieszkańcom Gdańska, że to jest w jakikolwiek sposób korzystne albo potrzebne. Sopot pokazał, że spokojnie można się tym zajmować, nawet nie będąc w spółce SNG. Mamy swoją miejską spółkę, która jest właścicielem. Nie ma żadnego merytorycznego wytłumaczenia dla tej decyzji, poza tym, że być może pani prezydent chce zachować synekury w kolejnej miejskiej spółce i jeszcze tam dokooptować swoich ludzi. Albo chodzi tu o coś, co już powinno analizować CBA, bo z gospodarnością majątkiem komunalnym nie ma to nic wspólnego – mówił.

- Przypominam, że chodzi też tutaj o spółkę, która była odpowiedzialna za wyciek w 2018 roku, kiedy miliony litrów ścieków dostało się do gdańskiej rzeki Motławy - kończy Płażyński.

Uwaga na chińskie telefony

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie