Kupujemy rekordową liczbę sprzętu RTV i AGD

Joanna Pieńczykowska
Polacy na potęgę uzupełniają wyposażenie swoich domów w suszarki do ubrań, zmywarki, telewizory LCD, pralki czy automatyczne ekspresy do kawy.

Tylko od stycznia do maja sprzedaż nowego sprzętu AGD i RTV wzrosła o 17 proc. - wynika z danych GfK Polonia. Jeszcze lepiej było w maju i na początku czerwca, kiedy przed mistrzostwami Euro Polacy masowo ruszyli do elektromarketów po telewizory LCD. Jak podał GUS, sprzedaż całej kategorii RTV, AGD i mebli wzrosła o ponad 35 proc. - To będzie najlepszy rok w historii polskiego rynku AGD i RTV - mówi Wojciech Konecki, prezes stowarzyszenia producentów Ceced Polska.

Sprzedaż rośnie, bo polskie rodziny mają dziś więcej pieniędzy: płace wzrosły o ok. 11,7 proc., bezrobocie spadło do 10 proc., coraz częściej pracują dwie osoby w rodzinie. A na dodatek sprzęt elektroniczny staje się coraz tańszy. Z wielkim entuzjazmem nadrabiamy więc wieloletnie zaległości w stosunku do Europy Zachodniej.

Niemal w stu procentach nasyciliśmy już mieszkania podstawowym sprzętem: lodówkami, telewizorami, pralkami i odkurzaczami. Standardem stają się też komputery, roboty kuchenne - ma je więcej niż połowa gospodarstw domowych. - Teraz zaczynamy kupować sprzęt, który do tej pory uchodził za ekskluzywny - mówi Konecki.

Obok pralki pojawia się coraz częściej suszarka do ubrań - ich sprzedaż rośnie w tempie 60 proc. rocznie. W kuchni coraz częściej staje zmywarka. Dziś ma ją już prawie milion gospodarstw domowych, a 10 lat temu mogła z niej korzystać zaledwie jedna rodzina na sto. A będzie miało jeszcze więcej, bo sprzedaż rośnie o 47 proc. rocznie.

Świetnie sprzedają się lodówki dwudrzwiowe - na Zachodzie już będące standardem, a u nas do tej pory znane głównie z amerykańskich seriali. Jeszcze kilka lat temu w całym kraju sprzedawano ich zaledwie kilkadziesiąt sztuk miesięcznie, dziś - około 2 tys.

Nadrabiamy też zaległości w małym AGD. Sprzedaż ręcznych blenderów rośnie o 120 proc. rocznie, frytkownic o 30 proc. Chętniej kupujemy sprzęty droższe, ale bardziej wygodne, np. sprzedaż tradycyjnych żelazek nieco spada, ale takich z generatorami pary rośnie aż o jedną czwartą, chociaż te drugie są zwykle trzykrotnie droższe. Zamiast zwykłych czajników chętniej kupujemy droższe, metalowe - mówi Magda Kober z Groupe SEB Polska, do której należą m.in. marki Tefal, Krups i Rowenta.

Stać nas na coraz droższy sprzęt. Wciąż dynamicznie rośnie sprzedaż ekspresów ciśnieniowych, a najbardziej automatycznych, choć ich ceny przekraczają 2 tys. zł. W tego typu ekspresach możemy przygotować kawę, naciskając tylko jeden przycisk, cała reszta, czyli mielenie kawy, ubijanie, parzenie odbywa się automatycznie.

Wymieniamy też wyposażenie RTV. Sprzedaż telewizorów LCD w ciągu pierwszych czterech miesięcy podwoiła się, za to do lamusa odchodzą telewizory kineskopowe. - Tylko w pierwszych dniach czerwca sprzedawaliśmy trzykrotnie więcej LCD niż w kwietniu - mówi Artur Adamowicz z sieci Electro World. Coraz więcej w naszych domach odtwarzaczy i nagrywarek DVD, za to ubywa magnetowidów. Ale absolutnym przebojem jest w tym roku sprzęt do nawigacji satelitarnej: kupuje je pięć razy tyle osób co przed rokiem.

Boom na rynku sprzętu AGD i RTV eksperci wiążą też z boomem budowlanym: osoby urządzające mieszkania zwykle od razu kupują pełne wyposażenie, stare pralki wyrzucają lub oddają biedniejszej rodzinie. Stąd też duże zainteresowanie sprzętem do zabudowy, ale nie tylko. - Klienci często szukają kompletnych linii pod względem designu, chociaż za ładniejszy wygląd, stylizację na retro czy sygnaturę znanego projektanta trzeba zapłacić co najmniej 15-20 proc. więcej - mówi Artur Adamowicz.

Tę modę na urządzenia, których wyglądem można pochwalić się przed gośćmi, chętnie wykorzystują producenci. Zasypują nas coraz większym wyborem urządzeń. Ogromny sukces odnosi marka Smeg, która specjalizuje się w oryginalnych designerskich liniach. Linię stylizowaną na retro wprowadziły też m.in. włoski Indesit czy Ariston.

Mamy nie tylko coraz większy wybór, ale coraz szybciej pojawiają się u nas nowinki światowe. Na przykład Tefal wprowadza właśnie na rynek frytkownicę, w której usmażyć można frytki na zaledwie 1 łyżeczce tłuszczu.

I choć w wydatkach jesteśmy coraz bardziej rozrzutni, to sprzedawcy obserwują, że w ostatnim okresie coraz więcej Polaków zaczyna zwracać uwagę na klasę energetyczną. Obecnie najlepsze chłodziarki zużywają zaledwie jedną czwartą energii co podobne modele sprzed piętnastu lat.

- Wolimy wydać nieco więcej na efektywną energetycznie pralkę, niż potem płacić wyższe rachunki - mówi Artur Adamowicz z sieci Electro World. Jak wynika z wyliczeń ekspertów, kupując lodówkę klasy A, rocznie za prąd zapłacimy ok. 150 zł, jeśli wybierzemy podobny model w klasie B lub C, rachunek za prąd wyniesie aż 250 zł. Ta pierwsza rocznie zużyje bowiem 300 kWh, ta druga nawet 500 kWh.

Eksperci są zgodni, że nasze apetyty będą rosły. Mamy jeszcze sporo do nadrobienia: gros polskich gospodarstw ma jeszcze kilkunastoletnie modele. Przeciętna polska lodówka ma 11 lat, a pralka 8.

Przygotuj swój turystyczny biznes na sezon

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie