Kupcie sobie te pokradzione z bibliotek książki

Paweł Zarzeczny
Paweł Zarzeczny
Paweł Zarzeczny Fot. Polskapresse
Jakoś tak się złożyło, że parę dni temu miałem urodziny. Ponieważ jestem uważany za sportowca (nie wiem czemu, lepiej jestem wykształcony od was, niesportowców), no to solenizantami byli równocześnie Wayne Gretzky, hokeista (to ciekawe, pozbawia mnie wiary na wpływ gwiazd - bowiem ja nie potrafię jeździć na łyżwach), no i... José Mourinho. Oczywiście żaden na urodziny nie przybył, ale... Otóż kiedyś, w 1996 r. w Anglii byłem na jakiejś imprezie Pelego, to taki z kolei najlepszy piłkarz świata do czasu, gdy trzeba było grać ciężką piłką i nie kupowano meczów. I w Londynie, we wspaniałym hotelu setka gości, jest Pele we własnej osobie, no i... ja wychodzę na scenę. I mówię - dzięki, że wpadliście na moje imieniny!

Ukradłem mu imprezę.
No i homary, szampan, hostessy, myślę, że część gości naprawdę myślało, że jest u mnie… Bo Pele to był przy mnie taki mały Bambo...

No dobra, wracamy do rzeczywistości, czyli tych urodzin. Dostałem mnóstwo wspaniałych prezentów (ciekawe czemu rodacy jednak preferują alkohol), także książki. No i jedna jest... wyjątkowa.

Wyjątkowa.

Jak powiedział mi ofiarodawca, przeprasza, że pognieciona. Kupił ją na Allegro.

"Używka".

"Zmęczony Amerykanin". Autor: Art Buchwald.

Rok wydania - 1968. Miałem wtedy siedem latek. Szedłem do... trzeciej klasy.

Stempel w książce - Biblioteka Wiejska w Bisztynku, powiat biskupiecki.

Znaczy się taka sama, to znaczy z takim stemplem jak moja, też z biblioteki publicznej. Ja swojego Buchwalda podwędziłem w Warszawie, na Ludowej. Świadomie. Ale ktoś i mnie ją ukradł. Czemu?

Otóż napisać wam, że Art Buchwald pisał świetnie, byłoby banałem. On pisał proroczo. Fakt, w latach 60. poprzedniego wieku nie było jeszcze political correctness, zatem miał pole do popisu. Ale on tego pola nie marnował. Jechał po całości...

Taki tekst, który pamiętam czterdzieści lat (!!!), to jak ukazać Niemców w dobrej roli, bo Hollywood nie zdaje egzaminu...

Strona 51 tej książki skradzionej w Bisztynku (uwaga, będziecie się śmiać). Uwaga, takich tekstów, na pół kartki, jest tam dwieście!

"Z Niemiec Zachodnich doszła nas wieść, że wielu Niemców ma już dość tego, by ukazywano ich jako brutali II wojny światowej.

Dość już cierpień zadali narodowi niemieckiemu bracia Warner i MGM. Należy teraz zapomnieć o przeszłości i stworzyć Niemcom nowy wizerunek.

Jakoś tak się złożyło, że parę dni temu miałem urodziny. Solenizantami byli równocześnie Wayne Gretzky, hokeista, no i… José Mourinho

Przede wszystkim trzeba wyjść od stereotypu niemieckiego dowódcy łodzi podwodnej.

Wyobrażam sobie film, w którym Pat Boone wypływa w poszukiwaniu łupu. Jego oficer, którego gra Lawrence Welk, mówi:
- Sir, mam cel w peryskopie.

Boone chwyta peryskop i stwierdza:

- To »Atlantic«. Statek pasażerski.

Welk pyta:

- Kiedy zaczynamy strzelać?

Boone ściąga peryskop.

- Nie możemy. Na pokładzie są kobiety i dzieci.

- Ale oni nas dostrzegli. Przekażą drogą radiową naszą pozycję.

- Wolę raczej ryzykować zatopienie naszej łodzi, niż storpedować statek z cywilami na pokładzie. Hitler miałby na to taki sam pogląd".

No więc co jeszcze ten Buchwald wymyślił? Przesłuchanie bojownika francuskiego ruchu oporu. Nie chce zeznawać. Straszą go torturami, ale wchodzi szef gestapo i mówi: "Nic na to nie poradzimy. Jeżeli go źle potraktujemy, będziemy musieli się tłumaczyć przed Himmlerem ze stosowania brutalnych metod w śledztwie".

A na koniec - Henry Fonda jako dowódca obozu, a jego żona Doris Day zwija bandaże dla jeńców żydowskich w szpitalu...

Ja to dlatego wam piszę, że były czasy, jakieś pięćdziesiąt lat temu, kiedy niby był Gomułka, ale była wolność słowa. Cóż z tego, że tylko w Ameryce. Ale była.

Dziś poprawność nakazuje nam milczeć, gdy trzeba krzyczeć!

Mnie ten wrzask jeszcze uchodzi. Jak mówią ludzie, którzy chwilowo rządzą światem - tego gościa i tak się uśpi.

Mówiąc po mojemu, absolutnie szczerze, wyrządzicie mi tylko przysługę.

Bo przez 50 lat nie ruszyliśmy wprzód na milimetr. Raczej kilometry w tył.

Kupcie sobie na Allegro te resztki pokradzionych z bibliotek książek Arta Buchwalda. Z bibliotek publicznych.

Wtedy poznacie, co to niezależne myślenie.

Nigdy nie poznałem mądrzejszego człowieka.

Sadzę, że mam jakiś jego gen.

I na koniec jakaś próbka wyboru Obamy, że był na to czas najwyższy. A.B. napisał to pół wieku temu:

"Dopchać się do głosowania w Byczym Biczu w Alabamie to nie takie proste, jakby się komuś wydawało. Najpierw trzeba przemknąć obok konnego oddziału policji powiatowej, potem przebić się przez chmurę gazu łzawiącego rozpyloną przez policję stanową, a w końcu przedostać się przez setkę poganiaczy bydła...

Wreszcie możecie zarejestrować. Urząd jest czynny od 23.55 do 24.00 każdej szóstej soboty miesiąca.

Mimo to panu George Abernathy, Murzynowi, udało się dostać do urzędu. Urzędnik robi egzamin, obowiązkowy, z czytania.

- Jakie masz wykształcenie?

- Byłem stypendystą, otrzymałem dyplom uniwersytetu Columbia, magisterium Harvardu i doktorat filozofii w Instytucie technologii Massachusetts.

- Umiesz czytać i pisać?

- Napisałem trzy książki. O cybernetyce, filozofii chrześcijańskiej i wyższej teorii polityki.

- No, to najpierw przeczytaj coś tu z gazety.

- To po chińsku.

Abernathy czyta trzy teksty z chińskiej gazety. Rejestrator jest wstrząśnięty.

- Dobra, a teraz zechciej przeczytać hieroglify z tego tu kamienia.

Pan Abernathy odczytuje hieroglify, a rejestrator zaczyna się denerwować.

- George, tu masz konstytucję Finlandii, po fińsku. Skomentuj mi pierwsze czternaście artykułów.

Abernathy komentuje. Rejestrator wpada w popłoch. Wyjmuje z kasy pancernej gliniany słoik. - George, bądź tak dobry i przeczytaj mi ze dwa pergaminy z tych znalezionych w Morzu Martwym...

Abernathy potyka się na jakimś słowie.

Przykro mi, George, nie zdałeś egzaminu, ale w przyszłym roku możesz znowu spróbować!".

Po co ja to wszystko napisałem? Że mamy pod górę, zawsze, ale jak się już wdrapiemy, no to mamy z góry. Jak Obama.

Ostatni zawsze będą pierwszymi.

Szkoda tylko, że nie jest tak w piłce nożnej.

To taki denerwujący wyjątek.

Jezus zapomniał.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie